To, co wydarzyło się w piątek przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, przejdzie do historii jako jeden z najbardziej czarnych dni dla polskiej praworządności. Za pomocą kordonów policji i przy jawnym użyciu siły, rząd Donalda Tuska podjął brutalną próbę siłowego przejęcia kontroli nad sądem konstytucyjnym. Jednocześnie na stronie Trybunału ogłoszono całkowicie bezprawne zarządzenie o rzekomej „przerwie w wykonywaniu czynności służbowych” przez legalnego prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Na czele buntu stanęła Anna Korwin-Piotrowska – osoba, która nigdy nie złożyła ślubowania przed Prezydentem RP Karolem Nawrockim, co w świetle konstytucji całkowicie dyskwalifikuje ją jako legalnego sędziego TK. Mimo to, ogłosiła się ona „kierującą pracami Trybunału”, powołując się na absurdalną, skrajnie „kreatywną” interpretację przepisów o zastępstwie.
Skandaliczne działania rządu wywołały natychmiastowy opór społeczny – pod budynkiem TK natychmiast zaczął gęstnieć tłum oburzonych obywateli. Działania Tuska zmusiły prezydenta Karola Nawrockiego do natychmiastowego przerwania oficjalnego lotu dyplomatycznego do Senegalu. Po powrocie do kraju i pilnej naradzie z Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, głowa państwa w nocy udała się do siedziby TK. To właśnie tam rozegrały się sceny absolutnie niedopuszczalne: pseudosędziowie Korwin-Piotrowska oraz Krystian Markiewicz posunęli się do fizycznego przepychania Prezydenta RP, byle tylko nie dopuścić go do wnętrza budynku.
Ludzie Tuska nie zatrzymali się, wprost przeciwnie - 3 listopada Korwin-Piotrowska zebrała w gmachu TK grupę uzurpatorów, próbując stworzyć ordynarne pozory legalności. Ośmiu partyjnych nominatów Tuska bez mrugnięcia okiem ogłosiło się „Zgromadzeniem Ogólnym Sędziów TK”. Przeprowadzili farsę głosowania, bezczelnie przyjmując, że liczba uprawnionych wynosi zaledwie 12 osób, całkowicie ignorując obecność odsuniętych przemocą prezesa Święczkowskiego i wiceprezesa Sochańskiego. Na tej fikcyjnej podstawie Korwin-Piotrowska rozpoczęła swoje samowolne rządy w instytucji.
Saryusz-Wolski komentuje reakcję Brukseli ws. TK
– To jest walka o ustrój Europy, o suwerenność i o to, czy będziemy mieć superpaństwo – twierdzi były wiceszef Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski. Polityk zarzuca obecnemu premierowi realizację interesów zewnętrznych ośrodków władzy kosztem polskiego porządku konstytucyjnego.
Wokół Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie doszło do bezprecedensowych wydarzeń. Wejście służb mundurowych do gmachu instytucji wywołało polityczne trzęsienie ziemi i falę komentarzy zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.
O kulisach reakcji europejskich stolic mówił na antenie Radia Wnet Jacek Saryusz-Wolski, były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, a obecnie doradca prezydenta RP Karola Nawrockiego. Polityk nie pozostawia złudzeń co do intencji unijnych urzędników.
Według doradcy prezydenta działania rządu przekroczyły dopuszczalne ramy prawne. Saryusz-Wolski wprost nazwał wydarzenia w stolicy naruszeniem ładu państwowego.
– Nie spodziewajmy się jakichkolwiek reakcji potępiających zamach stanu w Polsce. Spodziewajmy się, że Bruksela będzie po cichu i również otwarcie wspierała działania w tej materii Donalda Tuska – oświadczył Jacek Saryusz-Wolski.
Polityk zwrócił również uwagę na logistyczny wymiar akcji podjętej przez funkcjonariuszy.
– Ja zadaję sobie pytanie, czy przypadkiem nie była uprzedzona ta najwyższa hierarchia brukselska o ataku policji i rządu, bo przecież atak nastąpił od terenu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – zaznaczył doradca prezydenta RP.
Oficjalne stanowisko unijnych komisarzy w sprawie sytuacji w Polsce ma – zdaniem rozmówcy – na celu wyciszenie i zamiecenie problemu pod dywan. Saryusz-Wolski zwraca uwagę na postawę nowego unijnego komisarza ds. sprawiedliwości.
– Odczytanie tego, co powiedział w tej materii komisarz ds. sprawiedliwości i praworządności, jest interpretowane jako poparcie Komisji dla Donalda Tuska poprzez ostrożnie sformułowane oświadczenie – podkreślił polityk.
Zagraniczne media opisują kryzys w sposób skrajnie jednostronny, co budzi oburzenie Pałacu Prezydenckiego.
– Dzisiejsze poranne „Politico” mówi o wydarzeniach w Warszawie bez używania terminu „zamach”. Pomijane są jakiekolwiek wzmianki dotyczące użycia policji w opanowaniu czy najeździe na Trybunał Konstytucyjny. Z kolei „Brussels Morning” publikuje wręcz kuriozalne tezy, że to prezydent Karol Nawrocki dokonał zamachu – wyliczał Jacek Saryusz-Wolski.
Wśród liderów państw europejskich zdecydowany sprzeciw wobec działań warszawskiego rządu wyrazili dotąd nieliczni politycy, w tym Marine Le Pen we Francji oraz były premier Słowenii Janez Janša.
– Nie będzie w tej materii neutralności, raczej sprzyjanie, kibicowanie, a faktycznie udzielanie pomocy Tuskowi w tej rozgrywce z Trybunałem Konstytucyjnym. Polska zostanie pozostawiona z tym problemem sama – ocenił doradca głowy państwa.
Saryusz-Wolski osadza kryzys wokół TK w znacznie szerszym kontekście geopolitycznym. W jego ocenie spór o polski sąd konstytucyjny to kluczowy element walki o zmianę traktatów i przekształcenie Unii Europejskiej w scentralizowane mocarstwo.
– Kluczowe w reakcji Komisji jest przywołanie orzecznictwa TSUE, temu orzecznictwu stawił czoła polski Trybunał Konstytucyjny, tworząc tarczę konstytucyjną. W orzeczeniu z 2021 roku stwierdził, że z mocy prawa nieważne są orzeczenia wykraczające poza traktatowe kompetencje UE – przypomniał rozmówca.
Polityk argumentuje, że Trybunał Konstytucyjny podtrzymał wieloletnią linię orzeczniczą, potwierdzając nadrzędność polskiej ustawy zasadniczej nad prawem europejskim.
– Tu toczy się gra o ustrój, o budowę superpaństwa. Podobny zamach na ustrój, jak w Polsce czyni Tusk, toczy się w samej Unii na traktatowy porządek. Finansowy i polityczny przymus, który wypraktykowano na Polsce przy blokadzie KPO, zostanie użyty przy przemianach ustrojowych – zaalarmował Jacek Saryusz-Wolski.
– Jesteśmy po prostu na pierwszej linii frontu wielkiej bitwy o to, czy Unia to stowarzyszenie suwerennych państw, czy twór, w którym suwerenność państw ma zostać pogrzebana – dodał.
Podczas rozmowy padło również nawiązanie do autobiograficznej książki obecnego szefa rządu „Szczerze”, w której Tusk pisał o „wyrównywaniu rachunków i spłacaniu długów”.
– Można tylko się domyślać, że są to długi zewnętrzne, bo jego działania leżą klarownie w interesie czynników zewnętrznych, na pewno nie w interesie Polski – stwierdził doradca Karola Nawrockiego.
Zdaniem Saryusza-Wolskiego obecne przesilenie jest częścią głębszego konfliktu pomiędzy społeczeństwami a zbiurokratyzowaną władzą w stolicach zachodnich państw.
– To są porachunki między elitą, która zawłaszcza i chce dalej zawłaszczać władzę, a narodami domagającymi się głosu, demokracji i podmiotowości. Forsuje się model, w którym elity rządzą, a lud ma być posłuszny i zmanipulowany – spuentował Jacek Saryusz-Wolski.
Komisja Europejska nie zajmie się sprawą polskiego Trybunału Konstytucyjnego
Komisja wolności obywatelskich w Parlamencie Europejskim na razie nie będzie debatować o sytuacji w polskim Trybunale Konstytucyjnym. Rozszerzenia porządku obrad o ten punkt chciał europoseł PiS, Mariusz Kamiński.
Szef komisji nie zgodził się i wskazał na możliwość skorzystania z odpowiedniej procedury. Europoseł na posiedzeniu komisji w Brukseli powiedział, że w Polsce dochodzi do poważnego kryzysu konstytucyjnego, a działania rządu są sprzeczne z Konstytucją i mają znamiona zamachu stanu. Mariusz Kamiński zaznaczył, że to pierwsza taka sytuacja w historii Unii Europejskiej.
– Rząd wprowadził na teren niezależnego sądu konstytucyjnego zwarte oddziały policji. Władza wykonawcza, stosując przemoc, usiłuje przejąć kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym. Działania rządu są jawnie sprzeczne z polską konstytucją, z polskimi ustawami i mają znamiona zamachu stanu. Zostały one jednoznacznie potępione przez Prezydenta Polski, przez pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, przez Prezesa Naczelnego Trybunału Administracyjnego, a także przez Fundację Helsińską Praw Człowieka. Drastyczne złamanie zasad praworządności, jakich dopuścił się rząd Tuska, wymaga debaty na forum tej komisji – zaznaczył polityk.
Biuro Mariusza Kamińskiego w Europarlamencie przekazało, że został złożony wniosek o przeprowadzenie debaty na kolejnym posiedzeniu. Odbędzie się ona, jeśli wniosek zostanie zaakceptowany. We wtorek również europoseł Beata Szydło zawnioskowała do speckomisji ds. Europejskiej Tarczy Demokracji o dyskusję na temat sytuacji w TK. Gotowość do debaty wyrazili europosłowie KO.
Mieszkańcy województwa lubelskiego wyrazili swoje poparcie dla prezydenta
W Lublinie odbył się wiec poparcia dla prezydenta Karola Nawrockiego. Uczestnicy manifestacji podkreślali potrzebę obrony polskiej suwerenności, krajowego rolnictwa oraz niezależności instytucji państwowych.
Manifestacja rozpoczęła się od odśpiewania hymnu narodowego. Zgromadzeni wyrażali poparcie dla prezydenta Karola Nawrockiego, wskazując na wyzwania stojące przed Polską. Jednym z poruszanych tematów była sytuacja polskiego rolnictwa oraz spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. Prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, Gustaw Jędrejek, podkreślił, że rolnicy muszą dziś walczyć nie tylko o przyszłość swoich gospodarstw, ale również o interesy państwa.
– Rolnicy żywią i bronią. Dzisiaj przyszło nam również bronić naszej ojczyzny, naszego sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego. Sprzedane zostało, oddane właściwie, nasze rolnictwo. Dzisiaj doszło do tego, że brazylijski rolnik, argentyński rolnik, ukraiński rolnik, ma żywić nasze społeczeństwo. Tego dokonała obecna władza. Mamy wspaniałego prezydenta. Musimy go wspierać – dodał.
Wsparcie dla głowy państwa popłynęła także ze strony Konfederacji.
– Naród to wspólnota wartości, a Brukselczycy z tym łobuzem Tuskiem tłumaczą nam, że nie ma czegoś takiego jak naród. Próbują nam wmówić tożsamość europejską, tak jak oni są „unijczykami”. My jesteśmy Polakami. Unii nie było, Polska była. Unii nie będzie, będzie Polska – wskazał Rafał Mekler.
Uczestnicy wiecu podkreślali, że prezydent Karol Nawrocki może odegrać istotną rolę w obronie interesów Polski.
– Bez wątpienia, wygramy batalię o Polskę i ten Tusk pojedzie do swojego Berlina, będzie uciekał i to na piechotę, ale najpierw za kraty. I jeszcze jedna rzecz. Dzisiaj i wczoraj wybrzmiewała bardzo ważna rzecz, Szanowni Państwo, żeby była jedność na prawicy. Dlatego cieszę się, że dzisiaj jest przedstawiciel Konfederacji i wierzę, i mam nadzieję, że to dzisiaj potwierdzi, że nigdy nie dojdą, nie wejdą w koalicję z Tuskiem, bo takie pomysły przecież były – podkreślił Marek Wojciechowski, wicemarszałek woj. lubelskiego.
Podczas wydarzenia nie mogło zabraknąć wspólnej modlitwy w intencji Ojczyzny i prezydenta. Manifestacja w Lublinie była wyrazem poparcia dla prezydenta Karola Nawrockiego, a także sprzeciwu uczestników wobec działań obecnego rządu. Zgromadzeni apelowali o jedność środowisk patriotycznych oraz obronę polskiej suwerenności i instytucji państwowych.
Krystyna Pawłowicz: Dziś „prawo” równa się niekontrolowany terror i niesprawiedliwość
„Jesteśmy świadkami haniebnego upadku prawa i profesji prawniczych w Polsce” – napisała Krystyna Pawłowicz na platformie X. Była posłanka PiS i sędzia Trybunału Konstytucyjnego ostro skrytykowała sposób stosowania prawa oraz część środowiska prawniczego. Jej wypowiedź pojawiła się w okresie narastającego konfliktu wokół kierownictwa TK, choć w przytoczonym wpisie nie wskazała konkretnych wydarzeń ani osób, do których odnosi swoje zarzuty.
Krystyna Pawłowicz opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym bardzo ostro oceniła stan polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Nie lękajmy się głośno powiedzieć: Od ok. 3 lat jesteśmy świadkami haniebnego UPADKU PRAWA I PROFESJI PRAWNICZYCH w Polsce – napisała.
Była parlamentarzystka sformułowała również poważne oskarżenia wobec części środowiska prawniczego.
Wielu „prawników” stało się zwykłymi, bezczelnymi przestępcami – stwierdziła.
W przytoczonym wpisie Pawłowicz nie wskazała konkretnych osób ani spraw, które miałyby potwierdzać te zarzuty.
„Ma nas zastraszyć i sparaliżować”
Pawłowicz odniosła się również do sposobu stosowania prawa w Polsce. Jej zdaniem może ono być wykorzystywane jako narzędzie nacisku na obywateli.
Stosowane „prawo jak je rozumiemy” ma nas sterroryzować, podporządkować, zniszczyć i rzucić na kolana. Ma nas zastraszyć i sparaliżować – napisała.
Dziś to „prawo” równa się niekontrolowany terror i niesprawiedliwość – oceniła.
Słowa Pawłowicz pojawiają się w czasie poważnego konfliktu dotyczącego funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego.
30 października 2026 roku sędzia Anna Korwin-Piotrowska, wybrana do TK przez Sejm w marcu tego roku, podjęła działania mające na celu odsunięcie od wykonywania obowiązków prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Korwin-Piotrowska wydała zarządzenia przewidujące miesięczną przerwę w ich czynnościach służbowych. Powołała się przy tym na przepisy dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.
Święczkowski i Sochański zakwestionowali legalność tych działań. Ich stanowisko poparli przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, którzy podważali możliwość odsunięcia kierownictwa TK w takim trybie.
Wokół siedziby Trybunału pojawiła się policja, a przed budynkiem odbywały się demonstracje. Konflikt przestał dotyczyć wyłącznie interpretacji przepisów – objął również praktyczne funkcjonowanie instytucji i dostęp do jej siedziby.
Kto kieruje Trybunałem? Dwa sprzeczne stanowiska
Istotą sporu pozostaje status sędziów wybranych do Trybunału w 2026 roku oraz uprawnienia do kierowania jego pracami. Przedstawiciele rządu i sędziowie popierający działania Anny Korwin-Piotrowskiej uznają, że osoby wybrane przez Sejm powinny mieć możliwość wykonywania obowiązków, a dotychczasowe kierownictwo TK bezpodstawnie im to utrudniało. Z kolei Bogdan Święczkowski, Bartłomiej Sochański i Kancelaria Prezydenta kwestionują skuteczność części ślubowań złożonych przez nowo wybrane osoby. Nie uznają również zarządzeń Korwin-Piotrowskiej za podstawę do odsunięcia kierownictwa Trybunału.
Spór dotyczy zatem nie tylko obsady stanowiska prezesa, lecz także tego, kto może orzekać w Trybunale i podejmować decyzje dotyczące jego funkcjonowania.
Żurek skierował wnioski o uchylenie immunitetów
Kolejnym elementem konfliktu stały się działania Prokuratury Krajowej. Jak poinformowano 3 listopada, prokurator generalny Waldemar Żurek skierował do Trybunału sześć wniosków dotyczących wyrażenia zgody na pociągnięcie Bogdana Święczkowskiego do odpowiedzialności karnej oraz jeden dotyczący Bartłomieja Sochańskiego.
Wnioski obejmują między innymi podejrzenia utrudniania wykonywania obowiązków sędziom wybranym w 2026 roku. W przypadku Święczkowskiego dotyczą także innych postępowań, w tym działań z okresu pełnienia przez niego funkcji prokuratora krajowego.
Prokuratura twierdzi, że zgromadzony materiał uzasadnia skierowanie wniosków o uchylenie immunitetów. Samo ich złożenie nie oznacza jednak stwierdzenia winy ani przesądzenia o odpowiedzialności karnej któregokolwiek z sędziów.
„Tusk otrzymał policzek z Watykanu”. Leon XIV zwrócił się do Polaków
Sposób, w jaki Leon XIV zwrócił się dziś do Polaków nie pozostawia wątpliwości co do tego, że Stolica Apostolska przygląda się trudnej sytuacji w naszym kraju. Przypominając o heroizmie bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, Ojciec Święty wezwał dziś Polaków do „uznania, że pokój buduje się na sprawiedliwości, poszanowaniu prawa i dialogu, a nie na przemocy”.
1 listopada minęło 70 lat od ogłoszenia przez papieża Piusa XII encykliki Laetamur admodum. W dokumencie tym biskup Rzymu zachęcił do modlitwy o pokój dla Polski, Węgier i Bliskiego Wschodu, wyrażając radość z uwolnienia prymasa Węgier, kard. Józsefa Mindszenta oraz prymasa Polski, kard. Stefana Wyszyńskiego. Prymas Tysiąclecia mógł wrócić do Warszawy 28 października 1956 roku, po trzech latach internowania. Komunistyczne władze więziły go w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim, Prudniku i Komańczy, chcąc w ten sposób zdusić ducha narodu.
Dziś do wydarzeń tych w czasie audiencji generalnej wrócił Leon XIV, wykorzystując je jako pretekst do skierowania konkretnego apelu do Polaków.
– „Pozdrawiam serdecznie Polaków! Siedemdziesiąt lat temu zostali zwolnieni z więzienia bohaterscy prymasi Polski i Węgier, kardynałowie Stefan Wyszyński i József Mindszenty. Przypominając słowa, jakie Papież Pius XII napisał przy tej okazji w encyklice Laetamur admodum, wzywam do uznania, że pokój buduje się na sprawiedliwości, poszanowaniu prawa i dialogu, a nie na przemocy. Wszystkim wam błogosławię!” – powiedział papież.
Trudno nie wiązać tego apelu z wydarzeniami z piątku, kiedy to rządzący podjęli próbę siłowego przejęcia kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym.
– „Donald Tusk otrzymał właśnie – i nie da się tego inaczej powiedzieć – policzek wprost z Watykanu. Został po prostu zdyscyplinowany przez papieża na oczach całego świata”
– mówi komentator w nagraniu opublikowanym przez wydawnictwo „Biały Kruk”.
– „Jak dobrze, że przynajmniej Ojciec Święty zabrał głos i może doda to odwagi także naszym, polskim biskupom”
– dodaje.
Sąd Najwyższy ma być następny?! Oto, co powiedział Żurek
Donald Tusk po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego zdawał się zmieniać ton i w kwestii wydarzeń, z jakimi mamy do czynienia w Polsce. Słowa Waldemara Żurka wskazują jednak, że rządzący mogą mieć długofalowy plan, który zakłada przejęcie także Sądu Najwyższego.
W rozmowie na antenie radiowej „Trójki” minister sprawiedliwości pytany był o kwestię przejęcia Trybunału Konstytucyjnego. Zapytano go, czy prześle do TK wniosek dotyczacy zbadania ustawy o Sądzie Najwyższym. Żurek odparł:
„Ja myślę, że to jest jeden z najważniejszych wniosków, jakie będę chciał kierować do Trybunału”.
Zaznaczył przy tym, że najpierw chciałby, aby Trybunał „zaczął funkcjonować normalnie”, a obecnie w jego ocenie widzimy pierwsze kroki, które są… „[…]w dobrym kierunku”.
Aborcja, LGBT, suwerenność… Jałowiczor o stawce konfliktu wokół TK
„Można się śmiać z marszałka Sejmu nieznającego konstytucji, z wyższej matematyki osób z Trybunału, albo z pani, która walczyła z prezydentem, bo ćwiczy pilates. Jednak szkody wynikające z tej groteskowej wojny są najzupełniej prawdziwe” – pisze redaktor naczelny portalu Opoka Jakub Jałowiczor.
Co w rzeczywistości dla Polski oznaczają wydarzenia w Trybunale Konstytucyjnym? Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział już skierowanie „skargi konstytucyjnej”, której celem ma być odwrócenie wyroku, który za niezgodną z polską konstytucją uznał tzw. przesłankę eugeniczną, dopuszczającą aborcję w przypadku wykrycia choroby dziecka.
– „Tak naprawdę Czarzasty musiał mieć na myśli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, bo to, a nie skarga, opisane jest w art. 191. Tu rzeczywiście może zadziałać jako marszałek – przewodniczącemu sejmu przysługuje prawo skierowania do TK ustawy, albo umowy międzynarodowej. I jeśli będziemy mieli odpowiedni skład, to sprawy, w których Trybunał już się wypowiedział – jak aborcja czy śluby jednopłciowe – będzie można osądzić po nowemu, robiąc chachmęt dużo mniej widowiskowy niż ten z 10-osobowym kworum” – pisze na łamach Opoki Jakub Jałowiczor.
Publicysta zaznacza, że poszerzenie dostępu do aborcji czy wprowadzenie postulatów środowisk LGBT to jedynie „część stawki obecnego konfliktu”.
– „Część, bo wyrwanie bezpiecznika, jakim dotychczas był polski sąd konstytucyjny zagraża – choćby nie wiem jak patetycznie to brzmiało – polskiej suwerenności. Tym bardziej, że wśród kompetencji Trybunału jest uznanie prezydenta za niezdolnego do pełnienia funkcji. Wtedy jego obowiązki przejmuje właśnie marszałek Sejmu. To by oznaczało już zupełną władzę jednego środowiska. I to takiego, które, powiedzmy, nie jest jakoś fanatycznie przywiązane do polskości” – dodaje.
„Polska poligonem Brukseli”. Brytyjski profesor oskarża Tuska i Komisję Europejską o niszczenie praworządności
Ostre oskarżenia pod adresem Donalda Tuska i Komisji Europejskiej płyną z Wielkiej Brytanii. Prof. Frank Furedi, znany socjolog i obrońca suwerenności państw narodowych, uważa, że wydarzenia wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego wpisują się w szerszy plan podporządkowywania krajowych instytucji politycznym interesom Brukseli. W rozmowie z Newsmax Polska naukowiec określił działania wobec TK mianem zamachu stanu, a postawę Komisji Europejskiej uznał za przyzwolenie na łamanie zasad państwa prawa.
Polska jako eksperyment Brukseli - Furedi wskazuje na Tuska
Prof. Frank Furedi nie ma wątpliwości, że konflikt o Trybunał Konstytucyjny wykracza daleko poza granice Polski. Jego zdaniem jest częścią sporu o przyszłość Unii Europejskiej i zakres suwerenności państw członkowskich.
W rozmowie z Newsmax Polska brytyjski socjolog ocenił, że od powrotu Donalda Tuska do władzy w 2023 roku nasz kraj stał się dla Brukseli swoistym „poligonem doświadczalnym”.
Według naukowca instytucje unijne wykorzystują spory dotyczące praworządności do rozszerzania swoich kompetencji kosztem narodowych porządków konstytucyjnych.
Furedi wskazuje, że zasadnicze znaczenie ma pytanie o relację między polską konstytucją a prawem Unii Europejskiej. W jego ocenie unijne elity polityczne dążą do narzucenia państwom członkowskim własnej interpretacji prawa, ograniczając znaczenie krajowych sądów konstytucyjnych.
Profesor krytykuje w tym kontekście „przepisy sklecone w Brukseli”, które – jak przekonuje – mają służyć podporządkowaniu krajowych instytucji unijnemu centrum decyzyjnemu.
Szczególnie mocne zarzuty kieruje jednak pod adresem Donalda Tuska, któremu przypisuje wykorzystywanie przychylności Komisji Europejskiej do realizacji własnych celów politycznych.
„Ulubieniec Komisji Europejskiej”
Zdaniem Furediego reakcja Komisji Europejskiej na wydarzenia w Trybunale Konstytucyjnym świadczy o stosowaniu podwójnych standardów wobec polskich rządów. Rzecznik KE, pytany o sytuację w Warszawie, wskazał, że zapewnienie prawidłowego funkcjonowania Trybunału należy do polskich władz, które powinny uwzględniać zarówno konstytucję, jak i odpowiednie orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Brytyjski socjolog interpretuje tę powściągliwość jako polityczne poparcie dla obecnego rządu.
– Jako ulubieniec KE, Tusk wie, że może sobie pozwolić praktycznie na wszystko i uniknąć konsekwencji – stwierdził Furedi w rozmowie z Newsmax Polska.
Profesor uważa, że zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich w 2025 roku istotnie ograniczyło możliwości polityczne Tuska. W jego ocenie prezydent i dotychczasowe kierownictwo TK stanowią przeszkodę dla podporządkowania wymiaru sprawiedliwości obecnej koalicji.
Furedi dostrzega podobne mechanizmy również w konfliktach instytucji unijnych z politykami innych państw członkowskich, zwłaszcza na Węgrzech i w Rumunii.
Jego zdaniem w Europie kształtuje się „nowy, autorytarny porządek imperialny”, przeciwko któremu powinny występować środowiska broniące narodowej suwerenności.
Frank Furedi jest emerytowanym profesorem socjologii Uniwersytetu Kent i szefem Freedom and Sovereignty Initiative Europe. Pochodzi z Węgier, skąd wraz z rodziną wyemigrował po powstaniu w 1956 roku.
Narodowa Strategia Bezpieczeństwa do kosza? „Rz” o skutkach puczu Tuska
„Rzeczpospolita” pisze o skutkach zamachu stanu, jaki Donald Tusk przeprowadza w Trybunale Konstytucyjnym. Może mieć on zgubny wpływ na polską obronność, a także uderzyć w policję, jeszcze bardziej nadwerężając zaufanie Polaków do tej kluczowej dla państwa służby.
Gazeta cytuje urzędnika Pałacu Prezydenckiego, który w rozmowie z nią odniósł się do kwestii obronności: Obawiam się, że to, co się dzieje wokół Trybunału, spowoduje, że w zasadzie już uzgodniona Strategia Bezpieczeństwa Narodowego zostanie wyrzucona do kosza.„”
Dokument ten, przygotowany w otoczeniu prezydenta Nawrockiego, ma wyznaczać kierunki rozwoju polskiej obronności i samego wojska, w tym zmianę modelu dowodzenia. Jak uważają autorzy artykułu, Marek Kozubal i Maciej Miłosz, strona Tuska może w ramach politycznej przepychanki blokować wprowadzenie strategii w życie.
Jednocześnie komentatorzy sugerują, że spór o TK nie będzie miał wpływu na kwestię stałej bazy wojskowej USA w Polsce, ponieważ w tej kwestii ich zdaniem „widać porozumienie ponadpartyjne”.
„Wydaje się, że rykoszety politycznej walki wokół Trybunału Konstytucyjnego dosięgną także policji” – czytamy. Wyłom pojawił się w samej policji, a świadczy o nim reakcja związkowców na bezprawne działania Tuska i cyniczne użycie policji do ich realizacji. Natomiast spadek zaufania społecznego może zdaniem komentujących zatrzymać trend wzrostowy w kadrach policyjnych spowodowany podwyżkami.
„Niestety, nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie konsensus wokół bezpieczeństwa i obronności, który przez lata obowiązywał między głównymi partiami, został przywrócony. Brak porozumienia kilku polityków przełoży się na pogorszenie bezpieczeństwa kilkudziesięciu milionów Polaków” – oceniają autorzy.
Profesor Andrzej Nowak o Targowicy - tej z XVIII wieku i tej obecnej
Droga do Targowicy – taki temat wybrał Profesor na kolejny odcinek swoich opowieści o kluczowych momentach w dziejach Polski od XVII do XVIII wieku prezentowanych na Kanale Zero. Nasz znakomity Autor nagrał ten odcinek w czwartek 29 października 2026 r. W piątek 30 października zyskał on nową aktualność. W nagranym materiale prof. Nowak poddał analizie motywy i etapy drogi do zdrady narodowej.
Historyk, autor między innymi monumentalnych „Dziejów Polski”, wyodrębnił trzy motywy wiodące do zdrady:
1. Utrata wiary w sens polskiej wspólnoty przez część elit: hasło „polskość to nienormalność” – bo Polska jest słaba, godna wstydu tylko, a centrum modernizacji i postępu, a w związku z tym politycznej lojalności – jest gdzie indziej. To zjawisko ma swój początek w końcu wieku XVIII. To jeszcze nie jest zdrada.
2. Patologiczny podział w elitach RP, w którym najważniejszym celem jednej partii jest zniszczenie drugiej, to jest opozycji. Ostatecznie nawet przy pomocy zewnętrznych potęg: Rosji, Prus, cesarstwa, Francji. To zaczyna się od czasów Jana Kazimierza. Potem już każdy król, czy nazywał się Michał Korybut, Jan III Sobieski, August II czy Stanisław August – miał taką opozycję, której jedynym celem było zniszczenie króla. Oczywiście dodawano do tego ideologiczną osłonę: obronę szlacheckiej wolności przed „despotyzmem” monarchy.
3. Wykorzystanie obu powyższych czynników przez sąsiednie imperia, z Rosją i Berlinem na czele, żeby najpierw Polskę sparaliżować wewnętrznie, a potem podzielić i zlikwidować. Wstępem do tego jest budowa „partii” rosyjskiej (od końca XVII wieku) i partii „pruskiej”. Opłacanie zdrajców. To jest już zdrada.
„Zastanawiam się, kiedy obecny premier przekroczył granicę zdrady, granicę, za którą jest już tylko Targowica. Być może właśnie wtedy, kiedy przybijał 'żółwika' z W. Putinem nad rozszarpanym ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. Od tego momentu już nie ma odwrotu?”, zadał pytanie (chyba wyłącznie retoryczne) Profesor.
Czarnek ostrzega w Sejmie: reset w tej izbie oznacza dogadanie się z zamachowcami
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek apelował w Sejmie, by nie godzić się na reset z rządem Donalda Tuska, który jest odpowiedzialny za zamach stanu. W środę podczas spotkania koalicjantów wicepremier, szef MON, szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że będzie wnosił projekt resetu konstytucyjnego.
Nie ma mowy o resecie
Przemysław Czarnek przekonywał, że nie można dokonywać z przedstawicielami koalicji 13 grudnia żadnego resetu. - Reset w tej izbie oznacza dogadanie się z zamachowcami. Reset w tej izbie oznacza grubę kreskę na wzór 1989 roku. Reset w tej izbie oznacza zdradę stanu. Reset w tej izbie oznacza przywrócenie prawideł nauki radzieckiej, której nie trzeba już przywracać, bo ci ludzie, tak jak radzieccy naukowcy, dokonali rzeczy niemożliwej - z 15 zrobili 12, z 10 zrobili 8 - podkreślił.
Wszystko po to, żeby zagarnąć teraz SN, żeby przejąć funkcję I prezesa SN, żeby przejąć funkcję przewodniczącego Trybunału Stanu, żeby wciągnąć nas w strefę euro, żeby zlikwidować polską monetę, polskiego złota, polską suwerenność monetarną, wszystko po to, żeby zdjąć z urzędu prezydenta, żeby ten człowiek, radziecki, był p.o. prezydenta i wprowadził wszystkie wasze bezeceństwa. To jest nauka radziecka, wy na przykładzie tego Sejmu chcecie robić z nimi reset? Zróbmy wybory przedterminowe, wtedy będziemy robić resety - zaznaczył.
To, co wydarzyło się w piątek przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, przejdzie do historii jako jeden z najbardziej czarnych dni dla polskiej praworządności. Za pomocą kordonów policji i przy jawnym użyciu siły, rząd Donalda Tuska podjął brutalną próbę siłowego przejęcia kontroli nad sądem konstytucyjnym. Jednocześnie na stronie Trybunału ogłoszono całkowicie bezprawne zarządzenie o rzekomej „przerwie w wykonywaniu czynności służbowych” przez legalnego prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Na czele buntu stanęła Anna Korwin-Piotrowska – osoba, która nigdy nie złożyła ślubowania przed Prezydentem RP Karolem Nawrockim, co w świetle konstytucji całkowicie dyskwalifikuje ją jako legalnego sędziego TK. Mimo to, ogłosiła się ona „kierującą pracami Trybunału”, powołując się na absurdalną, skrajnie „kreatywną” interpretację przepisów o zastępstwie.
Skandaliczne działania rządu wywołały natychmiastowy opór społeczny – pod budynkiem TK natychmiast zaczął gęstnieć tłum oburzonych obywateli. Działania Tuska zmusiły prezydenta Karola Nawrockiego do natychmiastowego przerwania oficjalnego lotu dyplomatycznego do Senegalu. Po powrocie do kraju i pilnej naradzie z Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, głowa państwa w nocy udała się do siedziby TK. To właśnie tam rozegrały się sceny absolutnie niedopuszczalne: pseudosędziowie Korwin-Piotrowska oraz Krystian Markiewicz posunęli się do fizycznego przepychania Prezydenta RP, byle tylko nie dopuścić go do wnętrza budynku.
Ludzie Tuska nie zatrzymali się, wprost przeciwnie - 3 listopada Korwin-Piotrowska zebrała w gmachu TK grupę uzurpatorów, próbując stworzyć ordynarne pozory legalności. Ośmiu partyjnych nominatów Tuska bez mrugnięcia okiem ogłosiło się „Zgromadzeniem Ogólnym Sędziów TK”. Przeprowadzili farsę głosowania, bezczelnie przyjmując, że liczba uprawnionych wynosi zaledwie 12 osób, całkowicie ignorując obecność odsuniętych przemocą prezesa Święczkowskiego i wiceprezesa Sochańskiego. Na tej fikcyjnej podstawie Korwin-Piotrowska rozpoczęła swoje samowolne rządy w instytucji.
„Zdecydowane jednoznaczne potępienie”. Byli szefowie służb apelują do rządu
„Nielegalne działania obecnego rządu Rzeczpospolitej Polski kierowanego przez premiera Donalda Tuska, które miały miejsce w nocy z trzydziestego na 31 października 2026 r. w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie przy Alei Szucha, z całą pewnością można nazwać nie tylko działaniami szkodliwymi ale także przestępczymi noszącymi znamiona zamachu na konstytucyjny organ Rzeczpospolitej Polski” – napisało w apelu do rządu 27 byłych szefów i byłych zastępców szefów służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. List otwarty opublikował na swoim profilu na platformie X Andrzej Stróżny, doradca Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, płk ABW, Szef CBA w latach 2020-2023.
W związku z tym że przez lata kierowaliśmy polskimi służbami specjalnymi odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa polskiego zdarzenia te nie pozwalają nam pozostać wobec nich obojętnymi wyrażamy zdecydowane jednoznaczne potępienie tych bezprawnych działań wymierzonych w Trybunał Konstytucyjny – czytamy w opublikowanym liście.
Bezprawna i nieuzasadniona dyskredytacja Trybunału Konstytucyjnego mającego stać na straży konstytucyjnego ładu w państwie oraz nieodpowiedzialne zachowanie Premiera Rządu RP budzą nasz stanowczy sprzeciw, głęboki niepokój i obawy, co do celowo podejmowanej eskalacji nastrojów społecznych, na czym zależy przede wszystkim naszym zewnętrznym wrogom. Jednocześnie prowadzi to do dyskredytacji Rzeczpospolitej Polskiej na arenie międzynarodowej, podważa stabilność oraz bezpieczeństwo państwa w oczach naszych sojuszników z Unii Europejskiej i Paktu Północnoatlantyckiego – napisano w apelu.
Pod listem podpisało się 27 byłych szefów i byłych zastępców szefów służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa, w tym m.in. byli szefowie wywiadu oraz kontrwywiadu wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także Agencji Wywiadu.
Będzie zespół do zbadania sprawy ataku na TK. Kaczyński mówi o "bardzo ciężkich przestępstwach"
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział powołanie zespołu parlamentarnego, który zbada okoliczności siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez uzurpatorów wysłanych przez Donalda Tuska. Mają się w nim znaleźć zarówno parlamentarzyści, jak i eksperci prawni, także z zagranicy.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas wspólnej konferencji z wiceprezesem tej partii prof. Przemysławem Czarnkiem podkreślał, że w kontekście siłowego przejęcia TK przez ludzi Tuska doszło do naruszenia Konstytucji i także tego, co jest "opisane w Kodeksie karnym i to w tym najsurowszym rozdziale Kodeksu karnego, czyli 17 rozdziale."
To art. 127 mówiący o zamachu stanu, zmiana przemocą konstytucyjnego ustroju RP to zmiana przemocą konstytucyjnego ustroju, a jest obok tego art. 128, który mówi o ataku na organ konstytucyjny. Jeżeli chodzi o art. 127, to nawet przygotowanie do tego jest zagrożone karą do 20 lat więzienia, natomiast jeżeli chodzi o zamach stanu sensu stricte, to od 10 lat do dożywotniego więzienia. W drugim wypadku, 128, to od 3 do 20 lat więzienia - stwierdził Jarosław Kaczyński.
Mamy do czynienia z bardzo ciężkimi przestępstwami. Tak jesteśmy o tym przekonani, tak sądzimy, ale to przeświadczenie nie tylko nasze, tylko już wyrażane także wobec opinii publicznej. W tym zespole mają uczestniczyć posłowie, senatorowie, bo to wymóg przepisów prawa odnoszący się do tej instytucji, ale także chcemy zaprosić ludzi, którzy zajmują się prawem, czyli prawników, wybitnych prawników, najlepiej z różnych państw, aby nadać temu wymiar międzynarodowy - zaznaczył.
Niemiecka protektorka Tuska uciekła przed Prezydentem Nawrockim. Von der Leyen bała się pytań dziennikarzy
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wycofała się z udziału we wspólnej konferencji prasowej z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej ostentacyjnie wspierała Donalda Tuska i podobnie jak od lat władze w Berlinie, jest uznawana za jego protektorkę. O sprawie na X pisze dziennikarz Republiki Adrian Borecki, który jest na miejscu.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nie wzięła udziału we wspólnej konferencji prasowej z udziałem Karola Nawrockiego - jak twierdzi agencja prasowa Bloomberg, jest to gest poparcia dla Donalda Tuska w związku z "kryzysem" wokół Trybunału Konstytucyjnego. Rozmowy odbyły się w słowackim Trenczynie, a uczestniczyli w nich prezydenci Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Przewodnicząca pojawiła się zgodnie z planem, ale zrezygnowała z udziału w konferencji.
Wcześniej KE w specjalnym oświadczeniu przekazała, że "oczekuje, iż polskie władze zapewnią Trybunałowi Konstytucyjnemu możliwość funkcjonowania zgodnie z polską konstytucją i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej". Przypomnijmy, że Bruksela żąda, by Polska traktowała prawo unijne jako wyższe rangą niż polska konstytucja, czemu sprzeciwił się Trybunał Konstytucyjny.
Dziennikarz Republiki Adrian Borecki podważa tę narrację.
Bzdura. Wszyscy w Trenczynie gdzie jestem mówią, że się wycofała, bo się bała pytań i nie chciała publicznie krytykować Tuska. Ze strony polskiej miałem ja zadawać pytanie. Ostatecznie ich nie było po decyzji prezydentów. Prezydent Nawrocki był za - na nie, byli prezydenci Węgier i Czech - napisał na X Adrian Borecki.
Dr J. Hajdasz o sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego: Farsa w wykonaniu najważniejszych prawników w naszym państwie
Wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego to nie jest już tylko łamanie Konstytucji RP. To jest jej całkowite niszczenie, deptanie i gwałcenie. Wielkie rozczarowanie, żenada i zwyczajny ludzki wstyd – to uczucia, które mi towarzyszyły patrząc na farsę w wykonaniu najważniejszych prawników w naszym państwie – mówiła dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.
W najnowszym felietonie dr Jolanta Hajdasz odniosła się do ostatnich wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego i poddała ostrej krytyce próby podejmowania bezprawnych działań przez część środowiska sędziowskiego oraz rządzących, zwracając uwagę na próbę obradowania organu bez wymaganego ustawowo kworum. Felietonistka podkreśliła fundamentalne znaczenie praworządności, obronę konstytucyjnych instytucji oraz stanowczą postawę prezydenta Karola Nawrockiego w obliczu kryzysu ustrojowego.
– Wielkie rozczarowanie, żenada i zwyczajny ludzki wstyd – to uczucia, które mi towarzyszyły patrząc na farsę w wykonaniu najważniejszych prawników w naszym państwie. Mam na myśli zorganizowane pseudo-zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego, zwołane przez panią, która sama siebie określiła przewodniczącą tego Trybunału. To nie jest już tylko łamanie Konstytucji. To jest jej całkowite niszczenie, deptanie i gwałcenie – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wskazała, że zgodnie z przepisami Zgromadzenie Ogólne Trybunału liczy 15 sędziów, a by podejmować decyzje wiążące, musi mieć kworum, które liczy 2/3 jego składu, czyli 10 osób – 10 sędziów. Tymczasem na tym pseudo-zgromadzeniu zebrało się ośmiu, a nie dziesięciu sędziów – dodała.
– W obecnej sytuacji nie wolno nam odwracać głowy od tego, co tam się dzieje. Dla państwa demokratycznego jest to bowiem egzamin dojrzałości i egzamin powagi w jednym. Dzień po dniu, od ponad miesiąca, rządzący dolewają oliwy do ognia, w bezczelny sposób przekraczając granice prawa. Jeśli prawnik, sędzia tego nie dostrzega i dodatkowo osobiście uczestniczy w takim przedstawieniu, to znaczy, że ma za nic państwo prawa i przepisy, na straży których ma stać. Tego nie da się pogodzić. Nie ma logiki ani zdrowego rozsądku, który uzasadni takie działanie – zauważyła dr Jolanta Hajdasz.
Felietonistka zwróciła również uwagę na brak legitymacji części osób biorących udział w posiedzeniu oraz na obniżenie standardów etycznych w wymiarze sprawiedliwości.
– Pamiętajmy, że członkami Trybunału Konstytucyjnego mają być wybitni sędziowie, osoby o nieposzlakowanej opinii, z uznanym dorobkiem zawodowym, przestrzegające zasad zawodowego profesjonalizmu i najwyższych standardów etycznych. Tymczasem w Trybunale zasiadło osiem osób, z których tylko trzy mają legalny status sędziów Trybunału. Pozostali nie złożyli przysięgi wobec Prezydenta, więc sędziami nie są, czy im się to podoba, czy nie – zaznaczyła Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Dr Jolanta Hajdasz stwierdziła, że taka postawa sędziów podważa zaufanie obywateli do organów wymiaru sprawiedliwości i negatywnie wpływa na perspektywę rozwiązań ustrojowych.
– Ci sami sędziowie, którzy wydają wyroki, orzeczenia i decyzje, którym jako obywatele, musimy się bezwzględnie podporządkować, które musimy przestrzegać i od których tak często nie mamy nawet jak się odwołać, naginają przepisy i prawo w sposób, którego nie można uzasadnić logicznie. To wstyd i żenada – oceniła felietonistka Radia Maryja.
Dodała, że od trzech lat trwa eskalacja bezprawia, niszczona jest gospodarka, finanse państwa i porządek prawny, co może to doprowadzić do sytuacji skrajnych.
– Prezydent Karol Nawrocki pokazał, że mimo ograniczonych kompetencji, jakie stwarza mu obecna Konstytucja, potrafi działać w sposób zdecydowany i skuteczny – podsumowała Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
za:naszdziennik.pl