Polecane

Zamach na Polskę

Szef Kancelarii Prezydenta: to nie jest bitwa o Trybunał Konstytucyjny, ale batalia o polską demokrację

Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki ocenił w poniedziałek, że trwający kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego „to nie bitwa o Trybunał, ale batalia o polską demokrację i to, czy władza wykonawcza będzie podlegać kontroli jakichkolwiek niezależnych organów”.

Bogucki podczas briefingu prasowego odniósł się do kwestii trwającego wokół Trybunału Konstytucyjnego przesilenia; jego zdaniem mamy do czynienia z sytuacją „bezprecedensową, niezwykle groźną dla porządku wewnętrznego Rzeczypospolitej”.

- W mediach można zauważyć takie nagłówki, że to jest „bitwa o Trybunał”. Chciałbym bardzo jasno powiedzieć, że to nie jest bitwa o Trybunał, tylko dzisiaj w Rzeczypospolitej toczy się batalia o polską demokrację; o to, czy władza wykonawcza, rząd, premier i jego ministrowie będą podlegać kontroli jakichkolwiek niezależnych organów, (...) czy też władza wykonawcza w postaci rządu, na którego czele stoi premier Donald Tusk, będzie miała władzę nieograniczoną i niekontrolowaną - stwierdził Bogucki.

Zdaniem szefa KPRP „nie chodzi o nazwiska”. - Nie chodzi o prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego, nie chodzi także o panią Annę Korwin-Piotrowską czy pana Macieja Berka, ale o to, kto jest w istocie konstytucyjnie, ustawowo, zgodnie z prawem umocowany do tego, by być prezesem TK - mówił.

Bogucki zapewnił też, że prezydent Karol Nawrocki w sprawie TK „nie jest powodowany politycznie, ale jest powodowany troską o Rzeczpospolitą”. - Prawda leży tam, gdzie są fakty, tam, gdzie jest prawo zapisane w konstytucji RP i ustawach, a nie w różnego rodzaju zupełnie absurdalnych interpretacjach tworzonych na potrzeby chwili, potrzeby polityczne - powiedział.
Bogucki powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej, że obecnie Kancelaria Prezydenta dysponuje „dwoma pełnymi opiniami pisemnymi” ws. aktualnej sytuacji związanej z TK.

Podał, że są to opinie prof. Ryszarda Piotrowskiego i prof. Jacka Zaleśnego, są też już  „zasadnicze tezy” opinii prof. Anny Łabno, a ponadto KPRP oczekuje na „opinię sporządzoną przez profesor Grabowską”. 

- I oczywiście te wszystkie dokumenty będą do wglądu. One będą przedstawiane także później szerzej opinii publicznej - zapowiedział Bogucki. Szef KPRP zaznaczył, że również I prezes SN Zbigniew Kapiński przedstawił swe stanowisko.

Bogucki powiedział, że opinie „są jednoznaczne” i „nie budzą żadnych wątpliwości”, że mamy do czynienia z „intencjonalnym, brutalnym łamaniem prawa” i – jak powiedział – z „bolszewicką próbą interpretacji przepisów i poszukiwania na siłę podstaw prawnych, których po prostu nie ma”. 

"Naruszyli nietykalność cielesną głowy państwa". Kancelaria Prezydenta złoży zawiadomienia do prokuratury

Rzecznik Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz zapowiedział, że kancelaria złoży zawiadomienia do prokuratury w sprawie sędziów Anny Korwin-Piotrowskiej, Macieja Berka i Krystiana Markiewicza. Chodzi o przepychankę, do jakiej doszło w piątek w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego. - Naruszyli nietykalność cielesną głowy państwa - mówi Leśkiewicz.

W nocy z piątku na sobotę prezydent Nawrocki przerwał lot do Senegalu i przybył do siedziby TK. W mediach opublikowano nagrania pokazujące jego wejście do budynku TK oraz spór między przedstawicielami prezydenta a osobami wybranymi przez obecny Sejm na sędziów Trybunału. Strony przedstawiają odmienne wersje wydarzeń dotyczących przebiegu zajścia.

W niedzielę w rozmowie z Radiem Wnet rzecznik prezydenta powiedział, że podczas wydarzeń w TK w nocy z piątku na sobotę doszło do naruszenia nietykalności prezydenta. 

Zdaniem rzecznika kierująca TK sędzia Anna Korwin-Piotrowska i sędziowie TK wybrani przez Sejm Maciej Berek oraz Krystian Markiewicz "nie mieli prawa dotykać pana prezydenta". Zapowiedział, że Kancelaria Prezydenta "podejmie działania związane ze złożeniem zawiadomień do prokuratury" przeciwko tym osobom.

- Sędziami TK nie są pani Anna Korwin-Piotrowska czy chociażby pan Krystian Markiewicz, którzy zastawiali drzwi wejściowe do Trybunału Konstytucyjnego panu prezydentowi i naruszyli nietykalność cielesną głowy państwa - zaznaczył. 

Jak mówił, Nawrocki miał prawo wejść do TK, ponieważ "każdy obywatel ma prawo wejść" do TK. - To jest urząd publiczny, który jest po to powołany, żeby obywatele mogli tam załatwiać swoje sprawy, a pan prezydent tam wszedł po to, by się zorientować, jak wygląda faktyczna sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym - argumentował rzecznik. 

Trump dowiedział się o zamachu stanu w Polsce! Dostał raport

Telewizja wPolsce24 ujawniła, że prezydent Donald Trump otrzymał już raport o zamachu na polski Trybunał Konstytucyjny. Strona amerykańska już w przeszłości podnosiła kwestie naruszania standardów demokratycznych przez rząd Donalda Tuska.

Jak informuje wPolsce24, do prezydenta Trumpa trafił raport dotyczący próby siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego. Opisuje on i szczegółowo analizuje sytuację w naszym kraju i działania rządu Tuska. Dla Trumpa sytuacja w naszym kraju jest szczególnie ważna w kontekście utworzenia w Polsce stałej bazy wojskowej USA.

Świat widział tarcze i białe hełmy

Warto przypomnieć, że strona amerykańska już wcześniej wielokrotnie podnosiła kwestię łamania prawa i standardów demokratycznych przez obecną ekipę rządzącą w Warszawie. W obecnej sytuacji należy oczekiwać, że stanowisko i reakcja płynące ze Stanów Zjednoczonych będą wyjątkowo mocne.

Eskalacja napięcia i metody stosowane w kraju, w tym wykorzystanie policji, wdział już cały świat. Przejawem tych działań były m.in. oddziały wyposażone w tarcze i białe hełmy oraz bezprecedensowe sceny związane z niewpuszczaniem prezydenta do gmachu TK.

Tego typu obrazy nie umknęły uwadze międzynarodowej opinii publicznej – dramatyczne wydarzenia z udziałem służb widziały zarówno Stany Zjednoczone, jak i cały świat. Niektóre zagraniczne media relacjonowały sytuacje w Polsce bezpośrednio z al. Szucha w Warszawie.

Strategiczny partner i kwestia baz USA

Kwestia przestrzegania praworządności i stabilności w Polsce ma bezpośredni wymiar geopolityczny. Polska pozostaje kluczowym partnerem i nieobojętnym terytorium dla administracji Donalda Trumpa, zwłaszcza w kontekście planowanych amerykańskich baz wojskowych, które mają powstać na naszej ziemi. Dlatego też doniesienia o naruszaniu porządku prawnego przez rząd Tuska trafiają bezpośrednio na najwyższe szczeble władzy w Waszyngtonie.

„Dokonano zamachu stanu”. Pierwszy prezes Sądu Najwyższego zwołuje nadzwyczajne posiedzenie

I prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński zwołał na 3 listopada Nadzwyczajne Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, które ma wyrazić jasne stanowisko w sprawie sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jak zaznaczył Kapiński, Sąd Najwyższy nie może pozostać bierny wobec zaistniałych wydarzeń. 

Kapiński zwołał nadzwyczajne zgromadzenie w sobotę, 31 października, wieczorem. Z kolei w poniedziałkowej rozmowie w Radiu ZET I prezes Sądu Najwyższego wyjaśnił, że celem zgromadzenia jest wypracowanie wspólnego stanowiska sędziów SN. - Chodzi o to, żeby sędziowie Sądu Najwyższego oraz członkowie zgromadzenia zajęli jednoznaczne stanowisko wobec tego, co się działo i dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego – powiedział. - Od wprowadzenia stanu wojennego taka sytuacja się nie zdarzyła. SN nie może pozostać obojętny wobec całkowicie bezprawnych działań władzy wykonawczej, która dokonała zamachu stanu – zaznaczył Zbigniew Kapiński.

Pierwszy prezes SN nie ma bowiem wątpliwości, że działania, które zostały podjęte 30 października „noszą cechy zamachu stanu”. - Dla mnie to jest jednoznaczna sytuacja, bo policja weszła bezprawnie na teren TK, zainstalowano uzurpatorów, którzy łamią prawo w TK i działają całkowicie bezprawnie. To elementy zamachu stanu na bardzo ważną instytucję w systemie organów państwa – wyjaśnił gość Radia ZET.

Kapiński odniósł się także do wpisu Romana Giertycha, który twierdzi, że następny będzie Sąd Najwyższy. - To jest ten wpis, który świadczy w jednoznaczny sposób, że to jest jakaś zaplanowana akcja, czyli planowane jest przez obecną władzę kolejne, siłowe przejęcie, tym razem Sądu Najwyższego. (...) Już nie powinno być żadnych wątpliwości, że ta władza chce działać na policyjnych pałkach – mówił prezes SN. - Ten wpis daje nam podstawę do podjęcia określonych działań, ale o nich nie będę mówił – dodał.

Kapiński odniósł się również do obecności licznych funkcjonariuszy policji w siedzibie Trybunału. Jak relacjonował, podczas rozmowy z Anną Korwin-Piotrowską i innymi sędziami wyraził wątpliwości dotyczące funkcjonowania TK w takich warunkach. - Ja nie wyobrażam sobie sytuacji i to powiedziałem pani Korwin-Piotrowskiej prosto w oczy i obecnym sędziom, jak oni sobie wyobrażają działanie TK, który jest otoczony przez policję? - To ma być trybunał pałkowy? Policyjny? Wojenny? Nie wyobrażam sobie sytuacji, że tego rodzaju instytucja działa w sytuacji, kiedy wokół jest tylu policjantów – zaznaczył gość Radia ZET.

Pierwszy prezes Sądu Najwyższego nie ma wątpliwości, że prezesem Trybunału Konstytucyjnego jest nadal Bogdan Święczkowski. - W tym zakresie nie może być żadnych wątpliwości. Wszystkie działania podjęte w Trybunale są całkowicie bezprawne. Chyba nikt, kto racjonalnie myśli nie ma żadnych wątpliwości – podkreślił.

Jak dodał, ponad tysiąc policjantów zajęło teren TK. - W czasie, kiedy policja wchodziła – nie było sędziów w TK. Nieprawdziwe są informacje, że policja weszła po to, żeby chronić sędziów Trybunału Konstytucyjnego – zauważył gość Radia ZET.

Zbigniew Kapiński nie zgadza się z oceną Komendanta Głównego Policji jakoby policja miała podstawy działania prawnego. - Myślę, że pan generał Boroń, dochodzi do niego, że nie było tych podstaw i teraz broni swojej decyzji, która była bezprawna. Żadne zapewnienia generała policji niczego nie zmienią w zakresie oceny prawnej tych działań – ocenił I prezes SN.

Rozmówca odniósł się również do wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w Trybunale Konstytucyjnym. Jego zdaniem głowa państwa miała prawo wejść do budynku, a jej reakcja była uzasadniona. - W mojej obecności pan prezydent ani nikogo nie zastraszał, ani nie wydawał żadnych poleceń. Rozmowy prowadził wiceprezes TK, czyli osoba całkowicie uprawniona, a to, co wydarzyło się z panem prezydentem – jasno wynika, że to pan prezydent był niewpuszczony, mimo, że wcześniej słyszeliśmy, że pan prezydent jest zapraszany przez panią Korwin-Piotrowską do TK na rozmowy – opisał Kapiński. - Pięści pani Korwin-Piotrowskiej, które są uwidocznione i jej słowa „nie wejdzie pan” [do prezydenta – red.] świadczą jednoznacznie. Tak samo ten urwany guzik marynarki pana prezydenta. Nie ma żadnych wątpliwości kto i jak się zachował. Prezydent zachował się w sposób zdecydowany, ale prosił o wejście od TK – wyjaśnił prezes Sądu Najwyższego.

Wiadomo, którędy niezaprzysiężeni sędziowie weszli na teren TK. Wpuścił ich szef kancelarii Donalda Tuska

Kiedy 30 października niezaprzysiężeni sędziowe Trybunału Konstytucyjnego wkroczyli na jego teren, dostali się tam poprzez graniczącą z budynkiem kancelarię premiera Donalda Tuska. 2 listopada szef KPRM Jan Grabiec przyznał, że to on zezwolił na przejście sędziów przez teren kancelarii.

Grabiec wyjaśnił na antenie TVN24, że został wcześniej poinformowany o planie wejścia sędziów na teren Trybunału, a o umożliwienie im przejścia przez teren kancelarii Donalda Tuska prosiły go policja i SOP, tłumacząc to troską o bezpieczeństwo sędziów. Dodał, że to „sędziowie wybrali moment”.

W piątek 30 października niezaprzysiężeni sędziowie TK dokonali bezprawnego przejęcia tej instytucji. Uzurpująca w nim władzę Anna Korwin-Piotrowska „zawiesiła w czynnościach służbowych” prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Informacja w tej sprawie pojawiła się na stronie internetowej Trybunału.

Tymczasem w mediach społecznościowych poinformowano o bezprawnym przejęciu witryny internetowej TK. Jak dodali autorzy wpisu, Korwin-Piotrowska, która twierdzi, że objęła tymczasowe przewodnictwo nad Trybunałem, nie jest sędzią TK.

„Nie do takiej policji wstępowaliśmy” - mówi asp. Jacek Łukasik. Kulisy działań funkcjonariuszy pod TK

Brak jasności prawnej, widmo zarzutów z artykułów o zamachu stanu, skrajne wyczerpanie i telefony od zapłakanych matek młodych funkcjonariuszy. Przewodniczący związku „Policyjna Solidarność”, asp. Jacek Łukasik, w mocnych słowach opisał sytuację mundurowych skierowanych pod budynek Trybunału Konstytucyjnego przy al. Szucha.

Wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołały głęboki kryzys nie tylko w sferze polityczno-ustrojowej, ale przede wszystkim wewnątrz samej Policji. O nastrojach panujących w szeregach oddziałów prewencji poinformował w programie „Na linii ognia” stacji wPolsce24 przewodniczący związku „Policyjna Solidarność”, asp. Jacek Łukasik.

Zaczęło się w piątkowe popołudnie

Z relacji związkowca wynika, że do momentu zamknięcia budynku przez prezesa Bogdana Święczkowskiego w piątek o godz. 16:00 sytuacja była w pełni opanowana. Policjanci zabezpieczali legalnie zgłoszone zgromadzenie.

    O godzinie 17:30, gdy już przygotowywaliśmy się do obchodów Święta Zmarłych, pojawiły się pierwsze informacje, że oddziały zwarte prewencji wchodzą na teren Trybunału Konstytucyjnego. To spowodowało przybycie dużej ilości osób i to zgromadzenie spontaniczne przerodziło się praktycznie na całe aleje Szucha” – relacjonował asp. Łukasik.

Groźba zarzutów: zamach stanu i przekroczenie uprawnień

Największe obawy wśród funkcjonariuszy budzi status prawny rozkazów, które otrzymują. Przewodniczący przypomniał, że autorytety prawnicze – w tym Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz profesorowie Marcin Matczak i Ryszard Piotrowski – jednoznacznie podważali legalność działań podejmowanych na terenie TK. Związkowcy skierowali w tej sprawie oficjalne pismo do Komendanta Głównego Policji, gen. insp. Marka Boronia:

    Zachodzi uzasadnione pytanie z mojej strony jako przewodniczącego związku zawodowego: czy policjanci nie są narażeni na odpowiedzialność z artykułu 127 i 128 Kodeksu karnego, czyli zamach stanu, oraz artykułu 231 – niedopełnienie lub przekroczenie swoich obowiązków?” – pytał Łukasik.

Jak zaznaczył, komendant wystosował list ogólny, w którym zapewnił o legalności akcji i wzięciu odpowiedzialności za podwładnych, jednak według związkowców nie przedstawił żadnej twardej argumentacji prawnej.

    Jeżeli pan prezes Trybunału mówi, że funkcjonariusze będą odpowiadać karnie, to w tych policjantach budzi się obawa. Tam są ludzie, którzy mają przed sobą jeszcze 25 lat służby” – podkreślił związkowiec.

Rozkaz a przestępstwo

Pytany o to, dlaczego policjanci nie skorzystali z ustawowego prawa i obowiązku odmowy wykonania bezprawnego polecenia, asp. Łukasik wskazał na formalną naturę rozkazów:

    Gdyby kazano policjantom tłumić pokojowe manifestacje, niezasadnie używać gazu czy broni – wtedy policjant odmówi. Natomiast rozkaz w stylu: »stójcie w tym miejscu i nikogo nie wpuszczajcie« sam w sobie brzmi jak standardowe polecenie służbowe. Problem tkwi w tym, czy teren, na którym ten policjant stoi, jest zajęty legalnie. I na to pytanie Komendant Główny nam nie odpowiedział”.

Psychiczne załamania i telefony o 23:00

Presja polityczna i społeczna odbija się bezpośrednio na psychice młodych mundurowych. Związkowiec przyznał, że odbiera liczne telefony i wiadomości od samych policjantów oraz ich bliskich.

    W niedzielę o godzinie 23:00 zadzwoniła do mnie matka jednego z funkcjonariuszy. Płakała do słuchawki, pytając, co ma zrobić, bo jej syn psychicznie zaczyna pękać i powtarza, że nie do takiej policji wstępował” – mówił przewodniczący.

Omdlenia, brak wody i środków higienicznych

Poza dylematami moralno-prawnymi mundurowi musieli zmierzyć się z fatalnymi warunkami bytowymi. Oddziały prewencji zostały ściągnięte do stolicy w trybie alarmowym.

    Ci ludzie nie mieli ze sobą nawet zapasowej bielizny czy kosmetyków. Logistyka kompletnie zawiodła. Nie dostarczano posiłków, brakowało wody. Z piątku na sobotę dochodziło do omdleń w szeregach – to są w pełni potwierdzone informacje. Część funkcjonariuszy z powodu wychłodzenia i wycieńczenia trafiła do lekarzy” – wyliczał asp. Łukasik.

Do kuriozalnych sytuacji dochodziło w momencie, gdy protestujący obywatele próbowali podawać wycieńczonym mundurowym prowiant i gorącą herbatę, czego ze względów regulaminowych policjanci nie mogli przyjąć.

Apel o powstrzymanie dezinformacji

Przewodniczący „Policyjnej Solidarności”, zaapelował także do opinii publicznej o nieuleganie prowokacjom i manipulacjom powielanym w mediach społecznościowych. Kategorycznie zdementował krążące plotki o rzekomym udziale obcych formacji:

    W szeregach prewencji pod Trybunałem nie ma żadnych obcych formacji, tym bardziej policji niemieckiej. Zdjęcia kolumn radiowozów, które pojawiły się w sieci, pochodzą sprzed kilku dni i dotyczyły przejazdu na ćwiczenia na Litwę i Łotwę. Funkcjonariusze stojący w kordonach to polscy obywatele z polskim PESEL-em. Nie dajmy się wciągać w narracje obcych służb mające wywołać destabilizację” – zaapelował Jacek Łukasik.

Tusk szykuje stan wyjątkowy

Kordony policji w kominiarkach, nagłe ruchy wojsk na północy kraju i operacja pod kryptonimem „Kordon”. Czy rząd Donalda Tuska przygotowuje grunt pod wprowadzenie stanu wyjątkowego, by brutalną siłą stłumić opór społeczny i uciec przed odpowiedzialnością konstytucyjną? Na antenie telewizji wPolsce24 redaktor naczelny Jacek Karnowski ujawnił wstrząsające kulisy działań aparatu władzy. Nocny najazd na Trybunał Konstytucyjny był zaledwie preludium – tzw. „punktowym stanem wojennym”, który ma utorować drogę do pełnej pacyfikacji państwa.

Dramatyczne wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego, fizyczne blokowanie dostępu do instytucji oraz niespotykana dotąd eskalacja napięcia postawiły Polskę w obliczu najpoważniejszego kryzysu ustrojowego od dekad. Jak podkreślono w programie „Raport Wiadomości”, ekipa Donalda Tuska może szykować radykalne kroki, aby zamknąć usta opozycji i spacyfikować niezależne ośrodki kontroli.

Wokół działań podejmowanych przez służby podległe rządowi narasta gęsta mgła. Z informacji docierających ze służb oraz wojska wynika, że w rejon granicy z obwodem królewieckim (województwo warmińsko-mazurskie oraz Podlasie) skierowano bezprecedensowe siły policji, w tym oddziały prewencji, a także jednostki wojskowe.

Działania te oficjalnie potwierdził podinsp. Andrzej Fijołek, rzecznik Komendanta Głównego Policji, tłumacząc je prewencyjną ochroną infrastruktury strategicznej w związku z doniesieniami o zagrożeniu dywersją. Zwraca jednak uwagę fakt, że Sztab Generalny wycofał ze swoich stron wcześniejszy komunikat na ten temat. Co więcej, w przestrzeni publicznej pojawiają się doniesienia o analogicznych ruchach po stronie niemieckiej.

W ocenie Jacka Karnowskiego cała operacja rodzi fundamentalne pytania o jej prawdziwy cel polityczny:

    Docierają bardzo poważne obawy, że władza naprawdę szykuje wprowadzenie stanu wyjątkowego – jakiejś formy stanu wojennego. (...) Jeżeli te dokumenty są sprzed uderzenia na Trybunał Konstytucyjny, to jaki rząd, który w sposób elementarny troszczy się o swój kraj, rozpętuje polityczne i społeczne piekło tuż przed spodziewanym aktem dywersji? To jest rząd, który Polsce dobrze nie życzy” - mówił redaktor naczelny wPolsce24.

Komentatorzy zwracają uwagę, że rządzący mogą próbować instrumentalnie wykorzystać zewnętrzne zagrożenie ze wschodu jako pretekst do pacyfikacji wewnętrznej sceny politycznej. Próba siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego – z odcinaniem bram, kordonami policji w hełmach i kominiarkach oraz użyciem siły wobec przedstawicieli państwa – wprost zyskała miano bezprawia.

    To, co zrobił Tusk w Trybunale Konstytucyjnym, to jest proszę państwa punktowy stan wojenny. Na razie punktowy stan wojenny, ale sens jest dokładnie taki. Nie ma prawa. Przychodzą ludzie z pałą, kordony policjantów z oddziałów prewencji i zabierają instytucję. Oni nie mają żadnych podstaw do przejęcia Trybunału Konstytucyjnego” - podkreślał Karnowski.

Publicyści wskazują na prosty mechanizm: stan nadzwyczajny dałby rządzącym narzędzia do cenzury, zawieszania instytucji i zakazu demonstracji, a przede wszystkim – do przesunięcia kalendarza wyborczego. Przy spadających notowaniach koalicji i rosnącym w siłę obozie prawicowym, ucieczka w stan wyjątkowy może okazać się dla Tuska jedyną szansą na utrzymanie steru władzy.

Wszystko wskazuje na to, że kalkulacje rządu zderzyły się z nieprzewidzianym oporem. Plan błyskawicznej, „chirurgicznej” operacji przeprowadzonej pod osłoną nocy i w okresie wyjazdowym Polaków spalił na panewce. Przed gmachem TK natychmiast zgromadzili się obywatele z biało-czerwonymi flagami, a do protestujących dołączył Prezydent RP Karol Nawrocki.

Kancelaria Prezydenta zapowiedziała bezwzględne zawiadomienia do prokuratury wobec osób odpowiedzialnych za naruszenie nietykalności głowy państwa i bezprawne działania aparatu represji. Sam raport z analizą sytuacji i próbą zamachu na organy konstytucyjne trafił już m.in. na biurko Donalda Trumpa w Waszyngtonie.

Rozstrzygnięcie tego dramatycznego starcia zależy dziś od determinacji Polaków. Jak podsumowano w studiu wPolsce24: prezydent nie stoi sam – ma za sobą naród, który nie pozwoli potraktować suwerennej Polski jak pionka na partyjnej szachownicy.

Byli prezesi TK po stronie Tuska. „Nie istnieje inna droga”

Byli prezesi TK Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki i Andrzej Zoll wydali wspólne oświadczenie, w którym poparli działania rządu Donalda Tuska wobec Trybunału Konstytucyjnego. Ich zdaniem „nie istnieje inna droga” przywrócenia praworządności.

Po próbie siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez rząd Donalda Tuska wspólne oświadczenie wydali czterej byli prezesi tego organu – Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki i Andrzej Zoll. 

W swoim oświadczeniu opowiedzieli się po stronie nowych sędziów TK oraz rządu Donalda Tuska, który w piątek wieczorem dokonał próby siłowego przejęcia kontroli na Trybunałem Konstytucyjnym.

Nowowybrani sędziowie TK „podjęli konieczne działania służące przywróceniu funkcji i statusu Trybunału jako instytucji chroniącej prawa i wolności obywatelskie” – uważają byli prezesi.

W ich ocenie TK znajduje się w kryzysie od 10 lat, a orzekają w nim osoby „wadliwie powołane”. Dodali, że nie zostały wykonane orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczące przywrócenia TK statusu instytucji niezależnej i bezstronnej.

W rezultacie Trybunał nie wykonuje swojej funkcji wobec obywateli i utrudnia im korzystanie ze skargi konstytucyjnej.

Ponadto ich zdaniem zachowanie prezydenta Karola Nawrockiego „nie sprzyja rozwiązaniu kryzysu”. To Nawrocki, wspólnie z Bogdanem Święczkowskim, mają uniemożliwiać funkcjonowanie TK. Nawrocki zaś miał w piątek podjąć „bezpośrednią próbę naruszenia autonomii sądu konstytucyjnego”.

W ocenie Safjana, Zolla, Stępnia i Zdziennickiego konieczne jest powołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK w celu pozbawienia immunitetu Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego (obecnego wiceprezesa TK) – ma to umożliwić pociągnięcie ich do odpowiedzialności karnej, na co tylko czeka Waldemar Żurek. 

„Nie istnieje inna droga pozwalająca na zakończenia kryzysu konstytucyjnego i przywrócenie społeczeństwu Trybunału Konstytucyjnego” – uważają Safjan, Zoll, Stępień i Zdziennicki.

Nie sądziliśmy, że wysłanie policji do TK bez konsekwencji będzie w UE możliwe - napisał w sobotę premier Słowenii Janez Jansza.

Gdy decydowaliśmy się na wejście do UE, nikt nie wyobrażał sobie, że w którymkolwiek z jej państw członkowskich będzie możliwe bez konsekwencji wysyłanie policji do Trybunału Konstytucyjnego - napisał w sobotę, nawiązując do sytuacji wokół polskiego TK, premier Słowenii Janez Jansza.

Jansza wymienił w poście na platformie X kilka sytuacji, których "nie wyobrażał sobie", gdy Słowenia decydowała o wejściu do UE. Wyliczył "unieważnienie wyborów prezydenckich w Rumunii, zlikwidowanie programu informacyjnego w krajowej telewizji publicznej na Węgrzech czy wysłanie policji do Trybunału Konstytucyjnego w Polsce". "Wysłanie do więzienia na trzy tygodnie przed wyborami przewodniczącego partii, która prowadzi w sondażach w Słowenii, zajęcie z policją telewizji publicznej i wymianę jej kierownictwa w Polsce, przerwanie kadencji kierownictwa krajowej telewizji publicznej i przeprowadzenie czystki wśród pracowników w Słowenii" - kontynuował Jansza.

Dalej wymienił "wsadzenie do więzienia członków poprzedniego rządu bez możliwości obrony na Węgrzech, przyznanie niemal miliona obywatelstw nielegalnym migrantom w trybie przyspieszonym w Hiszpanii, zamknięcie nowej elektrowni jądrowej i zbudowanie gazociągu z Rosji w Niemczech". W odniesieniu do UE zwrócił uwagę na "opodatkowanie źródła energii opartego na węglu przy jednoczesnym zamykaniu elektrowni jądrowych oraz przeniesienie przemysłu do krajów o niskich standardach ekologicznych pod pretekstem, że w ten sposób ratujemy planetę". "Powstała UE, która musi ratować się sama przed sobą" - zakończył wpis słoweński premier. 

Viktor Orbán ostro o wydarzeniach w Polsce: Donald Tusk przeprowadził zamach stanu!

Były premier Węgier Viktor Orbán zdecydowanie zareagował na dramatyczne wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. W opublikowanym 31 października wpisie na platformie X oskarżył Donalda Tuska o przeprowadzenie zamachu stanu przeciwko własnemu narodowi. Orbán nie krył oburzenia działaniami wymierzonymi w dotychczasowe kierownictwo Trybunału, a jednocześnie wyraził jednoznaczne poparcie dla prezydenta Karola Nawrockiego, który sprzeciwił się próbie odsunięcia prezesa TK Bogdana Święczkowskiego.

„To, czego byliśmy wczoraj świadkami w Warszawie, stanowiło rażące naruszenie polskiej konstytucji. Nigdy nie przypuszczałem, że Donald Tusk upadnie tak nisko, by przeprowadzić zamach stanu przeciwko własnemu narodowi.

Mam szczerą nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki odniesie sukces w swoich wysiłkach na rzecz obrony porządku konstytucyjnego w Polsce.

Całym sercem jesteśmy z narodem polskim” – napisał Viktor Orbán na swoim oficjalnym profilu.

Marine Le Pen ostro potępia siłowe przejęcie Trybunału Konstytucyjnego w Polsce

Marine Le Pen, liderka francuskiej prawicy potępiła siłowe przejęcie kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce: „nie przywraca się praworządności samemu robiąc wszystko aby złamać reguły które ją tworzą. Rosnąca liczba takich siłowych rozwiązań na terenie Unii Europejskiej budzi coraz poważniejsze obawy”, napisała francuska polityk na platformie X.  Dodała także, że „bezprawne zawieszenie prezesa tej instytucji, i otoczenie budynku siłami policyjnymi to nic innego jak zamach na konstytucyjną instytucję”. Przypomnijmy też, że Marine Le Pen regularnie wyraża wsparcie dla prezydenta RP Karola Nawrockiego; portal 20 Minutes podaje że prawicowa kandydatka na prezydenta Francji wprost oskarża Donalda Tuska o stosowanie siłowych rozwiązań. Wpis Marine Le Pen wywołał skrajne emocje, co widać w sekcji komentarzy – od skrajnie entuzjastycznych po wyjątkowo agresywne.

„Nareszcie francuski polityk który zabrał głos w tej sprawie! To nic innego jak zamach stanu!”, pisze jeden z internautów. Nie brakuje też podziękowań od polskich internautów „Spokojnie, nasz prezydent Karol Nawrocki da sobie radę ze wszystkim, a my Polacy pójdziemy za nim nawet w ogień. Marine, dziękujemy za wsparcie i nagłaśnianie bestialstwa”, pisze jeden z nich.

Hiszpański historyk: „Jesteśmy świadkami instytucjonalnego ataku premiera na państwo prawa”

Fernando Paz Cristóbal, hiszpański historyk specjalizujący się w historii najnowszej, za pośrednictwem swojego kanału na YouTube wyjaśnił swoim rodakom (jak również innym hiszpańskojęzycznym odbiorcom) w dosadny sposób ostatnie wydarzenia w naszym kraju: „Co się dzieje w Polsce? Ano to, że premier Donald Tusk dokonał zamachu stanu. Władza wykonawcza zaatakowała władzę sądowniczą poprzez swoich pionków w sądownictwie. (…) Zamach był perfekcyjnie skalkulowany, z całkowitą perfidią. Tusk zaczekał, aż prezydent państwa będzie w podróży, aby popełnić to łajdactwo (…) To, co wychodzi na jaw, to równowaga pomiędzy władzą sądowniczą i wykonawczą, i władza polityczna, ponieważ ta ostatnia, ponieważ, dokładniej mówiąc, sądownicza utrudnia kroki, jakie chce podjąć rząd. I o to chodzi. A rząd zdecydował się napaść na najwyższy organ sądowniczy kraju poprzez ewidentne pogwałcenie nietykalności sędziów. Rząd uskarża się, że Trybunał Konstytucyjny blokuje jego decyzje polityczne, co jest prawdą, ale robi to na mocy swoich uprawnień, na mocy swoich prerogatyw, innymi słowy według prawa. Jaki zatem powód podał Donald Tusk, aby uzasadnić zamach? Sam to powiedział: chce kontrolować władzę sądowniczą. (…) Przekroczył wszystkie ustalone procedury, argumentując nieprzekonująco, że chce przywrócić państwo prawa, w jednej z najbardziej cynicznych deklaracji, jakie się pamięta, że padły z ust europejskiego przywódcy politycznego, może na poziomie Pedro Sáncheza”.

Paz komentuje również postawę Unii Europejskiej, jak również stanowisko prasy w swoim kraju: „dwie rzeczy, które mocno zwracają uwagę. Nie, żeby się okazały dziwne, ponieważ zupełnie tak nie jest, jesteśmy do nich bardzo przyzwyczajeni, ale trzeba o nich pamiętać i dlatego mówię, że zwracają uwagę. Z jednej strony postawa Brukseli. Jak było do przewidzenia, UE poparła Tuska. Nie zapominajmy, że Donald Tusk był przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej w parlamencie europejskim. Tej samej, do której należą Partido Popular i Ursula [von der Leyen]. Tak że ten zamach, jak inne podobne, wydaje się znakomicie pasować globalistycznej elicie. Nie mają prawie nic do skomentowania, zatem ogólne poparcie i do tego wyraźne. Kwestie dużo mniej szkodliwe dla funkcjonowania państwa prawa w Polsce czy na Węgrzech były w Brukseli surowo karane i widzieliśmy, jak rozdzierali szaty z hipokryzją, do której nas już przyzwyczaili (…) Teraz ci faryzeusze popierają zamach. Jak mówię, zero zaskoczenia, ale wypada o tym pamiętać. Druga rzecz to znaczenie, jakie hiszpańska prasa nadała temu wydarzeniu. Prawie nie wspominają o nim w jakimkolwiek dzienniku o zasięgu ogólnokrajowym. Dzisiaj w ogóle nie ma wiadomości. Wczoraj coś zamieścili, ale dzisiaj nie istnieje. Po prostu dlatego, że jest nie do obrony i potrzebują jakiegoś czasu, żeby sformułować wiarygodny przekaz w celu bronienia Donalda Tuska. Mam na myśli przekaz, który nie brzmiałby: ‘Jesteśmy z Donaldem Tuskiem, bo jest z naszych i może robić, co mu się podoba’. Coś bardziej rozbudowanego, prawda? Coś w rodzaju ‘widzą Państwo, chodzi o demokrację i czasami trzeba ominąć formy, aby ratować podstawy’ i tego typu rzeczy, które się dostosowuje zależnie od okoliczności. Czasami jest tak, czasami na odwrót, zależy. Czasami ci mówią, że demokracja jest formą fundamentalną, a czasami ci mówią, że najważniejsze są podstawy. (…) Unia Europejska przekształciła się w jarzmo nie do zniesienia, które my, Europejczycy, musimy zrzucić, jeśli nie chcemy zginąć. Już nie ma alternatywy”.   

Wideo Paza zdobyło jak do tej pory, w ciągu niecałej doby, ponad 95 tys. wyświetleń; pojawiły się pod nim też liczne komentarze przyznające publicyście rację.

"Donald Tusk już kiedyś walczył z jednym prezydentem i ten prezydent już nie żyje". Mocne słowa Brauna do premiera

Na antenie telewizji wPolsce24 europoseł Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Braun odniósł się do bieżących wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego. Polityk sformułował alarmujące oceny dotyczące bezpieczeństwa głowy państwa, stwierdził, że sytuacja nosi znamiona zamachu stanu, a także publicznie wyraził obawę o zdrowie i życie prezydenta.

Podczas rozmowy na antenie wPolsce24 Grzegorz Braun zadeklarował, że jego zdaniem w Polsce doszło do przekroczenia konstytucyjnych granic przez obóz rządzący. Europoseł określił obecne działania mianem stanu zagrożenia państwa oraz zamachu stanu.

Przeszłość Donalda Tuska

W swojej wypowiedzi polityk bezpośrednio powiązał obecną sytuację z przeszłością polityczną premiera Donalda Tuska.

- Ja chciałem wyrazić mój niepokój o uwaga zdrowie i życie prezydenta Karola Nawrockiego. Ja chciałbym zwrócić uwagę, że Donald Tusk już kiedyś walczył z jednym prezydentem i ten prezydent już nie żyje. I z całą pewnością nie należy niczego wykluczać – powiedział Grzegorz Braun.

Polityk zaznaczył, że nie zamierza sztucznie podsycać nastrojów ani budować sensacji, a jedynie przypomina twarde fakty z najnowszej historii Polski. Przypomniał ostry spór polityczny, jaki szef rządu toczył przed laty ze śp. Lechem Kaczyńskim.

- Ja nie wypowiadam tych słów po to, żeby podgrzewać atmosferę i po to, żebyśmy się egzaltowali jakimiś domysłami, hipotezami. Ja tylko stwierdzam fakt. Donald Tusk raz już przeprowadził niestety z sukcesem tę walkę o to, czy będzie na wierzchu Tuska czy Lecha Kaczyńskiego – dodał.

Niepokojące doniesienia z otoczenia głowy państwa

Kolejnym kluczowym wątkiem poruszonym w studiu wPolsce24 były nieoficjalne sygnały dotyczące personelu Pałacu Prezydenckiego. Grzegorz Braun zaapelował do środowiska dziennikarskiego o skrupulatne zbadanie i zweryfikowanie krążących informacji:

- Mnie zaniepokoiły treści, które są na mieście, plotki, które docierają do mnie o tym, że z załogi Pałacu Prezydenckiego ktoś miał wylądować w szpitalu na Szaserów z płukaniem żołądka. Może to są plotki, państwo to sprawdźcie, przeprowadźcie dziennikarskie śledztwo – powiedział.

Europoseł argumentował, że w przypadku bezpieczeństwa najważniejszej osoby w państwie nie ma miejsca na bierność ani lekceważenie jakichkolwiek doniesień.

 - Może to tylko plotki, które właśnie ktoś transmituje w najlepszej wierze, ale ja uważam, że stan zdrowia i życie prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej to jest kwestia, w której nie należy niczego zaniedbać i nie można przesadzić z ostrożnością – podkreślił.

Polityk zastrzegł jednocześnie, że nie zamierza nikogo bezpodstawnie oskarżać, podkreślając jednak konieczność zachowania najwyższej czujności i przeprowadzenia rzetelnego dochodzenia.

Kolejny ambasador odchodzi w ramach protestu! Szczerski kończy misję przy ONZ

Kolejne odejście w polskiej dyplomacji. Krzysztof Szczerski, stały przedstawiciel RP przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, zwrócił się do ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o wcześniejsze zakończenie swojej misji. Szef MSZ zaakceptował jego prośbę. Decyzja zapadła zaledwie kilka dni po rezygnacjach dwóch innych ambasadorów, którzy swoje odejście powiązali z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego.

O decyzji Szczerskiego poinformował w poniedziałek 2 listopada rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór.

– Ambasador Krzysztof Szczerski zwrócił się do ministra spraw zagranicznych z prośbą o skrócenie swojej misji dyplomatycznej przy ONZ. Minister Sikorski przychylił się do tej prośby – przekazał rzecznik MSZ na X.

Dodał, że dyplomata zakończy pracę w Nowym Jorku jeszcze w listopadzie.

Krzysztof Szczerski pełni funkcję stałego przedstawiciela Polski przy ONZ od 2021 roku. Wcześniej był jednym z najbliższych współpracowników prezydenta Andrzeja Dudy, kierując jego gabinetem oraz zajmując się polityką międzynarodową.

Trzecie odejście w ciągu kilku dni

Decyzja Szczerskiego następuje po rezygnacjach ambasadora RP w Chinach Jakuba Kumocha oraz ambasadora w Rumunii Pawła Solocha. Obaj dyplomaci wskazali na wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego jako przyczynę swoich decyzji.

Radosław Sikorski oświadczył w poniedziałek, że Karol Nawrocki miał osobiście nakłaniać dyplomatów do rezygnacji.

– Okazało się, że robił to osobiście prezydent – stwierdził minister, korygując swoją wcześniejszą wypowiedź, w której odpowiedzialnością obarczał pracowników Kancelarii Prezydenta.

Szef MSZ nie przedstawił publicznie dowodów potwierdzających te zarzuty, zapewniając jedynie, że resort dysponuje odpowiednimi informacjami.

Odejście Szczerskiego oznacza konieczność zapewnienia ciągłości reprezentacji Polski przy ONZ. Pozostaje pytanie, czy seria rezygnacji zakończy się na trzech dyplomatach, czy też spór polityczny przyniesie kolejne zmiany w służbie zagranicznej.

Świrski o etapach siłowego przejmowania państwa przez koalicję 13 grudnia 

Gościem Michała Rachonia był w poniedziałek Maciej Świrski, do niedawna szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rozmowa toczyła się wokół scen, które obserwujemy od kilku dni w budynku Trybunału Konstytucyjnego i przed nim. Gość przypomniał także etapy zawłaszczania państwa przez ekipę Donalda Tuska. 

To, co się w tej chwili dzieje, to kolejny atak na urząd konstytucyjny. KRRiTV jest także urzędem konstytucyjnym, czyli takim, który ma osobny przepis w Konstytucji, tak jak Trybunał Konstytucyjny czy Rzecznik Praw Obywatelskich. I te trzy urzędy konstytucyjne są niezależne od władzy wykonawczej. Usunięcie mnie de facto z prac Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przez postawienie mnie przed Trybunałem Stanu, traktuje też jako zamach na urząd konstytucyjny – stwierdził Maciej Świrski.

    Patrzę na to, co teraz się dzieje jako na pewien proces, który trwa od 2023 roku, od momentu przejęcia władzy przez koalicję 13 grudnia, gdzie pierwszym etapem było przejęcie mediów publicznych i zrobienie z nich mediów państwowych należących do rządu, co jest sprzeczne z (…) wszelkimi standardami cywilizowanego państwa prawnego – przekonywał gość Michała Rachonia.

Według Macieja Świrskiego drugim etapem przejmowania władzy było zajęcie prokuratury, co dało jej możliwość represjonowania prokuratury.

Następnym ruchem był atak na Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, cała sytuacja oskarżenia mnie na fałszywych podstawach. Potem jest wszystko to, co się dzieje… nazywam to zabiciem kultury parlamentarnej w Polsce po 89 roku, tych wszystkich zwyczajów, które w parlamencie, nawet niepisane – istniały – mówił Świrski i dodał, że obecnie mamy do czynienia z ostatnim aktem, czyli przejmowaniem Trybunału Konstytucyjnego.

 Przejęli TK, teraz czas na usunięcie prezydenta? Korwin-Piotrowska nie wykluczyła takiego scenariusza

- Jeśli prawdą jest to, co sugeruje Anna Korwin-Piotrowska, że Trybunał Policyjny chce odsunąć Prezydenta od wykonywania swoich obowiązków i przekazać je w ręce Włodzimierza Czarzastego, to koniec tego rządu jest bliższy niż myślimy - ocenił mec. Bartosz Lewandowski. Prawnik skomentował w ten sposób wypowiedź Anny Korwin-Piotrowskiej, która zapytana o pogłoski dotyczące możliwości odsunięcia Karola Nawrockiego od sprawowania urzędu i przekazania jego obowiązków marszałkowi Sejmu Włodzimierzowi Czarzastemu, nie zaprzeczyła wprost takiemu scenariuszowi.

W cieniu wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego zaczęły pojawiać się pogłoski dotyczące znacznie dalej idącego scenariusza. Według krążących spekulacji przejęcie kontroli nad TK mogłoby posłużyć do odsunięcia prezydenta Karola Nawrockiego od wykonywania obowiązków głowy państwa.

Mechanizm miałby polegać na stwierdzeniu przez Trybunał przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez prezydenta. W takim przypadku jego obowiązki mógłby przejąć marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

O taką ewentualność została dziś zapytana w Polskim Radiu w likwidacji Anna Korwin-Piotrowska.

    Jeżeli istotnie krążą takie informacje wśród pewnej grupy sceny politycznej i jest to obawa, to właśnie to pokazuje, jak potrzebny jest niezależny Trybunał Konstytucyjny – stwierdziła.

Następnie odniosła się do piątkowej wizyty prezydenta Karola Nawrockiego w siedzibie TK.

    Bo jeśli połączyć z tym wtargnięcie pana prezydenta do Trybunału, to być może pokazuje, czemu służyło przejęcie TK i pozbawienie go tej niezależności. Bo jeżeli Trybunał coś takiego może zrobić, to widzimy, że podejmowane są działania, aby to uniemożliwić, zgodnie z prawem – atakowała.

Na wypowiedź Anny Korwin-Piotrowskiej zareagował w mediach społecznościowych mec. Bartosz Lewandowski.

    Jeśli prawdą jest to, co sugeruje Anna Korwin-Piotrowska, że Trybunał Policyjny chce odsunąć Prezydenta od wykonywania swoich obowiązków i przekazać je w ręce Włodzimierza Czarzastego, to koniec tego rządu jest bliższy niż myślimy – ocenił.

 TVP nie pokazała na żywo wydarzeń pod Trybunałem. Reakcja KRRiT

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji informuje, że otrzymała skargi związane z brakiem możliwości śledzenia wydarzeń pod Trybunałem Konstytucyjnym.

Przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dr Agnieszka Glapiak zażądała wyjaśnień od władz TVP S.A. w likwidacji, dlaczego publiczny nadawca nie relacjonował na żywo wydarzeń o tak istotnym znaczeniu dla życia publicznego. Jak wymienia w swoim komunikacie KRRiT wydarzenia pod TK były transmitowane przez liczne stacje komercyjne: Newsmax Polska, PolsatNews, TVN24, Republikę, wPolsce24 i Kanał Zero. W tym czasie TVP Info emitowała powtórki. 

„Misją mediów publicznych jest rzetelne informowanie obywateli i zapewnianie im dostępu do istotnych wydarzeń!” – podkreśla rada.

W piątek, 30 października doszło do próby przejęcia Trybunału Konstytucyjnego. W okolicy miasteczka namiotowego zgromadziły się liczne siły policji. Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła przerwę w wykonywaniu obowiązków przez prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Policja odmówiła wpuszczenia do budynku prezesa Święczkowskiego.

W związku z eskalacją sytuacji prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Polski, a w nocy z piątku na sobotę pojawił się w siedzibie TK. Pod siedzibą pojawiły się również politycy wszystkich formacji opozycyjnych i liczni protestujący. 

za:naszdziennik.pl