Polecane

Ukraina gloryfikuje zbrodniarzy i sojuszników Adolfa Hitlera.

Jak długo polscy politycy będą milczeć, kiedy opluwana jest pamięć Polaków bestialsko pomordowanych przez Ukraińców? 

Prezydent Ukrainy gloryfikuje UPA. Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce. Jej imię otrzymała jedna z jednostek wojskowych. Niestety nie jest to jedyne oburzające działanie ukraińskich władz.

Andrij Melnyk był przewodniczącym zbrodniczej, ludobójczej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Szczątki jego oraz jego żony sprowadzono z Luksemburga. Na Ukrainie został pochowany z honorami w obecności prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

 W trakcie ceremonii padła zapowiedź, że szczątki kolejnych członków UPA  zostaną pochowane z honorami.

    – Dziękuję każdemu i każdemu, kto pracował, żeby takie powrócenie ukraińskich wielkich postaci odbyło się i żeby ukraiński naród otrzymał swój panteon bohaterów – mówił Wołodymyr Zełenski.

Pochówek A. Melnyka potępił izraelski instytut Jad Waszem, który powiedział wprost, że  upamiętnianie przywódcy formacji kolaborującej z nazistowskimi Niemcami podważa pamięć o ofiarach Holokaustu. Ukraińskie władze niestety mogą pójść znacznie dalej. Szef tamtejszego IPN-u chce sprowadzić z Monachium szczątki zbrodniarza Stepana Bandery.

     „Rodzina nie jest przeciwna ponownemu pochowaniu Stepana Bandery, ponieważ ma on potomków. Jednocześnie istnieją zastrzeżenia związane z tym, że trwa wojna i grób może być zagrożony tutaj, w Ukrainie. Chociaż zauważę, że zagrożenie dla grobów istnieje także za granicą” – oznajmił Ołeksandr Ałfiorow, prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.

Panteon tak zwanych bohaterów to jedno. Kolejny skandal to nadanie imienia „bohaterów UPA”, który otrzymała jedna z jednostek wojskowych. Skandaliczne działania ukraińskich władz skomentował kandydat PiS na premiera, dr hab. Przemysław Czarnek.

    „Trudno to nazwać inaczej niż demonstracją skrajnej niewdzięczności wobec narodu, który od pierwszego dnia wojny otworzył przed Ukrainą swoje granice. UPA to symbol ludobójstwa, bestialskich mordów na kobietach, dzieciach i całych polskich wsiach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej” – napisał dr hab. Przemysław Czarnek.

Jeżeli chcemy budować dobre relacje, decyzja władz ukraińskich jest nie do zaakceptowania – zauważył wicepremier Władysław Kosiniak Kamysz, szef MON.

    – To jest decyzja nie do przyjęcia. Liczę, że strona ukraińska opamięta się i nie będzie iść w tym kierunku – powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

 To właśnie Polska jako pierwsza wyciągnęła do zaatakowanej przez Rosję Ukrainy pomocną dłoń. To my wzięliśmy na siebie ciężar przyjęcia milionów uchodźców, gwarantując ukraińskim rodzinom bezpieczeństwo, o czym przypomniał poseł Zbigniew Kuźmiuk z PiS.

    – Wydawało nam się, iż gigantyczny i do tej pory trwający wysiłek, który wykonaliśmy na rzecz Ukrainy, nie będzie w tak ostentacyjny sposób – można powiedzieć – odrzucany – zaakcentował poseł Zbigniew Kuźmiuk.

     – No jest to taki policzek wymierzony Polsce – dodał Marek Suski, poseł PiS.

Michał Wawer z Konfederacji zauważył, że to właśnie wtedy, gdy Ukraina najbardziej korzystała z polskiej pomocy, kwestia poszanowania prawdy historycznej powinna wybrzmieć znacznie głośniej.

    – Wielka szkoda, iż Polska nic z tym nie zrobiła wtedy, kiedy mogliśmy coś z tym zrobić, dlatego że Ukraina była w dużo większym stopniu od Polski uzależniona w pierwszych latach wojny – oznajmił poseł Michał Wawer.

 Z kolei w środę doszło do spotkania szefa polskiego MSZ z jego ukraińskim odpowiednikiem. Radosław Sikorski spotkał się z Andriiem Sybihą, by wręczyć mu swoją najnowszą książkę. Skandaliczne zachowanie Ukrainy wobec Polski nie jest na tyle interesującym tematem, by podjął je wiceszef rządu Donalda Tuska.

    „Cieszę się Andrii Sybiha, że mogłem Ci dziś osobiście wręczyć moją najnowszą książkę. Czekam na recenzję!” – napisał Radosław Sikorski na X.

Dziś Kijów na postaciach takich jak Bandera i zbrodnicza Ukraińska Powstańcza Armia chce budować bohaterski mit.

To jednak historia brutalnego ludobójstwa dokonanego na Polakach – o czym przypomniał Instytut Pamięci Narodowej.

    „Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Polscy historycy szacują, że z rąk ukraińskich nacjonalistów śmierć poniosło ok. 120 tys. Polaków, w tym kobiety, starcy i dzieci” – podsumował Instytut Pamięci Narodowej.

Tymczasem poseł Grzegorz Płaczek z Konfederacji zwrócił się do Prezydenta RP z oficjalnym apelem o wszczęcie procedury pozbawienia prezydenta Ukrainy Orderu Orła Białego – najwyższego odznaczenia państwowego RP nadanego mu przez byłego prezydenta A. Dudę.

Ukraińskie władze z Wołodymyrem Zełenskim na czele nie chcą pamiętać także o tym, że ofiarami UPA padli również Ukraińcy, którzy ostrzegli swoich polskich sąsiadów o zbliżającym się niebezpieczeństwie.

Kolejne uderzenie w relacje polsko-ukraińskie. Kijów chce pochować szczątki Stepana Bandery w Panteonie Wybitnych Ukraińców 

Ukraina rozważa ponowny pochówek szczątków Stepana Bandery, przywódcy organizacji OUN-B odpowiedzialnej za rzeź Polaków na Wołyniu.

Ukraińcy myślą o sprowadzeniu szczątków Stepana Bandery z Monachium i złożeniu ich w tworzonym w Kijowie Panteonie Wybitnych Ukraińców. O tym, że jest to brane pod uwagę, mówi szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Ołeksandr Ałfiorow. Nie nastąpi to jednak podczas wojny, bo rodzina zbrodniarza obawia się o bezpieczeństwo jego grobu.

Pomysł uhonorowania Bandery jest nie do zaakceptowania przez Polskę – mówi badacz rzezi wołyńskiej, Ewa Siemaszko. Jak podkreśla, Ukraińcy chcą uhonorować człowieka odpowiedzialnego za ludobójstwo na Polakach.

    – Bandery nie było w tym czasie na Wołyniu. Niemniej jednak cała jego działalność, zanim został uwięziony przez Niemców, zmierzała do tego, żeby wyeliminować Polaków z ziem wspólnie zamieszkałych przez Polaków i Ukraińców. Jest odpowiedzialny moralnie za ludobójstwo dokonane na Polakach – zaznacza Ewa Siemaszko.

Dodaje, że chęć uhonorowania Bandery pokazuje, iż Ukraińcy nie liczą się z polskimi emocjami związanymi z rzezią wołyńską.

    – Jest to pokazanie: „My będziemy robić swoje, bo mamy swoich bohaterów i nie obchodzi nas opinia zewnętrzna” – wskazuje badacz rzezi wołyńskiej.

Ukraina rozpoczęła proces sprowadzania i ponownych pochówków szczątków ukraińskich działaczy, m.in. z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

W poniedziałek z honorami pochowano prochy jednego z przywódców OUN, Andrija Melnyka, które sprowadzono z Luksemburga. W pogrzebie uczestniczył prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski.

Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję w sprawie odebrania Zełeńskiemu Orderu Orła Białego: "Udowodnił, że Ukraina nie jest gotowa na Europę”

Prezydent Karol Nawrocki uważa, że prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu powinien zostać odebrany Order Orła Białego. Zaproponował, by było to jednym z punktów posiedzenia Kapituły Orderu, która zbierze się 8 czerwca. To reakcja na nadanie jednej z ukraińskich jednostek imienia „Bohaterów UPA”. – 8 czerwca odbędzie się posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego i ja zaproponowałem, aby jednym z punktów było odebranie prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego – oświadczył Prezydent. Dodał, że ostateczna decyzja należy do niego, ale kapituła musi się zebrać. – Taka kapituła odbędzie się 8 czerwca – poinformował Karol Nawrocki. Zaznaczył, że jest oburzony decyzją ukraińskiego prezydenta. Prezydent wskazał, że „gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji”. Zaakcentował, że w sensie strategicznym wspieranie Ukrainy w jej oporze przeciwko Rosji i przeciwko „bandycie, którym jest Władimir Putin”, jest strategicznym celem Polski, jednak – jak zauważył Prezydent – „tak nie buduje się relacji między narodami”. Order Orła Białego przyznał Wołodymyrowi Zełenskiemu w 2023 r. ówczesny prezydent Andrzej Duda.

Niewiarygodne. Premier Tusk usprawiedliwia Zełenskiego i atakuje prezydenta Nawrockiego. „Czy on upadł na głowę?”

Wstrząsające i głęboko niepokojące słowa padły z ust premiera Donalda Tuska. Szef rządu w kuriozalny sposób postanowił wziąć w obronę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, jednocześnie przypuszczając brutalny atak na prezydenta Karola Nawrockiego. Poszło o status Orderu Orła Białego – najwyższego polskiego odznaczenia.

Wszystko zaczęło się od zapowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego, który jednoznacznie zadeklarował chęć odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu w związku z jego skandaliczną i uderzającą w polską pamięć narodową polityką historyczną. Reakcja Donalda Tuska zszokowała jednak nawet stałych obserwatorów sceny politycznej.
„Każdy naród ma prawo do własnej interpretacji historii”?

Donald Tusk, komentując działania ukraińskich władz, stwierdził z rozbrojącą szczerością, że „każdy naród ma prawo do własnej interpretacji historii”. Choć premier rzucił mimochodem, że ostatnie decyzje Kijowa są „niepokojące”, to całą swoją retoryczną agresję skierował przeciwko... polskiemu prezydentowi.

Tusk posunął się do oburzającego porównania. Stwierdził, że jeśli Karol Nawrocki odbierze Order Orła Białego Zełenskiemu, to będzie to... „podobny krok” do działań ukraińskiego przywódcy.

Tak, premier polskiego rządu naprawdę postawił znak równości między obroną polskiego honoru i pamięci o ofiarach ludobójstwa, a relatywizowaniem historii przez ukraińskie władze. W sieci natychmiast zawrzało, a komentatorzy pytają wprost: Czy ten człowiek upadł na głowę?

Symetryzm w służbie poprawności

Stawianie w jednym rzędzie suwerennej decyzji polskich władz o ochronie powagi Orderu Orła Białego z antypolskimi gestami historycznymi Kijowa to czysty symetryzm, który godzi w polską rację stanu. Order Orła Białego to nie jest gadżet dyplomatyczny, który rozdaje się raz na zawsze bez względu na późniejsze zachowanie obdarowanego.

Prezydent Karol Nawrocki, od lat stojący na straży prawdy historycznej, jeszcze jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej i prezes IPN, doskonale rozumie, że honorowanie osób, które blokują ekshumacje polskich ofiar czy promują kult zbrodniarzy, jest policzkiem dla milionów Polaków. Donald Tusk, jak widać, woli jednak rugać polskiego prezydenta i pouczać nas o „prawie do własnej interpretacji historii”. Szkoda tylko, że ta „interpretacja” tak często odbywa się kosztem deptania polskiej pamięci.

Prof. W. Polak: Kultywowanie na Ukrainie pamięci historycznej uderzającej w Polaków jest po prostu szokujące. To jest zupełne lekceważenie naszego narodu 

Kultywowanie na Ukrainie pamięci historycznej uderzającej w Polaków jest po prostu szokujące. To jest zupełne lekceważenie. Dodajmy, że akty lekceważenia mamy nie tylko w dziedzinie polityki historycznej, ale także na przykład poprzez odsuwanie Polski od wszelkich rozmów dyplomatycznych dotyczących Ukrainy czy też poprzez różne akty niechęci wobec Polaków, niezrozumienie naszych racji ekonomicznych – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Wojciech Polak, historyk, przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Na Ukrainie zaobserwować można nasilenie kultu zbrodniarzy z Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Niedawno doszło tam do uroczystego państwowego pogrzebu przywódcy OUN, Andrija Melnyka. Pojawiły się również informacje o planach ekshumacji głównego ideologa ludobójstwa na Polakach, Stepana Bandery, i pochowania go w Panteonie Wybitnych Ukraińców. Poza tym prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z elitarnych ukraińskich jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. Ukraiński przywódca argumentował tę decyzję przywracaniem „historycznych tradycji narodowych w wojsku”.

    – Są na pewno – można to tak ująć – historyczne tradycje narodowe w wojsku ukraińskim, ale trzeba się odwoływać do tych tradycji pozytywnych, których przecież nie brakuje. Natomiast UPA to była organizacja zbrodnicza, organizacja, która mordowała Polaków – zresztą nie tylko Polaków, bo na przykład także Żydów – masowo na Wołyniu, w Galicji Wschodniej; organizacja, która ma krew na rękach. Wiemy, że rzezie Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej dotyczą 100 tysięcy, a niektórzy twierdzą, że nawet 170 tys. osób. Tyle było ofiar śmiertelnych, a już nie liczymy zupełnie spalonych domów, spalonych wsi, ludzi wygnanych ze swoich domostw, ograbionych ze wszystkiego. W dodatku te zbrodnie dokonywane były często w sposób haniebny, z niezwykłym okrucieństwem, wręcz nie do opisania – mówił prof. Wojciech Polak.

Historyk wskazał, że to, iż ukraiński prezydent uważa UPA za pozytywną tradycję, jest kompletnie niezrozumiałe.

    – To jest także raniące nas, Polaków. Po agresji rosyjskiej na Ukrainę Polska udzieliła Ukrainie nieprawdopodobnej pomocy. Wydaliśmy dziesiątki miliardów złotych na to, żeby po pierwsze dozbroić Ukrainę, po drugie, żeby zaopiekować się uciekinierami, osobami cywilnymi. Przyznaliśmy im olbrzymie przywileje medyczne, prawo do leczenia się, prawo do korzystania ze szkół, rozmaite zapomogi, które kosztowały olbrzymie pieniądze – przypominał gość „Aktualności dnia”.

Nie da się skutecznie budować partnerstwa między Polską a Ukrainą, kiedy Kijów prowadzi politykę historyczną opartą na gloryfikacji skrajnie nacjonalistycznych ugrupowań odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach.

    – Kultywowanie pamięci historycznej uderzającej w Polaków jest po prostu szokujące. To jest zupełne lekceważenie. Dodajmy, że akty lekceważenia mamy nie tylko w dziedzinie polityki historycznej, ale także na przykład /.../ odsuwanie Polski od wszelkich rozmów dyplomatycznych dotyczących Ukrainy czy też /.../ różne akty niechęci wobec Polaków, niezrozumienie naszych racji ekonomicznych, pozywanie nas do jakichś sądów unijnych, dlatego że wstrzymujemy import zboża ukraińskiego, rujnujący nasze rolnictwo. Mamy politykę momentami wręcz wrogą wobec Polski. To jest kompletnie niepojęte. Zamiast pracować nad pojednaniem, zamiast wykorzystać to, co się stało, ten brutalny najazd rosyjski na Ukrainę, do tego, żeby relacje polsko-ukraińskie zacieśnić, Ukraina robi wszystko, żeby nas, Polaków, poniżyć, żeby nam okazać swoją niechęć – zwrócił uwagę przewodniczący Kolegium IPN.

Dodatkowo bulwersujące jest to, że za antypolską politykę Ukrainy w dużej mierze odpowiada prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, będący kawalerem Orderu Orła Białego – najwyższego polskiego odznaczenia państwowego.W związku z tym do Prezydenta RP, Karola Nawrockiego, skierowany został apel o odebranie ukraińskiemu przywódcy tego orderu . Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu nadał prezydent Polski w latach 2015-2025, Andrzej Duda.

Jad Waszem: Ponowny pochówek przywódcy OUN Melnyka budzi poważne wątpliwości 

Izraelski instytut Jad Waszem ocenił, że ponowny pochówek Andrija Melnyka, jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), budzi poważne wątpliwości. Upamiętnianie przywódcy formacji kolaborującej z nazistowskimi Niemcami podważa pamięć o ofiarach Holokaustu – podkreślił instytut.

    „Państwowy pogrzeb Melnyka na Ukrainie budzi poważne wątpliwości. Instytut Jad Waszem jest głęboko zaniepokojony takimi uroczystościami o charakterze narodowym, które odbywają się kosztem prawdy historycznej i pamięci o ofiarach Holokaustu” – napisała jerozolimska instytucja w poniedziałek w serwisie X.

Dodano, że „upamiętnienie przywódcy ruchu, który wspierał i współpracował z nazistowskimi Niemcami podczas prześladowania i mordowania milionów Żydów podważa integralność moralną niezbędną do upamiętnienia Holokaustu”.

Ponowny pogrzeb Melnyka skrytykowało też izraelskie MSZ.

    „Nie ma miejsca na ignorowanie prawdy historycznej i pamięci o ofiarach zamordowanych przez nazistów i ich kolaborantów” – napisało izraelskie ministerstwo, zaznaczając, że Melnyk był nazistowskim kolaborantem.

Prochy Melnyka i jego małżonki zostały pochowane w poniedziałek na Narodowym Cmentarzu Wojskowym Ukrainy pod Kijowem. W uroczystości wziął udział prezydent Wołodymyr Zełenski, który oświadczył, że Melnyk walczył o to, aby Ukraina była wolna. Zełenski ma żydowskie korzenie.

Urodzony w 1890 r. Melnyk był ukraińskim wojskowym i politykiem. W czasie I wojny światowej był oficerem Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych. Był też pułkownikiem armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, na czele której stał Symon Petlura.

Andrij Melnyk uczestniczył w tworzeniu OUN walczącego o niepodległą Ukrainę. Kierował organizacją w latach 1938-1940. Po rozłamie w OUN w 1940 r. Melnyk został przewodniczącym frakcji melnykowców, tzw. OUN-M (przeciwną frakcją była OUN-B Stepana Bandery). Od 1947 r. Melnyk pełnił funkcję dożywotniego przewodniczącego OUN-M.

OUN od założenia w 1929 r. blisko współpracował z władzami niemieckimi, w tym z rządzącym od 1933 r. reżimem nazistowskim. Organizacja była wrogo nastawiona do Żydów i Polaków. Frakcja melnykowców była mniej radykalna od frakcji banderowców, która w latach 1943-1945 dopuściła się ludobójczej czystki etnicznej na Polakach na terenie Wołynia.

W 1941 r. Melnyk został aresztowany przez Gestapo. W 2021 r. Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy opublikowała na swojej stronie internetowej artykuł, w którym zaznaczono, że areszt nastąpił mimo utrzymywania przez Melnyka kontaktów z Niemcami, w tym z Abwehrą. Źródła mówią, że Melnyk uznawany był przez Abwehrę za swojego agenta.

„Absolutnie niedopuszczalne”. Poseł Paweł Jabłoński komentuje banderowski ruch Zełenskiego

Podczas wywiadu poseł PiS Paweł Jabłoński odniósł się do nadania przez prezydenta Ukrainy jednemu z oddziałów wojska imienia „Bohaterów UPA”. Zdaniem polityka w tej sprawie potrzebna jest zdecydowana reakcja polskiej dyplomacji, aby takie skandale nie powtarzały się w przyszłości. 

– (…) Musimy jako polskie państwo, państwo, które Ukrainie bardzo mocno pomaga odpierać tę rosyjską agresję, musimy na to reagować – mówił podczas rozmowy na antenie polsatnews.pl polityk byłej partii rządzącej.

Według Pawła Jabłońskiego w odpowiedzi na nadanie przez Zełenskiego Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych imienia „Bohaterów UPA” polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno wezwać ambasadora Ukrainy i przekazać mu notę, wyrażającą jednoznaczny sprzeciw wobec posunięcia prezydenta Ukrainy.

– To jest absolutnie skandaliczna decyzja i Polska nie może tego zostawić bez reakcji – wskazał polityk.

Według Pawła Jabłońskiego wielu Ukraińców zwyczajnie nie ma wiedzy o zbrodniach UPA na Polakach. – Ja rozumiem absolutnie to, że są na Ukrainie też ludzie, którzy może nie do końca wiedzą co się działo, bo tak jest. Wielu Ukraińców się nie uczyło o tym w szkole – mówił przedstawiciel byłej partii rządzącej.

W opinii polityka brak stanowczej odpowiedzi na podobny skandal będzie oznaczał powtarzanie się takich wydarzeń w przyszłości, a Ukraińcy „przesuną się tak daleko, jak to będzie możliwe”.

Decyzja Zełenskiego o UPA to polityczny błąd

Kijów po raz kolejny sięgnął po symbol, który dla Polaków oznacza nie walkę o wolność, lecz ludobójstwo. Decyzja o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” może przynieść Ukrainie więcej strat w Polsce niż niejeden rosyjski atak propagandowy. 

Są gesty, które w dyplomacji ważą więcej niż komunikaty, wizyty i zapewnienia o przyjaźni. Nadanie ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” należy właśnie do tej kategorii. To nie jest drobny błąd protokolarny. To nie jest lapsus urzędnika średniego szczebla. To decyzja podpisana przez prezydenta państwa, któremu Polska od pierwszych godzin rosyjskiej agresji pomagała jak mało kto. I dlatego boli podwójnie.

Można oczywiście powiedzieć: Ukraina jest w stanie wojny, buduje własną mitologię oporu, szuka symboli walki o niepodległość. Tyle że państwo, które chce być traktowane jak partner, musi rozumieć, że symbole nie istnieją w próżni. Dla jednych UPA może być częścią opowieści o walce z Moskwą. Dla Polaków jest przede wszystkim nazwą związaną z ludobójstwem na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Z mordowanymi kobietami, dziećmi, starcami. Z wioskami, po których zostały krzyże, doły śmierci i pamięć przekazywana w rodzinach.

Dlatego pytanie nie brzmi tylko: „po co Zełenski to zrobił?”. Pytanie brzmi ostrzej: dlaczego Ukraina tak często sprawia wrażenie państwa, które nie potrafi uszanować wrażliwości swojego największego adwokata?

Polska otworzyła granice, domy, szkoły, szpitale. Polska zaryzykowała politycznie, gospodarczo i społecznie. Polska przez lata tłumaczyła Zachodowi, że Ukraina walczy nie tylko o siebie. A w zamian regularnie dostaje gesty, które wyglądają jak testowanie granic cierpliwości. Sprawa ekshumacji, spory o pamięć historyczną, a teraz „bohaterowie UPA” w nazwie jednostki wojskowej. To nie jest wdzięczność. To jest wkładanie kija w mrowisko i udawanie zdziwienia, że mrówki zaczęły biegać.

Czy należy odebrać Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego? To pytanie już padło i będzie wracać. Najwyższe polskie odznaczenie nie jest pamiątkowym medalem z konferencji. Ono oznacza szczególną więź z Rzecząpospolitą. Jeśli ktoś uderza w pamięć o polskich ofiarach, trudno oczekiwać, by oburzenie było tylko teatralnym gestem.

Procedura odebrania orderu istnieje. Decyzja powinna być jednak jasnym sygnałem państwa: pomoc Ukrainie – tak; zgoda na upokarzanie polskiej pamięci – nie. Najgorsze byłoby jednak uderzenie w zwykłych Ukraińców w Polsce. To pokusa łatwa, głośna i moralnie fałszywa. Dzieci z Buczy nie odpowiadają za dekrety Zełenskiego. Matki uciekające przed rakietami nie pisały ukraińskiej polityki historycznej. Ale nie wolno też udawać, że takie decyzje nie mają społecznych skutków. Skoro badania pokazują rosnącą niechęć wobec Ukraińców, to właśnie takie gesty dolewają oliwy do ognia. Nie tworzą całego problemu, ale nadają mu emocjonalne paliwo.

I tu pojawia się najciekawszy, a zarazem najbardziej gorzki wątek. Ukraińskie władze często oczekują od Polski dojrzałości: żebyśmy rozumieli wojnę, geopolitykę, rosyjskie zagrożenie, konieczność pomocy. Słusznie. Tyle że dojrzałość nie może być jednostronna. Ona obowiązuje także Kijów. Dojrzałość oznacza zrozumienie, że nie buduje się przyjaźni z Polską na nazwiskach i formacjach, które dla Polaków są symbolem rzezi.

Rosja z pewnością będzie tę sprawę wykorzystywać. Ale to nie Rosja podpisała ten dekret. Nie można każdej polskiej reakcji na ukraiński błąd zbywać argumentem o rosyjskiej propagandzie. Propaganda żywi się kłamstwem, ale jeszcze chętniej żywi się cudzą głupotą. Tym razem dostała prezent zapakowany w kancelarii prezydenta Ukrainy.

Polska powinna dalej pomagać Ukrainie, bo leży to w naszym interesie. Rosja pozostaje zagrożeniem, a wolna Ukraina jest częścią naszego bezpieczeństwa. Ale partnerstwo nie polega na milczeniu. Przeciwnie: prawdziwy partner mówi wprost, kiedy druga strona przekracza granicę. A ta granica została przekroczona.
Ukraina ma prawo do własnych bohaterów.

Polska ma prawo powiedzieć, że ludobójcy nigdy nie będą bohaterami w naszej pamięci.                                                  I że przyjaźń, nawet w czasie wojny, nie może wymagać od nas amnezji.

Karol Białkowski

za:www.gosc.pl