Polecane

Porażające! Polskie miasta wymierają w zastraszającym tempie. Gdzie jest najgorzej?

Polska demografia od lat bije negatywne rekordy. Jednym z tych aspektów, które najmocniej przemawiają do wyobraźni, są wyludnienia.

Te dotyczą nie tylko prowincji, ale nawet dużych miast.

Łódź skurczyła się o niemal 130 tys. osób od 2002 do 2023 r., za nią Katowice, Bytom i Częstochowa.

W ocenie analityków, spadająca dzietność i migracja do wielkich aglomeracji tworzy bombę zegarową dla lokalnych gospodarek.

Liderzy wyludnienia

GUS wskazuje Łódź jako absolutnego rekordzistę utraty ludności (-130 tys.),                                Katowice straciły 46 tys.,                                                                                                    Bytom i Częstochowa po 44 tys.                                                                                              Procentowo najgorzej wyglądają miejscowości na Półwyspie Helskim.                                          W ciągu ostatnich dwóch dekad Władysławowo straciło 37% mieszkańców, Hel 35%, Jastarnia 34%.​

Nadmorskie kurorty ożywają tylko latem, przez resztę roku stają się swoistymi „przetrwalnikami”, w których ogromna liczba pustostanów czeka na kilka miesięcy sezonu. Jeszcze inne mechanizmy zachodzą w dużych miastach wojewódzkich, które tracą młodych na rzecz „wielkiej piątki”: Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań.​


Dzietność i migracja

Aktualny współczynnik dzietności w Polsce spadł poniżej 1,1 w 2024 r. i jest bardzo daleki od zastępowalności pokoleń (2,1). Najwyższą dzietność w 2024 roku zarejestrowano w powiecie kartuskim (1,67) i w Siedlcach (1,50). Na drugim biegunie jest Sopot, w którym wskaźnik jest na tragicznie niskim poziomie (0,57).​

Wielkie miasta „łatają” niską dzietność migrantami z prowincji i zagranicy, przyciągając głównie ofertami z rynku pracy. Regiony z niskim współczynnikiem dzietności (ang. TFR) w taki sposób tracą podwójnie: nie dość, iż notują mniej urodzeń, to jeszcze zdecydowanie większy jest w takich miejscach odpływ młodych.​

Skutki dla seniorów

Wyludniające się miasta zmagają się z zamieraniem rynków pracy: mniej konsumentów to mniej pracy dla firm i usług. Najbardziej cierpią seniorzy, dla których brakuje opiekunów, sklepów i rzemieślników.

Dodatkowym aspektem jest utrata wpływów i pozycji lokalnych samorządów, co jeszcze bardziej pogłębia polaryzację na bogatą, wpływową metropolię i biedną prowincję, która pozbawiona jest szans na rozwój. Analitycy przewidują, że bez interwencji trend równomiernego dobrobytu dekad odwróci się błyskawicznie.

za:wpolsce24.tv