Europoseł Konfederacji Anna Bryłka poinformowała w mediach społecznościowych o przekazaniu przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli wniosku o odebranie orderu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Europosłowie wystąpili o odebranie Zełenskiemu Europejskiego Orderu Zasługi
Jak przypomniała Anna Bryłka prezydent Zełenski otrzymał z rąk Parlamentu Europejskiego Europejski Order Zasługi w związku z „wyjątkowym wkładem w integrację europejską i wartości europejskie” oraz za „propagowanie i obronę wartości zapisanych w Traktatach”.
Nie da się pogodzić wartości europejskich z gloryfikowaniem ludobójstwa i czystek etnicznych. Nie można budować tożsamości własnego państwa i społeczeństwa na tak potwornej zbrodni - napisała europoseł Konfederacji.
W imieniu grupy kilkudziesięciu posłów zwróciłam się dzisiaj do Roberty Metsoli, Przewodniczącej PE, z wnioskiem o odebranie wyróżnienia Europejski Order Zasługi, nadanego 19 maja 2026 r. prezydentowi Ukrainy Wołodymirowi Zełenskiemu, w związku z jego ostatnimi decyzjami publicznie honorującymi i gloryfikującymi zbrodniczą Ukraińską Powstańczą Armię (UPA), formację odpowiedzialną za masowe zbrodnie ludobójstwa na ludności cywilnej dokonanej na terenach Wołynia i Małopolski Wschodniej - podkreśliła Bryłka.
Pod wnioskiem podpisało się kilkudziesięciu europosłów z kilku krajów w tym Adam Bielan, Tobiasz Bocheński, Beata Szydło oraz Dominik Tarczyński.
Europejski Order Zasługi przyznaje się w dowód uznania osiągnięć osób, które wniosły znaczący wkład w integrację europejską lub w propagowanie i obronę wartości zapisanych w traktatach. Ma on inspirować przyszłe pokolenia do odwagi obywatelskiej i zaangażowania na rzecz europejskich ideałów.
Prezydent Nawrocki domaga się odebrania Zełenskiemu orderu
W ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Decyzja przywódcy Ukrainy wywołała falę oburzenia w Polsce.
Prezydent Karol Nawrocki niemal natychmiast zapowiedział, że zamierza podjąć działania, zmierzające do odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu, prezydentowi Ukrainy.
Szef MON po spotkaniu z Budanowem: Pamięć o ofiarach Wołynia nie podlega negocjacjom
Kyryło Budanow, szef kancelarii prezydenta Ukrainy, spotkał się z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Marcinem Przydaczem, szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Rozmawiali m.in. o decyzji Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”.
Wicepremier, minister obrony narodowej spotkał się z szefem kancelarii Wołodymyra Zełenskiego w sobotę rano. Po jego zakończeniu podkreślił na portalu X, że Polska i Ukraina w sprawach bezpieczeństwa są partnerami, jednak "w sprawach historii musimy mówić sobie prawdę, bo tylko tak jesteśmy w stanie budować przyszłość".
Jak podał, na spotkaniu z Budanowem jasno przedstawił polskie oczekiwania dotyczące decyzji o nazwaniu jednej z jednostek wojskowych im. UPA.
"Pamięć o ofiarach Wołynia nie podlega negocjacjom. Są granice, których przekraczać nie wolno" - zaznaczył szef MON.
Zełenski pod koniec maja nadał jednej z jednostek sił zbrojnych swego kraju imię "Bohaterów UPA". Jak wskazał, uczynił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy".
Decyzja spotkała się z krytyczną reakcją polskich polityków. Prezydent Karol Nawrocki podkreślił, że jest oburzony. Stwierdził, że decyzja prezydenta Ukrainy dostarcza "najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie". Zapowiedział też, że w poniedziałek, 8 czerwca, odbędzie się posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego. Poinformował również o swojej propozycji, aby jednym z punktów było odebranie prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
Pos. J. Dziedziczak o pomyśle odebrania W. Zełenskiemu Orderu Orła Białego: Zobaczymy, co zrobi Donald Tusk. W mechanizmie odebrania Orderu Orła Białego konieczna jest decyzja kapituły, a później kontrasygnata
Dobrze, że Władysław Kosiniak-Kamysz w pewnym sensie wspiera działania prezydenta. Natomiast w przypadku Polskiego Stronnictwa Ludowego należy pamiętać, iż jest to bardzo silna retoryka, a czyny za tym idą zupełnie inne. Zobaczymy, co zrobi Donald Tusk i jego rząd, bo w tym mechanizmie odebrania Orderu Orła Białego konieczna jest decyzja kapituły, a później konieczna jest kontrasygnata, czyli podpis Donalda Tuska – mówił Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zaapelował do władz Ukrainy o wycofanie się z decyzji o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „bohaterów UPA”. Jego słowa spotkały się z pozytywną oceną części polityków opozycji, którzy jednocześnie podkreślają, że za deklaracjami powinny pójść konkretne działania. W ich ocenie kluczowe będzie teraz stanowisko rządu Donalda Tuska wobec tej sprawy oraz ewentualne dalsze kroki podejmowane przez polskie władze.
– Dobrze, że Władysław Kosiniak-Kamysz w pewnym sensie wspiera działania prezydenta. Natomiast w przypadku Polskiego Stronnictwa Ludowego należy pamiętać, iż jest to bardzo silna retoryka, a czyny za tym idą zupełnie inne. Zobaczymy, co zrobi Donald Tusk i jego rząd, bo w tym mechanizmie odebrania Orderu Orła Białego konieczna jest decyzja kapituły, a później konieczna jest kontrasygnata, czyli podpis Donalda Tuska. Zobaczymy, co zrobi premier. Z jednej strony większość decyzji, jakie podejmuje ten rząd, to są decyzje poprzedzone badaniami opinii publicznej. Im nie obcięto pieniędzy, więc badają wszystko. Nastroje wśród Polaków są oczywiste – są oburzeni zachowaniem prezydenta Ukrainy. To dzięki Polsce i polskiemu rządowi Ukraina nie padła w pierwszych dniach pełnoskalowej agresji. Z drugiej strony środowisko Donalda Tuska, m.in. „Gazeta Wyborcza”, było przez lata bardzo wyrozumiałe dla Ukraińców – wskazał Jan Dziedziczak.
Porównanie UPA do Żołnierzy Wyklętych, które padło na antenie rozgłośni należącej do Agory, wywołało szeroką dyskusję. Taka narracja jest nie do zaakceptowania.
– Porównanie zbrodniarzy UPA do Żołnierzy Wyklętych jest haniebne. To nie ma żadnego związku z prawdą. Około 80 procent zabijanych przez banderowców to były polskie kobiety i dzieci. Niewielki procent zabitych przez nich ludzi to byli żołnierze sowieccy, ale większość to była polska ludność cywilna. Oni zabijali z premedytacją, bo rodziny były wymieszane etnicznie, a oni chcieli mieć jednolitą etnicznie ziemię ukraińską. Wymordowano z zimną krwią kobiety i dzieci, a jeszcze przy okazji pastwiono się nad tymi ludźmi – oznajmił poseł PiS.
Polska była jednym z państw, które od pierwszych dni wojny aktywnie wspierały Ukrainę politycznie, militarnie i humanitarnie. Dziś jednak pojawiają się pytania, czy część tej pomocy nie powinna zostać przekazana na innych zasadach. Według niektórych polityków dałoby to Polsce większe możliwości wpływania na kształt wzajemnych relacji w przyszłości.
– Nie brałem udziału w tych decyzjach, ale rozmawiałem z osobami, które je podejmowały. Starałem się ich namawiać ich, by zamiast dawać coś za darmo, to używać formuły bezzwrotnej pożyczki, tzn. my wam to dajemy, a za 10 lat ją umorzymy. Wtedy mielibyśmy przez 10 lat możliwość umorzenia lub nie, a widzimy, że stosunek Ukraińców się do nas zmienił, wdzięczność wyparowała, więc mielibyśmy możliwość ingerowania w to. Poza tym, nawet jakbyśmy to umorzyli, to jeszcze raz byłaby to możliwość do przypomnienia skali polskiej pomocy – akcentował polityk.
E. Siemaszko dla „Naszego Dziennika”: Ukrainie nie zależy na Polsce, a tylko na korzyściach przez nią zapewnianych
Dekret Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu szczególnie ważnej jednostce specjalnej wojsk ukraińskich imienia „Bohaterów UPA”, czyli wykonawców ludobójstwa na Polakach, wywołał zdecydowane potępienie praktycznie wszystkich sił politycznych w Polsce. Padły bardzo mocne słowa z ust polityków, niespotykane dotąd z okazji wcześniejszych aktów gloryfikacji zbrodniarzy z OUN-UPA. Jednocześnie widoczne było zaskoczenie lub zdumienie. Podobnie reagują publicyści i opiniotwórcze osobistości – wskazuje Ewa Siemaszko w artykule dla „Naszego Dziennika”.
Niewątpliwie Zełenski wywołał wstrząs, bo przecież byliśmy dumni z udzielanej pomocy od początku wojny Rosji przeciw Ukrainie. Dostarczaliśmy broń, zapewniamy nie tylko militarne zaopatrzenie, ale też udzielamy pomocy humanitarnej, medycznej, a współpraca międzypaństwowa w różnych dziedzinach od lat odbywa się z przeważającym wkładem polskiej strony. Wszystkim wydawało się, że zostanie to docenione i Ukraina „dojrzeje” do weryfikacji oceny działań OUN-UPA.
Świadoma banderyzacja
Diametralnie różne postrzeganie przez Polskę i Ukrainę wspólnej historii, a szczególnie okresu II wojny światowej, nie jest problemem ostatnich kilku lat. Od powstania niezależnego państwa ukraińskiego w 1991 r. Ukraińcy wypracowywali nową historię narodową, wyzwalając ją z sowieckiej wizji, a jednocześnie tworząc heroiczny mit formacji nacjonalistycznych walczących o niepodległość Ukrainy, w tym głównie UPA, pomijając przy tym zbrodniczość ideologii, na której były oparte i przemilczając zbrodnie ludobójstwa na Polakach. Budowanie kultu UPA, a także Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, z której wywodzi się UPA, odbywało się stopniowo, z ogromnym poparciem ukraińskiej emigracji. W ten proces zaangażowani byli najpierw byli członkowie OUN i UPA, czyli „weterani”, środowiska społeczne, z których pochodzili, zorganizowane w stowarzyszenia, a z czasem dołączali publicyści, historycy, różne media, politycy lokalni i ze szczebli centralnych, działacze kulturalni, pracownicy oświaty, urzędnicy państwowi i samorządowi, artyści, pisarze.
Przez pierwsze lata po uzyskaniu przez Ukrainę suwerenności upowszechnianie kultu UPA, nazywane u nas banderyzacją od nazwiska przywódcy OUN i wzorca ideowego UPA Stepana Bandery, obejmowało wyłącznie obszar wchodzący w skład II Rzeczypospolitej, czyli Ukrainę Zachodnią. W kolejnych latach przesunęło się na Ukrainę Centralną i weszło na tereny wschodnie, gdzie nie spotkało się z powszechną akceptacją. Zauważmy, że banderyzacja Ukrainy trwa już 36 lat. Dla Polaka podróżującego po Ukrainie w sprawach służbowych czy turystycznie wszędzie są widoczne banderowskie symbole, jak np. flagi, pomniki, nazwy ulic i obiektów użyteczności publicznej, uroczystości, których na przestrzeni tych lat stale przybywało. Zatem, biorąc pod uwagę ogromne natężenie kontaktów polsko-ukraińskich, Polacy, a głównie politycy, powinni mieć świadomość, jak mocno zakorzeniła się gloryfikacja banderyzmu i nie być zszokowani nadaniem jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”. A tymczasem materialne przejawy kultu UPA to nie wszystko: jest on wdrożony w systemie szkolnym, nacjonalistyczna ideologia jest obecna w organizacjach dziecięcych i młodzieżowych.
Bezowocny dialog
Bardzo często w naszej przestrzeni publicznej padają tłumaczenia, że Ukraińcy nie znają zbrodni UPA na Polakach i dlatego kult UPA stał się państwowy i powszechny. Można z tym się zgodzić w odniesieniu do zwykłych ludzi żyjących w centrum czy na wschodzie Ukrainy, ale nie na zachodniej Ukrainie, jednakże to nie zwykli ludzie kształtują politykę historyczną państwa, lecz z pomocą historyków i działaczy politycy, urzędnicy, oświatowcy, publicyści, społecznicy. A właśnie te grupy społeczne są obeznane z całokształtem działań OUN i UPA, ale odrzucają niewygodny wizerunek nacjonalistycznych formacji.
Z polskiej inicjatywy w przeciągu 36 lat odbyło się bardzo dużo polsko-ukraińskich historycznych konferencji, seminariów, sympozjów, debat, spotkań, na których poruszana była działalność OUN-UPA wobec ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, a w mniejszym zakresie na terenach południowo-wschodniej współczesnej Polski. Uczestniczyli w nich polscy i ukraińscy historycy. Były to wydarzenia ograniczone do niewielkiego grona specjalistów i zainteresowanych problemem. Choć nie zawsze strona polska wystarczająco dobitnie przedstawiała zbrodnie UPA, to jednak na większości spotkań zaprezentowaliśmy udokumentowane stanowiska w pełni oddające prawdę o zbrodni ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej. Nawet jeśli historycy ukraińscy nie byli w stanie zaprzeczyć zbrodniom, to uzasadniali je rzekomymi lub wyolbrzymionymi polskimi winami, kwestionowali fakty, pomniejszali rozmiary zbrodni, równali ludobójstwo UPA z akcjami obronnymi i aktami odwetu i odrzucali kwalifikację zbrodni UPA na Polakach jako ludobójstwo, wysuwając fałszywe interpretacje i określenia ukrywające prawdziwy charakter zbrodni. Wszystkie polskie publikacje na temat OUN-UPA – a jest ich wiele – są na Ukrainie doskonale znane.
Niezbędna jest zatem konstatacja, że prowadzony od 1992 r. (od pierwszej konferencji polskich i ukraińskich historyków w Podkowie Leśnej) historyczny dialog nie miał żadnego wpływu na stosunek do UPA elit ukraińskich, a Ukraińcy mają wiedzę o zbrodniach ludobójstwa popełnionych przez „bohaterów UPA”, OUN i całe nacjonalistyczne otoczenie tych formacji, a także zdają sobie sprawę z ciężaru moralnego heroizacji UPA. W postawie akceptacji zbrodni poprzez gloryfikację jej sprawców tkwi także akceptacja ideologii integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, która jest faszystowska, a nawet przez niektórych badaczy określana jako nazistowska. To właśnie ta ideologia sankcjonowała zbrodnię jako sposób osiągania narodowych celów i do niej zachęcała, zatem państwo ukraińskie uformowało tradycję niepodległościową w oparciu o faszystowską ideologię. Rosja wykorzystuje to jako argument dla usprawiedliwienia swej agresji na Ukrainę, głosząc, że faszystowska Ukraina zagraża Rosji, co dla społeczeństwa rosyjskiego jest przekonującym i mobilizującym uzasadnieniem wojny. Nie powstrzymuje to jednak Ukrainy przed kultem UPA.
Potrzebny gest siły
Większość polskich polityków i intelektualistów przez trzydzieści kilka lat nie dostrzegało, że heroizacja UPA i stymulacja nacjonalizmu ukraińskiego przez państwo ukraińskie jest niebezpieczne. Dopiero teraz nastąpiło ocknięcie i oburzenie, a wcześniej uważano, że jeszcze nie czas, by wywierać jakiekolwiek naciski na Ukrainę powstrzymujące banderyzację. Odbywało się w Polsce hamowanie i utrudnianie podejmowania tematu ludobójstwa ukraińskiego, prowadzenia badań, organizowania upamiętnień, negowanie kwalifikacji zbrodni jako ludobójstwo i oskarżanie środowisk dbających o pamięć ofiar o psucie stosunków polsko-ukraińskich – przy bierności w stosunku do budowania fałszywej historii i pamięci na Ukrainie.
Zadziwiające, że w Polsce zarzut psucia stosunków polsko-ukraińskich był kierowany do dbających o prawdę historyczną, chrześcijańskie wartości, pamięć ofiar, a nie do Ukraińców fałszujących historię i poniżających ofiary. Jakże krótkowzroczna była to wizja dobrych stosunków z Ukrainą, która wielokrotnie dawała nam do zrozumienia, że nie zależy państwu ukraińskiemu na Polsce, a tylko na korzyściach przez nią zapewnianych. Przypomnę dla przykładu tylko dwa znamienne fakty z ostatnich lat intensywnej polskiej pomocy Ukrainie w wojnie z Rosją: oskarżenie Polski podczas debaty generalnej ONZ w 2023 r. o współdziałanie z Rosją w związku z embargiem na ukraińskie zboże, a w 2025 r. „posadzenie” przez Zełenskiego polskiego premiera w innym wagonie niż trzej europejscy przywódcy, gdy wszyscy jechali na to samo spotkanie z Zełenskim w Kijowie. Przez trzydzieści kilka lat niepodległej Ukrainy nasze elity nie zauważyły, że sąsiadujące ze sobą państwa należą do innych cywilizacji, że mentalność Wschodu jest odmienna od mentalności zachodniej. Postsowiecka Ukraina jest państwem Wschodu, gdzie metody dialogu i perswazji nie odnoszą skutku, liczy się tylko siła.
Czy jesteśmy w stanie pokazać w tej chwili siłę? Niech odpowiedzą na to sprawujący władzę. Jednakże jaka by nie była odpowiedź, konieczny jest gest potrząsający Zełenskim, stawiającym za wzór ludobójczą UPA wojsku ukraińskiemu. Odebranie mu Orderu Orła Białego to obrona godności ofiar, a także sygnał, jak niebezpieczna może być Ukraina w przyszłości, przede wszystkim dla Polski.
Dr J. Hajdasz: Gloryfikowanie zbrodniarzy UPA odpowiedzialnych za mordy na niewinnych ludziach nie dadzą podstaw do dobrych relacji między narodami, a bez tego żadna polityka nie będzie skuteczna
Nie możemy nie dostrzegać tego, jak Ukraina buduje swoją tożsamość, bo gloryfikowanie zbrodniarzy UPA odpowiedzialnych za mordy na niewinnych ludziach nie dadzą podstaw do dobrych relacji między narodami, a bez tego żadna polityka nie będzie skuteczna – mówiła dr Jolanta Hajdasz, dziennikarz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w środowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.
8 czerwca odbędzie się posiedzenie kapituły Orderu Orła Białego, podczas którego ma zostać omówiona kwestia odebrania tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy, Wołodymyrowi Zełenskiemu.
– Z propozycją odebrania Orderu Orła Białego wystąpił prezydent Karol Nawrocki. Jest to reakcja na decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Ostateczną decyzję o odebraniu orderu podejmie prezydent, jednak sprawa wymaga wcześniejszego zebrania się kapituły, a jeśli ona przychyli się do tego wniosku, kolejnym krokiem będzie skierowanie odpowiedniego dokumentu do premiera Donalda Tuska. To podstawowe fakty w tej sprawie, ale najistotniejsze w niej są teraz wszystkie okoliczności towarzyszące temu, co wydarzyło się do tej pory i temu, co stanie się już za kilka dni – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.
Felietonistka wskazała, że Order Orła Białego to najwyższe i najstarsze polskie odznaczenie, które ma wyjątkowy charakter. Ustanowiono go już w 1705 roku i to odznaczenie dzisiaj jest jedynym formalnym łącznikiem między współczesną Polską i Rzeczpospolitą Obojga Narodów, czyli Polską przedrozbiorową – dodała.
– Można oczywiście dyskutować, czy odznaczenie to powinno być przyznawane cudzoziemcom i czy dobrze, że tak błyskawicznie otrzymał je prezydent Wołodymyr Zełenski, z pominięciem przyznania np. orderu zasługi Rzeczpospolitej Polskiej, który jest przeznaczony dla cudzoziemców, jeśli wnieśli oni wybitny wkład we współpracę łączącą Rzeczpospolitą z innymi państwami i narodami – zaznaczyła prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Dr Jolanta Hajdasz oceniła, że odebranie prezydentowi Ukrainy polskiego orderu za to, jak uprawia politykę historyczną jest jak najbardziej odpowiednie, gdyż to symboliczny gest wzajemności zadziałania w sferze symbolicznej. Order Orła Białego nie może być dla polityka, który honoruje zbrodniarzy z Ukraińskiej Powstańczej Armii – akcentowała.
– Rzeź Wołyńska oraz czystka etniczna w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1945 to zbrodnie, za które odpowiada UPA. Razem z chłopstwem ukraińskim te grupy zamordowały od 100 do 130 tysięcy Polaków i nie możemy zapominać, że zbrodnie na Polakach dokonywane były z przerażającym okrucieństwem. Polaków palono żywcem, wrzucano do studni, do mordowania używano siekier i wideł, torturowano przed śmiercią, a kobiety gwałcono – przypomniała felietonistka na antenie Radia Maryja.
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dodała, że nie możemy nie dostrzegać tego, jak Ukraina buduje swoją tożsamość, bo gloryfikowanie zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordy na niewinnych ludziach nie dadzą podstaw do dobrych relacji między narodami, a bez tego żadna polityka nie będzie skuteczna.
– Mimo ogromnej pomocy Polski, jaką otrzymali obywatele Ukrainy, te relacje wcale nie są dobre, choćbyśmy nie wiem, jak się starali i choćbyśmy ignorowali historię. Ukraińcy weszli w opiekuńczy system naszego państwa bez problemu i żadnych starań. Dostępne dla nich są darmowe szkoły, służba zdrowia i inne udogodnienia, choć turystyka i przyjazdy z Ukrainy do Polski tylko po odbiór świadczeń socjalnych to przecież fakty. Lekarze z Ukrainy pracują w swoich zawodach w polskich szpitalach, mimo iż nawet nie znają języka polskiego. W obecnej sytuacji odcięcie się od gestu prezydenta Ukrainy jest wręcz konieczne – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.
Skandaliczne słowa wiceministra Szeptyckiego o Żołnierzach Niezłomnych. PiS żąda jego dymisji
Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki powiedział w radiu TOK FM, że UPA "to byli tacy trochę – ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa – ukraińscy żołnierze niezłomni". Po skandalicznych słowach polityka Polski 2050 PiS domaga się jego dymisji.
Temat niedawnych gloryfikacji OUN-UPA przez Ukraińców – w tym przez prezydenta Wołodymira Zełenskiego – przeszedł nawet do polskich mediów głównego nurtu. 5 czerwca na antenie TOK FM prowadzący Jacek Żakowski rozmawiał na ten temat z wiceministrem nauki i szkolnictwa wyższego Andrzejem Szeptyckim z Polski 2050. W trakcie audycji padły skandaliczne słowa wiceministra, który porównał zbrodniarzy z UPA do... Żołnierzy Niezłomnych.
– UPA to była formacja, która niezależnie od tego, o czym pan mówi, o Zbrodni Wołyńskiej, walczyła o niepodległość Ukrainy. Walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami. I to była taka walka beznadziejna – powiedział Szeptycki.
– To byli tacy trochę – ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa – ukraińscy żołnierze niezłomni – nawiązując nazwą do polskiego podziemia antykomunistycznego, które jednak nie prowadziły rzezi ludności cywilnej, jak UPA - dodał.
Szeptycki stwierdził też, że choć nadanie jednej z jednostek wojskowych na Ukrainie imienia „Bohaterów UPA” było „nierozważne”, to w jego ocenie reakcja strony polskiej była „szkodliwa i nerwowa”.
Na skandaliczne słowa wiceministra zareagowali politycy PiS. - Polscy żołnierze niezłomni nie przeprowadzali ludobójstwa i nie wbijali gwoździ w głowy dzieci jak ukraińscy zbrodniarze na Wołyniu - przypomniał na platformie X poseł PiS Michał Moskal, dodając, że domaga się dymisji Szeptyckiego.
Próbę usunięcia Andrzeja Szeptyckiego ze stanowiska wiceministra nauki zapowiedział też kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek. - Będziemy żądać jego dymisji. Dla takich ludzi nie ma miejsca w polskiej polityce i nauce. Po wejściu w życie mojej ustawy o zakazie propagowania banderyzmu i o kłamstwie wołyńskim za takie słowa, temu człowiekowi będą groziły 3 lata więzienia – powiedział polityk.
Wspomniany projekt ustawy od wielu miesięcy leży w szufladzie marszałka Sejmu. PiS postuluje w nim penalizowanie gloryfikowania i relatywizowania OUN-UPA na terenie Polski.
za:www.radiomaryja.pl