Polecane

Merkel zasugerowała współodpowiedzialność Polski i krajów bałtyckich za rosyjską agresję na Ukrainę.

Polska prawica przypomina: To Niemcy finansowały machinę wojenną Kremla 

Angela Merkel oskarża Polskę i kraje bałtyckie, że nie ufali jej polityce wobec Rosji, co miało doprowadzić do wojny na Ukrainie. Na słowa byłej Kanclerz Niemiec reagują politycy polskiej prawicy i przypominają, kto był agresorem oraz kto robił z nim interesy. To Niemcy przez dziesięciolecia finansowały rosyjską machinę wojenną.

Porozumienia mińskie, podpisane w 2014 i 2015 roku, miały zakończyć walki w Donbasie między Ukrainą a prorosyjskimi separatystami. Umowa była negocjowana przez Niemcy, Francję, Ukrainę, Białoruś i Rosję. Moskwa nie realizowała swoich zobowiązań. Ówczesna kanclerz Niemiec, Angela Merkel, zamiast sankcji i nacisków na Rosję, chciała kontynuować dialog z Rosją z udziałem całej Unii Europejskiej, ale według jej wizji i z uwzględnieniem rosyjsko – niemieckich interesów.

    – Chciałam znaleźć nowy format w tamtych czasach razem z prezydentem Emmanuelem Macronem, w którym rozmawiamy bezpośrednio jako Unia Europejska – przekonywała Angela Merkel.

Angela Merkel dodała w wywiadzie, że jej planu nie poparła m.in. Polska, przez co Rosja ponownie zaatakowała Ukrainę.

    – Niektórzy nie poparli pomysłu. Przede wszystkim kraje bałtyckie, ale i Polska była przeciw, dlatego że obawiały się one, że nie mamy wspólnej polityki wobec Rosji. Potem odeszłam z urzędu i chwilę później zaczęła się agresja Putina – zaznaczyła była kanclerz Niemiec.

    „Wybuchowy wywiad: Merkel obarcza Polskę współwiną za wojnę Putina” – tak słowa byłej kanclerz zinterpretował niemiecki dziennik „Bild”.

Niemcy pod rządami Angeli Merkel chciały same prowadzić politykę wobec Moskwy, pomijając zdanie sąsiadów Rosji, którzy są narażeni na jej imperialne zapędy. Doradca prezydenta, Jacek Saryusz-Wolski, mówi wprost o hipokryzji byłej kanclerz i ucieczce od odpowiedzialności.

    – Tutaj czołową rolę grała właśnie kanclerz Merkel, czyli ona, zamiast bić się w piersi, odważa się anonsować tego typu prowokacyjne stwierdzenia. Jest to tezą nie tylko oburzającą, ale absurdalną. To jest próba postawiania sprawy na głowie – podkreślił Jacek Saryusz-Wolski.  

Słowa Angeli Merkel skomentował prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.

    „Szkoda, że nawet po upływie czasu była kanclerz nie potrafi przyznać, że wojna na Ukrainie jest prowadzona m.in. za niemieckie pieniądze, które trafiały do Moskwy gazociągami Nord Stream. Czy Tusk zdecyduje się sprostować swoją polityczną przyjaciółkę?” – to fragment wpisu na profilu Jarosława Kaczyńskiego na portalu X.

Słowa krytyki pod adresem byłej kanclerz Niemiec płyną też z państw bałtyckich.

    „Rzuca to cień na cały okres jej urzędowania jako kanclerza Niemiec. Nie będę tu nawet wspominać o Nord Streamie” – zaznaczył Marko Mihkelson, przewodniczący komisji spraw zagranicznych w parlamencie Estonii.

Polska prawica od lat przestrzegała całą Europę przed robieniem interesów z Rosją i finansowaniem jest imperialnych zapędów.

    – Nie wolno ustępować imperializmowi ani nawet skłonnościom neoimperialnym – mówił w 2009 roku ówczesny prezydent RP, Lech Kaczyński.

To w okresie urzędowania Angeli Merkel oddano do użytku gazociąg Nord Stream I i zaczęto budować drugą nitkę. Berlin utrzymywał, że to projekt biznesowy, a nie polityczny. Działania Niemiec już w trakcie swojej pierwszej kadencji krytykował prezydent USA, Donald Trump, podkreślając, że zagrażają one bezpieczeństwu Starego Kontynentu.

    – Niemcy są całkowicie kontrolowane przez Rosję, ponieważ będą otrzymywać od 60 do 70 proc. energii z Rosji. A nowy rurociąg? Uważam, że to bardzo zła rzecz dla sojuszu NATO – przestrzegał w 2018 roku Donald Trump.

Moskwa przed dekady wykorzystała naiwność Zachodu, dla którego liczyły się tylko interesy gospodarcze z Rosją – analizuje prof. Robert Alberski.

    – Rozwój handlu z Rosją i wciąganie Rosji w różnego rodzaju  porozumienia, układy, struktury miało to państwo zniechęcić do jakichś nieprzewidywalnych działań. Ta polityka była, jak się okazało, zgubna – zaznaczył prof. Robert Alberski.   

Pomimo trwającej już ponad trzy lata wojny na Ukrainie, wciąż w Niemczech słychać głosy polityków i biznesmenów o konieczności szybkiego powrotu do dochodowych interesów z Rosją Putina.

Thomas O’Donnell o prawdziwym obliczu Merkel i Putina ws. agresji na Ukrainę

Była kanclerz Niemiec Angela Merkel ponownie wywołała międzynarodową burzę. W wywiadzie dla węgierskiego portalu Partizan zasugerowała, że to Polska i kraje bałtyckie ponoszą częściową odpowiedzialność za rosyjską agresję na Ukrainę w 2022 roku. Jej słowa spotkały się z ostrą reakcją ekspertów – zarówno w USA, jak i w Niemczech. Thomas O’Donnell z amerykańskiego Wilson Center stwierdził, że to właśnie Niemcy, pod rządami Merkel, budowały realne wsparcie wobec Kremla, a polityka „zmiany przez handel” (niem. Wandel durch Handel) doprowadziła do katastrofalnego uzależnienia Europy od rosyjskiej energii.

Jak podkreśla O’Donnell w rozmowie z Biznes Alert, Polska i kraje bałtyckie konsekwentnie ostrzegały przed imperializmem Rosji i domagały się wspólnej, twardej polityki wobec Moskwy. Tymczasem Berlin — z Merkel na czele — przez lata torpedował te inicjatywy, uznając, że Rosję można „ucywilizować” poprzez współpracę gospodarczą.

„To Niemcy odmawiały współpracy. Polska i państwa bałtyckie walczyły o jedność Europy wobec Kremla, ale w Berlinie wciąż dominowało myślenie, że handel z Putinem zapewni pokój” — przypomina O’Donnell.

Ta polityka doprowadziła do budowy Nord Stream 1 i 2 – projektów, które stały się symbolem niemiecko-rosyjskiej zależności energetycznej. W ocenie amerykańskiego analityka, to właśnie te decyzje umożliwiły Putinowi finansowanie armii, która w 2022 roku dokonała inwazji na Ukrainę.

„Merkel odrzucała ostrzeżenia, a każdego, kto mówił o zagrożeniu ze strony Rosji, nazywano panikarzem. Dziś wiemy, że to nie Polska, lecz Berlin popełnił błąd” – dodał O’Donnell.

Była kanclerz w rozmowie z portalem Partizan stwierdziła, że sprzeciw Polski i krajów bałtyckich wobec jej planu rozmów z Putinem w 2021 roku mógł doprowadzić do eskalacji konfliktu. Utrzymywała, że chciała „uspokoić sytuację” i dać Ukrainie czas na wzmocnienie armii.

Jednak, jak przypominają eksperci, to właśnie jej polityka ustępstw — od resetu relacji z Rosją po blokowanie dostaw broni dla Ukrainy po 2014 roku — utorowała drogę do inwazji. Merkel wspólnie z François Hollande’em negocjowała tzw. porozumienia mińskie, które w praktyce zamroziły konflikt, pozostawiając Rosji kontrolę nad Donbasem.

Nawet niemiecki Bild ostro skrytykował jej wypowiedzi, wskazując, że Merkel „zniekształca fakty historyczne”, pomijając tysiące ofiar rosyjskich ataków w czasie obowiązywania porozumień. Gazeta przypomniała też, że już w 2021 roku Putin koncentrował wojska przy granicy z Ukrainą – jeszcze zanim Merkel opuściła urząd.

W tle tej dyskusji powraca pytanie o dawne powiązania Angeli Merkel z systemem komunistycznym i KGB. Historycy przypominają, że w latach 80. była członkinią organizacji Freie Deutsche Jugend (FDJ) – młodzieżówki Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec. Choć sama Merkel utrzymuje, że zajmowała się w niej wyłącznie „pracą kulturalną”, wielu badaczy wskazuje, że FDJ była integralnym elementem aparatu ideologicznego NRD, kontrolowanego przez Stasi i nadzorowanego przez Moskwę.

Nie jest tajemnicą, że jej kariera polityczna nabrała rozpędu po 1990 roku w środowisku dawnych aparatczyków wschodnioniemieckich. Współpraca z Władimirem Putinem – byłym oficerem KGB w Dreźnie – była nie tylko politycznym, ale także osobistym symbolem „nowej przyjaźni niemiecko-rosyjskiej”. Merkel biegle włada rosyjskim, Putin – niemieckim. Oboje rozumieli się bez tłumacza i – jak pisze Der Spiegel – „ufali sobie bardziej niż własnym ministrom”.

Ten „osobisty kanał komunikacji” między Berlinem a Moskwą miał przynosić korzyści gospodarcze, ale w praktyce stał się narzędziem wpływu. Projekty Nord Stream 1 i 2, wspierane przez Merkel, zostały uznane przez ekspertów NATO za „geopolityczny sabotaż” jedności europejskiej.

Po zakończeniu kariery politycznej była kanclerz niechętnie odnosi się do swojej przeszłości. Jednak coraz więcej analityków – w tym niemieckich – wskazuje, że jej decyzje w sprawach energetycznych i wschodnich były nie tylko błędne, ale i ideowo uwarunkowane dziedzictwem NRD oraz przekonaniem o „specjalnych relacjach z Rosją”.

Należy jeszcze raz podkreślić, że to właśnie Polska, kraje bałtyckie i państwa nordyckie okazały się bastionem realizmu i ostrzeżenia przed imperializmem Moskwy. Jak zauważył O’Donnell, „to właśnie te kraje, a nie Niemcy, stanęły po właściwej stronie historii”.

W świetle rosnących napięć w Europie Środkowo-Wschodniej, wypowiedzi Angeli Merkel mogą zostać zapamiętane nie jako refleksja byłej przywódczyni, lecz jako próba zrzucenia odpowiedzialności za błędy, które kosztowały Europę dekadę bezpieczeństwa i setki tysięcy ofiar wojny.

Merkel obarcza Polskę współwiną za wojnę. Zdecydowane słowa Wildsteina

Angela Merkel obarczyła Polskę i kraje bałtyckie winą za fiasko rozmów z Putinem tuż przed wojną? O sugestiach byłej kanclerz mówił w Radiu Wnet Bronisław Wildstein. 

Była kanclerz Niemiec Angela Merkel w wywiadzie dla węgierskiego portalu Partizan ujawniła, że w 2021 roku chciała doprowadzić – wraz z Emmanuelem Macronem – do bezpośrednich negocjacji Unii Europejskiej z Władimirem Putinem w sprawie Ukrainy. Jak podkreśliła, plan upadł z powodu sprzeciwu Polski oraz krajów bałtyckich, które – według niej – obawiały się braku spójnej polityki UE wobec Moskwy.

Była kanclerz zasugerowała, że gdyby wówczas doszło do rozmów, możliwe, iż udałoby się uniknąć pełnoskalowej agresji Rosji w 2022 roku. Pośrednio obarczyła więc Polskę i jej sojuszników współodpowiedzialnością za wybuch wojny.

Słowa Merkel zostały różnie zrelacjonowane w mediach. Portal Onet pisze jedynie, że była kanclerz chciała renegocjować układ miński. Tymczasem niemiecki „Bild” i inne zagraniczne media komentowały wprost, wskazując, że Merkel obarcza Polskę i kraje bałtyckie odpowiedzialnością za brak negocjacji z Moskwą. „Merkel obarcza Polskę współwiną za wojnę Putina” – alarmował „Bild”.

    To jest rodzaj cenzurowania, manipulowania wypowiedzią, bo z perspektywy polskiego odbiorcy, no to chyba najważniejsze jest to, że była kanclerz obciąża Polskę pośrednią odpowiedzialnością za agresję Rosji na Ukrainę – mówił.

W Poranku Radia Wnet dziennikarz podkreślał, że wypowiedź ta spotkałaby się ze słusznym oburzeniem i nie przysporzyłaby sympatyków Niemcom.

    Dokonują tego typu operacji, która od razu podważa wiarygodność tego medium. Z mojej perspektywy to ono już nie musi bardzo podważać swojej wiarygodności, ponieważ nie posiada jej w ogóle. Ja nie mam żadnego zaufania do tego medium, który raczej ma taki charakter propagandowy – zaznaczył.

Odnosząc się do wypowiedzi Merkel ocenił, że jest ona „niesamowicie znacząca”.

    Bo zdajemy sobie sprawę, że mamy do czynienia z osobą, najważniejszym przez wiele lat politykiem w Unii Europejskiej, w Europie – wskazał.

Publicysta zwraca uwagę, że to właśnie Niemcy przez lata wzmacniały pozycję Putina.

    Merkel zrobiła najwięcej z polityków zachodnich, by umożliwić Putinowi agresję. Dwa gazociągi Nord Stream pozwalały Rosji zarabiać ogromne pieniądze, a Niemcy chciały stać się monopolistą gazowym w Europie. To wzmacnianie Putina i jego imperialnych ambicji – podkreśla.

Wildstein przypomina także, że Berlin i Paryż forsowały tzw. format miński po agresji Rosji na Ukrainę w 2014 roku.

    To było kolejne oszustwo. Ten format służył przyklepywaniu zdobyczy rosyjskich. Merkel udawała, że negocjuje, podczas gdy Rosjanie kontynuowali ataki. A teraz mówi, że to Polska zablokowała rozmowy. To odwrócenie znaczeń, manipulacja i próba przerzucenia winy – dodaje.

za:www.radiomaryja.pl