Łotewska Służba Bezpieczeństwa (SAB) ocenia, że Rosja nie jest obecnie bezpośrednim zagrożeniem militarnym dla Łotwy. Jednocześnie zwraca uwagę na sygnały wskazujące, że Moskwa może mieć wobec tego kraju długofalowe plany agresji. Według łotewskiego wywiadu sposób, w jaki Rosja postrzega dziś Łotwę, przypomina jej podejście do Ukrainy w okresie poprzedzającym inwazję.
Jak przekazał 28 sierpnia łotewski portal LSM.lv, według analizy SAB w otoczeniu Władimira Putina wciąż dominuje błędna ocena zagrożeń. Powodem takiego stanu rzeczy może być po części fakt, że rosyjskie władze są coraz bardziej odizolowane i nie spotykają się z wewnętrzną krytyką. W efekcie ich podejście do Zachodu, w tym Łotwy, staje się coraz bardziej agresywne.
SAB ocenia, że Rosja zaczyna postrzegać Łotwę podobnie jak Ukrainę przed pełnoskalową inwazją. Choć obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia militarnego, rośnie rosyjska wroga retoryka i skala działań dezinformacyjnych. Przykładem mogą być m.in. oskarżenia Rygi o udział w ukraińskich atakach dronowych na Rosję oraz rosyjska dezinformacja dotycząca kontroli znajomości języka łotewskiego.
Zdaniem SAB Rosja nasila działania hybrydowe, by wywierać presję na Łotwę i inne państwa NATO oraz ograniczyć ich wsparcie dla Ukrainy. Służby podkreślają, że sytuacja w regionie jest stale monitorowana.
Jednocześnie Instytut Studiów nad Wojną (ISW), powołując się na ostrzeżenia amerykańskiego wywiadu, ocenił, że Rosja może w przyszłości podjąć próbę ograniczonego ataku na jedno z państw NATO, by sprawdzić reakcję Sojuszu i osłabić znaczenie art. 5. Według amerykańskich analityków nie musiałaby to być pełnoskalowa wojna jak w Ukrainie. Mogłoby chodzić m.in. o uderzenie rakietowe lub dronowe albo niewielkie wtargnięcie wojsk. Szczególnie zagrożone mogą być Estonia, Łotwa i Litwa.
Doniesienia te pojawiły się w czasie wizyty szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie. Według źródeł portalu Politico miał on kategorycznie ostrzec Kreml przed eskalacją konfliktu z NATO, szczególnie w regionie państw bałtyckich.
Rosja: Duma Państwowa przyjęła ustawę o możliwości wysłania wojsk za granicę w celu „ochrony obywateli”
Duma Państwowa, niższa izba parlamentu Rosji, przyjęła w drugim, a następnie trzecim, ostatecznym czytaniu, ustawę, która zezwala Władimirowi Putinowi wysyłać wojska w celu „ochrony Rosjan poza granicami kraju” – przekazały w środę ukraińskie media.
„Zgodnie z dokumentem, na mocy decyzji Putina siły zbrojne Rosji mogą zostać użyte do realizacji zadań związanych z ochroną obywateli rosyjskich, aresztowanych, przetrzymywanych lub poddanych postępowaniu karnemu albo innemu prześladowaniu na podstawie decyzji zagranicznych sądów” – napisał portal Ukrainska Prawda.
Serwis wyjaśnił, że projekt ustawy wniesiono do Dumy po serii ostrzeżeń ze strony NATO i europejskich służb wywiadowczych, dotyczących możliwych przygotowań Rosji do konfliktu z jednym lub kilkoma państwami Sojuszu.
Ukrainska Prawda przypomniała, że latem 2025 r. niemiecki wywiad (BND) ostrzegał przed ryzykiem prowokacji w krajach bałtyckich według scenariusza krymskiego, a szef sztabu generalnego Francji gen. Fabien Mandon apelował o przygotowanie się do konfrontacji z Rosją w ciągu najbliższych trzech-czterech lat.
Prof. Grochmalski: Rosja już prowadzi wojnę przeciwko Polsce. „To jest faza zero”
Rosja prowadzi przeciwko Polsce działania przygotowujące grunt pod potencjalną wojnę kinetyczną – ocenia prof. Piotr Grochmalski. Ekspert ostrzega, że Polska jest jednym z głównych celów rosyjskich operacji hybrydowych.
To nie jest tak, że Rosja gdzieś tam wysadziła, coś tam podpaliła. Nie. To jest element wielkoskalowej operacji, o której mówi Instytut Badań nad Wojną. Faza zero jest ostatnią fazą przed wojną kinetyczną, ale to nie znaczy, że to nie jest wojna. To jest wojna. Wojna wszystkimi formatami, w związku z tym to nie są incydenty. Rosja w tej chwili prowadzi wojnę i teraz wiemy, jakie są cele. Zasadniczym celem tej wojny, to trzeba też otwarcie powiedzieć, jest Polska – powiedział prof. Piotr Grochmalski, ekspert do spraw bezpieczeństwa w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.
Jednym z tematów rozmowy była sprzeczna komunikacja przedstawicieli MON dotycząca udziału Polski w natowskim programie nuclear sharing (mechanizm NATO, w ramach którego amerykańska broń jądrowa jest rozmieszczana w wybranych państwach Sojuszu). W ostatnich wypowiedziach przedstawicieli resortu pojawiały się różne oceny zainteresowania Polski tym rozwiązaniem.
Prof. Grochmalski bardzo ostro ocenił sposób komunikowania stanowiska Polski. Jego zdaniem w kwestiach strategicznych sprzeczne wypowiedzi przedstawicieli jednego resortu mogą podważać wiarygodność państwa wobec sojuszników.
– To pokazuje absolutny dyletantyzm. No bo to naprawdę trudno pojąć, żeby ci ludzie nie wiedzieli, że to jest strategiczny interes – mówił.
Ekspert wskazał, że oficjalne stanowisko premiera i ministra obrony zakłada zainteresowanie Polski udziałem w nuclear sharing. Tym bardziej – jego zdaniem – wcześniejsze odmienne komunikaty przedstawicieli MON są niezrozumiałe.
Grochmalski krytycznie odniósł się również do innych decyzji dotyczących bezpieczeństwa i modernizacji armii. Ostrzegł, że błędy prawne i polityczne przy zawieraniu strategicznych umów mogą w przyszłości mieć poważne konsekwencje.
– To są dzieciaki, które się bawią bezpieczeństwem, udają kompetentnych ludzi – stwierdził.
Drugim problemem wskazanym przez eksperta jest sposób, w jaki premier Donald Tusk wypowiada się o bezpieczeństwie i relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Grochmalski szczególnie krytycznie ocenił wypowiedzi dotyczące art. 5 NATO oraz obecności wojsk amerykańskich w Europie.
Jego zdaniem takie deklaracje mogą zostać odczytane nie tylko przez sojuszników, ale również przez Rosję.
– To są już bomby atomowe, jeśli chodzi o skutki strategicznych przekazów – ocenił.
Grochmalski podkreślił, że Polska powinna zabiegać o jak najsilniejszą obecność wojskową Stanów Zjednoczonych. W sytuacji trwających rozmów o przyszłej dyslokacji amerykańskich sił w Europie komunikacja Warszawy ma – jego zdaniem – szczególne znaczenie.
W rozmowie pojawiły się również doniesienia o wizycie Aleksandra Łukaszenki w Moskwie oraz zwiększonej aktywności wojskowej na Białorusi. Grochmalski przypomniał, że państwo to odegrało kluczową rolę jako rosyjskie zaplecze podczas inwazji na Ukrainę.
Rosjanie wykorzystywali białoruską logistykę, infrastrukturę i szpitale. Obecnie na terytorium Białorusi znajdują się również rosyjskie instalacje wojskowe oraz – jak wskazywał ekspert – taktyczna broń nuklearna.
– Białoruś jest w tej chwili potężnie związana, jeśli chodzi o system – mówił Grochmalski.
Jego zdaniem pogłębia to asymetrię bezpieczeństwa między Polską a Białorusią. Sytuację należy analizować także w kontekście działań Rosji wobec całej wschodniej flanki NATO.
Grochmalski przestrzegł przed traktowaniem rosyjskich cyberataków, aktów sabotażu czy operacji dywersyjnych jako niepowiązanych ze sobą incydentów. Jego zdaniem są one elementami jednej, prowadzonej już operacji przeciwko państwom NATO.
Ekspert powołał się na analizy Instytutu Studiów nad Wojną, określające obecny etap rosyjskich działań jako „fazę zero”.
Według Grochmalskiego celem działań prowadzonych poniżej progu otwartego konfliktu może być osłabienie państwa do tego stopnia, aby pełnoskalowe uderzenie militarne nie było konieczne.
– W nomenklaturze ich oznacza to przygotowania do wojny kinetycznej – zaznaczył.
Profesor został zapytany, czy Amerykanie mogą w jakiś sposób grozić Rosji za ich działania w Europie.
– Podejrzewam, że element rozmowy obejmował także konsekwencje, jeśli Rosja podejmie tego typu działania. Mówi się otwarcie w tej komunikacji strategicznej, że np. ceną za awanturnictwo Putina będzie Królewiec, jeśli chodzi o Federację Rosyjską – wskazał.
Jednak ekspert ds. bezpieczeństwa z całą mocą podkreślił, że to, co obecnie robi w Europie to nie są incydenty.
– To nie jest tak, że Rosja gdzieś tam wysadziła, coś tam podpaliła. Nie. To jest element wielkoskalowej operacji, o której mówi Instytut Badań nad Wojną. Faza zero jest ostatnią fazą przed wojną kinetyczną, ale to nie znaczy, że to nie jest wojna. To jest wojna. Wojna wszystkimi formatami, w związku z tym to nie są incydenty. Rosja w tej chwili prowadzi wojnę i teraz wiemy, jakie są cele. Zasadniczym celem tej wojny, to trzeba też otwarcie powiedzieć, jest Polska. I to wynika z tego, co Putin jasno zadeklarował po wizycie szefa CIA Burnsa. Rosja wtedy przedstawiła Stanom Zjednoczonym i NATO ultimatum. Dwa dokumenty, które gdybyśmy przedstawili, to celem politycznym Rosji przed rozpoczęciem wojny było to, aby NATO capnęło swoją infrastrukturę do pozycji z 1997 roku, czyli umowy Rosja-NATO – akcentował.
Polska jednym z głównych celów
Skala działań wymierzonych w Polskę jest – według eksperta – szczególnie duża. Grochmalski wskazał, że analizy poważnych ośrodków badawczych pokazują Polskę jako jednego z najważniejszych adresatów rosyjskich operacji prowadzonych poniżej progu otwartej wojny.
– Ponad połowa tego typu działań, które mają miejsce w ramach tej fazy zero, dotyczą państwa polskiego – mówił.
Za niebezpieczne uznał traktowanie cyberataków, sabotażu i innych operacji jako pojedynczych zdarzeń. Jego zdaniem trzeba patrzeć na nie jako na element szerszej rosyjskiej strategii.
– Problem polega na tym, że takie państwa jak Polska nadal nie czytają tego jako indywidualnego adresu na tysiące działań, tylko incydentalnie – podsumował.
Choć – jak wyjaśnił prof. Piotr Grochmalski – rosyjscy analitycy wysoko oceniają modernizację polskiej armii.
– Nawet pojawiają się głosy, że uważają polską armię za lepszą od rosyjskiej ze względu na m.in. jakość sprzętu i nowoczesność tego sprzętu, ale z drugiej strony są też lekceważący rosyjscy analitycy, także wywiad rosyjski, ludzie tacy jak Naryszkin, czyli człowiek, który grał bardzo istotną rolę w przygotowaniu uderzenia na Ukrainę, czy właśnie Patruszew. Oni uważają, że zaplecze armii polskiej jest słabe. Polska jest politycznie słabym państwem, rozdartym, skonfliktowanym i armia ma słabe społeczeństwo za swoimi plecami – słabe państwo, słabe społeczeństwo i gasnąca gospodarka – podkreślił ekspert.
za:www.radiomaryja.pl