Myślę, że każdy z nas spotkał się z jakąś oznaką ostracyzmu wobec katolików. Przemysł pogardy nie narodził się wczoraj. W wyśmienity sposób w swojej książce „Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem” wyjaśnia to prof. Grzegorz Kucharczyk. Kulturkampf przedstawia jako program walki nie tylko z pierwiastkiem innym niż niemieckość, ale ogólnie z katolicyzmem, lansowany w niemieckich środowiskach liberalno- -protestanckich od połowy XIX w. po kres istnienia II Rzeszy.
Program, wprowadzany w ponadpartyjnym sojuszu od socjalistów po liberałów, jest stałym elementem wojny kulturowej, która przybiera tylko inne formy.
Swoje wersje antykatolickich wojen o kulturę od 1917 r. w Rosji toczyli bolszewicy, w latach 30. hiszpańscy republikanie, a od 1933 r. narodowi socjaliści w Niemczech. Ci ostatni przyszli na gotowe, bo w dużym stopniu grunt przygotował Kulturkampf. Antykatolickie imaginarium niemieckich liberałów w dużej mierze zostało ukształtowane pod wpływem epoki oświecenia, pełnej antykatolickich fobii. Duch nietolerancji wobec katolików przenikał całą zachodnią Europę . Już w XIX w. Kościół był traktowany przez zwolenników „postępu i nowoczesności” z niechęcią i pogardą. Nienawiść narodowych socjalistów wobec Polaków i Kościoła katolickiego nie wzięła się znikąd…
Dodam od siebie: ta epoka się nie skończyła. Mamy kolejną odsłonę wojny cywilizacji. Ideologicznemu zaczadzeniu ulegają dziś nowe pokolenia, także nad Wisłą. Nowe trendy są ponętne i znajdują wzmocnienie w mediach. A będą jeszcze silniejsze, jeśli opanują – zgodnie z metodą marszu przez instytucje – edukację, kulturę i sferę sacrum, czyli najważniejsze szańce oporu.
Lech Kaczyński był autorem tezy o braku poczucia w społeczeństwie bezpieczeństwa moralnego. Jeśli go nie ma, granica między dobrem a złem się zaciera i wtedy usprawiedliwione jest wszystko. Żyjemy w czasie, kiedy wykluczane z debaty są pojęcia etyczne, mamy odwrócenie wzorów. Jeśli więc brak nam bezpieczeństwa moralnego, które jest kluczem do zrozumienia sensu istnienia, nasze zachowania społeczne podążają w stronę epoki Hitlera i Stalina. Nienawiść rozwija się tam, gdzie brak wspólnoty.
Tożsamość jest naszym buforem. Walka o rząd dusz to walka o to, co zapewnia społeczeństwu moralne bezpieczeństwo. A linią oporu również dziś może i musi być Kościół.
Krzysztof Ziemiec
za:idziemy.pl