Polecane

Ks. prof. P. Bortkiewicz TChr: „Gazeta Wyborcza” chciałaby widzieć Kościół Adama Michnika, ale to nie jest Kościół Jezusa Chrystusa

Powiedzmy sobie szczerze: „Gazeta Wyborcza” chciałaby widzieć Kościół Adama Michnika i może innych przedstawicieli neolewicy, ale to nie jest Kościół Jezusa Chrystusa, a ks. abp Marek Jędraszewski z jakimś dziwnym uporem jednak chciał lansować kościół Jezusa Chrystusa w wymiarze głoszenia prawdy, w wymiarze odsłaniania zagrożeń cywilizacyjnych.

Ponieważ nie sposób polemizować realnie z poglądami, które były przez księdza arcybiskupa przedstawiane, to sięga się właśnie do hipotetycznych historii – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr, etyk, odnosząc się do ataków „Gazety Wyborczej” na ks. abp Marka Jędraszewskiego.

„Gazeta Wyborcza” zaatakowała ks. abp. Marka Jędraszewskiego pisząc o jego rzekomo bardzo wysokiej emeryturze. Duchowny jest dla gazety niewygodny, ponieważ otwarcie krytykuje poglądy lewicowo-liberalne zarówno w wymiarze politycznym, jak i kościelnym – wskazał ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr.

    – Powiedzmy sobie szczerze: „Gazeta Wyborcza” chciałaby widzieć Kościół Adama Michnika i może innych przedstawicieli neolewicy, ale to nie jest Kościół Jezusa Chrystusa, a ksiądz arcybiskup z jakimś dziwnym uporem jednak chciał lansować kościół Jezusa Chrystusa w wymiarze głoszenia prawdy, w wymiarze odsłaniania zagrożeń cywilizacyjnych, które powodują też realne prześladowania wierzących członków tego Kościoła. Z tej racji – myślę – ta „sympatia”. Ponieważ nie sposób polemizować realnie z poglądami, które były przez księdza arcybiskupa przedstawiane, to sięga się właśnie do takich hipotetycznych historii – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.

„Gazeta Wyborcza” powołuje się przy tym na anonimowych informatorów, będących rzekomo krakowskimi księżmi.

    – Chciałbym wierzyć, że takich ludzi nie ma. (…) Jeżeli mam jakieś zarzuty, powinienem mieć odwagę sformułować je publicznie, podpisać się swoim imieniem i nazwiskiem (…), po prostu mówić w swoim imieniu. Obawiam się jednak, że rzeczywiście takie postacie mogą się pojawiać. (…) Po pierwsze dla mnie jest to wyraz braku (…) elementarnej odwagi cywilnej, który źle świadczy o tym człowieku. Natomiast z drugiej strony powoływanie się na tego rodzaju donosicieli, którzy są zarazem tchórzami, (…) źle świadczy o redakcji, która korzysta z takich, a nie innych źródeł informacji. Zarówno źródło informacji, jak i później sama redakcja nie wykazują się w moim przekonaniu czymś uwiarygadniającym te postacie. Myślę też, że niektóre z tych informacji – zwłaszcza jeżeli są informacjami dotyczącymi spraw finansowych – (…) są możliwe do uwiarygodnienia – zaznaczył etyk.

Według wyliczeń „Gazety Wyborczej” ks. abp. Marek Jędraszewski ma otrzymywać miesięcznie 25 tys. złotych emerytury, z czego 15 tys. zł pochodzi z Funduszu Kościelnego, a to oznacza, że pozostała część to państwowa emerytura wykładowcy akademickiego.

    – To jest absolutnie bzdurą. Mogę o tym zaświadczyć z całą powagą, ponieważ miałem przyjemność pracować na tym samym uniwersytecie, co ks. abp Marek Jędraszewski. Pracowałem nieco dłużej, miałem też z racji pełnionych funkcji wyższe uposażenie i zapewniam, że ta emerytura naprawdę nie opiewa na dziesięć tysięcy złotych. Jeżeli to jest jakaś płaszczyzna, na której mogę się wypowiadać w sposób weryfikowalny, to potwierdzam, że cała ta konstrukcja wydaje mi się konstrukcją bardzo chwiejną – podkreślił duchowny.

Na łamach gazety jeden z anonimowych „kapłanów” zarzuca byłemu metropolicie, że podczas procesji z okazji Bożego Ciała miał on na sobie ornaty warte 30 tys. złotych. Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr odpiera te zarzuty wskazując, że Kraków słynie z zabytków – również jeśli chodzi o paramenty liturgiczne. Czy taka wartość ornatu jest możliwa, jeśli przeliczy się ją na pieniądze? Owszem. Jednak kiedy doda się do tego kontekst w postaci tego, że może chodzić o historyczny artefakt oraz teologiczne wytłumaczenie, że poprzez drogocenne szaty liturgiczne wyraża się miłość do Boga, takie doniesienia stają się mniej sensacyjne.

    – Myślę, że ksiądz arcybiskup w ciągu swojej posługi duszpasterskiej – czy na Wawelu, czy w Kościele Mariackim, czy w wielu przepięknych kościołach krakowskich, z których bije historia, bije piękno kultury, bije piękno sztuki sakralnej – na pewno obcował z wieloma zabytkami najwyższej rangi nieprzeliczalnymi na pieniądze. Myślenie przez pryzmat kalkulatora i ocenianie szat liturgicznych w ten sposób raczej nie świadczy źle o noszącym te szaty, tylko o tych wykoślawionych spojrzeniach – stwierdził etyk.

za:www.radiomaryja.pl