Polecane

Przywrócić rangę orderu

To dobry moment, by zadać fundamentalne pytanie o sens i sposób przyznawania najwyższego polskiego odznaczenia państwowego.
Nie tylko Wołodymyr Zełenski powinien stracić Order Orła Białego. Represjonowani w PRL apelują o przegląd listy kawalerów i wszczęcie procedury odbioru odznaczenia osobom, których działania urągają powadze tego wyróżnienia.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych w Siedlcach skierowało do prezydenta Karola Nawrockiego apel o odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, najwyższego odznaczenia Rzeczypospolitej Polskiej. 
Co istotne, autorzy apelu idą o krok dalej. Ich zdaniem sprawa nie powinna ograniczać się wyłącznie do jednej osoby.
– Proponujemy przeprowadzenie kompleksowego przeglądu wszystkich najwyższych odznaczeń państwowych przyznanych w ostatnich dekadach – mówi „Naszemu Dziennikowi” Janusz Olewiński, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych w Siedlcach. 
Chodzi o to, aby zweryfikować, czy kawalerowie najważniejszego polskiego odznaczenia rzeczywiście reprezentują wartości, które Order Orła Białego i inne najważniejsze wyróżnienia państwowe mają symbolizować. To postulat, który wykracza poza bieżący spór polsko-ukraiński. Dotyka bowiem samej istoty systemu odznaczeń państwowych i pytania o to, czy najwyższe symbole Rzeczypospolitej powinny być przyznawane wyłącznie osobom, których postawa i działalność nie budzą fundamentalnych wątpliwości z punktu widzenia polskiej racji stanu i pamięci historycznej.

Order Orła Białego trafiał nawet do katów Polski. Czas się zastanowić kto dostaje najwyższe polskie odznaczenie

Order Orła Białego, ustanowiony jeszcze w czasach I Rzeczypospolitej, miał być wyróżnieniem dla osób szczególnie zasłużonych dla państwa i narodu. Już wtedy jednak jego historia nie była wolna od kontrowersji. Wśród odznaczonych znaleźli się bowiem ludzie, którzy wprost przyczynili się do upadku Polski. Wystarczy wymienić carycę Katarzynę II, króla Prus Fryderyka II czy rosyjskiego ambasadora Nikołaja Repnina – postacie nierozerwalnie związane z rozbiorami i utratą suwerenności.

W II Rzeczypospolitej również nie uniknięto błędów. Order, zamiast być symbolem najwyższych zasług dla Polski, bywał przyznawany z powodów politycznych. Dość powiedzieć, że wśród odznaczonych znalazł się Benito Mussolini – dyktator, którego późniejsza działalność na trwałe zapisała się w historii Europy w sposób jednoznacznie negatywny.

Po 1989 roku i przywróceniu Orderu ustawą z 1992 roku wydawało się, że odznaczenie odzyska należytą rangę. Tymczasem powróciły stare schematy. Widać wyraźnie, że Order Orła Białego coraz częściej staje się narzędziem bieżącej polityki zagranicznej, a nie wyłącznie uhonorowaniem realnych zasług dla Polski. Wśród wyróżnionych cudzoziemców pojawiają się osoby, które przede wszystkim pełniły wysokie funkcje państwowe, jak choćby były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder czy prezydent Francji Jacques Chirac. Ten ostatni zapisał się w pamięci Polaków także słynnymi słowami o tym, że nasz region „stracił okazję, by siedzieć cicho”.

Czas nadać prawdziwy sens temu odznaczeniu

Dzisiejsza debata powinna więc wykraczać poza pojedyncze nazwiska. To moment, by poważnie zastanowić się nad reformą zasad przyznawania Orderu Orła Białego – tak, aby rzeczywiście trafiał do osób, które wniosły realny, trwały wkład w dobro Rzeczypospolitej.

Być może nadchodzące lata przyniosą zmianę podejścia. Jeśli najwyższe odznaczenie państwowe ma zachować swój prestiż, musi być przyznawane z większą rozwagą i w oparciu o jasne, konsekwentnie stosowane kryteria. Tylko wtedy Order Orła Białego odzyska znaczenie, na jakie zasługuje.

„W polskim rządzie powinni być polscy ministrowie”. Gawryluk ostro o pro-banderowskim bełkocie Szeptyckiego

W polskim rządzie powinni być polscy ministrowie, którzy reprezentują polską rację stanu i widzą historię taką, jaka ona była - podkreśliła Dorota Gawryluk na antenie Polsat News. W ten sposób doświadczona dziennikarka skomentowała słowa Andrzeja Szeptyckiego z MNiSW, który przyrównał banderowców z UPA do żołnierzy niezłomnych.

Skandaliczne słowa ministra Szeptyckiego padły w rozmowie z Jackiem Żakowskim na antenie TOK FM. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego relatywizował Rzeź Wołyńską i próbował usprawiedliwiać zbrodniczą UPA, twierdząc, że formacja ta walczyła przede wszystkim z Sowietami.

​- Walczyła o niepodległość Ukrainy. Walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami. I to była taka walka beznadziejna. To byli tacy trochę – ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa – trochę tacy ukraińscy Żołnierze Niezłomni - stwierdził.

Na pro-banderowskie stanowisko Szeptyckiego zwróciła uwagę w swoim programie Dorota Gawryluk, nie szczędząc ministrowi słów krytyki. 

​- Porównywanie żołnierzy niezłomnych do UPA, robi to wiceminister nauki, który - uwaga - jest wykładowcą, uczy młodzież (...) i jest Ukraińcem. To jest Ukrainiec - stwierdziła dziennikarka Polsat News. Gawryluk przypomniała, że Andrzej Szeptycki należy do Związku Ukraińców Polsce.

- On zawsze sprzeciwiał się podnoszeniu kwestii Wołynia na poziom stosunków polsko-ukraińskich, gloryfikował UPA, podpisywał „chwała bohaterom” pod banerami banderowskimi - wymieniała.

​- Ja się zastanawiam, jak to jest możliwe, że człowiek pochodzenia ukraińskiego, reprezentujący interesy Ukrainy, jest wiceministrem w polskim rządzie? - zapytała w końcu. - W Polskim rządzie powinni być polscy ministrowie, którzy reprezentują polską rację stanu i widzą historię taką, jaka ona była - dodała.

Słowa Szeptyckiego oraz późniejsza odpowiedź Gawryluk dotyczą ostatnich decyzji Wołodymyra Zełenskiego, gloryfikującego banderowskie formacje w przestrzeni publicznej. 
Zełenski sprowadził z Luksemburga i pochował z honorami państwowymi prochy Andrija Melnyka, jednego z założycieli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i stałego współpracownika Hitlera. Następnie prezydent Ukrainy postanowił nadać jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwę „imienia bohaterów UPA”.

Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), zbrojne ramię Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, oprócz walki z Sowietami (oraz oddziałami Armii Krajowej) ma na swoim koncie przede wszystkim zbrodnie ludobójstwa dokonywane na Polakach mieszkających we wschodnich województwach II RP. W latach 1943-1947 bandy UPA we współpracy z lokalną ludnością ukraińską, w bestialski sposób wymordowały ponad 100 tys. swoich polskich sąsiadów.

"Szeptycki, Szeptyckim. W rządzącej Partii bywa jeszcze gorzej". Poseł ujawnia

Człowiek o neonazistowskich powiązaniach miał być w biurze europosła Łukasza Kohuta - donosi Paweł Jabłoński. 

O sprawie informuje poseł PiS Paweł Jabłoński. "Szeptycki, Szeptyckim – ale w rządzącej Partii bywa jeszcze gorzej. Np. europoseł od D.Tuska Łukasz Kohut regularnie gości w swoim biurze poselskim człowieka, ktory na swoim zdjęciu profilowym z dumą prezentuje odznakę… 1. Dywizji Pancernej SS „Adolf Hitler”. Tacy ludzie rządzą dziś Polską" – napisał polityk w mediach społecznościowych. 

 Chodzi o Mariana Kulika. Mężczyzna udostępnił na swoich mediach społecznościowych zdjęcie ze spotkania z Kohutem. W zdjęciu profilowym mężczyzna ma symbol nazistowskiej formacji, która działała od 1934 roku do 1945.

Oburzenie po słowach Szeptyckiego

Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki z Polski 2050 oznajmił, że UPA to "to byli tacy trochę – ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa – ukraińscy żołnierze niezłomni". Zestawienie tych dwóch jakże dalekich od siebie organizacji wojskowych, jeśli chodzi o sposób prowadzenia działań militarnych, dolało oliwy do ognia w sprawie narastającego kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii na Ukrainie.

Wypowiedź Szeptyckiego wywołała w kraju burzę. Poseł Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, zapowiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl, że jego ugrupowanie podejmie próbę usunięcia Andrzeja Szeptyckiego ze stanowiska wiceministra nauki. 

– Będziemy żądać jego dymisji. Dla takich ludzi nie ma miejsca w polskiej polityce i nauce. Po wejściu w życie mojej ustawy o zakazie propagowania banderyzmu i o kłamstwie wołyńskim za takie słowa, temu człowiekowi będą groziły 3 lata więzienia – powiedział polityk. 

„Skandal we Lwowie! Polacy wyrzucani na bruk z dnia na dzień”

„SKANDAL WE LWOWIE! POLACY WYRZUCANI NA BRUK Z DNIA NA DZIEŃ!” – napisał na Facebooku Zarząd Główny Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej.

Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej zostało wyrzucone z wynajmowanego przez siebie lokalu.
Lokal ten został odnowiony za pieniądze Polaków.
Ukraińcy poważnie utrudniają kulturalne życie Polaków mieszkających na Ukrainie.

    Z głębokim żalem, oburzeniem i poczuciem rażącej niesprawiedliwości informujemy, że Zarząd Główny Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej zostaje bezwzględnie usunięty ze swojej wieloletniej siedziby przy placu Rynek 17 we Lwowie – poinformowała organizacja.

    Ostatnią umowę najmu podpisaliśmy w grudniu 2021 roku. Działaliśmy w absolutnej dobrej wierze, dbając o to miejsce i realizując naszą misję. Jako najemca nigdy nie sprawialiśmy żadnych problemów – wszystkie rachunki, opłaty i zobowiązania finansowe zawsze regulowaliśmy rzetelnie i terminowo. Nigdy, a tym bardziej z dnia na dzień, nie spodziewaliśmy się tak bezwzględnego i podłego ciosu – dodali jej przedstawiciele.

Relacjonowali, że „wszystko odbyło się w sposób skrajnie tchórzowski. Bez jakiejkolwiek wcześniejszej wizyty urzędowej, bez telefonu, bez próby podjęcia dialogu czy kontaktu z nami. Po prostu zrobiono to ukradkiem. Drzwi naszej siedziby zostały opieczętowane, a w szczelinę wsadzono dwie koperty. Zero szacunku, zero ludzkiego podejścia. Zostaliśmy całkowicie odcięci od naszego dorobku bez zaproszenia na jakiekolwiek negocjacje, bez ustalenia naszej sytuacji i bez przedstawienia jakiejkolwiek alternatywy na przynajmniej takich samych warunkach”.
 
Konkretni odpowiedzialni

    Za tą decyzją stoją konkretni urzędnicy Lwowskiej Rady Obwodowej: p.o. dyrektora KP Nieruchomość i Majątek Bogdan Antochiw oraz p.o. naczelnika Zarządu Majątkiem Wspólnej Własności Andrzej Biłous – podkreślali.

    Jak mamy to rozumieć? Wychodzi na to, że odremontowany, zadbany lokal mniejszości narodowej odbiera się bezprawnie tylko po to, aby ktoś mógł maksymalnie wyciągnąć z tego własną wygodę i korzyści majątkowe. W tym samym budynku znajdują się inne organizacje mniejszości narodowych, którym również wręczono podobne pisma. My jednak walczymy dziś o swoje – o nasze Towarzystwo i naszą społeczność, bo każdy ma inną sytuację – poinformowali.
 
Pytania się mnożą

     Co najbardziej skandaliczne i oburzające: w tym samym budynku część pomieszczeń jest wykorzystywana w celach czysto komercyjnych. Działa tam prywatna firma oraz restauracja. Ich nikt nie wyrzuca! Ich nikt nie pieczętuje! Dlaczego uderza się w organizacje społeczne, a biznes zostawia w spokoju? Czy ta decyzja to bezduszna dyrektywa, bo komuś bardzo spodobał się atrakcyjny punkt w sercu Lwowa? Czy może jest to celowe, wymierzone uderzenie w mniejszości narodowe na Ukrainie? – pytali.

Zwrot w sprawie skandalu we Lwowie. "Presja ma sens"

Zwrot w sprawie Zarządu Głównego Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Po pilnych rozmowach dyplomatycznych umowa najmu lokalu ma zostać przedłużona na kolejny rok. 

 Zarząd Główny Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej alarmował, że władze miasta zapieczętowały drzwi siedziby, zamieszczając informację, że polska organizacja ma w ciągu siedmiu dni opuścić lokal, bo preferencyjna umowa najmu wygasła.

W sprawie nastąpił jednak zwrot.

"PRESJA MA SENS – MAMY ZWROT W SPRAWIE NASZEJ SIEDZIBY!" – czytamy w nowym wpisie Zarządu Głównego Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. 

 We wpisie dodano, że "z głęboką ulgą i ostrożnym optymizmem pragniemy poinformować wszystkich naszych członków, sympatyków oraz rodaków w kraju i na świecie, że sytuacja wokół naszej siedziby przy placu Rynek 17 we Lwowie uległa nagłej zmianie".

"Dzisiaj przed południem Konsul Generalny RP we Lwowie Marek Radziwon oficjalnie przekazał nam informację, że po pilnych rozmowach dyplomatycznych umowa najmu lokalu ma zostać przedłużona na kolejny rok i musimy złożyć odpowiednią prośbę do p.o. przewodniczącego Lwowskiej Rady Obwodowej Jurija Chołody. Dokładnie w tej chwili, gdy publikujemy ten komunikat, odpowiednie pismo jest oficjalnie składane w biurze podawczym Lwowskiej Rady Obwodowej osobiście przez naszego Prezesa Emila Legowicza" – przekazano. 

 Podkreślono, że "ta nagła zmiana stanowiska lwowskich urzędników to bezprecedensowy dowód na to, że nasza stanowcza postawa, solidarność oraz natychmiastowa reakcja opinii publicznej przyniosły konkretne efekty".

"Temat bezdusznego opieczętowania drzwi zyskał tak potężny rozgłos w ogólnopolskich i lokalnych mediach, że urzędnicy nie mogli go dłużej ignorować. Co niezwykle ważne, dzięki nagłośnieniu tej sprawy przez nasze Towarzystwo, inne organizacje mniejszości narodowych działające w tym budynku, również otrzymały wstępną ustną deklarację o przedłużeniu ich umów najmu" – czytamy. 

 Towarzystwo podkreśliło, że nie robi z tej sytuacji sprawy politycznej.

"Od samego początku walczymy wyłącznie z rażącą niesprawiedliwością, jaka miała miejsce oraz o nasze fundamentalne prawa jako historyczna mniejszość narodowa" – dodano.

Podkreślono jednak, że "choć propozycja przedłużenia umowy na rok pozwala na dalsze bieżące funkcjonowanie, to absolutnie nie rozwiązuje wszystkich problemów". 

"Wiemy wstępnie, że ma to być umowa na rok, ale czy to będzie ostateczny termin, po którym i tak będziemy musieli się wynieść? Tego nie wiemy. Taka roczna oferta nie daje nam pełnej gwarancji stabilności i trwałego bezpieczeństwa, a jedynie odracza ten bolesny problem na przyszłość. Ponadto na obecną chwilę dysponujemy wyłącznie ustnymi deklaracjami urzędników. Nie posiadamy projektu nowej umowy na papierze i nie wiemy, jak to dalej będzie wyglądało od strony formalnej. Dopóki nie otrzymamy bezpiecznych dokumentów na piśmie, które jednoznacznie anulują dotychczasową procedurę przymusowego wysiedlenia, sprawa nie jest sfinalizowana. Sprawa ruszyła z miejsca, mamy pozytywną dynamikę, ale nie ustępujemy i trzymamy rękę na pulsie w walce o twarde, pisemne konkrety" – wskazano we wpisie. 

Leśkiewicz: Zakończyły się obrady kapituły Orderu Orła Białego

W poniedziałek zebrała się Kapituła Orderu Orła Białego ws. Orderu nadanego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu; przedstawiła swoją opinię uczestniczącemu w obradach prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, który podejmie decyzję w odpowiednim czasie - poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

Po tym, gdy pod koniec maja prezydent Ukrainy nadał imię „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych swojego kraju, na poniedziałek zwołane zostało posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego, by m.in. zająć się propozycją prezydenta Nawrockiego odebrania tego Orderu Zełenskiemu.

Zełenski został odznaczony Orderem Orła Białego w kwietniu 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”.

Pod koniec maja prezydent Ukrainy ogłosił, że nadał imię „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Decyzja ta wywołała falę krytyki w Polsce.

Prezydent Nawrocki, wyrażając oburzenie decyzją prezydenta Ukrainy, zaproponował wówczas, by jednym z punktów zwołanego na 8 czerwca posiedzenia Kapituły było odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Nawrocki stwierdził wtedy m.in., że „gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji”.

W związku z napiętą sytuacją w piątek i sobotę był w Warszawie szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, który rozmawiał z m.in. z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem, szefem BBN Bartoszem Grodeckim oraz wiceszefem MSZ Marcinem Bosackim.

Szef prezydenckiego BPM powiedział po rozmowie z Budanowem, że strona ukraińska wskazała, że ma świadomość reakcji, jakie tematyka UPA wywołuje w Polsce i jest zainteresowana dialogiem w tej sprawie. Przydacz zadeklarował gotowość do dalszych rozmów i wskazał na oczekiwania po stronie polskiej. Z kolei rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał, że jednym z tematów rozmowy Budanowa z wiceministrem Bosackim były ukraińskie propozycje rozwiązania sytuacji.

Nadawanie odznaczeń jest prerogatywą prezydenta. Prezydent nadaje ordery z własnej inicjatywy lub na wniosek premiera oraz Kapituł orderów. Według ustawy o orderach i odznaczeniach prezydent może podjąć decyzję o pozbawieniu orderu na wniosek m.in. kapituły oraz z własnej inicjatywy po zasięgnięciu opinii odpowiedniej kapituły, w razie stwierdzenia, że „nadanie orderu lub odznaczenia nastąpiło w wyniku wprowadzenia w błąd albo odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia”.

za:naszdziennik.pl