Poprzednia Pierwsza Dama RP nie udzieliła żadnego publicznego wywiadu przez 10 lat. I może dobrze zrobiła, bo widząc, co wydarzyło się po pierwszym wywiadzie Marty Nawrockiej, udzielonym stacji TVN24, Agata Kornhauser-Duda zaoszczędziła sobie i bliskim gigantycznej fali nieuzasadnionego hejtu.
Dlaczego nieuzasadnionego? Bo zanim wywiad ukazał się na antenie, już w momencie zapowiedzi, w internecie wylał się potok bluzgów. Sporej a głośnej grupy ludzi nie interesowała żadna rozmowa. Większość wydała wyrok zaocznie. A przecież istotą mediów jest zapraszanie różnych osób i konfrontowanie przez dziennikarza ich poglądów. Pomijam fakt, że Pierwsza Dama nie jest pierwszą lepszą osobą i że o wywiad z nią zabiegało wiele redakcji. Marta Nawrocka wybrała odważnie, ale nawet to nie zostało docenione. Fala hejtu po wywiadzie tylko wezbrała. Uaktywniły się osoby mianujące się „tolerancyjnymi” i „otwartymi”, a nawet feministki, które wcześniej atakowały Agatę Kornhauser-Dudę za milczenie. I tak źle, i tak niedobrze.
Rzekome przyjaciółki praw kobiet, zdeklarowane „feministki” atakują prostotę Pierwszej Damy. Obrzydliwy seksizm i klasizm wylał się na Martę Nawrocką na łamach „Wysokich Obcasów”. To nic, że ma ona trudną rolę i to nie ona, lecz jej mąż jest politykiem. Walka z nim samym usprawiedliwia wszystko. Dziennikarka „Gazety Wyborczej” napisała, że „Pałac Prezydencki to za wysokie progi dla ludzi takich jak państwo Nawroccy”. To nie jest dziennikarstwo. To czysty język pogardy.
Tylko niektóre osoby z drugiej strony politycznej potrafiły zobaczyć w Marcie Nawrockiej człowieka. Że przyszła do Pałacu Prezydenckiego jako żona, matka, osoba z własnym życiorysem, nie celebrytka, nie polityk. Że dopiero wchodzi w rolę Pierwszej Damy – być może z naturalną słabością w obyciu na pseudosalonach…
No i co dalej? Aż strach pomyśleć, bo tuż po wspomnianym wywiadzie „Newsweek” dał artykuł okładkowy, niby to pytając: „Czego jeszcze nie wiemy o Marcie Nawrockiej?”. W rzeczywistości pytanie sugeruje nieuczciwość. I to bez weryfikacji faktów, bo one się tu nie liczą.
Media w dużej mierze przestały być mediami, a dziennikarze dziennikarzami. Pozostał front bezpardonowej walki. Dlatego apeluję do wszystkich, za bł. ks. Jerzym Popiełuszką: „Zło dobrem zwyciężaj!”. Prawda się obroni – gorzej, jeśli po drodze będzie dużo niewinnych ofiar.
Krzysztof Ziemiec
za:idziemy.pl