Politycy Koalicji Obywatelskiej nieustannie atakują Radio Maryja

Politycy Koalicji Obywatelskiej kontynuują atak na Radio Maryja.


Poseł Roman Giertych postuluje odebranie stacji koncesji na nadawanie.
Adwokat atakuje też dyrektora katolickiej rozgłośni, o. Tadeusza Rydzyka CSsR.

Roman Giertych zamieścił wpis w mediach społecznościowych.
W ocenie medioznawców to nic innego, jak groźby i pogróżki.

Adwokat Roman Giertych chce odebrania w niedalekiej przyszłości koncesji Radiu Maryja.
Jako powód podaje rzekome złamanie przez katolicką stację konkordatu.

Według posła powinna to być jedna z pierwszych decyzji po zmianie na stanowisku Prezydenta RP.
Przypomnijmy że jesienią 2006 ówczesna posłanka Anna Sobecka w "Rozmowach Niedokończonych"
i to prowadzonych przez samego Ojca Rydzyka ostrzegała że Roman Giertych grozi znisczeniem Radia Maryja.
Widać że pomimu upływu czasu z tych planów nie zrezygnował.

Członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, prof.  Hanna Karp, powiedziała, że ten wpis ośmiesza posła jako prawnika.
Takie propozycje są niepoważne – podkreśliła.
Medioznawca dostrzega w tej sprawie drugie dno.
Profesor zwróciła uwagę na to, co ma miejsce na rynku medialnym w Polsce.

– To jest próba budowania dalszych części pewnego rodzaju rozwiązań i sposobów uporania się z mediami czy ze wszystkim, co jest niewygodne.
Wiadomo, że w tej chwili pan mecenas jest kojarzony przede wszystkim z panem premierem Tuskiem.
Uważa się, iż to w jakiś sposób jest jego człowiek. Jest to próba rozprawienia się z Radiem Maryja czy rozliczenie jakichś rachunków,
ale już sam ten wpis jest niepoważny.
Jeżeli  będą takie próby, to będzie miało to charakter zupełnie bezprawny – podkreśliła prof. Hanna Karp.

Roman Giertych w swoim wpisie określił redemptorystę jako „jednego z najpoważniejszych oligarchów w państwie
zbudowanym przez Jarosława  Kaczyńskiego”.
Twórca Radia Maryja miał też – jak zasugerował poseł KO – wpływać na działania prokuratury.

Już w 2011 roku minister Radosław Sikorski złożył notę dyplomatyczną do Stolicy Apostolskiej w sprawie
 wypowiedzi o. T. Rydzyka w Parlamencie Europejskim, gdzie redemtorysta powiedział, że „Polską nie rządzą Polacy”.
Jak pokazała historia ta nota nie spełniła oczekiwań — napisał Roman Giertych.

Wpis Romana Giertycha w mediach społecznościowych pojawił się po ataku, jaki premier Donald Tusk wypuścił na Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka.
Szef rządu przy okazji dyskusji na temat likwidacji Funduszu Kościelnego użył kłamliwych określeń o „imperium ojca Rydzyka”.
Jak powiedział, strumienie pieniędzy, które szły do takich przedsięwzięć gospodarczych jak „imperium” Ojca Dyrektora, zostały zamknięte.

Premier zapowiedział też kontrole podmiotów, które otrzymały publiczne pieniądze.
Tymczasem europoseł Dariusz Joński oświadczył, że o. Rydzyka „jest za co ścigać”.

Na antenie RMF FM Tomasz Terlikowski pytał się europosła Jońskiego, „czy możemy obudzić się w rzeczywistości,
w której ojciec Tadeusz Rydzyk trafi do aresztu?”.

- „Niech pan mi pokaże drugą osobę, która dostała 379 mln złotych tak od ręki na różnego rodzaju dotacje, subwencje,
te które się nie powinny pojawić” - odpowiedział polityk.

- „Mam nadzieję, że w przypadku Rydzyka nie tylko mogą się pojawić tylko zarzuty karne, ale i konfiskata majątku.
Jest z czego i za co ściągać” - dodał.

 Rząd „Koalicji 13 grudnia” dąży do unicestwienia Funduszu Kościelnego.
Donald Tusk atakuje przy tym Radio Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka CSsR

We wrześniu rząd ma wrócić do tematu Funduszu Kościelnego.
Zapowiedziom o jego likwidacji i zastąpieniu innym rozwiązaniem ponownie towarzyszy pokazowe rzucanie oskarżeniami
przez premiera w stronę Radia Maryja i założyciela katolickiej rozgłośni, ojca Tadeusza Rydzyka CSsR.

Choć zespół, który ma zająć się likwidacją Funduszu Kościelnego, pracuje już od kilku miesięcy,
to ograniczył się na razie do dwóch spotkań. Drugie z nich odbyło się w piątek.
Pojawiły się co najmniej dwie propozycje. Jedna, by zastąpić Fundusz Kościelny odpisem podatkowym,
a także druga, aby ograniczyć się wyłącznie do zabezpieczenia społecznego księży i sióstr.

– We wrześniu siądziemy na posiedzeniu rządu i przyjmiemy jakiś punkt wyjścia, mam nadzieję, że wspólny – mówił Donald Tusk.

Nie jest tajemnicą, że premier Donald Tusk, a także stojący na czele zespołu zajmującego się Funduszem Kościelnym
wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON, mają różne spojrzenie na to, co należy zrobić.
Choć szef rządu przekonywał, że nie jest zwolennikiem silnych emocji w tej sprawie, to dbał o to,
by je skutecznie podsycać w trakcie kampanii, gdy mówił, że część środków z Funduszu Kościelnego przekaże artystom.

– Skrajnie lewicowa część obecnej koalicji – z Donaldem Tuskiem na czele
– chciałaby pokazowego pozbawienia Kościoła Funduszu Kościelnego – powiedział red. Sławomir Jagodziński z „Naszego Dziennika”.

Rząd Donalda Tuska chętnie podejmuje pokazowe działania względem Kościoła,
a hasła o likwidacji Funduszu Kościelnego nie są tutaj wyjątkiem – zauważył historyk, Piotr Sutowicz.

– To jest część pewnej szerszej operacji likwidacji lekcji religii, likwidacji różnych innych aktywności Kościoła w życiu społecznym
– zaakcentował Piotr Sutowicz.

W wypowiedziach premiera pojawiały i pojawiają się hasła, że Fundusz Kościelny to głównie zabezpieczenie emerytalne dla księży i sióstr zakonnych,
ale – czego w piątek od premiera nie usłyszeliśmy – nie jest on wyrazem dobrej woli państwa,
ale rekompensatą za majątek, jaki został zabrany Kościołowi.

Nie było też mowy o przesuwaniu środków z Funduszu Kościelnego na artystów.
Były za to oskarżenia wymierzone w katolików, którzy gromadzą się wokół Radia Maryja i dyrektora katolickiej rozgłośni.

– Strumienie pieniędzy, które szły do takich przedsięwzięć gospodarczych, jak to słynne imperium ojca dyrektora,
one zostały zamknięte – przekonywał Donald Tusk.

Prof. Janusz Kawecki, który stoi na czele Zespołu Wspierania Radia Maryja, już dawno przygotował publikację
pod tytułem „Prawda o imperium ojca Rydzyka”.
Jest ona dostępna na naszej stronie internetowej i rozprawia się z kolejną etykietą
– po moherowych beretach – która w przestrzeni publicznej nie pada bezcelowo.
Jej autorzy próbują obniżyć wiarygodność toruńskich mediów.

–  Nakierowali się na pokazanie Ojca Dyrektora jako biznesmena.
Chcą w ten sposób obniżyć system wpłat – podsumował prof. Janusz Kawecki.

Darczyńcy to tlen dla Radia Maryja.
Działania wymierzone w katolicką rozgłośnię są podejmowane od lat i są wymierzone w słuchaczy,
bo mogą pozbawić ich dostępu do programów, które wybierają świadomie jako świadomi odbiorcy.

P. Gursztyn na łamach wpolityce.pl o Radiu Maryja:
Historia rozgłośni z Torunia to trzy dekady życia pod ciągłym ostrzałem liberałów i lewicy

Donald Tusk znów przypomniał sobie o Radiu Maryja.
Zaatakował rozgłośnię, wokół której gromadzą się setki tysięcy, a może nawet miliony, oddanych jej ludzi.
To największy i najbardziej trwały ruch społeczny w Polsce.
Dlatego budzi furię liberałów i lewicy – wskazał Piotr Gursztyn w artykule zamieszczonym na stronie wpolityce.pl.

Piotr Gursztyn odniósł się w artykule na łamach portalu w polityce.pl do kolejnego ataku Donalda Tuska na środowisko Radia Maryja.

    „Krajobraz Polski >>uśmiechniętej<< byłby idealny, gdyby zniknęło z niej kilka elementów,
a szczególnie Radio Maryja i związane z nim inne instytucje medialne, kulturalne oraz oświatowe.
Lata mijają, a Radio trwa i nie traci słuchaczy, którzy przecież już dawno mieli wymrzeć.
Owszem, w poważnej części to osoby starsze, które stopniowo odchodzą do życia wiecznego, ale cały czas znajdują następców na tym padole.
Jeśli widzimy np. 70-letnią osobę, która wiernie słucha RM, to miejmy świadomość, że w momencie powstania stacji liczyła 40 lat.
Może to być znak, że niejeden dzisiejszy czterdziestolatek jeszcze nie wie, ale za kilka lat i on będzie
– używając dawnych słów Donalda Tuska – >>moherowym beretem<< – wskazał historyk.

Nie spełnia się zatem – jak kontynuował Piotr Gursztyn – liberalno-lewicowa wizja biologicznego ostatecznego rozwiązania kwestii radiomaryjnej.
A co gorsza okazuje się, że wyznawcy lib-leftu również nie są nieśmiertelni i wielu z nich ma już świadomość,
że nie dożyją chwili, gdy z eteru zniknie sygnał Radia Maryja.

    „Radio przeżyło czasy rządów SLD i pierwszego Tuska, zatem nic nie wskazuje, aby miało upaść za jego drugich rządów.
Będzie jednak znów szykanowane, obrażane i oskarżane o najgorsze.
Tuż po święcie narodowym szef rządu rzuca insynuacyjne obelgi wobec stacji, która bez żadnej przesady jest najważniejszym punktem odniesienia
la setek tysięcy obywateli.
Za bardzo przywykliśmy do agresji w polityce, ale trzeba przypomnieć, że premierowi nie przystoi nazywać >>imperium<< instytucji religijnej
o takim zasięgu społecznym, a jej założyciela i lidera >>biznesmenem<<, gdy wiadomo, że jest to zakonnik, który złożył śluby ubóstwa” – napisał.

Każdy w Polsce wie, co jest przyczyną tej agresji, choć nie każdy nazwie to po imieniu – wskazał.

    „Odpowiedź można sprowadzić do jednego słowa: zawiść. Dzieje Radia Maryja to historia sukcesu.
Takie rzeczy nie powinny zdarzać się w dzisiejszym świecie, gdzie religia i tradycja mają być synonimami nieudolności,
upadku i wegetowania na marginesie życia społecznego.
Zgorszenie liberałów i lewicy jest tym większe, że wokół dzieła rozpoczętego i prowadzonego przez o. Tadeusza Rydzyka
wyłonił się największy ruch społeczny współczesnej Polski.
Mimo całej liberalnej retoryki na temat społeczeństwa obywatelskiego nikomu z liberalno-lewicowej strony
nie udało się stworzyć czegoś podobnego do Rodziny Radia Maryja” – zaakcentował dziennikarz.

Publicysta zwrócił uwagę, że skoro lewicowa część naszego społeczeństwa nie potrafi stworzyć własnego analogicznego fenomenu,
to próbuje zrobić wszystko, by zniszczyć Radio Maryja.

    „Radio Maryja, a szczególnie o. Rydzyk, są celami permanentnej kampanii oszczerstw i pomówień.
Oszczerstwa mają zniechęcić w ogóle do słuchania toruńskiej rozgłośni, co w dużej mierze się powiodło.
Ludzie o poglądach liberalnych i lewicowych oceniają RM jak najgorzej, choć najczęściej nigdy go nie słuchali.
Stąd potem zaskoczenia, gdy jedna czy druga osoba w jakichś przypadkowych okolicznościach – np. podczas długiej podróży samochodowej
– wysłucha kilku audycji.
I nagle zdziwienie: jakie to fajne radio.
Spokojne i wyważone, bez agresji i wulgarności, o inteligentnej publicystyce, bardzo dobrych serwisach informacyjnych,
z prowadzącymi o znakomitej dykcji i rzadko już spotykanej kulturze słowa” – stwierdził Piotr Gursztyn.

Historyk zauważył, że Radio Maryja przyciąga nie tylko wierzących, ale także ateistów, którzy szukają wysokiej jakości radia,
a nie ogłupiających stacji radiowych.

    „To też świadczy o sile przyciągania rozgłośni toruńskiej.
Dodajmy tu jeszcze przypadki takie, jak było to z nieżyjącym już rzecznikiem prasowym lewicy Tomaszem Kalitą.
Gdy dowiedział się, że jest chory na glejaka, przełączył się na Radio Maryja.
Z jego słów wynikało, że było to dla niego odkrycie nie tylko ze względu na kojącą funkcję odmawianych tam modlitw” – wskazał.

Radio Maryja nie mogłoby istnieć, gdyby zabrakło Rodziny Radia Maryja.

    „Nowi słuchacze z zaskoczeniem dowiadują się o bardzo gęstej sieci lokalnych kół słuchaczy obecnych w każdym zakątku Polski i zaangażowanych w swą działalność, mocno ze sobą związanych nie tylko wiarą i poglądami,
ale też przyjacielskimi relacjami i wzajemnym pomaganiem.
Z zaskoczeniem dowiadują się o niezwykle prężnej działalności uczelni związanej z Radiem Maryja
– Akademii Kultury Społecznej i Medialnej.
Teraz do tego rzekomego >>imperium<< doszło Muzeum >>Pamięć i Tożsamość<<.
W normalnych warunkach ta historia ciężkiej i udanej pracy byłaby powodem pochwał i zadowolenia,
że w odradzającej się po PRL-owskiej beznadziei Polsce udało się stworzyć się coś tak wielkiego.
I to na dodatek pro publico bono” – napisał historyk.

    „Założyciele i prowadzący nie zasłużyli na nienawiść, która ich spotyka.
Ale wygląda na to, że to cena za wielki sukces, który osiągnęli i powodzenie, które cały czas im towarzyszy” – podsumował Piotr Gursztyn.

za:www.radiomaryja.pl

***
Ataki były, są i... będą.    "Pan każe - sługa musi"
- "Pan" skąd rodem?... Brrr...
Żal.
"Une" też mają dusze.
Nieśmiertelne.
Niezależne od ich tzw. wiary czy niewiary...
A za wszystko przyjdzie rachunek.

Jeżeli nie nastąpi opamiętanie.
 
I ekspiacja...
k
PS. I pomyśleć, iż był czas kiedy nie tak mało ufało, iż RG to... dobra szansa...
*
PS2. A ja mam pytanie. Czy owa zawziętość RG wobec Radia sięgająca - jak widać pierwszej dekady obecnego stulecia - nie wynika przypadkiem z tego ze Radio było jednym z głównych przekaźników informacji od prof.Jerzego Roberta Nowaka na temat rzeczywistego wyglądu spuścizny Giertychów.
Mówi się o tekście Tygodnika "Wprost" sugerującym związku prof.J.R.Nowaka z bezpieką. No to chciałbym zwrócić uwagę na istoty moim zdaniem szczegół.

Otóż ukazał się on w dziale krajowym Tygodnika ,kiedy jego szefem był niejaki Jan Pliński czyli człowiek bliski Giertychowi.Oczywiście pod tekstem był podpisany ktoś inny, ale wygląda na to że ów formalny autor miał być swoistą tarczą za którą schował się autor faktyczny czyli właśnie Pliński.

Poszlaką mocno wskazującą na to jest ostatni wyczyn Plińskiego w internecie gdzie w podobny sposób sugerował związki z komunistyczną bezpieką generała Leopolda Okulickiego.
Oczywiście nie stawiam zadniego znaku równości między osobami Profesora i Generała, bo to przecież dwie różne osoby. Raczej zwracam uwagę na podobny mechanizm działania.

A w kontekście użytych w niniejszej sprawie słów profesora Jaroszyńskiego o spadkobiercach komuny - to chcę przypomnieć, że kiedy głośna była sprawa ojca Hejmo - Antoni Macierewicz w serwisie informacyjnym Telewizji Trwam zwrócił uwagę iż przypadek ojca Hejmo jest tożsamy z przypadkiem Macieja Giertycha, a jego współpracownicy z MSW z czasów rządu Olszewskiego mówili nawet o złamaniu przez prezesa IPN Leona Kieresa konstytucyjnego zapisu o równości wszystkich wobec prawa, bo obaj powinni mieć podobne statusy, a nie jeden taki a drugi inny.Dodajmy jeszcze w tym kontekście,że Roman Giertych reaktywował Młodzież Wszechpolską w czasie kiedy z ZHP delegowani urzędnicy do spraw harcerstwa usuwali organizatorów papieskiej "białej służby", a w zachodnioniemieckim Carsbergu na polecenie Moskwy agenci PRL-owskiej bezpieki mordowali ks.Franciszka Blachnickiego.
/p/