Miliony wiernych uczestniczyły w czwartek w procesjach Bożego Ciała organizowanych w miastach, miasteczkach i wsiach w całej Polsce. Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, należąca do najważniejszych świąt w Kościele katolickim, jak co roku zgromadziła liczne rodziny, dzieci, młodzież i seniorów, którzy publicznie manifestowali swoją wiarę. W wielu miejscach procesje przeszły głównymi ulicami miast, a uczestnicy wypełnili świątynie i trasy przemarszu.
W procesjach uczestniczyły całe rodziny. Tradycyjnie dzieci sypały kwiaty przed Najświętszym Sakramentem, a mieszkańcy dekorowali okna, domy i trasy przemarszu religijnymi symbolami oraz flagami. Takie obchody od wieków stanowią jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów polskiej tradycji religijnej.
Kościół podkreśla, że procesje są publicznym wyznaniem wiary oraz symbolem obecności Chrystusa w codziennym życiu wiernych. Właśnie dlatego odbywają się na ulicach miast i w przestrzeni publicznej.
Jeszcze przed uroczystością papież Leon XIV zwrócił się do wiernych, zachęcając do podtrzymywania tradycji procesji eucharystycznych.
– Niech udział w procesjach eucharystycznych, zwłaszcza rodzin, dzieci i młodzieży, będzie odważnym świadectwem wiary – powiedział papież podczas audiencji generalnej w Watykanie.
Również podczas środowego wystąpienia Leon XIV podkreślał znaczenie procesji jako „pięknego przejawu publicznego świadectwa wiary”.
Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów Europy, w których Boże Ciało jest zarówno świętem religijnym, jak i ustawowo wolnym od pracy dniem. Dzięki temu miliony osób mogą uczestniczyć w uroczystościach organizowanych przez parafie i wspólnoty lokalne.
W wielu miejscowościach procesje Bożego Ciała są nie tylko wydarzeniem religijnym, ale także ważnym elementem lokalnej tożsamości i tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Szczególnie widoczne jest to w mniejszych miejscowościach, gdzie w przygotowanie ołtarzy i dekoracji angażują się całe społeczności.
Tegoroczne obchody pokazały, że mimo zmian społecznych i antychrześcijańskiej propagandy, Boże Ciało pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń religijnych w Polsce. Liczna obecność wiernych na ulicach miast i wsi wskazuje, że tradycja procesji eucharystycznych nadal zajmuje istotne miejsce w życiu wielu Polaków.
„Katolicy to nekrofile”, czyli „tolerancja” wedle lewicy
Uroczystość Bożego Ciała, w czasie której katolicy wychodzą w procesjach na ulice swoich miast, stała się dla środowisk lewicy szczególnym pretekstem do szerzenia nienawiści wobec wyznawców Chrystusa. Na profilach osób „walczących o równość i tolerancję” w mediach społecznościowych można było obserwować wczoraj wysyp nienawistnych wpisów, w których obrażano katolików, m.in. posądzając ich o… nekrofilię.
Wyjątkowo obrzydliwy przykład tego, co dla lewicy oznaczają „tolerancja” i „szacunek”, zaprezentowała na Facebooku Ewa Słaboszewska.
- „Za kilka dni niektóre osoby staną z transparentem przy naszym święcie i będą krzyczeli, że jesteśmy chorzy bo to że trzymam moja kobietę za rękę jest chore a dziś radośnie wielbią zamordowanie i ukrzyżowanie swojego mistrza, radośnie obnoszą się z trupem na krzyżu,w kaplicy całują ukrzyżowanego, zamęczonego na torturach człowieka i inne nekrofilskie praktyki będą stosować jako zdrowe. Za kilka dni dowiem się, że to źle dla moich i ich dzieci jak widzą jak kocham moją kobietę ale jednocześnie wraz ze swoimi dziećmi całują trupa” - czytamy (pisownia oryginalna).
Sama przy tym podaje się za osobę… „głęboko wierzącą”.
- „I w myśl tego co od was słyszę powiem: jestem tolerancyjna ale po co się obnosić ze swoją chorobą róbcie co chcecie w swoim kościele czy domu. Transpłciowość czy homoseksualizm nie są zboczeniami podczas gdy nekrofilia już tak” - pisze.
Tradycyjnie nienawistne komentarze pod adresem katolików znalazły się też na słynącym z takich wpisów profilu „Kobiety Lewicy”.
- „Znowu faceci w kieckach niosący wafla w pozłacanym mosiądzu pod śmieszną plandeką zablokują miasta. Będą przy tym wąchać jakieś dziwne kadzidełka i śpiewać irracjonalne piosenki” - napisali autorzy, odnosząc się do procesji Bożego Ciała.
- „Najlepszy przykład: Wiarą ukorzyć trzeba, zmysły i rozum swój, bo tu już nie ma chleba, to Bóg, to Jezus mój! Czyli odrzućcie rozum żeby uwierzyć w jakieś średniowieczne gusła, że wafel to prawdziwe ciało” - próbowali „zabłysnąć” swoją „elokwencją”.
Sosnowiec: mężczyzna trzymający noże wtargnął na uroczystości Bożego Ciała
Podczas Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sosnowcu doszło do zdarzenia, w którym mężczyzna trzymający noże wtargnął w okolice ołtarza polowego. Interweniujący funkcjonariusze Policji niezwłocznie opanowali sytuację i zatrzymali mężczyznę.
W wyniku zdarzenia żaden z uczestników uroczystości nie odniósł obrażeń fizycznych.
Dziękujemy funkcjonariuszom Policji zabezpieczającym przebieg uroczystości za podjęte działania. Dziękujemy również wszystkim wiernym za zachowanie spokoju, rozwagi i odpowiedzialną postawę w zaistniałej sytuacji.
Wiemy, że dzisiejsze wydarzenie dla wielu osób było doświadczeniem trudnym i niepokojącym.
Nikt nie powinien wracać z kościoła z lękiem. Nikt nie powinien bać się w miejscu, do którego przyszedł szukać Boga. W Uroczystość Bożego Ciała wspólnota zgromadziła się wokół Chrystusa obecnego w Eucharystii. Tym bardziej porusza fakt, że niepokój pojawił się tam, gdzie przyszliśmy szukać pokoju.
Niech pośród wszystkich emocji, które przyniosło to wydarzenie, najgłośniej wybrzmi modlitwa.
Okoliczności zdarzenia są obecnie wyjaśniane przez właściwe służby. Do czasu zakończenia prowadzonych czynności nie będziemy udzielać dodatkowych informacji ani komentować sprawy.
Szewna: zdewastowano ołtarz przygotowany na Boże Ciało. Wylano na niego fekalia i porwano baner z Jezusem
Ktoś dziś w nocy lub z samego rana zdewastował ołtarz w Szewnie przygotowany na Boże Ciało. Wylano na niego fekalia i porwano baner z wizerunkiem Jezusa. Policja ustala okoliczności… - informuje Radio Ostrowiec.
To tylko kilka z wielu przykładów dowodzących, że w lewicowych środowiskach żywe pozostaje hasło rewolucji francuskiej: „wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.
Abp Depo: zaczyna się od palenia krzyża, a później będzie się podpalać kościoły
Podczas Mszy św. w archikatedrze częstochowskiej poprzedzającej procesję Bożego Ciała, abp Wacław Depo ocenił, że ludzi wierzących spycha się w Polsce na margines i wyszydza. Tak jak w Europie, będzie się podpalać kościoły albo zamieniać je na kawiarnie i restauracje - ostrzegł.
Metropolita częstochowski w kazaniu mówił o laicyzacji społeczeństwa, któremu - jak ocenił - wraz z liberalizmem zaoferowano technologiczne atrakcje oddalające od religii. Wymienił wśród nich telewizję, kanały streamingowe, Internet. - Nawet coraz dłuższe urlopy odciągają od Boga, bo nie ma podczas nich czasu na pójście do kościoła - mówił abp Wacław Depo.
Ten sam wątek poruszył przy jednej ze stacji procesji:
- Rozumiemy, że sztuczna inteligencja jest dla nas jakimś dobrem, ale nie może stać się bogiem, który kreuje nie tylko nas, ale cały otaczający świat według jakiegoś szyfru - stwierdził.
W homilii w archikatedrze poruszył też wątek ochrony życia od poczęcia.
- Zakaz aborcji nazywany jest brakiem litości wobec matki i jej okrutnym cierpieniem. Przeciwnicy sumienia stoją na stanowisku, że trzeba pozbawić pracy tych lekarzy w publicznych szpitalach czy na uniwersytetach medycznych, którzy podpisali na Jasnej Górze Deklarację Wiary - mówił abp Depo.
Deklaracja Wiary to dokument stworzony w maju 2014 r. z inicjatywy lekarki i działaczki pro-life Wandy Półtawskiej. Złożono go uroczyście na Jasnej Górze, a kamienne tablice z jej treścią stały się wotum wdzięczności za kanonizację papieża Jana Pawła II.
Metropolita częstochowski nawiązał do Jana Pawła II, który w Skoczowie w 1995 r. powiedział, że po okresie zniewalania sumień dalej trwa czas próby: - Te słowa są dla nas aktualną przestrogą i wezwaniem do czujności, aby sumienia Polaków nie ulegały demoralizacji, aby nie poddawały się prądom moralnego permisywizmu, aby umiały wybierać. Dziś zauważa się tendencję do spytania ludzi wierzących na margines życia społecznego, ośmiesza się, wyszydza i niszczy to, co dla nich stanowi nieraz największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji muszą dawać wiele do myślenia - mówił.
Jako przykład podał Krzyż Papieski w Warszawie, który spłonął w tym roku w Wielki Piątek.
- To nie była tylko drewniana konstrukcja, lecz świadek obecności Jana Pawła II pośród nas. Od tego się zaczyna, a później, tak jak w Europie, będzie się podpalać kościoły. Albo zamieniać je na kawiarnie i restauracje. Dobrze, że prokuratorzy pochylili się dalej nad sprawą spalonego krzyża, nie uznając, że to tylko podpalenie od zniczy - powiedział.
za:www.fronda.pl