Nietrudno się domyślić, jaki jest główny powód, dla którego „uśmiechnięty populizm” z taką intensywnością rozpowszechnia brednie o polexicie. To idealna zasłona dymna, przykrywająca to, co dzieje się z naszym państwem.
Propaganda, za pomocą której politycy mogą straszyć obywateli, odsuwając od siebie pytania o skutki ich rządów. Dzięki niej wręcz usprawiedliwiają własne patologie, wskazując, że jeśli nie oni, z ich „wadami”, to przyjdzie polexitowa apokalipsa. Ponownie pojawia się też temat „europejskiej, zdroworozsądkowej prawicy”, która, w przeciwieństwie do strasznego PiS, nie chce niszczyć Polski ani wyprowadzać nas z UE. Nagle o swojej prawicowości przypominają sobie ci, którzy przez ostatnie lata albo chowali głowę w piasek, udając, że nie widzą bezprawia demokracji walczącej, albo wręcz je popierali. Oczywiście ich prawicowość jest bezobjawowa, zaś powtarzanie kłamstw o polexicie służy atakowaniu opozycji oraz tłumaczeniu swoim odbiorcom, że w obecnej sytuacji muszą wspierać obecną władzę. Możemy być też pewni, że im bliżej wyborów, tym takich przebierańców będzie więcej.
Dawid Wildstein
za:niezalezna.pl