Polecane

Wiara na murawie: Bóg, pokora i największe gwiazdy futbolu

Złote piłki, puchary i miliony na koncie. Jednak dla największych gwiazd futbolu – takich jak Ronaldo, Messi czy Modrić – fundamentem każdego sukcesu jest Bóg. Zobacz, jak wiara katolicka daje siłę i pokorę najwybitniejszym piłkarzom na świecie.

Za każdym precyzyjnym strzałem, spektakularną obroną i wzniesionym w górę pucharem kryją się historie ciężkiej pracy, wyrzeczeń oraz presji, którą czasem trudno udźwignąć w pojedynkę. Mistrzostwa Świata to arena, na której światła jupiterów bezlitośnie obnażają ludzkie słabości, a wymagania sięgają zenitu. Jak w tym bezwzględnym świecie sportu na najwyższym poziomie zachować pion i odnaleźć głębszy sens? Dla wielu najwybitniejszych piłkarzy i trenerów, w tym gwiazd tegorocznego Mundialu, ostateczną odpowiedzią jest wiara katolicka. To ona stanowi niezłomny fundament, z którego czerpią siłę, nadzieję i cel, otwarcie przyznając, że bez Boga ich sukcesy nie miałyby racji bytu.

Talent jako dar z góry

Największe ikony współczesnej piłki nie mają wątpliwości co do tego, kto jest prawdziwym autorem ich sukcesu. Cristiano Ronaldo, od lat zachwycający świat swoimi umiejętnościami i rekordami, z ogromną pokorą patrzy na swoją karierę przez pryzmat wiary. „Co tydzień chodzę do kościoła, by dziękować Bogu za to, co mam. Wszystko, co posiadam, zostało mi przez Niego dane” – wyznaje Portugalczyk. Po jednej z niedawnych konferencji prasowych dodał wprost, że Bóg był dla niego niezwykle hojny, obdarowując go ponad najśmielsze oczekiwania.

W podobnym tonie wypowiada się mistrz świata, Lionel Messi. Argentyńczyk wielokrotnie podkreślał, że uważa swój niezwykły talent za bezpośredni dar z nieba.

Z kolei gwiazdor reprezentacji Brazylii, Vinícius Júnior, nosi na swoim ciele tatuaż „Błogosławiony przez Boga” i wprost deklaruje, że to właśnie Stwórca jest dla niego wszystkim.

Postawa tych zawodników idealnie wręcz obrazuje słowa z Listu św. Jakuba: „Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł” (Jk 1,17).

Różaniec w kieszeni i obrazki w ochraniaczach

Wielu piłkarzy i szkoleniowców nie kryje się ze swoją pobożnością, czyniąc z niej integralną część meczowej rzeczywistości. Luka Modrić, kapitan reprezentacji Chorwacji, pod swoimi meczowymi ochraniaczami na piszczele nosi wizerunki Najświętszego Serca Pana Jezusa, Maryi oraz swojej rodziny. Zawsze całuje je z szacunkiem przed wyjściem na murawę.

Z kolei selekcjoner Chorwatów, Zlatko Dalić – dawny ministrant – podczas spotkań swojej drużyny ma zawsze w kieszeni różaniec, po który ukradkiem sięga w najbardziej stresujących momentach. „Wszystko, co osiągnąłem w moim życiu i karierze zawodowej, zawdzięczam wierze i jestem wdzięczny mojemu drogiemu Bogu” – zaznacza stanowczo trener.

Jego podopieczni z reprezentacji kroczą tą samą drogą. Mateo Kovačić wielokrotnie pielgrzymował do Medziugoria, a w modlitwie odnajdywał ukojenie i siłę po najcięższych kontuzjach. Pomocnik Kristijan Jakić z dumą przypomina natomiast, że wiara reprezentuje całą ich narodową kadrę i jest po prostu „wszystkim w ich życiu”.

Świadectwo w codzienności i na oczach milionów

Dla tych wybitnych sportowców wiara to jednak coś znacznie więcej niż tylko przedmeczowy znak krzyża, który regularnie wykonuje choćby belgijski napastnik Romelu Lukaku (deklarujący, że jego głęboka religijność i przekonanie, że „Bóg jest wielki”, ugruntowały się po pielgrzymce do Lourdes). To przede wszystkim wierność codziennym praktykom i sakramentom. Amerykański bramkarz Matt Freese nie rezygnuje z udziału w niedzielnej Eucharystii nawet w dni intensywnych rozgrywek, a swoją duchowość pogłębia, słuchając katolickich podcastów biblijnych.

Legendarny trener Carlo Ancelotti, znany ze swojego wielkiego nabożeństwa do św. Ojca Pio, zaraz po objęciu posady w Brazylii udał się po błogosławieństwo do Sanktuarium Chrystusa Odkupiciela. Przypomina on jednak mądrze, że modli się w sprawach osobistych, a nie o sportowe wyniki.

Niezwykle wymowny i poruszający był również obraz młodego meksykańskiego napastnika, Armando Gonzáleza, który podczas tegorocznych Mistrzostw Świata, na oczach kibiców, klęczał zatopiony w modlitwie przed wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe.

W medialnym świecie zdominowanym przez statystyki, wielkie pieniądze i ulotną sławę, świadectwo tych mężczyzn ma potężną siłę rażenia. Uczą nas oni, by zgodnie z wezwaniem św. Pawła, „w każdym położeniu dziękować” (1 Tes 5,18). Swoją postawą na boiskach całego świata udowadniają, że niezależnie od tego, czy gramy na największych piłkarskich arenach, czy zmagamy się z naszą własną, cichą codziennością – największe i najtrwalsze zwycięstwa odnosimy dopiero wtedy, gdy opieramy swoje życie na Bogu.

za:ewtn.pl