Polecane

Ewa Heine - Recenzja

Cóż przyznaję, że stęskniłam się za teatrem tworzonym przez Jana Englerta, aktora i reżysera, a trudno było mi uwierzyć w skuteczność jego pożegnania ze sceną. Na szczęście odnalazłam go w stołecznym teatrze Polonia prowadzonym przez Krystynę Jandę, gdzie grane jest przedstawienie Żar, które on właśnie reżyseruje i w nim gra główną rolę. A wybór tego tekstu

jest niezwykle trafny i trochę naiwnie można sądzić, że powstał on z myślą o tym polskim aktorze, jednym z najlepszych nestorów obecnych współcześnie na naszych scenach. Jednak to jest mylne domniemanie. 
Ale oczywiście teraz Jan Englert  uwodzi nas w klasyczny sposób. 

Idealnie prezentuje swoje talenty, a przecież musimy pamiętać o jego biologicznym czasie. 
Na scenie towarzyszy mu dwójka aktorów, równie znanych i cenionych, niemal o identycznych parametrach życiowych w kwestii wieku i profesjonalnego doświadczenia.

To Maja Komorowska w roli niani, która od dzieciństwa troskliwie opiekuje się Henrykiem głównym bohaterem i gdy oboje są już starzy ta więź jest w dalszym ciągu bardzo silna. Na pewno życzliwą zadumę powoduje, by nie powiedzieć, ze bardzo wzrusza scena rozmowy tych dwojga Henryka z wierną kochającą nianią, która od jego dzieciństwa czuwa nad spokojem swego podopiecznego. Tu wykorzystują środki bardzo proste, ale jakże niezawodne w emocjonalnym działaniu na teatralna widownię. Obok nich jest  Daniel Olbrychski jako Konrad przyjaciel Henryka, sprawca rozterek uczuciowych, z uzasadnionym podejrzeniem wątku kryminalnego. Dzięki tej trójce poznajemy historię pewnego bogatego Anglika opisaną przez wybitnego węgierskiego pisarza emigracyjnego Sandora Maraiego. 
Tą powieścią zachwycił się Brytyjczyk Christopher Hampton, też pisarz, ale i dramaturg autor scenariuszy i librett operowych. 
On to na podstawie tego tekstu napisał sztukę Żar, której premiera odbyła się w Londynie dokładnie 20 lat temu. 
Teraz my  w Warszawie w bardzo spokojnej eleganckiej formie dowiadujemy się kilku prawd o namiętności, a przecież wiemy, że niegasnący jej żar nadaje sens życiu, poza tym o przyjaźni, czy może być bezinteresowna i lojalna, o nieujawnionej przez 41 lat tajemnicy. W tym angielskim salonie w dyskretnej tradycyjnej scenografii Wojciecha Stefaniaka trochę wyczuwany atmosferę gabinetu psychoterapeuty, który krok po kroku uświadamia nam jak kruche są granice racjonalnego działania ale też, że nie musimy znać do końca całej prawdy.

Ewa Heine