Polecane

Agnieszka Sadowska : 82 rocznica Powstania Warszawskiego- relacja z obchodów rocznicy powstania warszawskiego przy grobach powstańców na Starym Cmentarzu przy Ogrodowej.

Na starym Cmentarzu przy ul. Ogrodowej w Łodzi, przy grobie łączniczki powstania warszawskiego Barbary Nazdrowicz, odbyły się łódzkie obchody upamiętnienia 82 rocznicy Powstania Warszawskiego. Uczestniczyli w nich- oprócz władz miasta- żołnierze Armii Krajowej i licznie zgromadzeni łodzianie. 
Organizatorem uroczystości był łódzki oddział IPN. 
Łączniczka Barbara Nazdrowicz ps.Wiewiórka zginęła półtora miesiąca po wybuchu powstania, mając zaledwie 15 lat. Na jej grobie

jest płaskorzeźba przedstawiająca młodą kobietę z harcerskimi symbolami wśród ruin miasta. 
Co roku, w rocznicę jej śmierci w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi łodzianie mogą uczestniczyć w koncercie słowno- muzycznym przygotowanym przez Zespół Twierdza Pamięć i łódzkich harcerzy. 
Podczas uroczystości na Starym Cmentarzu głos zabrał ks, ppłk. Tomasz Krawczyk, kapelan garnizonu Łódź:

-Nie można zrozumieć dziejów Polski bez Chrystusa, powstanie było misterium narodu polskiego. Tym ludziom należy się pamięć i cześć. Tam, między nimi był Chrystus w zburzonym kościele przy Krakowskim Przedmieściu, ale jego przewrócona figura z krzyżem, choć leżała wśród gruzów, nadal wskazywała dwa słowa z cokołu- Sursum Corda (W górę serca). Zło ostatecznie zostało pokonane, a Polska odzyskała wolność. 
Obejmujemy modlitwą pomordowanych uczestników powstania, także tych pochowanym na łódzkiej ziemi. Ich ofiara miała ogromny sens, przyczyniła się do triumfu wartości, dla których warto żyć i za jakie warto umierać- wolności i suwerenności.

Następnie uczestnicy- przedstawiciele władz samorządowych, służb mundurowych i stowarzyszeń złożyli kwiaty przy grobie Barbary Nazdrowicz. Obecna na uroczystości Barbara Mazurkiewicz ps.Muszka, uczestniczka AK mająca dziś 102 lata wspominała:

-Myślę, że śmierć mnie ominęła, bo pod koniec lipca wyjechałam opiekować się chorą mamą. W tym czasie Niemcy kazali wyjść wszystkim z kamienicy, w której mieszkała moja przyjaciółka i pognali ich przed swoimi czołgami na powstańczy ogień. Wszyscy zginęli, ja dotarłam do Warszawy kilka dni później. Udało mi się przeżyć i do dziś- choć mam 102 lata- cieszę się życiem. Jeśli miałabym coś przekazać młodym ludziom, to żeby się uczyli, chcieli chodzić do szkoły, bo wtedy Polska będzie mężna i mocna, a my przy niej.



Agnieszka Sadowska