Polecane

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski: Zełenski potrzebuje konfliktu z Polską

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski zwraca uwagę, że administracja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego świadomie kreowała napięcia z Polską już w maju 2023 roku. „To, co możemy zrobić, by minimalizować straty, to nawoływać wszystkich, by odróżniali ekipę Zełenskiego od Ukrainy, tak jak odróżniamy ekipę Tuska od Polski” – apeluje politolog.

Po haniebnym geście gloryfikacji banderowców, na jaki zdecydował się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, polsko-ukraińskie relacje stały się jeszcze bardziej napięte.  Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski przypomina jednak, że napięcia te Kijów kreuje od dawna.

- „Konflikt polityczny polsko-ukraiński rozpoczęła administracja Zełenskiego w dniu 20 maja 2023 r. (tweet ambasadora Zwarycza w sprawie wypowiedzi Łukasza Jasiny - nieistotnej dla współpracujących blisko na rzecz złamania rosyjskiej agresji zbrojnej Ukrainy wydatnie wspieranej przez Polskę). Mimo prób łagodzenia ze strony Polski, aministracja Zełenskiego serią incydentów uporczywie demonstrowała, że nie są to przypadkowe wyskoki rozemocjonowanych urzędników, ale świadoma linia polityczna Kijowa z kulminacją w postaci wystąpienia Zełenskiego 19 IX 2023 r. w ONZ- zauważa politolog w mediach społecznościowych.

- „Konflikt rozpoczęty zatem został nie przez Polskę i nie ona miała zdolność jego zakończenia. W kampanii wyborczej w Polsce Zełenski otwarcie poparł Trzaskowskiego, co było aktem wrogim wobec obozu politycznego, który w latach 2022-2023 decydował o skali i tempie polskiej pomocy dla Ukrainy. Obecny spór także zostal zainicjowany przez Zełenskiego i nie postrzegam go jako spór o historię i miejsce UPA w historii. Tak ma go widzieć niezorientowana publiczność. Zełenski nie mógł nie wiedzieć jaką reakcję wywoła, a zatem wywołał ją świadomie. UPA i historia są instrumentem wywołania sporu, a nie jego przyczyną”- dodaje.

W jego przekonaniu próby łagodzenia tego konfliktu przez Polskę są skazane na porażkę, ponieważ jest on „do czegoś potrzebny ekipie Zełenskiego, a przynajmniej tak sobie to ona wyobraża”.

- „Założenie, że Zełenski, urodzony w Krzywym Rogu w rodzinie żydowskiej i we wschodnioukraińskiej kulturze pamięci jest szczególnym czcicielem UPA jest niepoważne. Pytanie zatem brzmi - do czego jest mu ten konflikt potrzebny? Czy jest to - jak napisałem wcześniej uzgodniona z Niemcami operacja wpychania Polski w rolę głównego hamulcowego procesu integracji Ukrainy z UE - której to integracji Niemcy (ani nikt na Zachodzie) nie chce (patrz propozycja Mertza nadania Ukrainie statusu "członka stowarzyszonego" czyli odsunięcie pełnego członkostwa na "święte nigdy") i deal polega na tym, że elity oligarchiczne Ukrainy dostaną kontrakty, pieniądze, szanse biznesowe itd. a eksperci, dziennikarze , komentatorzy, naukowcy na niemieckich grantach itd. zatrudnieni przez niemieckie fundacje działające na Ukrainie wytłumaczą za niemieckie pieniądze publiczności, że to "wszystko co Ukraina dostała - czyli członkostwo stowarzyszone to dzięki Niemcom dało się ugrać, bo źli Polacy nie pozwolili na więcej". Możliwe też, że Zełenski ma jakieś afery korupcyjne w swej ekipie, które wybuchną i chce je przykryć, kierując uwagę opinii publicznej w stronę sporu z Polską o UPA” - ocenia.

Zaznacza, że z punktu widzenia Niemiec ten konflikt jest tym bardziej korzystny z uwagi na zbliżającą się konferencję na temat odbudowy Ukrainy.

- „Cokolwiek to jest, to Zelenski chce tego konfliktu i nie mamy instrumentów, by go od tego odwieźć. Głównym skutkiem będzie skłócenie Polaków i Ukraińców, wzrost notowań Konfederacji i Braunistów w Polsce zyski polityczne i biznesowe Niemiec i oczywiste zyski Rosji. To co możemy zrobic by minimalizowac straty to nawoływać wszystkich by odróżniali ekpię Zełenskiego od Ukrainy tak jak odróżniamy ekipę Tuska od Polski” - podsumowuje prof. Żurawski vel Grajewski.

Prof. Andrzej Nowak: skandal z UPA ma przykryć afery korupcyjne Zełenskiego

Decyzja o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” wywołuje coraz większe emocje zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Do sprawy odniósł się historyk prof. Andrzej Nowak, który w obszernym wpisie na Facebooku przedstawił własną interpretację motywów stojących za działaniami prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Profesor zwraca uwagę, że w ostatnich miesiącach ukraińską opinią publiczną wstrząsnęły doniesienia dotyczące możliwych nieprawidłowości finansowych w otoczeniu najwyższych władz państwowych. W swoim wpisie przypomina publikacje zachodnich mediów dotyczące śledztw korupcyjnych prowadzonych na Ukrainie.

„Skandal korupcyjny w Ukrainie wywołuje ogromne poruszenie. Chodzi o luksusowe wille i system wzbogacania się, który potężni ludzie stworzyli w samym środku wojny” – cytuje profesor doniesienia medialne.

Zdaniem Andrzeja Nowaka kolejne kontrowersje wokół otoczenia prezydenta Ukrainy mogły osłabić jego pozycję polityczną. Historyk wskazuje między innymi na sprawę Tymura Mindicza, przedsiębiorcy związanego wcześniej ze studiem „Kwartał 95” oraz pojawiające się w przestrzeni publicznej oskarżenia dotyczące korupcji wśród osób należących do najbliższego kręgu władzy.

Profesor uważa jednak, że obecna debata wokół UPA nie jest przypadkowa. W jego ocenie decyzja o nadaniu patronatu odwołującego się do tradycji Ukraińskiej Powstańczej Armii ma również wymiar polityczny.

„Teraz Zełenski nadaje imię ‘Bohaterów UPA’ jednej z jednostek organizacyjnych armii ukraińskiej. Wie dokładnie, że to musi wywołać reakcję strony polskiej. I właśnie dlatego to robi” – napisał.

Zdaniem historyka celem takiego działania może być zmiana kierunku debaty publicznej na Ukrainie. „To bowiem pozwala mu wystąpić przed opinią ukraińską nie jako coraz bardziej utożsamiany z korupcją polityk, tylko jako dumny rzecznik ‘godności i suwerenności Ukrainy’” – ocenił.

Andrzej Nowak przypomina również wydarzenia z września 2023 roku, kiedy prezydent Ukrainy podczas wystąpienia na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych skrytykował Polskę w kontekście sporu o import ukraińskiego zboża. Wypowiedź ta wywołała wówczas szeroką dyskusję zarówno w Warszawie, jak i w Kijowie.

„We wrześniu tego samego roku niespodziewanie, w wyjątkowo brutalny i perfidny sposób zaatakował Polskę na forum ONZ” – napisał profesor. Przypomniał jednocześnie, że Polska należała do najważniejszych państw wspierających Ukrainę po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku.

Historyk podkreśla, że Warszawa udzieliła Ukrainie znaczącej pomocy wojskowej, humanitarnej i politycznej. Późniejsze napięcia wokół kwestii historycznych i gospodarczych – podkreśla - były dla wielu Polaków dużym zaskoczeniem.

„Do końca 2023 roku na pewno żaden kraj, poza USA, nie udzielił większej pomocy Ukrainie w obronie jej terytorium przed napaścią rosyjską niż uczyniła to Polska” – zaznaczył.

Najbardziej krytyczna część wpisu dotyczy jednak motywacji przypisywanych przez profesora ukraińskiemu przywódcy. „Celem tej gry nie jest dobro Ukrainy, nie jest żadna strategia, nie jest żadne ‘oddanie czci UPA’, tylko zapewnienie przetrwania skorumpowanemu politykowi” – stwierdził.

Nowak nie ukrywa przy tym rozczarowania kierunkiem, w jakim zmierzają relacje polsko-ukraińskie. „Taka jest niestety prawda. Bardzo smutne to i skrajnie szkodliwe – i dla Ukrainy, i dla Polski” – podsumował.

za:www.fronda.pl