Polecane

Uroczyste obchody Święta Wojska Polskiego

15 sierpnia – na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej w 1920 roku – obchodzone jest Święto Wojska Polskiego.
W 1923 r. dzień 15 sierpnia został ustanowiony Świętem Wojska Polskiego. Po 1947 r. święto obchodzono w maju, a później 12 października, w rocznicę bitwy pod Lenino, by upamiętnić udział w walkach dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Od 1992 r. Świętem Wojska Polskiego ponownie stał się 15 sierpnia.

Prezydent: Na sztandarach jest „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a nie „SAFE" 

Prezydent RP w mocnych słowach odniósł się do hasła tegorocznej defilady („Polska SAFE – Bezpieczna Polska”!) - Na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisane jest „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a nie „SAFE" - podkreślił Karol Nawrocki.

    Klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą być w Warszawie. Nie możemy zamknąć naszego bezpieczeństwa w sejfie, do którego klucze są w innych stolicach Europy, nawet tych przyjaznych, nawet tych ważnych - wskazywał Zwierzchnik Sił Zbrojnych.

Dzień zobowiązania

Prezydent przemawiając na początku swojego wystąpienia do uczestników defilady wojskowej w Warszawie i mieszkańców powiedział, że „staje przed nimi jako prezydent Polski i zwierzchnik Sił Zbrojnych, ale przede wszystkim jako dumny obywatel Rzeczpospolitej i reprezentant narodu, który doskonale zna cenę płaconą za niepodległość i za wolność narodu, który zna cenę prowadzonych wojen”.

Dodał, że Polska potrafi ocenić współczesne zagrożenia także dzięki historii.

Karol Nawrocki podkreślił, że 15 sierpnia to dzień wdzięczności także wobec dzisiejszych żołnierzy Wojska Polskiego.

    To dla mnie i dla wszystkich władz państwowych dzień zobowiązania, nie tylko wobec przeszłości, historii i wobec pamięci, ale dzień zobowiązania wobec teraźniejszości i przyszłości, wobec bezpieczeństwa naszych dzieci i wnuków - podkreślił prezydent. 

Spadająca rakieta nie będzie pytać o partię

Prezydent mówił, że z historii i ze zwycięstwa w roku 1920 można wyczytać to, co jest ważne dla przyszłości Polski. Wówczas, w 1920 r. - zaznaczył Nawrocki - naród i społeczeństwo polskie było silne i odporne dzięki wartościom takim jak m.in. wolność, przywiązanie do polskiej kultury. Prezydent zaznaczył, że wówczas naród polski nie budował swojej siły z myślenia wyłącznie o dobrobycie i pieniądzach, bo miał idee. 

    Silny naród i silne społeczeństwo. Tak, podzielone, politycznie podzielone bardziej niż współcześni politycy - podkreślił.

Jak zaznaczył, Polacy wówczas mieli różne wizje przyszłości.

    Ale wówczas, w 1920 r. wszyscy wiedzieli, że spory polityczne kończą się tam, gdzie zaczyna się bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, gdzie zaczyna się żołnierz polski i wojsko polskie - powiedział prezydent.

    Dzisiaj rakieta nie będzie pytać spadając czy ktoś głosuje na jedną czy na drugą partię polityczną, a ten kto napada na granicy żołnierza nie pyta o jego preferencje polityczne - podkreślił Nawrocki.

    Nie zapomnijmy, że jesteśmy jednym narodem, a jego bezpieczeństwo jest ważniejsze niż polityczne spory - zaapelował prezydent.

Kilka słów do Kosiniaka-Kamysza

Prezydent Nawrocki podczas uroczystości w dniu Święta Wojska Polskiego na Wisłostradzie zaznaczył, że jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP „dba o to, aby obecny rząd realizował wszystkie kontrakty podjęte przez rząd poprzedni”.

Zwrócił się też do obecnego na uroczystości wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza zapewniając, że będzie dbać „także o to, by dobre projekty obecnego rządu nie zginęły w politycznej rywalizacji po roku 2027, po kolejnych wyborach parlamentarnych”.

    Dla stabilizacji Wojska Polskiego nie jest wstydem, że dzisiejszy rząd realizuje ramowy plan działania poprzedników. To wielka odpowiedzialność, że udaje się realizować te projekty, które służą polskiemu wojsku – podkreślił.

Podkreślił, że „dzisiejsze święto, to nie jest święto sprzętu wojskowego czy święto nawet najnowocześniejszych technologii”.

    To święto polskiego żołnierza. Święto człowieka, który stoi za tym całym sprzętem - powiedział prezydent. Dodał, że „wszystkie inwestycje – te z lat poprzednich, te z lat dzisiejszych i te w kolejnych dekadach – nie są najważniejsze”.

    Najważniejsza jest inwestycja w polskiego żołnierza, bo odwagi kupić nie można – mówił.

Mocny fragment o SAFE!

W czasie wojskowej defilady prezydent Karol Nawrocki podkreślił, że „rok 1920 i wielkie zwycięstwo jest o tym, że wszystkie klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą być w Warszawie”.

    Nie możemy zamknąć naszego bezpieczeństwa w sejfie, do którego klucze są w innych stolicach Europy, nawet tych przyjaznych, nawet tych ważnych (...). To polski żołnierz i polski dowódca będzie odpowiadał za nasze bezpieczeństwo i tylko wówczas możemy tworzyć silne strategiczne sojusze - powiedział Nawrocki.

Zaznaczył, że „polskie siły zbrojne nie potrzebują obcojęzycznych przymiotników do tego, aby się określać, aby się oceniać”.

Zwrócił uwagę, że sprzęt wojskowy zaprezentowany w czasie tegorocznej defilady można było zakupić „dzięki płaconym przez Polaków podatkom”.     To nasze święto i to wasze święto – zaznaczył.

    Na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisane jest „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a nie „SAFE" - podkreślił prezydent Karol Nawrocki. 

Przyznał, że „potrzebujemy międzynarodowej współpracy, rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego, sojuszników”, ale jak zaznaczył „tu jest Polska i polski żołnierz - i tylko on buduje powagę tego wspaniałego, odważnego państwa z tak wielkim honorem i z pamięcią o zwycięstwie roku 1920”.

    Będziemy poważnie traktowani, jeśli sami będziemy się poważnie traktować także w Wojsku Polskim - dodał.

Prezydent wyraził także nadzieję, że „niebawem zostanie przyjęta Strategia Bezpieczeństwa Narodowego i dokumenty wykonawcze do strategii bezpieczeństwa narodowego”.

    I ustalimy, jak ma wyglądać nasza strategiczna kultura od infrastruktury, dyplomacji, demografii do bezpieczeństwa państwa - powiedział prezydent.

Troska o bezpieczeństwo Ojczyzny

Ks. bp Wiesław Lechowicz przewodniczył Mszy św. w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Święto Wojska Polskiego

– Cud nad Wisłą powstał z wiary w Boga i z miłości do Ojczyzny; z łaskawości Bożej i mądrości człowieczej, z umiejętności dowódców i walczących polskich żołnierzy – mówił ks. bp Wiesław Lechowicz w katedrze polowej podczas Mszy św. sprawowanej w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Święto Wojska Polskiego. Biskup polowy dziękował żołnierzom za codzienną służbę, sumienność, gotowość do poświęceń i troskę o bezpieczeństwo Ojczyzny. W Eucharystii uczestniczył Prezydent Polski Karol Nawrocki z małżonką. Obecni byli także wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, przedstawiciele parlamentu i rządu, generałowie Wojska Polskiego, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, kombatanci, harcerze oraz wierni modlący się za służących w polskiej armii. W homilii ks. bp Lechowicz nawiązał do uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 r. Jak podkreślił, 15 sierpnia skłania do refleksji nad cudami, które przekraczają ludzkie możliwości i wyobrażenia. – „Im cud trudniejszy, tym bardziej prawdziwy” – pisał ks. Jan Twardowski. Dzisiaj, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, stajemy wobec jednego z trudniejszych cudów. Wyznajemy wiarę, iż Maryja nie doznała śmierci, lecz z ciałem i duszą została wzięta do nieba – mówił ksiądz biskup. Ordynariusz wojskowy przypomniał, że wiara we Wniebowzięcie Maryi wiąże się z innymi wydarzeniami, które Kościół odczytuje jako znaki Bożej łaski w Jej życiu. Wskazał na Niepokalane Poczęcie, macierzyństwo wobec Syna Bożego oraz życie Maryi w pełnym zjednoczeniu z Jezusem. Nawiązując do Bitwy Warszawskiej, ks. bp Lechowicz przypomniał, że od początku zwycięstwo 1920 r. łączono z nadzwyczajnymi okolicznościami, nie pomijając jednak wysiłku dowódców i żołnierzy. – Cud nad Wisłą nie powstał z niczego i nie wyrósł z nieużytków jałowych. Powstał z wiary w Boga i z miłości do Ojczyzny; z łaskawości Bożej i mądrości człowieczej oraz wyrósł z umiejętności dowódców i walczących polskich żołnierzy – mówił ks. bp Lechowicz. Dodał, że tamtemu wysiłkowi towarzyszyła modlitwa do Maryi, płynąca z Jasnej Góry i z serc polskich żołnierzy. Zdaniem biskupa polowego wdzięczność wobec żołnierzy 1920 r. powinna prowadzić również do wdzięczności wobec współczesnych żołnierzy. – Dziękujemy dzisiaj i za tamtych bohaterskich żołnierzy, i za godnych najwyższego uznania bohaterów naszych czasów, jakimi są dowódcy i żołnierze Wojska Polskiego – powiedział. Ks. bp Lechowicz dziękował żołnierzom za świadomość, że pokój i bezpieczeństwo wymagają codziennego wysiłku. – Dlatego z wytrwałością i sumiennością podejmujecie codzienną służbę z gotowością do najwyższych poświęceń. Dlatego podejmujecie nie tylko pracę nad wyposażeniem i wyszkoleniem polskiej armii, ale i pracę nad sobą, nad własnym charakterem; bo tylko dobre drzewo wydaje dobre owoce – podkreślił. Zwracając się do żołnierzy, zachęcał ich także do szukania duchowego oparcia u Maryi, czczonej jako Hetmanka Żołnierza Polskiego. – Nie odwracajcie od Niej wzroku, bo Ona ukazuje nam, jak cudowne może być życie wypełnione służbą i do jakiego cudownego miejsca takie życie nas doprowadza – mówił.

Pierwsza Para złożyła wieniec przed pomnikiem Marszałka Piłsudskiego

Prezydent Karol Nawrocki wraz z małżonką Martą złożyli w sobotę, w dniu Święta Wojska Polskiego, wieniec przed warszawskim pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego - jednego z architektów sukcesu wojsk polskich w Bitwie Warszawskiej 1920 roku. 

Prezydent Nawrocki na uroczystej odprawie wart

W dniu Święta Wojska Polskiego, przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie odbyła się uroczysta odprawa wart. Wziął w niej udział między innymi prezydent Karol Nawrocki i wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.W uroczystości na Placu Piłsudskiego uczestniczyli - poza prezydentem Nawrockim oraz wicepremierem i ministrem obrony narodowej Kosiniakiem-Kamyszem, m.in. minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki i wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Kosiniak-Kamysz złożył natomiast wieńce przed pomnikiem Wincentego Witosa w Warszawie oraz pod tablicą upamiętniającą gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego, jednego z dowódców Wojska Polskiego w Bitwie Warszawskiej.

„Do bohaterstwa się dojrzewa”. Pośmiertny awans dla legendarnego pisarza w przeddzień Święta Wojska Polskiego

Cieszmy się, że jesteśmy narodem zwycięzców nad bolszewizmem - mówił prezydent Karol Nawrocki podczas apelu pamięci żołnierzy poległych w Bitwie Warszawskiej 1920 roku. Pośmiertny awans na stopień kapitana prezydent wręczył Sergiuszowi Piaseckiemu, uczestnikowi wojny 1920 roku, autorowi takich książek jak „Zapiski oficera Armii Czerwonej”. „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” czy „Bogom nocy równi”.

Uroczysty apel pamięci poległych w wojnie polsko-bolszewickiej odbył się w piątek wieczorem na Powązkach Wojskowych w Warszawie w przeddzień święta Wojska Polskiego. W trakcie uroczystości prezydent wraz z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem wręczyli synowi Sergiusza Piaseckiego, prof. Władysławowi Tomaszewiczowi, pośmiertny awans dla ojca na kapitana Wojska Polskiego.

Prezydent Nawrocki podkreślił, że uroczystość odbywa się w przeddzień rocznicy „największego zwycięstwa militarnego Polaków”. Przypominał, że w skład wojsk polskich odpierających bolszewicką inwazję poza Polakami wchodzili także Białorusini, Ukraińcy, Litwini czy „biali” Rosjanie, „którzy wiedzieli, czym jest bolszewizm i komunizm”.

Dlatego tak symboliczną postacią jest właśnie pochodzący z terenów dzisiejszej Białorusi Sergiusz Piasecki, polski pisarz i publicysta, oficer wywiadu, uczestnik wojny 1920 roku, przemytnik, a w czasie II wojny światowej żołnierz AK.

Jak zaznaczył Karol Nawrocki, Piasecki „w żadne alianse z komunistami na pewno nie wchodził”. Podkreślił, że burzliwa biografia Piaseckiego jest przykładem, że do bohaterstwa się dojrzewa, a „Rzeczpospolita Polska i Pan Bóg zawsze czekają z otwartymi rękami na tych, którzy są gotowi zostać bohaterami”.

Łódź uczciła 106. rocznicę Cudu nad Wisłą!

- Czy dziękuję Bogu, że jestem Polakiem? Czy dziękuję Mu za moją ojczyznę? – pytał w homilii kard. Konrad Krajewski. W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w 106. rocznicę Bitwy Warszawskiej oraz Święto Wojska Polskiego, łodzianie modlili się za Ojczyznę i tych, którzy oddali za nią życie. W łódzkiej katedrze wybrzmiała modlitwa wdzięczności za wolność, historię i zwycięstwo, które przed 106 laty zatrzymało bolszewicką ofensywę.

Uroczystej Eucharystii w łódzkiej katedrze św. Stanisława Kostki przewodniczył kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki. W liturgii uczestniczyli przedstawiciele bratnich Kościołów Chrześcijańskich władz wojewódzkich, miejskich i samorządowych, służb mundurowych, poczty sztandarowe oraz licznie zgromadzeni wierni.

W homilii kard. Krajewski zaprosił wiernych do spojrzenia na własne życie przez pryzmat Ewangelii o Maryi nawiedzającej Elżbietę. Zwrócił uwagę, że Magnificat jest przede wszystkim pieśnią człowieka, który dostrzega otrzymane dobro i potrafi za nie dziękować. – Jest świadoma, że wszystko, co ma, jest łaską. Niech Ewangelia czyta moje życie teraz. Czy ja dostrzegam działanie Boga w moim życiu? Czy dziękuję Mu za otrzymane dary? – pytał metropolita łódzki. Hierarcha wskazał, że człowiek łatwo może zapomnieć o tym, że jego życie i wszystkie zdolności są darem.– Talenty, stanowiska, kolejne awanse, gwiazdki. Wszystko mi się należy. Wypracowałem to. I wtedy zapominam, że jestem człowiekiem obdarowanym. A tylko rozwijam te talenty, które otrzymałem. – mówił.

W uroczystość Wojska Polskiego pytania postawione przez kard. Krajewskiego nabrały szczególnego znaczenia. Nie ograniczały się bowiem do osobistej wdzięczności, ale dotyczyły również tego, co otrzymujemy jako wspólnota i naród. – Czy dziękuję Bogu za dar życia? Za zdolności? Czy dziękuję Bogu, że jestem Polakiem? Czy dziękuję Mu za moją ojczyznę? Polską. Za pracę, za dom. Za przyjaciół. Za męża, za żonę, za dzieci – mówił.

Kardynał przypomniał, że Maryja w Magnificat przechodzi od osobistego doświadczenia działania Boga do uwielbienia Go za historię całego narodu. – Ona jest córką swojego narodu. Ona zna historię swojego narodu. Ona wie, ile Bóg razy interweniował, by ten naród mógł przetrwać.– zauważył.

W tym kontekście metropolita łódzki przywołał doświadczenie polskiej historii i ludzi, którzy swoją ofiarą zapłacili za wolność kolejnych pokoleń. – Ja dziękuję Bogu za moją ojczyznę. Za tyle pięknych kart naszej historii. Za wolność, tak bardzo okupioną. Za tyle zwycięstw nad złem. – podkreślił kard. Krajewski. I dodał: – Za tych, którzy pod sztandarem z napisem «Bóg, honor, ojczyzna» oddawali życie, bym ja dziś mógł żyć w wolnym kraju. W pięknym kraju. W bogatym kraju.

Szczególne miejsce w homilii zajęła historia samej Łodzi. Kard. Krajewski przypomniał wydarzenia z 1920 roku, kiedy mieszkańcy miasta, w obliczu zagrożenia bolszewickiego, złożyli na ówczesnym Placu Wolności ślub, że jeśli Polska zwycięży, wzniosą Bogu świątynię jako wotum wdzięczności. – To właśnie wtedy, uroczyście na Placu Wolności mieszkańcy naszego miasta złożyli ślub. Jeśli zwyciężymy. Jeśli pokonamy tych, którzy nas najeżdżają (...), to wzniesiemy Bogu świątynię – przypomniał. Ślub został spełniony. Po zwycięstwie rozpoczęto budowę kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej, który do dziś jest jednym z ważnych znaków pamięci o wydarzeniach 1920 roku. – To kościół Matki Boskiej Zwycięskiej, który jest pomnikiem, który jest uwielbieniem, który jest hymnem Magnificat. Jak bardzo nasza ojczyzna została obdarowana – mówił metropolita łódzki.

Wspomnienie historii świątyni stało się dla niego okazją do wskazania, że pamięć o przeszłości nie może być jedynie wspominaniem dawnych wydarzeń. Powinna prowadzić do wdzięczności i odpowiedzialności za współczesność.

Kard. Krajewski przypomniał również kontekst Bitwy Warszawskiej. Polska, która zaledwie dwa lata wcześniej odzyskała niepodległość, stanęła wobec potężnego zagrożenia ze strony Armii Czerwonej. – Bóg dał zwycięstwo, a mieszkańcy miasta dotrzymali słowa – powiedział, odnosząc się do łódzkiego ślubu i wzniesienia kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej.

Zwycięstwo z 15 sierpnia 1920 roku stało się jednym z najważniejszych momentów w historii odrodzonej Rzeczypospolitej. Kilka lat później rocznica bitwy została ustanowiona świętem państwowym i Dniem Żołnierza Polskiego. – Właśnie na upamiętnienie tego wielkiego wydarzenia z 15 sierpnia 1920 roku Marszałek Józef Piłsudski kilka lat później ogłosił rocznicę Cudu nad Wisłą Świętem Państwowym i Dniem Żołnierza Polskiego. To dziś – przypomniał kard. Krajewski.

W końcowej części homilii metropolita łódzki powrócił do motywu Magnificat. Zwrócił uwagę, że dziękczynienie nie jest jedynie wspominaniem tego, co było. Jest także zobowiązaniem do tego, by dobro i piękno rozwijać w sobie i przekazywać je innym. – Wszyscy jak tu jesteśmy zostaliśmy przecież przeznaczeni na to, byśmy szli i owoc przenosili. I to w obfitości. – mówił.

Dlatego, jak zaznaczył, warto zatrzymać się w codziennym zabieganiu i osobiście stanąć przed Bogiem. – Może warto przyjść do tej naszej pięknej katedry, do jakiegokolwiek innego kościoła w ciągu tygodnia, kiedy nie ma nikogo. Uklęknąć i przed Panem Bogiem wyznać Mu, za co Mu dziękuję – zachęcał kardynał.

Po zakończeniu Eucharystii uroczystości przeniosły się na plac katedralny, gdzie odbyła się część państwowa obchodów. Zgodnie z tradycją miała miejsce zmiana warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza, apel pamięci oraz salwa honorowa.

 Kosiniak-Kamysz agitował podczas Święta Wojska Polskiego. Z widowni usłyszał gwizdy

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podczas swojego przemówienia w Święto Wojska Polskiego zaczął... polityczną agitację. Nawiązał wprost do wyborów w 2027 roku. Zgromadzeni Polacy zareagowali gwizdami.

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz wziął udział w uroczystościach Święta Wojska Polskiego w Warszawie i był na tym wydarzeniu najwyższym przedstawicielem rządu, gdyż premier Donald Tusk nie pojawił się w stolicy. Kosiniak-Kamysz powiedział podczas uroczystości w Warszawie, że „Polska nigdy nie przegrywała przez brak odwagi, Polska przegrywała wtedy, kiedy odwaga była wszystkim, co mieliśmy”.

Ale nie te słowa zostały najbardziej zapamiętane. W pewnym momencie wicepremier rozpoczął... agitację polityczną.

    Zrobimy wszystko, by nasz rząd kontynuował misję po 2027 roku. Wtedy na pewno z panem prezydentem te kontrakty dowieziemy kontrakty do bezpiecznego finału – powiedział Kosiniak-Kamysz.

W odpowiedzi słychać było... gwizdy Polaków. 

za:naszdziennik.pl