Przedstawianie się przez Donalda Tuska i innych polityków Koalicji Obywatelskiej jako obrońcy polskich granic, którym zależy na uszczelnieniu zapory przed nielegalną migracją, jest fałszywe.
Zresztą są oni krytykowani przez bardziej postępowych koalicjantów z lewicy, którzy zarzucają im bezduszność i hipokryzję.
W rzeczywistości migrantów chcą wszystkie strony koalicji, być może z wyjątkiem najbardziej konserwatywnej części polityków PSL. Generalnie jednak cudzoziemcy są potencjalnym elektoratem centrolewicy. Dlatego politykom tych frakcji są na rękę procedury azylowe i zmienianie tak tkanki społecznej Polski, aby była ona maksymalnie zróżnicowana. Z tego powodu przymykają oni oko, a nawet ułatwiają działanie rozmaitym organizacjom humanitarnym, które biorą udział w akcji „Śluza” Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki. Mińsk i Moskwa znów cieszą się, że podzielą społeczeństwo i znaleźli lojalnych sprzymierzeńców. Przecież migranci nie będą nigdy głosowali na kandydatów z niechętnych im Zjednoczonej Prawicy czy Konfederacji, prawda?
Tomasz Teluk
za:niezalezna.pl
***
Migranci atakowali polskie patrole
Od piątku do niedzieli zanotowano prawie 330 prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski – poinformowała w raporcie Straż Graniczna. Ponownie doszło do incydentów; migranci rzucali w polskie patrole kamieniami i gałęziami. Zatrzymano trzech tzw. kurierów. Migranci usiłowali nielegalnie dostać się do Polski na odcinkach granicy w okolicach Białowieży, Dubicz Cerkiewnych i Czeremchy – poinformował dziś Podlaski Oddział SG w Białymstoku. W miniony piątek odnotowano prawie sto prób nielegalnego przekroczenia granicy, w sobotę blisko 120, w niedzielę 110. „Kilkukrotnie doszło do agresywnych zachowań ze strony osób znajdujących się za techniczną zaporą. Migranci rzucali w stronę polskich patroli konarami drzew, gałęziami i kamieniami” – podał Podlaski Oddział SG. Nie ma informacji o osobach poszkodowanych. W ramach swoich działań na granicy z Białorusią, w czasie weekendu funkcjonariusze SG udzielili pomocy jednemu cudzoziemcowi. SG zatrzymała w tym czasie trzech tzw. kurierów – kierowców, którzy przyjechali po odbiór nielegalnych migrantów. Zatrzymani to obywatele Węgier, Niemiec oraz Mołdawii. SG zatrzymała od początku roku ponad dwieście osób podejrzanych o pomocnictwo i organizację nielegalnego przekraczania granicy z Białorusi do Polski w Podlaskiem.
za:naszdziennik.pl
***
Kłamstwa, manipulacje, odwracanie pojęć, hipokryzja i traktowanie wszystkich jak głupich i naiwnych to taktyka D. Tuska i jego politycznego zaplecza
Donald Tusk mówi tylko to, co jest dla niego w danej sytuacji korzystne. Robi to w sposób, który jedynie polaryzuje polskie społeczeństwo. Korzysta z mediów społecznościowych, zamieszczając celowo agresywne wpisy, które mają odwrócić uwagę od tego, co dzieje się za jego przyzwoleniem. Kłamstwa, manipulacje, odwracanie pojęć, hipokryzja i traktowanie nas wszystkich jak głupich i naiwnych to taktyka obecnego premiera i jego politycznego zaplecza. Uchodźcy to problem, którego właśnie pozbyli się Niemcy, Francuzi i inne kraje Unii Europejskiej. Oni przerzucili ten problem na nas za zgodą obecnego rządu – zwróciła uwagę dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” emitowanym na antenie Radia Maryja.
Polska od kilku lat zmaga się z kryzysem migracyjnym na granicy z Białorusią. W ostatnich dniach okazało się, iż w szeroko rozumianym problemie migracyjnym swój udział mają także Niemcy, którzy bezprawnie przerzucają nam swoich nielegalnych migrantów.
– Niemiecka policja przywiozła (do Polski – red.) swoim radiowozem i potem pozostawiła na parkingu przed galerią handlową pięcioosobową rodzinę migrantów z Afganistanu. Rodzinę, której odmówiono wjazdu do Niemiec. Po prostu ludzie zostali przywiezieni i zostawieni na tym parkingu jak worek kartofli, jak zestaw zbędnych i niepotrzebnych rzeczy. (…) Kto i dlaczego ma się w naszym kraju zajmować osobami, które wcale nie chciały się w Polsce znaleźć i które nigdy nie starały się o wizę wjazdową do naszego kraju? Czy każda osoba, której nie chcą mieć u siebie nasi zachodni sąsiedzi, ma teraz mieć prawo pobytu i utrzymania w Polsce? – postawiła pytanie dr Jolanta Hajdasz.
Straż Graniczna niezwłocznie po otrzymaniu informacji w tej sprawie skontaktowała się ze stroną niemiecką. Tamtejsze służby wyraziły ubolewanie nad tym, co się wydarzyło.
– I na tym jakby koniec. Mamy się nie przejmować i nie martwić – skomentowała.
Po tym incydencie, jak nazywają to zdarzenie politycy rządzącej od 13 grudnia koalicji, natychmiast pojawiły się informacje o tym, iż nie był to pierwszy taki przypadek. A od stycznia do kwietnia tego roku niemiecka policja federalna zarejestrowała ponad 5,5 tysiąca osób, które nielegalnie przekroczyły granicę polsko-niemiecką. Spośród nich zawrócono do Polski zdecydowaną większość, czyli ponad 3,5 tysiąca osób – kontynuowała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
– Rząd natychmiast zaczął bagatelizować te informacje, mówiąc, że to normalna praktyka stosowana od lat przez różne państwa w oparciu o prawo międzynarodowe i unijne. (…) Ale przecież po polskiej stronie nikt nie weryfikuje tego, co stwierdza niemiecka policja. Ona ma swoje dokumenty, w których stwierdza, że jakiś uchodźca przedostał się nielegalnie do ich kraju z Polski, no to po prostu trzeba go przekazać z powrotem. (…) Niemcy będą mogli przysłać do nas setki tych niechcianych przez siebie osób i rząd w Polsce nawet nie spróbuje się temu przeciwstawić, choć przecież trzeba przypomnieć, że to nie Polska stworzyła problem uchodźców – Niemcy i kraje zachodnie sami zorganizowali system ściągania biednych ludzi z Afryki i Azji do Europy, bo potrzebowali rąk do pracy, a skala nielegalnego przemytu tych osób była i jest ogromna – zwróciła uwagę autorka felietonu.
– Przecież ten system sam się nie stworzył. Mechanizmy tolerowania działań przemytników ludzi, finansowania organizacji pozarządowych, które rzekomo mają im pomóc, a w rzeczywistości sprzedają tym ludziom iluzje, działa na Zachodzie od wielu lat, a wspierali i wspierają go unijni politycy – dodała.
Dr Jolanta Hajdasz podkreśliła przy tym, że „Polska od początku była przeciwna przyjmowaniu w ten sposób uchodźców. Mówiliśmy i powtarzamy, że pomagać trzeba na miejscu. Dlatego mamy prawo i musimy publicznie coraz częściej stawiać pytania, na które rządzący nie chcą odpowiadać”.
– Czy mamy pakt migracyjny, o którym nie wiemy? Skąd się biorą dzisiaj młodzi kolorowi mężczyźni w polskich miastach? (…) Jakie pieniądze będą wypłacane migrantom, gdy zacznie obowiązywać mechanizm przymusowej relokacji, czyli przyjmowania każdego, kogo do nas przyślą? Według obecnie obowiązujących unijnych dyrektyw czy innych przepisów na pewno są to większe pieniądze niż te, na które mogą liczyć polscy obywatele na zasiłkach dla bezrobotnych czy ci, którzy muszą korzystać z pomocy socjalnej – zauważyła.
Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich odniosła się także do częstych zmian zdania, jakich dopuszcza się Donald Tusk. Premier jeszcze niedawno mówił o migrantach, że są to biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi. Teraz jednak wskazał na potrzebę poprawy bezpieczeństwa na granicy polsko-białoruskiej.
– On mówi tylko to, co jest dla niego w danej sytuacji korzystne. Robi to w sposób, który jedynie polaryzuje polskie społeczeństwo. Korzysta przede wszystkim z mediów społecznościowych, zamieszcza ostre i celowo agresywne wpisy, które mają odwrócić uwagę od tego, co dzieje się realnie za jego przyzwoleniem i jego decyzjami. (…) Kłamstwa, manipulacje, odwracanie pojęć, hipokryzja i traktowanie nas wszystkich jak głupich i naiwnych to taktyka obecnego premiera i jego politycznego zaplecza. (…) Uchodźcy to problem, który będzie narastał, a którego przyjętym mechanizmem relokacji właśnie pozbyli się Niemcy, Francuzi i inne kraje Unii Europejskiej. Oni przerzucili ten problem na nas za zgodą i przy akceptacji obecnego rządu. Bez ich zgody by to się nie udało – podkreśliła felietonistka.
za:www.radiomaryja.pl
***
Niepokojący napływ nielegalnych migrantów
Od początku roku niemieckie służby odesłały na terytorium Polski 7,5 tys. nielegalnych migrantów. Polska Straż Graniczna żąda wyjaśnień poszczególnych incydentów. Ponadto Unia Europejska wprowadza prawo, które ma zachęcić przybyszów do pozostania tam, gdzie zostali skierowani.
Na granicy Polski z Białorusią nadal jest niespokojnie. Ostatnie trzy dni to ponad 400 prób nielegalnego przekroczenia granicy. Poziom agresji wśród imigrantów nie maleje – informuje mjr Krzysztof Grzech ze Straży Granicznej.
– Cudzoziemcy rzucają nieustannie kamieniami, konarami w kierunku naszych patroli. Na szczęście w ostatnich dniach nie było żadnych sytuacji zagrażających życiu – oznajmił mjr Krzysztof Grzech.
Równocześnie pogarsza się sytuacja na naszej zachodniej granicy. Od początku roku niemiecka policja zawróciła do Polski 7,5 tys. nielegalnych imigrantów, którym najprawdopodobniej w jakiś sposób udało się przedostać do naszego kraju, a następnie – do Niemiec. Wiceminister spraw wewnętrznych, Czesław Mroczek, przedstawił zupełnie inne dane, mówiąc o 290 osobach przewiezionych z Niemiec do Polski.
Jak wynika z relacji polskiej Straży Granicznej, w ubiegły piątek radiowóz niemieckiej policji miał przekroczyć przejście graniczne w Osinowie Dolnym i już po polskiej stronie zostawić rodzinę imigrantów z Bliskiego Wschodu. Polskie służby wydały komunikat w tej sprawie.
– „Straż Graniczna niezwłocznie skontaktowała się ze stroną niemiecką, by wyjaśnić okoliczności zdarzenia. We wtorek 18 czerwca Komendant Główny Straży Granicznej będzie o tym rozmawiał z Prezydentem Prezydium Policji Federalnej w Niemczech” – czytamy na oficjalnym profilu Straży Granicznej na platformie X.
Oprócz służb stanowczo musi zareagować polski rząd. W innym przypadku incydenty z zachodniej granicy staną się codziennością – zaznaczyła poseł elekt do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji, Ewa Zajączkowska-Hernik.
– Ludzie widzą, że coś jest nie tak i widzą, że polski rząd sobie nie radzi. Teraz panuje sytuacja, w której nie mamy jasnego komunikatu ze strony polskiego rządu, co mamy robić, jak mamy się zachowywać, co to są w ogóle za ludzie – zwróciła uwagę polityk.
Tak naprawdę nie wiadomo, czy wszyscy imigranci zawracani do naszego kraju przez niemieckie służby rzeczywiście przebywali pierwotnie w Polsce. Ostatnie unijne regulacje spowodują, że Polska będzie dla nich tak samo atrakcyjna jak kraje Zachodu. W ramach paktu migracyjnego państwa członkowskie są zobowiązane do zapewnienia imigrantom świadczeń socjalnych, żywieniowych, edukacyjnych i zdrowotnych na poziomie francuskim czy niemieckim. To grozi buntem społecznym – alarmuje były poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, Jacek Saryusz-Wolski.
– Oni by dostawali więcej pieniędzy i wyższy standard życia niż średni polski pracownik czy przeciętny polski emeryt. Te same – dla przykładu – 500 euro w Polsce daje większą siłę nabywczą niż w Niemczech, w związku z czym oni będą mieli zachętę, żeby pozostawać – mówił polityk PiS.
Zgodnie z unijnym paktem migracyjnym, jeśli państwo członkowskie nie będzie chciało przyjąć imigrantów, i tak poniesie koszty – 20 tys. euro rocznie za każdego nie przyjętego imigranta.
– Wiele państw zacznie się zastanawiać, podliczając, ile taki migrant ma kosztować, czy nie taniej będzie wykupić się, płacąc tę kwotę, którą Komisja Europejska nakłada w razie nieprzyjęcia migranta – zaznaczyła ekspert prawa międzynarodowego, prof. Genowefa Grabowska.
Tylko w zeszłym roku do Unii Europejskiej przybyło ponad 350 tys. nielegalnych imigrantów. Szacuje się, że w pierwszym roku obowiązywania paktu migracyjnego, do Polski miałoby trafić około 30 tys. osób.
za:www.radiomaryja.pl