Wybitni? Oczywiście. Kryształowi? Na pewno nie. Co dawała im modlitwa? Niektórzy mogli traktować ją nieco po pogańsku (jak się pomodlę, to wygram), inni głębiej. W historii Polski nie brak wielkich przywódców, dla których wiara była czymś oczywistym.
Jan Amor Tarnowski (1488-1561) przez blisko 20 lat nosił buławę hetmana wielkiego koronnego. Historia zapamiętała go jako znakomitego wodza, a przy tym reformatora polskiej armii. Tarnowski unowocześnił polskie wojsko, dbał o rozwój wydobycie i obróbkę w Rzeczypospolitej, co miało znaczenie dla obronności. Wprowadził też m.in. instytucję kapelanów wojskowych. Wygrywał bitwy z Mołdawianami, Rosjanami czy wojskami Prus Zakonnych.
Jak jednak przypomina na łamach Naszego Dziennika Piotr Boroń, często zapomina się o tym, „jak wiele modlił się i z jaką pokorą znosił wyśmiewanie go, opluwanie, a nawet obrzucanie kamieniami w czasie peregrynacji do Jerozolimy”. Podczas podróży do Ziemi Świętej Tarnowski został pasowany na rycerza jerozolimskiego, wyjazd w dalekie strony był też częścią edukacji arystokraty. Z opisu wynika też jednak, że przyszły hetman przeżył duchowo pielgrzymkę, w tym pobyt w miejscach związanych z ważną dla rodziny Tarnowskich św. Katarzyną.
„Pośród tych gór – pisał – jest miejsce na Synaju, na wyższym szczycie, na które ciało św. Katarzyny zostało wcześniej przez aniołów przyniesione i strzeżone; jest miejsce, w którym było dwanaście źródeł i siedemdziesiąt palm; dzięki owocom tych palm utrzymywali się przy życiu ludzie mieszkający na tej górze”
Pieszo na Święty Krzyż
Z pobożności słynął król Władysław Jagiełło. Jan Długosz notował, że król zwykł słuchać codziennie trzech Mszy św. Krzyżacy twierdzili oczywiście, że wszystko to na pokaz. Jeśli nawet mieli trochę racji, to zaangażowanie religijne polskiego króla było ogromne. Przed wielką wojną z zakonem krzyżackim Władysław Jagiełło pobożnie pielgrzymował boso z Nowej Słupi do pobliskiego sanktuarium na Świętym Krzyżu w intencji pokonania krzyżaków. Po zwycięstwie wrócił z wdzięcznością na Święty Krzyż. W ciągu swojego życia miał dziesięć razy odwiedzić to jedno z najstarszych i najsłynniejszych sanktuariów na ziemiach polskich. Pięć razy był na Jasnej Górze, modląc się po drodze, mimo że w jego czasach klasztor nie był miejscem aż tak znanym i czczonym jak obecnie. Jagiełło zatroszczył się też o renowację jasnogórskiej ikony zniszczonej przez husytów.
Różaniec królów
Dwaj ostatni Jagiellonowie na tronach Polski i Litwy byli czcicielami Matki Bożej, a nawet należeli do bractw i nie rozstawali się z różańcem. Zygmunt Stary widywany był często na modlitwach. Nie ustępował mu w pobożności syn, Zygmunt August, choć może niespecjalnie przekładało się to na życie (nie jest do końca jasne, jak wyglądała obrosła legendami relacja Zygmunta z Barbarą Radziwiłłówną, ale raczej romansowali jeszcze wtedy, kiedy pierwsza żona króla żyła).
Mniej wątpliwości budzi życie królewicza Kazimierza, syna króla Kazimierza IV Jagiellończyka, który zmarł mając zaledwie 26 lat. W 1602 r. został on kanonizowany i jest jednym z patronów Polski oraz Litwy.
Katolik wśród protestantów
Pobożny od dzieciństwa był Zygmunt III Waza, wychowany przez matkę po katolicku w luterańskiej Szwecji. Był zwolennikiem kontrreformacji. Na królewskim stroju nosił różaniec, na którym często się modlił.
Z przywiązania do Matki Bożej słynął Jan III Sobieski, którego ulubioną modlitwą była litania loretańska. Po jego śmierci królowa wdowa Marysieńka specjalnie pielgrzymowała do Loreto, gdzie złożyła wota, podobnie jak czyniło to wielu Polaków już przed nią i po niej. Sam król po bitwie wiedeńskiej, którą opisał słowami „veni, vidi, Deus vincit”, wota złożył na Jasnej Górze.
za:opoka.org.pl