Polecane

Rosja prześladuje chrześcijan na terenach okupowanych

Tam, gdzie stanął but rosyjskiego najeźdźcy, tam też rozpoczynają się brutalne religijne prześladowania chrześcijan wszelkich wyznań i obrządków. Wolność religijna w rosyjskim rozumieniu oznacza absolutną dominację Patriarchatu Moskiewskiego, a ekumenizm dla Rosjan jest pustym słowem. 

Chrześcijanie na Ukrainie są jak „chrześcijanie z I wieku, ścigani przez imperium i okrutnie prześladowani” – ze smutkiem przyznaje producent niedawno wydanego filmu dokumentalnego. Przedsiębiorca i były żołnierz piechoty morskiej USA Colby Barrett jest członkiem zespołu odpowiedzialnego za film „A Faith Under Siege” [Wiara pod oblężeniem], który analizuje ataki rosyjskich sił i urzędników na setki ukraińskich wspólnot wyznaniowych, w tym katolików i protestantów.

Wyreżyserowany przez ukraińskiego filmowca Jarosława Łodygina dokument – trwający niecałe 60 minut – obejmuje pełne emocji wywiady z ukraińskimi chrześcijanami różnych wyznań, którzy są systematycznie prześladowani przez rosyjskich okupantów. W filmie pojawiają się oryginalne ujęcia zniszczonych kościołów i domów modlitwy.

Film, dostępny w całości na YouTube, ma swe dopełnienie w kolejnych wywiadach, udostępnianych w odcinkach przez Angel Studios.

Producenci przygotowują się również do opublikowania dodatkowych wywiadów szczegółowo opisujących prześladowania katolików na Ukrainie przez Rosję – w tym odcinka z arcybiskupem metropolitą Borysem A. Gudziakiem z Ukraińskiej Katolickiej Archieparchii Filadelfii.

Droga do ekumenizmu… nie prowadzi przez Moskwę

Jak słusznie zauważył George Weigel, przyjmowana przez dziesięciolecia przez watykańskich ekumenistów zasada, że „droga do Konstantynopola wiedzie przez Moskwę”, została brutalnie zweryfikowana w ostatnich kilkunastu latach, gdy nie da się już dłużej ukrywać, że Patriarchat Moskiewski działa ramię w ramię z Władimirem Putinem. Kolejne posunięcia i wypowiedzi Patriarchy Cyryla przekroczyły granicę herezji i bluźnierstwa. Wiara w to, że Moskwa w jakikolwiek sposób może pomóc w ekumenicznym zbliżeniu rozdzielonych Kościołów wschodnich i zachodnich jest czystą naiwnością.

Prowadzenie dialogu ekumenicznego z patriarchatem, który systematycznie usprawiedliwia wojenną agresję, ludobójstwo i łamanie praw człowieka ze strony Rosjan, a nawet obiecuje niebo dla rosyjskich żołnierzy, którzy polegną w trakcie tych działań, jest po prostu niemożliwe. Nie ma sensu wyciągać rąk ku komuś, kto ma zamiar tę ręce uciąć.

Niszczenie kościołów, zabijanie chrześcijańskich duszpasterzy

Od czasu inwazji Rosji na pełną skalę w 2022 r. co najmniej 670 kościołów i budynków religijnych zostało uszkodzonych lub zniszczonych. Barrett, producent filmu dokumentalnego, był wstrząśnięty, gdy dowiedział się, jak wielu księży i pastorów zostało zabitych i jak wiele budynków zostało zniszczone przez Rosję.

Na skierowane przeciw chrześcijanom działania Rosjan stara się zwrócić uwagę Steven E. Moore – były szef sztabu w Izbie Reprezentantów USA i założyciel Ukraine Freedom Project. Zeznawał on w sprawie tych ataków przed amerykańską Komisją Helsińską (znaną również jako Komisja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie) w Waszyngtonie. Uruchomił także stronę internetową RussiaTorturesChristians.org,  dokumentującą prześladowania chrześcijan na okupowanych przez Rosję obszarach Ukrainy.

Wolność religijna po rosyjsku

Moore określa sytuację na okupowanych terytoriach Ukrainy jako „dramatyczną”, mówiąc, że „wolność religijna nie istnieje” na takich obszarach.

    „Władimir Putin zamknął każdy kościół na okupowanej Ukrainie, nad którym nie ma kontroli” – mówi Moore. „Putin nie chce, aby chrześcijanie oddawali cześć Bogu. … Putinowi chce kontrolować wszystko”.

O Patriarchacie Moskiewskim Moore mówi wprost:

    „nie jest to Kościół w naszym rozumieniu tego słowa. To ramię wykonawcze rosyjskiego rządu”.

Takie rozumienie relacji między Kościołem a państwem przekłada się na postawę rosyjskich dowódców i żołnierzy. Nie przyjmują oni do wiadomości, że jakikolwiek Kościół mógłby być niezależny i niepowiązany politycznie.

    „Kiedy rosyjski żołnierz przyjeżdża do ukraińskiej wioski i znajduje na przykład kościół baptystów, mówi: «Och, baptysta; to jest amerykańska religia»” – wyjaśnia Moore. „I jest wiele dobrze udokumentowanych przykładów księży i pastorów, którzy byli torturowani i wypytywani, kto jest ich agentem prowadzącym z CIA”.

Siła wiary Ukraińców

Zarówno Moore, jak i Barrett dają świadectwo męstwa ukraińskich chrześcijan.

„Opowiem wam o cudach, które widziałem tutaj na Ukrainie” – mówi Moore, powołując się na przykład czterotysięcznej wspólnoty ewangelickiej w Spasinnie, która pojawiła się na nabożeństwie pośród ruin nowo wybudowanego kościoła, który został zniszczone we wrześniowym ataku rosyjskich dronów.

    „To są ludzie, którzy dzięki swej silnej wierze powiedzieli: «Będziemy wielbić Boga. Nie pozwolimy, by Putin mówił nam, żebyśmy nie czcili Boga»”.

Barrett podkreśla także solidarność i braterstwo między różnymi wspólnotami wyznaniowymi na Ukrainie. Podział na wyznania nie jest tu kluczowy; katolicy, prawosławni i protestanci potrafią współpracować ze sobą. Jedyną grupą wyznaniową, która nie współpracuje z nikim, są prawosławni podporządkowani moskiewskiemu patriarchatowi.

    „Widzimy różne grupy prawosławnych pomagających katolikom i katolików pomagających protestantom. Jest tam świadomość wspólnoty Kościoła, mówiąca: «Musimy stać razem»” – mówi Barrett.

Przez całą swą historię Kościół miał świadomość, że jedność jest ważna, nie jest jednak ważniejsza od wierności Chrystusowi i prawdzie ewangelicznej. Dlatego też miał odwagę określać błędne poglądy mianem herezji. Czy nie należałoby więc teraz skończyć z mitem ekumenizmu „prowadzącego przez Moskwę”, a zamiast tego jasno nazwać głoszone przez Cyryla przesłanie herezją?

Weigel: najwyższy czas, aby rosyjska narracja przestała wybrzmiewać w Watykanie 

To, że tak wielu Rosjan wierzy w putinowską propagandę, powielaną przez Patriarchat Moskiewski, to jedna rzecz. To jednak, że dają się na nią nabierać ludzie na Zachodzie, włączając w to watykańskich hierarchów, to drugi problem – być może nawet poważniejszy, zauważa George Weigel.

Swój felieton Weigel rozpoczyna od uznania dyplomatycznych talentów Cyryla, którego po raz pierwszy spotkał przed wielu laty w trakcie jednej z jego podróży do USA.

    „Wrażenie, jakie Cyryl pozostawił po sobie tamtego wieczoru, pozostało w mojej pamięci: wyrafinowany i inteligentny (w brytyjskim rozumieniu tego słowa); utalentowany językowo; obdarzony urokiem osobistym; i polityk do szpiku kości. Nie powinno to być zaskakujące. Kilka miesięcy przed swoimi 26. urodzinami ówczesny archimandryta Cyryl został wysłany do Światowej Rady Kościołów w Genewie; a w 1971 roku jedynym sposobem, by młody rosyjski duchowny otrzymał to lukratywne zadanie, było trzymanie go na smyczy, a być może i na liście płac, KGB, sowieckiej służby bezpieczeństwa.”

Sowieccy agenci wpływu na zachodzie

Oto szkopuł: na zachód z ZSRR wysyłani byli nie przypadkowi duchowni, ale starannie wyselekcjonowani, w ściśle określonym celu. Tym celem było urabianie opiniotwórczych środowisk, rozsiewanie sowieckiej propagandy i stwarzanie wrażenia, że za żelazną kurtyną jest „wsio w pariadkie”. Efektem działalności tych person i im podobnych agentów specjalnych było rozmiękczenie postawy osób, które mogłyby zagrozić interesom sowieckiego imperium. Tak było kiedyś, tak jest nadal. Dziś nie ma wprawdzie ZSRR, ale postsowieckie KGB realizuje tę samą politykę, podobnymi metodami.

    „Jako patriarcha, Cyryl sprzymierzył się z innym starym agentem KGB, masowym mordercą i porywaczem dzieci, Władimirem Putinem, w rosyjskiej wojnie o zniszczenie Ukrainy.”

Jako przykłady tego przymierza Weigel przytacza kolejne wypowiedzi moskiewskiego patriarchy, które niewiele mają wspólnego z Ewangelią, bardzo wiele natomiast – z putinowską propagandą:

    „Na początku marca 2022 roku, gdy wojska rosyjskie zajęły Buczę i Hostomel, patriarcha Cyryl oświadczył podczas kazania w soborze Chrystusa Zbawiciela: «Rosja toczy nie fizyczną, lecz metafizyczną walkę z siłami zła na Ukrainie». Przedstawił tę wojnę jako walkę z grzechem, stwierdzając, że «ma ona nie tylko znaczenie polityczne­», ale jest bezpośrednio związana ze zbawieniem ludzkości – nadając jej tym samym religijne i święte uzasadnienie.”

Patriarchat moskiewski ramię w ramię z Putinem

Wsparcie udzielane jest przez moskiewską cerkiew na kilku frontach: poprzez pseudoreligijną propagandę, poprzez rytuały dokonywane w armii, mające stworzyć wrażenie „uświęcenia” putinowskiej wojny, a także poprzez dyplomatyczną manipulację poza granicami Rosji.

Jednym z narzędzi propagandy jest kanał telewizyjny Spas, który dociera do każdego rosyjskiego domu bezpłatnie. Kilka miesięcy po rozpoczęciu wojny Cyryl wygłosił kazanie w Spasie, w którym oświadczył, że każdy rosyjski żołnierz, który zginął na wojnie, automatycznie zmyje wszystkie swoje wcześniejsze grzechy. Jest to oczywista herezja, ale taką właśnie pseudochrześcijańską propagandową papką karmieni są widzowie tego kanału.

Watykańska dyplomacja musi przejrzeć na oczy

To, że widzowie Spasu nie są w stanie odróżnić ewangelicznej prawdy od politycznej propagandy, to jedna sprawa. Znacznie groźniejsze jest jednak to, że również wielu ludzi na Zachodzie, w tym bardzo wpływowych daje się karmić rosyjską propagandą, nie dostrzegając zawartego w niej trującego jadu. Dotyczy to niestety także wielu watykańskich hierarchów. Dlatego Weigel pisze, że każdy, kto w Stolicy Apostolskiej zajmuje się dyplomacją lub ekumenizmem powinien bezwzględnie zapoznać się z raportem Fundacji Wolna Rosja pt. „Rosyjski Kościół Prawosławny a wojna”, który obnaża metody działania Patriarchatu Moskiewskiego i wskazuje na jego powiązania z rosyjskimi władzami oraz służbami specjalnymi.

Ekumenizm w wydaniu watykańskim przyjmuje niebezpieczny kierunek. Weigel powołuje się tu na własne doświadczenie:

    „Gdy na początku lat 90. byłem początkującym watykanistą, obszerne rozmowy z liderami ówczesnej Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan uświadomiły mi strategiczną koncepcję, która biurokratycznie zakorzeniła się zarówno w ekumenizmie, jak i w watykańskim «ministerstwie spraw zagranicznych», Drugiej Sekcji Sekretariatu Stanu. Koncepcja ta zaczęła się kształtować w połowie lat 60. i można ją streścić w sformułowaniu: «Droga z Rzymu do Konstantynopola prowadzi przez Moskwę». Innymi słowy, odbudowa jedności chrześcijańskiej i przywrócenie pełnej komunii między Biskupem Rzymu a Patriarchą Ekumenicznym Konstantynopola wymagały, jako warunku wstępnego, pojednania z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym, największym z Kościołów prawosławnych.”

Ta koncepcja już wówczas brzmiała fałszywie. Dziś jednak, w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę:

    „Stwierdzenie, że «droga z Rzymu do Konstantynopola prowadzi przez Moskwę», jest teologicznie absurdalne, ponieważ kierownictwo Cerkwi rosyjskiej porzuciło chrześcijańską ortodoksję, o czym świadczą heretyckie i bluźniercze wypowiedzi Cyryla z ostatnich ponad trzech lat. Trzymanie się tej strategii utrudniało również moralne świadectwo Stolicy Apostolskiej, o czym świadczy wahanie (mówiąc delikatnie) Watykanu przed nazwaniem i potępieniem agresora, gdy Rosja najechała Ukrainę w lutym 2022 roku.”

Na ołtarzu dyplomacji czy też ekumenizmu nie można poświęcać prawdy. Dalsze uleganie putinowskiej propagandzie pod pozorem działań ekumenicznym byłoby nie tylko naiwnością, ale poważną ignorancją. W teologii moralnej istnieje pojęcie „ignorantia crassa”, czyli zawiniona ignorancja w istotnych kwestiach. Może ona prowadzić do dramatycznych konsekwencji, co podkreśla Weigel:

    „Gdyby rosyjski blitzkrieg zdobył wówczas Kijów, katolicki przywódca Ukrainy, arcybiskup większy Światosław Szewczuk, zostałby natychmiast zlikwidowany. Ukraińska odwaga zapobiegła jego męczeństwu. Ale niektórzy nigdy się nie poddali: podczas niedawnego papieskiego interregnum, arcybiskup większy Szewczuk był śledzony w Rzymie przez agentów FSB, następcy KGB.”

Pojednawcze gesty wobec Moskiewskiego Patriarchatu ze strony Watykanu nie służą żadnemu pojednaniu, sprzyjają natomiast realizacji strategii KGB. To trzeba powiedzieć wyraźnie. Dlatego też konieczna jest „gruntowna analiza ekumenicznej strategii Watykanu wobec chrześcijańskiego Wschodu oraz relacji z dyplomacji Stolicy Apostolskiej wobec rewanżystowskiej Rosji” – podsumowuje Weigel. Oby analizy tej dokonano jak najszybciej i wyciągnięto z niej właściwe wnioski.

za:opoka.org.pl