Polecane

Siostra, która 15 lat spędziła w sekcie: Czemu media huczą o kongresach świadków Jehowy?!

Czy ktoś mi może wytłumaczyć to przedziwne zjawisko? Skąd w tym roku ten boom medialny na kongresy świadków Jehowy?! - napisała w emocjonalnym poście w mediach społecznościowych Siostra Benedykta Karolina Baumann, znana polska dominikanka, która w sieci prowadzi blog "Zakonnica bez przebrania". Skrytykowała także dziennikarzy, którzy tak beztrosko relacjonują te wydarzenia, jednocześnie przemilczając lub ignorując fakt, że świadomość, że świadkowie Jehowy to niebezpieczna sekta.

Spędziła 15 lat w sekcie

Siostra Benedykta dobrze wie, czym jest sekta i kongresy świadków Jehowy. Jak sama opisuje, całe dzieciństwo musiała spędzać na ich spotkaniach:

"Kongresy odbywają się co roku. Zawsze latem. Zawsze na stadionach. Zawsze w dużych miastach. Zawsze jest jakieś podniosłe hasło. Zawsze są tłumy ludzi. Zawsze jest chrzest dużej grupy nowych wyznawców przez zanurzenie w basenie.

I tak od kilkudziesięciu lat.

Przeżyłam to w dzieciństwie. Przez całą podstawówkę i liceum musiałam być na tych kongresach z moją babcią - świadkiem Jehowy. Było gorąco, był tłok, były pieśni przypominające w swojej formie i charakterze "Międzynarodówkę", było (przynajmniej dla mnie) ŚMIERTELNIE NUDNO.

Smutni panowie w garniturach, w trzydziestostopniowym upale, wygłaszali niekończące się, patetyczne przemówienia, których nigdy nie słuchałam, ale też nie za bardzo mogłam zająć się czymś ciekawszym, więc włączałam tryb przetrwania."

Obecność mediów na kongresach sekty

Dominikanka opisuje z własnego doświadczenia, że niegdyś media tak bardzo nie interesowały się świadkami Jehowy:

Ale nie pamiętam (jeśli ktoś pamięta, to proszę o komentarz!) obecności mediów. Żadnych. Nawet w latach 90., kiedy już szczęśliwie się skończył komunizm i zapanowała oficjalna wolność wyznania.

Może się mylę... Może się coś zmieniło. W końcu opuściłam organizację w 1995 roku. Wraz ze śmiercią babci i zdaniem matury... Jednak od 10 lat jestem posiadaczką konta na Facebooku. Przez te wszystkie lata wyświetlają mi się przeróżne rzeczy, nie zawsze mądre i warte uwagi, ale o kongresach jak do tej pory nic - zauważa siostra Benedykta.

"Świadkowie Jehowy zalali Internet"

"Zakonnica bez przebrania" zauważa, że media w tym roku aż huczą o sekciarskich kongresach, opisując je w samych superlatywach:A w tym roku świadkowie Jehowy zalali Internet. Kilka portali ogólnopolskich i wszystkie lokalne w miastach, gdzie odbywały się w ten weekend kongresy, huczą o świadkach Jehowy. Relacje są zazwyczaj pozytywne, fotki olśniewające: widzimy kolorowy tłum ludzi, w większości młodych, z całego świata... Kolejkę radosnych kandydatów do chrztu. Łzy wzruszenia. Rozlewający się po stadionach entuzjazm...

Ostra krytyka dziennikarzy

Ponadto dominikanka bardzo trafnie dostrzega, że dziennikarze "beztrosko relacjonują kongresy" jednocześnie przemilczając fakt, że świadkowie Jehowi to niebezpieczna sekta:

"Jestem bardzo ciekawa, czy ci wszyscy dziennikarze, którzy tak beztrosko relacjonują to wydarzenie, mają świadomość, że:

    Świadkowie Jehowy to niebezpieczna sekta: duża, świetnie zorganizowana, ogólnoświatowa, oficjalnie zarejestrowana w Polsce jako związek wyznaniowy - ale SEKTA!

    Dzieci świadków Jehowy od najmłodszych lat są uczone społecznej izolacji: nie wolno im brać udziału w szkolnych i rodzinnych uroczystościach (mikołajkach, Wigilii, urodzinach, imieninach, szkolnych dyskotekach, wyborach do samorządu szkolnego), a nawet śpiewać hymnu państwowego.

    Dorośli świadkowie Jehowy nie biorą udziału w wyborach państwowych i nie mogą pełnić służby wojskowej w żadnej formie, nawet w służbie sanitarnej, kuchennej czy administracyjnej; nie są też raczej mile widziane studia wyższe, co oznacza, że zwykle nie spotkamy wśród świadków Jehowy lekarzy, prawników, nauczycieli, naukowców, ale też aktorów czy sportowców. Wynika to z charakteru tych zawodów, ale też z tego, że świadkowie Jehowy muszą mieć czas na wielogodzinne głoszenie Dobrej Nowiny czyli chodzenie po domach albo stanie na ulicach ze stojakiem, na którym mają swoje publikacje.

    Czym jest ta Dobra Nowina? Armagedon (czyli koniec świata) tuż, tuż, kiedy dokładnie, nie wiadomo, ale na pewno blisko; w Armagedonie zginą wszyscy ludzie nie będący świadkami Jehowy, a więc Twoja ciocia, najlepsza koleżanka z klasy, ten cudowny lekarz, który z taką troską opiekował się Twoją chorą mamą, i Twoja ulubiona nauczycielka... Część świadków Jehowy pójdzie do nieba: dokładnie 144 000 wybranych. Jak oni to rozeznają i liczą - do dzisiaj nie mam pojęcia...
    Cała reszta będzie żyła na ziemi w raju.

    Jeśli ktoś odejdzie z organizacji albo zostanie wykluczony, oznacza to dla niego CAŁKOWITĄ utratę dotychczasowego życia: rodziców, rodzeństwa, przyjaciół, wszystkiego, co znał i kochał. Rodziny i znajomi mają nakaz organizacji, żeby od takich ex-świadków się odciąć. Nawet, jeśli chodzi o własne dziecko.

    W organizacji jest całkowity zakaz spożywania wszystkiego, co zawiera w sobie krew. Pal sześć, jeśli chodzi tylko o jakąś kaszankę (nie przepadam) czy o krwisty stek (nie mam zbyt wielu okazji, żeby się takim czymś delektować). Ale w wypadku transfuzji krwi to już poważna sprawa, bo chodzi o zagrożenie zdrowia i życia!!

    Pamiętam numer "Przebudźcie się!", gdzie były zamieszczone historie dzieci, które zmarły w szpitalu, bo odmówiły transfuzji krwi. Były traktowane przez świadków Jehowy jak męczennicy za wiarę..."

Apel do mediów

Na koniec Siostra Benedykta apeluje do dziennikarzy, by użyli rozumu i zastanowili się, czy na pewno chcą promować sektę w przyszłości: Drodzy dziennikarze, przemyślcie za rok, czy na pewno warto promować taką organizację. Jestem też bardzo ciekawa, dlaczego równocześnie było tak mało informacji o proteście byłych świadków Jehowy, który się odbywał w czasie Międzynarodowego Kongresu Świadków Jehowy w Warszawie - dodaje.

Byli świadkowie Jehowy głośno o zagrożeniach w sekcie

Dominikanka, która 15 lat spędziła w sekcie ostrzega i podpowiada, gdzie szukać źródła informacji o tym, co naprawdę dzieje się w organizacji świadków Jehowy:

"A ja ze swojej strony polecam kilka profili byłych świadków Jehowy, które są ważnym źródłem informacji, jak to wygląda od środka:

Światusy

Tulia Topaa

Jehowa grzebał mi w głowie

"Miałam dużo szczęścia. Był ze mnie wyjątkowo oporny materiał"

Siostra Benedykta podsumowuje swój wpis emocjonalnym stwierdzeniem:

I tak sobie myślę, że miałam dużo szczęścia. Siedziałam w tym piętnaście lat: prawie całe dzieciństwo. Nie zostałam jednak ochrzczona, bo był ze mnie wyjątkowo oporny "materiał". No i nie miałam zbyt wiele do stracenia...

Ale dobrze rozumiem tych, którzy się boją odejść...

Nie tak łatwo zostawić tych, których się kocha... - kończy dominikanka.

za:www.niedziela.pl