Rząd „koalicji 13 grudnia” nasila ataki na niezależnych i konserwatywnych dziennikarzy. Zatrzymania, policyjne naloty na domy pod absurdalnymi pretekstami i nękanie prokuratorskie to dziś brutalna rzeczywistość w Polsce.
Obecna władza za wszelką cenę próbuje zakneblować usta tym, którzy patrzą jej na ręce.
Przykłady z ostatnich tygodni i miesięcy mrożą krew w żyłach i przypominają najczarniejsze czasy komunistycznej bezpieki
Aresztowanie dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego, skandaliczne wejście policji do mieszkania redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza pod pretekstem fałszywego alarmu, czy ciągłe nękanie takich dziennikarzy jak Piotr Nisztor i Tomasz Duklanowski – to tylko wierzchołek góry lodowej.
Ekipa Donalda Tuska na arenie międzynarodowej kreuje się na obrońców demokracji i praworządności. To kłamstwo, które musimy zdemaskować. Politycy w Waszyngtonie, Brukseli, a także międzynarodowe organizacje broniące praw człowieka (takie jak amerykańska Komisja Helsińska czy Komitet Ochrony Dziennikarzy) muszą poznać prawdę o autorytarnych zapędach obecnego rządu w Warszawie. Międzynarodowa presja to coś, czego ta władza boi się najbardziej.
Sakiewicz o ataku na wolne media w Polsce
„Żarty się skończyły. W tej chwili trwa autentyczna wojna o wolność słowa w Polsce” - alarmuje Tomasz Sakiewicz.
Prezes TV Republika przekonuje, że zatrzymania dziennikarzy, działania służb wobec przedstawicieli niezależnych mediów oraz próby zastraszania środowiska Strefy Wolnego Słowa tworzą niebezpieczny precedens, który wymaga reakcji nie tylko w kraju, ale i na arenie międzynarodowej.
Obecny obóz władzy coraz częściej sięga po działania, które mają uderzać w osoby patrzące mu na ręce i ujawniające niewygodne fakty.
Wydarzenia z ostatnich tygodni i miesięcy wywołują ogromne kontrowersje i dla wielu są sygnałem alarmowym dotyczącym stanu wolności słowa w Polsce.
Celem tych działań ma być wywarcie presji na środowisko Strefy Wolnego Słowa, osłabienie niezależnych redakcji oraz stworzenie atmosfery strachu, w której dziennikarze będą obawiać się ujawniania niewygodnych dla rządzących spraw i wyglądają na jedynie część znacznie szerszego zjawiska.
Tomasz Sakiewicz nawiązał również do aresztowania dziennikarza śledczego.
"Sprawa Leszka Kraskowskiego to jest taka typowo ubecka prowokacja, zorganizowana dla pana Giertycha po to, żeby nie mógł złożyć zeznań, które by go obciążały. Trzeba się temu stanowczo przeciwstawić, bo człowiek, którego ojciec współpracował z reżimem Jaruzelskiego, dzisiaj znowu stosuje te same metody, które były w stanie wojennym".
W jego ocenie - "mamy do czynienia z niebywałym zamachem na wolność słowa i próbą zamknięcia Republiki, a wcześniej - pozamykania jej dziennikarzy. Jestem przekonany, że w tej chwili szykowany jest areszt dla mnie i kolejne kroki".
Prezes TV Republika przestrzegł również przed scenariuszem wyłączenia sygnału stacji.
"Gdyby coś się stało, gdyby wyłączono sygnał Telewizji Republika, będziemy próbowali nadawać z innych miejsc. Jest sygnał na YouTubie, mamy Niezależna.pl, mamy stronę Telewizji Republika, mamy „Gazetę Polską”, tygodnik, mamy też „Gazetę Polską Codziennie”, mamy „Nowe Państwo”. Jest też bardzo ważna strona anglojęzyczna PolandDaily 24. Nawet jeśli ktoś nie zna angielskiego, proszę, żeby wszedł na tę stronę i ją zapamiętał, bo służy do informowania opinii międzynarodowej" – zaapelował.
Dodał, że "to nie są żarty. Jest próba aresztowania co najmniej kilku dziennikarzy Telewizji Republika. Nie było tego po 1989 roku. Napady na nasze mieszkania, zastraszanie, preparowanie fałszywych dowodów, tortury w więzieniu, które widzieliśmy wobec kobiet stosowane - zresztą ta władza szczególnie lubi torturować kobiety, bo psychopaci tak mają, że słabość budzi w nich szczególną chęć znęcania się".
Mamy obowiązek obywatelski się temu przeciwstawiać. Przygotujmy się do tego. Będę apelował o informowanie opinii międzynarodowej. Każdy, kto dzisiaj popiera tę władzę, ma ręce ubrudzone tak samo jak ci, którzy popierali byłych komunistów. Ten brud nie jest inny, bo ta władza sięgnęła po niszczenie wolności słowa i zamykanie ludzi.Nie wolno tej władzy popierać — nie dlatego, że ktoś ma prawicowe, lewicowe czy liberalne poglądy, tylko dlatego, że ta władza ubrudziła się niszczeniem wolności słowa – zaznaczył.
Władze TV Republika murem za dziennikarzem. "Łapy precz"
Czołowy dziennikarz TV Republika został oskarżony przez prokuraturę. Władze stacji stoją za nim murem.
Adrian Klarenbach przez osiem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości pracował w TVP Info. Był tam jednym z gospodarzy flagowych programów publicystycznych, takich jak "Minęła 20", "Forum", "Minęła 8" czy "Woronicza 17". Dziennikarz zniknął z anteny, jak większość dziennikarzy TVP Info, po przejęciu mediów publicznych przez nową władzę.
Część dawnej ekipy TVP znalazła zatrudnienie w mediach kierowanych przez Tomasza Sakiewicza. Współpracę z TV Republika nawiązali m.in. Michał Rachoń, Danuta Holecka i Miłosz Kłeczek. Klarenbach dołączył do nich 18 marca 2024 roku.
Akt oskarżenia przeciwko Adrianowi Klarenbachowi
W czerwcu 2025 roku gospodarz "Po 10" nie pojawił się w jednym z wydań programu. Jak wyjaśnił następnego dnia, został wezwany do prokuratury w celu złożenia wyjaśnień. Usłyszał tam zarzuty dotyczące sprawy Collegium Humanum. Kilka dni temu, wrocławska "Gazeta Wyborcza" podała, że Adrian Klarenbach i jego żona Lucyna Klein-Klarenbach są wśród 29 osób objętych pierwszym aktem oskarżenia dotyczącym Collegium Humanum.
Według ustaleń gazety, prokuratura oskarża dziennikarza TV Republika o trzy przestępstwa: namawianie rektora Collegium Humanum Pawła Cz. do wystawienia fikcyjnego dyplomu ukończenia studiów podyplomowych MBA dla swojej żony i do wystawienia takiego dyplomu ukończenia studiów licencjackich dla znajomego, a także pomoc Cz. w wystawieniu fikcyjnego dyplomu MBA dla siebie samego..
Dziennikarz zostaje w TV Republika. Sakiewicz: To jest ciąg represji
Adrian Klarenbach wciąż pojawia się na antenie Telewizji Republika i pozostaje gospodarzem pasm: "Po 10:00", "Po 11:00", i "Po 12:00" oraz piątkowej "Agory Klarenbacha".
W odpowiedzi na smsowe pytania dziennikarza Wirtualnych Mediów o przyszłość Klarenbacha w stacji, Tomasz Sakiewicz stanął w obronie swoich pracowników, a działania prokuratury określił jako część nagonki na Republikę. "Jest to ciąg represji, w tej chwili kilkunastu naszych dziennikarzy zostało objętych oskarżeniami prokuratury, próbami zatrzymania, napadami na mieszkania" – podkreślił Tomasz Sakiewicz. Odniósł się również do samego pytania Wirtualnych Mediów, sugerującego, że stacja powinna podjąć jakieś działania wobec dziennikarza. "Zachowanie takich mediów jak Pana świadczy o tym, że akceptujecie i wspieracie brutalne łamanie wolności słowa. Będziemy bronić każdego prześladowanego dziennikarza, tak jak bronimy Leszka Kraskowskiego. A Wam zostanie tylko wstyd i kompletna utrata wiarygodności..." – napisał.
Później prezes TV Republika pojawił się w programie Adriana Klarenbacha. – Jak widzisz, jesteśmy. Ciebie jeszcze nie zamknęli, mnie nie zamknęli, czyli mamy możliwość spotkania się z widzami – stwierdził na początku rozmowy. W dalszej części programu mówił o szerokiej akcji prowadzonej przez Republikę w celu "alarmowania opinii publicznej na świecie, w Europie, w Stanach Zjednoczonych – wszędzie, gdzie istnieje zachodnia cywilizacja – o tym, że w Polsce dziennikarzy się bezpodstawnie zamyka do więzień, stawia w stan oskarżenia, zastrasza, wpada do ich mieszkań".
Rachoń: Łapy precz od Klarenbacha
Adrian Klarenbach przywołał z kolei słowa, które miał usłyszeć od polityka, z którym jechał rano do studia. – On mówi tak: "Słuchaj, teraz jeszcze pogrzeją tobą, pogrzeją twoją rodziną do wakacji. Przyjdą wakacje, a po wakacjach was już nie będzie". Mówię: "Tak, a to ciekawe" – relacjonował.
– Oni mają taki plan, żeby wyłączyć Republikę: zablokować nam sygnał, pozamykać dziennikarzy – zgodził się Sakiewicz.
Głos w sprawie zabrał na platformie X również Michał Rachoń.
Dostajemy pytania o to jak RepublikaTV zareaguje na zarzuty jakie Tusk stawia AKlarenbachowi. Odpowiadamy: ataki na naszych dziennikarzy prędzej czy później zaprowadzą kryptodyktaturę i jej ludzi na śmietnik historii. Kto wie czy droga na ten śmietnik nie prowadzi przez salę sądową. O tym kto występuje na naszej antenie decydują Widzowie. Setki tysięcy donatorów, którzy finansują działalność stacji. A oni codziennie pilotami pokazują jasno: tuskowa kryptodyktaturo – łapy z precz od Adriana Klarenbacha" – napisał.
za:dorzeczy.pl