Polecane

Uderzenie w znanych polityków! Prokuratura chce doprowadzenia posła PiS siłą

Prokurator Generalny skierował do Sejmu wniosek o wyrażenie zgody na zatrzymanie oraz przymusowe doprowadzenie posła Prawa i Sprawiedliwości, Michała Wosia. Decyzja śledczych jest pokłosiem niestawiania się polityka w prokuraturze.



Głównym powodem skierowania wniosku do parlamentu jest uchylanie się Michała Wosia od stawiennictwa w prokuraturze. Śledczy chcą przesłuchać polityka w związku z podejrzeniem przekroczenia uprawnień, do którego miało dojść w czasie, gdy pełnił on funkcję wiceministra sprawiedliwości.

Co to oznacza dla Michała Wosia?

Skierowanie wniosku do Sejmu to niezbędny krok proceduralny, ponieważ posła chroni immunitet parlamentarny. Aby funkcjonariusze mogli dokonać zatrzymania i doprowadzenia, Sejm musi wyrazić na to zgodę w głosowaniu.

Kłopoty Łukasza Mejzy

Do Sejmu dotarł także wniosek o uchylenie immunitetu posłowi Łukaszowi Mejzie. W jego przypadku śledczy chcą postawić zarzuty dotyczące działalności jego firmy sprzed sześciu lat. Sprawa jest wielowątkowa i obejmuje oszustwa, poświadczenie nieprawdy w dokumentach oraz wyłudzenie dotacji na organizację szkoleń e-learningowych.

Łukasz Mejza miał, działając w porozumieniu z inną osobą, doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia środkami agencji finansującej szkolenia, co spowodowało stratę przekraczającą 100 tysięcy złotych.

Woś: Żurek z Tuskiem wolą spektakl

"Prokuratura Tuska i rzecznik Adamiak (ta od kwitów na białoruskiego noblistę Alesia Bialackiego) po raz kolejny KŁAMIĄ. Sprawa dotyczy decyzji o awansowaniu podpułkownika na pułkownika Służby Więziennej. To jest to samo postępowanie, w którym prokuratura chce doprowadzić w kajdankach również Patryka Jakiego. W tej politycznej sprawie ZRZEKŁEM SIĘ IMMUNITETU" – przypomniał Michał Woś. Zrzeczenie się immunitetu formalnego nie oznacza jeszcze automatycznej zgody na zatrzymanie parlamentarzysty.

"Pierwsze wezwanie wyznaczono na 28 maja. Odebrałem je w kodeksowym terminie 29 maja. Co znamienne, wcześniej o sprawie poinformowano media. Następnie otrzymałem wezwania od razu na trzy terminy: 30 czerwca, 6 lipca i 14 lipca. Po ich odebraniu złożyłem – zgodnie z Kodeksem postępowania karnego – wniosek o przeprowadzenie czynności na Śląsku albo w Warszawie. Do czasu rozpoznania tego wniosku oczekiwałem na decyzję prokuratury. Odmowę otrzymałem DZISIAJ, czyli w dniu w którym prokuratura poinformowała o chęci doprowadzenia mnie w kajdanach" – wskazał były wiceminister sprawiedliwości. 

za:wpolsce24.tv