Jak informuje TV Republika, służby dzisiaj rano zatrzymały Piotra Matczuka, komentatora TV Republika. Jest on przewożony do prokuratury w Rzeszowie. Nieoficjalnie wiadomo, że zatrzymano również urzędniczkę Kancelarii Prezydenta RP, Annę Plakwicz. Zatrzymania potwierdziła rzecznik Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie.
Funkcjonariusze CBA zatrzymali Piotra Matczuka, publicystę TV Republika. Przewożą go do prokuratury w Rzeszowie. Powodem zatrzymania jest zemsta polityczna reżimu Donalda Tuska za kampanię informacyjną pokazującą patologie w polskich sądach - przekazał w mediach społecznościowych Jarosław Olechowski, szef wydawców TV Republika.
W lipcu 2026 r. do domu Piotra Matczuka weszli uzbrojeni funkcjonariusze CBA, dokonali przeszukania i skonfiskowali laptop oraz telefon dziennikarza.
Działania miały związek ze śledztwem prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie, a dotyczącym kampanii "Sprawiedliwe sądy" realizowanej przez Polską Fundację Narodową w 2017 r.
- W tej sprawie ja rok temu zeznawałem jako świadek, wszystkie wyjaśnienia złożyłem, CBA i prokuratura doskonale wiedziały o wszystkich dokumentach. Mija rok, zbiega się to z tym, że ludzie przewodzący prokuraturze mają polityczne kłopoty i Donald Tusk też ma kłopoty i nagle dzieje się taka rzecz - mówił w lipcu 2026 r. Matczuk.
W lipcu doszło też do wejścia do domu Anny Plakwicz, odpowiedzialnej za Biuro Wydarzeń Prezydenta w Kancelarii Prezydenta. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, dziś także doszło do jej zatrzymania.
CBA u Piotra Matczuka. Przeszukanie domu dziennikarza TV Republika. "Zabrano telefon i komputer"
Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do domu Piotra Matczuka, dziennikarza TV Republika. Przed południem, Matczuk, na antenie stacji poinformował o przeszukaniu w jego domu i zabraniu przez agentów jego telefonu oraz komputera.
- O 6.00 rano weszło do mnie Centralne Biuro Antykorupcyjne z zespołem bojowym, z długa bronią, dokonali przeszukania, dość kuriozalnego, bo niewiele znaleźli i niewiele zabezpieczyli. Ewidentna sprawa polityczna i trochę nie fair działanie tej władzy, nie pierwsze, nie ostatnie zapewne. Zabrali mi telefon, komputer, nic więcej. To kuriozalne z dwóch powodów. Ja w tej sprawie, w której oni działali, nie mam żadnego statusu prawnego. Samo to, że takie działanie podejmuje się wobec osoby, która nie ma w sprawie żadnego statusu prawnego, jest już dziwne i moim zdaniem jest nadużyciem władzy - mówił dziennikarz.
- W tej sprawie ja rok temu zeznawałem jako świadek, wszystkie wyjaśnienia złożyłem, CBA i prokuratura doskonale wiedziały o wszystkich dokumentach. Mija rok, zbiega się to z tym, że ludzie przewodzący prokuraturze mają polityczne kłopoty i Donald Tusk też ma kłopoty i nagle dzieje się taka rzecz - dodał.
Hajdasz: to jest atak na Republikę, zatrzymanie to najbardziej drastyczne działanie
Gościem Republiki była dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Rozmawiano na temat zatrzymania przez CBA Piotra Matczuka komentatora telewizji Republika.
Zdaniem dr Jolanty Hajdasz, Piotr Matczuk jest bardzo wyrazistym i zdecydowanym dziennikarzem, który wprost mówi o wielu sprawach.
Głos takich komentatorów jest po prostu bardzo cenny. Zatrzymanie kogoś takiego jest bardzo drastycznym środkiem represji. To jest pokazówka, bo przewożenie kogoś na drugi koniec Polski nie odbywa się przecież bez wiedzy mediów i wszystkich dookoła. Reagowaliśmy już wcześniej gdy dziennikarz miał w lipcu przeszukane mieszkanie i wokół niego zaczęło się dużo dziać. Widzimy jak dużo dzieje się przeciwko ludziom mediów, ludziom związanych z telewizją Republika.
Hajdasz zaznaczyła, że takich pokazówek było bardzo wiele. Przypomniała między innymi sprawę Leszka Kraskowskiego.
W tamtej sprawie zarzuty były tak naciągane, że ja nie wiem kto się pod tym podpisuje i zezwala na to aby wtrącić go do więzienia. Robi się to wszystko po to, żeby tylko komuś tak zaszkodzić i zrobić bardzo słaby, bardzo kiepski wizerunek Republice. W moim odczuciu chodzi tylko o to, żeby zrobić pokazówkę. Tak to widzę i tak to oceniam, bo obserwuję to wszystko co dzieje się od grudnia 2023 roku. Rządzącym bardzo przeszkadza, że Republika tworzy programy i audycje i pokazuje, że ta władza robi takie rzeczy, a Republika zawsze jest na miejscu zdarzenia. W związku z tym, że Republika się nie poddaje i nie ulega zastraszaniu, to teraz przewozi się kogoś. Zatrzymuje po to tylko, żeby wytworzyć atmosferę niepewności i zły PR stacji - mówiła dr Hajdasz.
Jolanta Hajdasz zwraca uwagę przede wszystkim na sposób, w jaki potraktowano dziennikarza Telewizji Republika. Jak mówiła w rozmowie, Matczuk został zatrzymany około godziny 6 rano i przewieziony do prokuratury w Rzeszowie.
Sprawa, w której ma być przesłuchiwany, dotyczy kampanii „Wolne sądy” sprzed kilku lat. Według Hajdasz była ona już wcześniej przedmiotem postępowania.
– Sytuacja, w której ten dziennikarz jest zatrzymany o 6 rano, przewożony do prokuratury na drugi koniec Polski, czyli do Rzeszowa, po to, żeby omawiać sprawę, być przesłuchanym, żeby miał postawione zarzuty w sprawie już wcześniej umarzanej, w sprawie, w której było wszystko wyjaśniane – mówiła prezes SDP.
Hajdasz podkreśla, że Matczuk jest osobą publiczną, regularnie występującą w mediach. Jej zdaniem nie było powodu, aby doprowadzać go do prokuratury w taki sposób.
– To nie jest człowiek, który się ukrywa. Na antenie telewizji można go było widzieć wielokrotnie – argumentowała.
I właśnie sposób zatrzymania jest dla niej kluczowym elementem całej sprawy.
– Więc pytanie brzmi, po co ta szopka, po co to przedstawienie dzisiaj – mówiła Hajdasz.
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przypomniała, że Matczuk jest znany jako komentator spraw politycznych. Wcześniej pracował m.in. w firmach doradczych i PR-owych, a obecnie jest związany z Telewizją Republika.
Hajdasz zwróciła również uwagę na jego obecność poza mediami konserwatywnymi.
– Jest to ten komentator, ten dziennikarz, który zapraszany jest do tak zwanych mediów drugiej strony – mówiła.
Jej zdaniem świadczy to o tym, że Matczuk jest rozpoznawalnym komentatorem i pojawia się w różnych przestrzeniach medialnych.
Hajdasz przekonuje, że nawet jeśli prokuratura uznaje przesłuchanie za konieczne, można było wezwać dziennikarza w zwyczajnym trybie.
– Może być normalnie do prokuratury wezwany jak zwykły człowiek, który ma coś wyjaśnić, a nie to przedstawienie – stwierdziła.
W jej ocenie medialny obraz zatrzymania może mieć znaczenie niezależnie od tego, jak zakończy się samo postępowanie.
– Dzisiaj na portalach w kajdankach zespolonych będziemy za chwilę widzieć jednego czy drugiego z tych osób. Albo pod eskortą. No to ten obrazek się do wszystkich przykleja – mówiła.
Prezes SDP uważa, że szczególne znaczenie ma fakt, iż sprawa dotyczy dziennikarza.
– Tak nie wolno robić. To jest naprawdę naruszenie wszelkich standardów, a już jeżeli dotyczy to dziennikarzy, to jest atak na całe nasze środowisko – powiedziała Jolanta Hajdasz.
Jak podkreśliła, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zamierza publicznie reagować w takich sprawach i wspierać dziennikarzy, którzy znajdą się w podobnej sytuacji.
Sakiewicz bez cienia wątpliwości: „To jest ten sam schemat”
Piotr Matczuk został w środę zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA i jest przewożony do prokuratury w Rzeszowie. Służby zatrzymały dziś także Annę Plakwicz z Kancelarii Prezydenta. Tomasz Sakiewicz mówi o „demonstracji siły” i przekonuje, że działania służb wobec publicysty TV Republika oraz urzędniczki prezydenckiej wpisują się w jeden schemat. – „Kancelaria Prezydenta i Telewizja Republika to jest ten sam schemat” – ocenił prezes stacji. Jego zdaniem obecna władza próbuje w ten sposób wywołać efekt zastraszenia. Wezwał również do większej solidarności środowisk patriotycznych.
Dziś rano funkcjonariusze CBA zatrzymali Piotra Matczuka, publicystę TV Republika. Obecnie przewożą go do prokuratury w Rzeszowie.
Powodem zatrzymania jest zemsta polityczna reżimu Donalda Tuska za kampanię informacyjną pokazującą patologie w polskich sądach - przekazał w mediach społecznościowych Jarosław Olechowski, szef wydawców TV Republika.
Przypominamy, że w lipcu 2026 r. do domu Piotra Matczuka weszli uzbrojeni funkcjonariusze CBA, dokonali przeszukania i skonfiskowali laptop oraz telefon dziennikarza.
Działania miały związek ze śledztwem prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie, a dotyczącym kampanii "Sprawiedliwe sądy" realizowanej przez Polską Fundację Narodową w 2017 r.
W lipcu doszło też do wejścia do domu Anny Plakwicz, odpowiedzialnej za Biuro Wydarzeń Prezydenta w Kancelarii Prezydenta. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, a co potwierdziła TV Republika - dziś także doszło do jej zatrzymania.
Zdarzenie skomentował na antenie TV Republika prezes stacji, Tomasz Sakiewicz.
"Obawiam się, że musieli uderzyć znowu w ten schemat: Kancelaria Prezydenta, Republika. Przed chwilą została zatrzymana również jedna z kluczowych urzędniczek Kancelarii Prezydenta, która odpowiada za wszystkie sukcesy ostatnie PR-owe Karola Nawrockiego, czyli Ania Plakwicz. I Piotr Matczuk, który jest jednym z naszych głównych komentatorów. Sprawa jest sprzed dziewięciu lat. Ona by za chwilę się w ogóle przedawniła, nawet gdyby tam był jakiś zarzut. Nie jestem tutaj prawnikiem, trzeba by zapytać, ale nawet gdyby były, dotyczyłyby kampanii niezwykle pożądanej społecznie. Proszę pamiętać, że PiS doszedł do władzy na fali powszechnego żądania reformy sądów. To było powszechne. PiS tę reformę obiecał. I mam wrażenie, że jednym z powodów rozczarowania rządami PiS-u to było niedowiezienie tej reformy. Tu oczywiście nie sam PiS, ale też decyzje prezydenta Andrzeja Dudy były bardzo kluczowe. Ale jednak to było powszechne żądanie. Ludzie chcieli tej kampanii i ludzie chcieli tej reformy. I to była odpowiedź na powszechne żądanie społeczne"
– ocenił Tomasz Sakiewicz.
Jak przypomniał - "Piotr Matczuk był już raz zatrzymany. Nie znam dobrze tej sprawy, ale nie widać, żeby były jakiekolwiek nowe dowody czy przesłanki w tej sprawie. Więc nawet jeśli mu chcieli postawić zarzuty, to wystarczyło go wezwać. Tymczasem zrobiono jakąś kolejną demonstrację siły. On ma nieletnie dzieci, wchodzą do niego do domu - znowu i fundują nieprawdopodobny stres. I to nie pierwszy raz, bo przecież w lipcu mieliśmy taką samą sytuację. Nic się nie zmieniło od tej pory. Nic kompletnie. Oni wtedy mu nawet zarzutów nie postawili. No więc na czym polega ta akcja? No na tym, że władza musi pokazać - przy tej rozsypce, która się dzieje, bo ona się dzieje na bardzo różnych płaszczyznach - siłę. Przede wszystkim nie udało im się nikogo istotnego aresztować. Nie udało im się nikogo skazać, kto byłby istotny".
Sakiewicz podkreślił, że "tak samo było za komuny. [...] Kancelaria Prezydenta i Telewizja Republika to jest ten sam schemat, który przerabialiśmy parę tygodni temu, kiedy Tusk czytał te zeznania zawierające elementy jasnowidzenia".
Zdaniem prezesa TV Republika, obecna koalicja rządząca chce wywrzeć efekt zastraszenia.
"Mamy wiedzę o próbach inwigilowania i werbowania nas"
"Mamy informacje i wiedzę o próbach inwigilowania nas, próbach werbowania niektórych osób, ale tak jak na zasadzie zbuntowania, na zasadzie powiedzenia: tu się źle dzieje, pomóż nam, to my pomożemy tobie. My będziemy to ujawniać, ponieważ są wszystko ciężkie przestępstwa, proszę państwa, żeby zwerbować, tak jak w przypadku jednego dziennikarza, który pisał do służb oficjalnie, trzeba mieć osobistej zgody premiera" - przekazał.
Kontynuował: "bez tego, jeśli nie ma takiej osobistej zgody, każdy funkcjonariusz, który werbuje dziennikarza, popełnia ciężkie przestępstwo i cały materiał dowodowy jest nielegalny, pochodzący z takiej działalności. A mimo to to robią, działają wewnątrz redakcji, działają na zewnątrz, używają też zwerbowanych dziennikarzy... Mamy informacje o przymierzeniach się do aresztowania, mamy informacje o masowej inwigilacji, a teraz już takie jawne aresztowania, które są bezczelną demonstracją siły, bo to niczemu nie służy".
Jego zdaniem - Piotr Matczuk nie pozwoli się zastraszyć, ale "to może działać na kontrahentów, to może działać na różnych ludzi, którzy chcą nam pomagać".
To może próbować wśród tych niezdecydowanych podważać wiarygodność. Myślę jednak, że efekt będzie odwrotny. Myślę, że za chwilę ludzie zorganizują masową pomoc. Myślę, że będzie za chwilę dużo więcej ludzi pod Trybunałem Konstytucyjnym, bo tego też zachęcamy. To powinna być właściwa reakcja.
Sakiewicz zaapelował: "jeżeli dzieje się coś złego wokół nas czy wokół opozycji, to reakcją powinien być masowy opór i solidarność. Tak robiliśmy w czasach komuny. Jeśli zatrzymywali jednego kolegę, to trzystu przychodziło potem na demonstracje, obklejaliśmy szkołę czy robiliśmy jakieś akcje solidarnościowe, tak żeby to bolało i to trzeba niestety dzisiaj się tak zachowywać. Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby dzisiaj tą demonstrację siły przeprowadzać i nie widzę żadnego uzasadnienia prawnego".
Podsumował słowami: "uderzenie w Matczuka jest uderzeniem w Republikę. Minęło 9 lat, już raz ich zatrzymywali. Nie byli w stanie postawić zarzutów. I znowu to samo - niepotrzebna przemoc, brutalność, żeby nasycić instynkty malejącej grupy opierającej się wyłącznie na nienawiści".
"Tak się niszczy opozycję". Zawrzało po zatrzymaniu Matczuka i Plakwicz
„Tak się dziś niszczy w Polsce opozycję” – napisał na platformie X poseł PiS Jacek Sasin, odnosząc się do zatrzymania Anny Plakwicz i Piotra Matczuka. Sprawa wzbudziła liczne kontrowersje. Z kolei publicysta Rafał Ziemkiewicz zwrócił uwagę, że dziennikarz składał już w tej sprawie zeznania.
Zatrzymanie dziennikarza konserwatywnej stacji oraz urzędniczki Kancelarii Prezydenta ma związek ze śledztwem dotyczącym rzekomych nieprawidłowości w Polskiej Fundacji Narodowej.
"Reżim straszy i pręży muskuły"
Na platformie X pojawiają się już komentarze polityków opozycji oraz dziennikarzy.
Tak się dziś niszczy w Polsce opozycję. Dzisiejsze zatrzymanie dziennikarza Republiki i urzędniczki Kancelarii Prezydenta pokazuje, jak aparat państwa jest wykorzystywany do politycznej zemsty - napisał Jacek Sasin, poseł PiS.
Osoby związane z opozycją zatrzymuje się w sprawie akcji billboardowej, a w tym samym czasie Sławomir Nowak otrzymuje status pokrzywdzonego. Państwo mafijne - dodał.
Zatrzymanie mojego kolegi z TV Republika, Piotra Matczuka, w sprawie sprzed lat, w której wielokrotnie składał juz zeznania, a bodaj nawet zamknięta została wyrokiem sądowym, w sytuacji, gdy nie utrudniał żadnego postępowania i nie odmawiał zeznań - to czysty polityczny bandytyzm. Zaplątany we własne kłamstwa i niespełnione obietnice reżim straszy i pręży muskuły - ocenił publicysta Rafał Ziemkiwiewicz.
Te zatrzymania to element zastraszania opozycji. Dla Tuska ważne, że poseł Król chodzi po wolności, mimo zarzutów - napisał europoseł Tobiasz Bocheński.
Żurek już kompletnie oszalał. Polityczne zatrzymanie dziennikarza Republiki, a wcześniej PR-owca Piotra Matczuka za legalnie zrealizowaną przed dekadą kampanię informacyjną pokazującą patologie w wymiarze sprawiedliwości to już akt rozpaczy tej władzy. Kiedy prowadzono tę kampanię, Żurek był sędzią. Dziś, jako minister sprawiedliwości, zamiast zwalczać patologie, chroni system i polityków w togach - skomentował poseł Andrzej Śliwka.
Polityk PiS opisał także dokonania Anny Plakwicz.
Ania Plakwicz to najlepsza w Polsce ekspertka od komunikacji politycznej i kampanii wyborczych. Jest autorką zwycięskich kampanii parlamentarnych PiS i prezydenckich. Najlepsze spoty, wydarzenia i pomysły zawsze wychodziły od Ani. Znakomita konwencja prezydenta Karola Nawrockiego w Łodzi i rocznica zaprzysiężenia na dziedzińcu KPRP - to jej dzieła. Jest też autorką najważniejszych wystąpień czołowych osób w państwie. Dzisiaj polityczna prokuratura Żurka atakuje kobietę, która ponad dekadę temu LEGALNIE I ZGODNIE Z PRAWEM zrealizowała kampanię informacyjną pokazującą patologie w wymiarze sprawiedliwości. Patrząc na zachowanie Żurka, trudno o lepsze potwierdzenie, jak bardzo ta kampania była potrzebna - ocenił Śliwka.
Żurek spełnia swoje groźby.
Dziś na polecenie prokuratury zatrzymano w związku ze śledztwem ws. kampanii "Sprawiedliwe sądy" z 2017 r. Piotra Matczuka i Annę Plakwicz. 9 lat temu kampania ta wywołała wściekłość części środowiska sędziowskiego, której wyrazicielem był obecny minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek. - Kampania obrzuca nas błotem, nadaje się na proces karny, ponieważ szkaluje całe środowisko sędziowskie - mówił Żurek w 2017 r.
Waldemar Żurek, obecny minister sprawiedliwości i prokurator generalny, w mediach społecznościowych skomentował dzisiejsze zatrzymania.
- Zatrzymanie kolejnych osób w śledztwie dotyczącym opłacanej ze środków Polskiej Fundacji Narodowej kampanii „Sprawiedliwe Sądy” to jasny sygnał: mechanizmy wyprowadzania publicznych pieniędzy na partyjną propagandę są skrupulatnie rozliczane - stwierdził Żurek.
Warto zaznaczyć, że Żurek nie po raz pierwszy zabiera głos w sprawie kampanii billboardowej "Sprawiedliwe sądy". Gdy charakterystyczne plakaty zawisły przed dziewięcioma laty na ulicach polskich miast, część środowiska sędziowskiego nie ukrywała wściekłości.
Jej wyrazicielem był wówczas rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa i sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, Waldemar Żurek. Jego ówczesne słowa dzisiaj nabierają konkretnego kształtu i sugerują pewne - odwleczone w czasie - działania wobec autorów kampanii.
Żurek aktywnie komentował przedstawiony na billboardach oraz stronie internetowej informacje o środowisku sędziowskim, m.in. na antenie TVN24 w realizowanych przez stację materiałach.
- Kampanię bym ocenił jednym słowem: obrzydliwa - powiedział w "Czarno na białym" ówczesny rzecznik KRS.
W formatach Onetu, Żurek utyskiwał, że kampania "to szaleństwo".
- Obrzuca nas błotem, nadaje się na proces karny, ponieważ szkaluje całe środowisko sędziowskie - twierdził.
Zapytany, czy zaangażowałby się w to, odparł jednak [wrzesień 2017 r.]:
Nie chcemy rozpoczynać tego procesu, ponieważ obawiamy się, że prokuratura albo umorzy to postępowanie, albo będzie je przeciągała przez lata. Da to tylko argument władzy. Ta pewnie powiedziałaby wtedy: „Zobaczcie, niezależny organ zbadał tę sprawę i nie było tam żadnych nieprawidłowości”. A za granicę nie pójdzie przekaz, że prokurator jest pod wpływem polityka. Nie chcemy się narażać.
Na antenie RMF FM przekonywał z kolei 14 września 2017 r., że "odradza sędziom procesowania się".
- To jest sprawa dla prokuratora, dlatego że mamy fundację założoną z pieniędzy wszystkich Polaków, bo to jest to, co płacimy w gazie, w paliwie, nasze narodowe skarby zrzucają się na tą fundację - zadeklarował Waldemar Żurek.
Wiele światła na sprawę śledztwa ws. kampanii rzuca niedawny wpis wiceministra sprawiedliwości, Dariusza Mazura, w 2017 r. sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie.
W lipcu 2026 r., w dniu przeszukań mieszkań Matczuka i Plakwicz przez podległe rządowi Tuska służby, Mazur napisał:
"Kampania „Sprawiedliwe Sądy”, oczerniająca środowisko sędziowskie, była jednym z najbardziej antydemokratycznych epizodów poprzedniej władzy. W ramach kampanii nagminnie posługiwano się nieprawdziwymi, czy zmanipulowanymi informacjami na temat sędziów".
- Dzisiejsze działania służb, w tym zatrzymania, są prawidłową reakcją organów państwa w ramach prowadzenia postępowania karnego. Oczernianie określonego środowiska i bezpodstawne podkopywanie autorytetu władzy sądowniczej, w dodatku za publiczne pieniądze, nigdy nie powinno mieć miejsca. To anarchizowanie państwa i podkopywanie praworządności. Nie do pomyślenia jest, żeby zdrowe państwo nie zareagowało na taki proceder - dodał Mazur.
Już wówczas była przewodnicząca KRS, Dagmara Pawełczyk-Woicka zapytała Mazura wprost: "Czy mamy rozumieć, że zatrzymania to "zemsta"za billboardy?". Na swój wpis nie doczekała się odpowiedzi.
za:tvrepublika.pl