Już jutro będziemy obchodzili Uroczystość Wszystkich Świętych. Wielu z nas będzie odwiedzało groby bliskich, ale też tych, o których nikt już nie pamięta.
Przed nami Uroczystość Wszystkich Świętych, która przypomina nam, że każdy z nas jest powołany do świętości. Ta uroczystość, a także obchodzony 2 listopada Dzień Zaduszny, to także czas szczególnej modlitwy za naszych bliskich zmarłych. Wielu z nas będzie w tych dniach nawiedzało cmentarze.
– Myślę, że warto to docenić, iż jest taki dzień, że dzisiaj – w tym świecie niesamowicie skomercjalizowanym w Polsce – jednak o tych zmarłych się pamięta. Bardziej należy położyć akcent na pogłębienie świadomości, że to nie jest tylko odwiedzenie grobów zmarłych czy zapalenie świecy, ale przede wszystkim modlitwa. Tego ci zmarli potrzebują. Druga sprawa, też niesamowicie ważna refleksja, która powinna się pojawić, to świadomość tego, że kiedyś też znajdziemy się w sytuacji tych zmarłych. Nasze życie też przemija. Odejdziemy z tego świata i warto to w tym dniu też podkreślać – mówi ks. Arkadiusz Kinel, proboszcz parafii świętego Andrzeja Apostoła w Zabrzu.
Modlitwa to wielki dar, jaki możemy ofiarować naszym zmarłym. W polskiej tradycji, w listopadzie, w sposób szczególny kultywowana jest modlitwa wypominkowa.
– Takim skarbcem duchowym Kościoła jest modlitwa i z tego skarbca możemy wydobywać także tę szczególną modlitwę za naszych zmarłych. Możemy im w ten sposób pomagać tą uroczystością czy z tymi dniami. Z tym też wiąże się możliwość uzyskiwania odpustu zupełnego za zmarłych – dodaje ks. proboszcz.
Odpust dla wybranej osoby można uzyskać od 1 do 8 listopada. W stanie łaski uświęcającej należy przyjąć Komunię Świętą, nawiedzić cmentarz lub kościół i odmówić modlitwę przewidzianą do uzyskania odpustu.
ościół wspomina nie tylko oficjalnie uznanych świętych, czyli tych beatyfikowanych i kanonizowanych, ale także wszystkich wiernych zmarłych, którzy już osiągnęli zbawienie i przebywają w niebie. Widzi w nich swoich orędowników u Boga i przykłady do naśladowania.
Wstawiennictwa Wszystkich Świętych wzywa się w szczególnie ważnych wydarzeniach życia Kościoła. Śpiewa się wówczas Litanię do Wszystkich Świętych, która należy do najstarszych litanijnych modlitw Kościoła i jako jedyna występuje w księgach liturgicznych (w liturgii Wigilii Paschalnej; ponadto także w obrzędzie poświęcenia kościoła i ołtarza oraz w obrzędzie święceń).
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Kościele nie wspominano żadnych świętych. Najwcześniej zaczęto oddawać cześć Matce Bożej. Potem kultem otoczono męczenników, nawiedzając ich groby w dniu narodzin dla nieba, czyli w rocznicę śmierci. W IV wieku na Wschodzie obchodzono jednego dnia wspomnienie wszystkich męczenników. Z czasem zaczęto pamiętać o świątobliwych wyznawcach: papieżach, mnichach i dziewicach.
Większego znaczenia uroczystość Wszystkich Świętych nabrała za czasów papieża Bonifacego IV (+ 615), który zamienił pogańską świątynię, Panteon, na kościół Najświętszej Maryi Panny i Wszystkich Męczenników.
Uroczystego poświęcenia świątyni wraz ze złożeniem relikwii męczenników dokonano 13 maja 610 roku. Rocznicę poświęcenia obchodzono co roku z licznym udziałem wiernych, a sam papież brał udział we mszy św. stacyjnej. Już ok. 800 r. wspomnienie Wszystkich Świętych obchodzone było w Irlandii i Bawarii, ale 1 listopada.
Za papieża Grzegorza IV (828-844) cesarz Ludwik rozciągnął święto na całe swoje państwo. W 935 r. Jan XI rozszerzył je na cały Kościół. W ten sposób lokalne święto Rzymu i niektórych Kościołów stało się świętem Kościoła powszechnego.
Wszyscy jesteśmy powołani do świętości...
Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny przypominają o tym, że śmierć nie jest końcem, a między żywymi a zmarłymi istnieje duchowa więź. Przez dobre uczynki i modlitwę możemy pomóc zmarłym, a zmarli mogą nam pomóc wstawiając się za nami u Boga. Na tym polega „obcowanie świętych” – wyjaśnia kapucyn prof. dr hab. Andrzej Derdziuk, profesor teologii moralnej KUL i kierownik Katedry Bioetyki Teologicznej KUL.
Uroczystość Wszystkich Świętych to radosne święto, które przypomina o naszym powołaniu do świętości w wieczności. – Daje nadzieję, że ludzkie życie, nawet ubłocone w grzechach i zeszpecone niedoskonałościami, może zostać oczyszczone przez pokutę. To święto wymagające, ale ten wysiłek służy czemuś dobremu – wskazuje teolog o. prof. dr hab. Andrzej Derdziuk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
Tej nadziei, że śmierć nie jest końcem, dotyczą słowa „Wierzę w świętych obcowanie” w „Credo”, czyli wyznaniu wiary. Ten dogmat oznacza wiarę w duchową wspólnotę między chrześcijanami: na ziemi, w czyśćcu i w niebie. – To prawda o naszej duchowej łączności ze zmarłymi, a jest ona zawarta w trzech częściach Kościoła – mówi teolog o. Andrzej Derdziuk.
Jedność w trzech częściach Kościoła
Pierwszą z nich jest „Kościół triumfujący”, który obejmuje świętych złączonych z Bogiem. – Są to nie tylko święci błogosławieni, ogłoszeni przez Kościół, ale także ci, których papież Franciszek nazwał „świętymi z sąsiedztwa”. Nie są jeszcze tak nazwani, ale są zbawieni i cieszą się w Niebie wieczną chwałą i wzrastają w miłości Boga – wyjaśnia teolog.
Oni utrzymują z nami kontakt, są przykładem i mogą nas wspierać, gdy zanosimy do nich modlitwy. Drugi krąg Kościoła to „Kościół walczący” (Ecclesia Militans).
– To my, ludzie na ziemi, tworzący Mistyczne Ciało Chrystusa. Przez modlitwę możemy korzystać z pomocy świętych, możemy ich naśladować i szukać u nich wsparcia – dodaje o. Derdziuk, przypominając słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w 1987 roku w Tarnowie o tym, że święci są także po to, aby nas zawstydzać. Pokazując naszą słabość i miałkość naszych lęków w obliczu wyzwań, które przed nami stoją.
– Trzeci krąg Kościoła, nazywany „Kościołem cierpiącym”, obejmuje dusze w czyśćcu cierpiące. Są tam ludzie, którzy już są zbawieni, a stając na sądzie szczegółowym doświadczyli oglądu swojego życia i uświadomili sobie swój brak miłości, czego żałują – mówi teolog. Czyściec to stan duchowy, w którym dusze czują żal i ból, który ich wypala i jednocześnie udoskonala. – Możemy wspomóc dusze w czyśćcu cierpiące przez nasze modlitwy, a także przez odpusty, czyli darowanie kar doczesnych za popełnione grzechy – wskazuje o. Derdziuk.
Thesaurus Ecclesiae...
To wsparcie jest możliwe dzięki tak zwanemu „Thesaurus Ecclesiae”, czyli skarbcowi Kościoła. Zawierają się w nim nieskończone zasługi Pana Jezusa, Jego męki, Zmartwychwstania i Jego miłości, a także zasługi Matki Najświętszej i Świętych.
– I Kościół może z tych skarbów korzystać, udzielając przez odpusty darów duchowych ludziom potrzebującym, zarówno na ziemi, jak i w czyśćcu. My żyjący możemy uzyskać odpust dla siebie, ale także dla dusz w czyśćcu – mówi o. Derdziuk. – Grzechy obok skutków fizycznych, doczesnych powodują też skutki duchowe. Wstawiając się za zmarłymi, można pomóc im w uwolnieniu się od skutków grzechu. To działa trochę na zasadzie „spółdzielni”, bo żeby zyskać odpust i pomóc zmarłym, trzeba się dołożyć do skarbca Kościoła i być jego uczestnikiem – podkreśla o. Derdziuk. Stąd odpusty zyskuje się pod istotnymi warunkami.
Przede wszystkim trzeba być w stanie łaski uświęcającej, czyli pojednania z Bogiem. Po drugie – trzeba wyrzec się przywiązania do grzechów. Trzecim warunkiem jest spełnienie uczynków określanych przez Kościół jako zyskujące odpust, np. pielgrzymka, modlitwa czy post.
– Przez nawiedzenie grobów, zapalenie świec, modlitwę, pomagamy naszym zmarłym, a przez nawiedzenie cmentarza od pierwszego do ósmego listopada zyskujemy odpust zupełny – wskazuje o. Derdziuk. Istotnym warunkiem jest też odmówienie modlitw wskazanych przez Kościół, to jest Wierzę w Boga, Ojcze nasz i dowolna modlitwa w intencjach Ojca Świętego.
Świętych obcowanie polega właśnie na tym, że uświadamiamy sobie wzorzec życia Świętych, a jednocześnie szukamy ich wstawiennictwa i modlimy się za ich przyczyną. Widzimy też nadzieję, którą nam dają, nadzieję na to, że można żyć pięknie tak jak nauczał Jezus Chrystus. – Jezus zmartwychwstając pokazał, że jest wyjście z nawet najbardziej trudnych dla człowieka sytuacji – mówi o. Andrzej Derdziuk.
„Śmierć nas porządkuje. Dzień Wszystkich Świętych przypomina, po co żyjemy”
Dzień Wszystkich Świętych to nie tylko czas pamięci o zmarłych, lecz także przypomnienie, że śmierć jest częścią życia – mówi w Radiu Wnet ks. Krzysztof Jan Gryz, teolog.
W przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych Jaśmina Nowak rozmawiała w Popołudniu Wnet z ks. dr. Krzysztofem Janem Gryzem – teologiem, duszpasterzem i dziennikarzem. Tematem była duchowość dnia, który od wieków skłania nas do refleksji nad przemijaniem, wiarą i nadzieją życia wiecznego.
Śmierć jest częścią życia, nieodłączną i pewną dla każdego z nas. To jedna z tych rzeczy, które są absolutnie pewne. Każdy kiedyś umrze, choć dziś nie chcemy o tym mówić. Często próbujemy śmierć obłaskawić, potraktować z przymrużeniem oka, zamiast zmierzyć się z jej sensem – powiedział ksiądz Gryz.
Duchowny przypomniał, że 1 listopada to uroczystość Wszystkich Świętych – dzień radości, w którym Kościół świętuje otwarte niebo i zbawienie tych, którzy przed nami odeszli w wierze. Następny dzień, 2 listopada, to wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych – dzień modlitwy za tych, którzy „są jeszcze na etapie oczyszczenia”.
Stary Testament mówi, że błogosławioną rzeczą jest modlić się za zmarłych, bo dzięki modlitwie mogą oni otrzymać oczyszczenie – przypomniał ksiądz.
Śmierć, która uczy życia
Ks. Gryz zwrócił uwagę, że współczesny człowiek ucieka od tematu śmierci, żyjąc w świecie, w którym mówi się głównie o sukcesie, samorealizacji i młodości. Tymczasem świadomość przemijania pozwala lepiej zrozumieć sens życia.
Może dobrze, że jest taki moment, kiedy śmierć przychodzi, bo ona nas ustawia. Gdybyśmy mieli żyć wiecznie, nie bylibyśmy szczęśliwi. Ograniczony czas sprawia, że żyjemy mądrzej i mamy cel – by dostać się do nieba – powiedział.
W jego ocenie święta listopadowe mają głęboki wymiar duchowy i emocjonalny: z jednej strony to czas modlitwy i zadumy, z drugiej – radosne święto wszystkich, którzy już osiągnęli zbawienie. Na zakończenie rozmowy ks. Gryz skierował do słuchaczy przesłanie na Dzień Wszystkich Świętych.
Kiedy stoimy przy grobach bliskich, przypomnijmy sobie wspólne chwile. Czasem to moment, żeby przebaczyć. Nawet w rodzinach ranimy się nawzajem, ale te dni uczą, że życie jest kruche i trzeba je przeżyć jak najlepiej, by być gotowym na spotkanie z Bogiem – mówił.
za:wnet.fm