Polecane

Dr J. Hajdasz: Przed nadchodzącymi wyborami w Polsce warto sprawdzić, jakie działania prowadziła Bruksela podczas kampanii wyborczej na Węgrzech

Cztery lata temu na kampanię wyborczą ówczesna węgierska opozycja otrzymała łącznie ponad 7 mln euro od organizacji związanych z amerykańską Partią Demokratyczną oraz z Brukselą. W tym roku doniesienia o zagranicznym wsparciu dotyczyły już obu obozów. Nowy premier zbudował profesjonalną organizację polityczną w ciągu zaledwie dwóch lat. Ktoś przekonał Węgrów, iż konieczna jest zmiana rządu, by Bruksela przekazała im zablokowane miliony euro z Funduszu Spójności i Krajowego Planu Odbudowy. Przed wyborami w Polsce warto dowiedzieć się,

jakie kampanie prowadzi oraz planuje Bruksela i porównać je z tymi, które w tym roku pojawiły się na Węgrzech – powiedziała w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna”  na antenie Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Po 16 latach nieprzerwanego sprawowania władzy przez Viktora Orbana i partię Fidesz na Węgrzech doszło do zmiany rządu. Dr Jolanta Hajdasz podjęła się analizy przyczyn takiego stanu rzeczy. Przedstawiła przy tym wnioski, które powinni wyciągnąć Polacy z węgierskich wyborów.

    – Węgry były swoistym światełkiem w tunelu dla ludzi, którzy cenią tradycję i pragmatyzm polityczny. Od lat z podziwem patrzyliśmy na niewielki kraj, który potrafił przeciwstawiać się absurdalnej w wielu przypadkach polityce Unii Europejskiej. Demonizowany i wykluczany na arenie międzynarodowej Orban dla wielu był tylko kontrowersyjnym „przyjacielem Putina” i jako takiego eliminowali go z europejskich elit. Tymczasem zwykły człowiek, który choć trochę interesuje się polityką, widział kraj, który nadal definiuje małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety; (…) kraj, który nadal zakazuje środowiskom LGBT wizyt w szkołach podstawowych i który przeciwstawia się np.  nakłanianiu dzieci do zmiany płci. Ale to ten kraj europejskie elity już dawno przestały uznawać za państwo demokratyczne, mimo że do tej pory opisane przeze mnie stanowiska Węgier były zgodne z poglądami głosujących w wolnych wyborach obywateli tego kraju – zwróciła uwagę autorka felietonu.

Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich odniosła się także do „swoistego tematu tabu, jakim we współczesnych krajach demokratycznych w Europie stała się kwestia finansowania wyborów z zagranicy. Na Węgrzech stała się ona jednym z głównych tematów politycznych cztery lata temu, po wyborach parlamentarnych w kwietniu 2022 roku”.

    – Temat ten powróci zapewne także i teraz. Zasadnicze z polskiego punktu widzenia są pytania, czy i kto finansował kampanie społeczne szczególnie w internecie. Cztery lata temu na Węgrzech takie finansowanie stało się faktem. Raport węgierskich służb specjalnych ujawnił, że ówczesna opozycja otrzymała łącznie ponad 3 miliardy forintów, czyli ponad 7 mln euro, z zagranicy, od organizacji związanych z amerykańską Partią Demokratyczną i z Brukselą. Wtedy nie wystarczyło to do zmiany rządu, ale w tym roku doniesienia o zagranicznym wsparciu dotyczyły już obu obozów – zauważyła dr Jolanta Hajdasz.

    – Cynicznie można by powiedzieć, że wygrany nowy premier dostał więcej, bo warto zauważyć, iż zbudował profesjonalną organizację polityczną w ciągu zaledwie dwóch lat, a to budzi pytania o finanse i jego sposób na pokonanie aparatu państwowego, którym dysponował Viktor Orban – dodała.

Felietonistka zaznaczyła, że w Polsce również mieliśmy do czynienia z finansowaniem partii przez zagranicę. Dotyczyło to wyborów zarówno w 2023, jak i 2025 roku. Przypomniała, że „sprawą finansowania reklam politycznych z zagranicy nadal zajmują się polskie służby, w tym Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego”.

    – Według ustaleń w ostatniej kampanii reklamy finansowane z zagranicy atakowały przede wszystkim konkurentów Rafała Trzaskowskiego, a państwo polskie nie ma narzędzi do samodzielnego śledzenia finansowania takich reklam na platformach cyfrowych. W kampanii wyborczej Viktor Orban podkreślał, że Bruksela dla Węgier to głównie pseudoobywatelskie organizacje, przekupieni dziennikarze, sędziowie, politycy i biurokraci, obracający milionami euro, którymi chcą ograniczyć ich suwerenność. Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na emocjonalny ton takich wypowiedzi w kampanii wyborczej, to nie da się ukryć, że słowa te brzmią u nas wyjątkowo znajomo – podkreśliła prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

    – Ktoś przecież przekonał Węgrów, iż konieczna jest zmiana rządu do tego, by Bruksela przekazała Węgrom zablokowane jeszcze w grudniu 2022 roku miliony euro z Funduszu Spójności i później z Krajowego Planu Odbudowy. Przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi w Polsce warto więc dowiedzieć się, jakie kampanie społeczne prowadzi i planuje na przyszły rok Bruksela i porównać je z tymi, które w tym roku pojawiły się na Węgrzech. Jestem pewna, że ta wiedza może nam się bardzo przydać – wskazała.


za:www.radiomaryja.pl