Onet użala się nad prowadzącymi nielegalną „przychodnię aborcyjną” AboTak, urządzoną koło Sejmu. Otóż mają oni ciężkie życie z winy protestujących tam środowisk pro-life.
Autor sugeruje, że pikietujący przeszkadzają nie tylko aborcyjnym aktywistom.
„Policja potwierdziła przyjęcie wielu zgłoszeń od mieszkańców i innych osób” – stwierdza, nie wyjaśniając jednak ani o jakie zgłoszenia chodzi, ani kim są te „inne osoby”.
Nie dziwi go też, że choć protesty w okolicy Sejmu są codziennością, to uciążliwość sprawiają akurat obrońcy życia. „W ostatnim czasie w wyniku protestów do szpitala trafiło dziecko” – pisze.
Nie dowiadujemy się jednak żadnych szczegółów, nie znajdujemy też refleksji nad faktem, że z tej „przychodni” dzieci nie trafiają do szpitala, tylko do kubła.
Ale służby sprawę „analizują” i najpewniej coś z tym zrobią.
Znaczy się z protestującymi.
Franciszek Kucharczak
za:www.gosc.pl