Trzy literki Owsiaka

Gdy Jerzy Owsiak postanowił zastraszyć reklamodawców Republiki, przypomniał mi się jego list do pierwszej damy, Agaty Kornhauser-Dudy, z 2017 r.: „Z polskiej armii w ostatnim czasie odeszło kilkudziesięciu generałów i kilkuset oficerów. Wszyscy cieszyli się bardzo dobrą opinią, mieli ogromne doświadczenie i wiedzę, byli super fachowcami”.

Wow! Kilkuset oficerów, ze skompromitowanych, starych układów, tzw. trepostwa, których usunął Antoni Macierewicz,

i wszyscy „bardzo dobrzy”, zero dobrych, średnich albo, nie daj Boże, słabych. Ktoś naiwny zapytałby, skąd zainteresowanie organizatora akcji charytatywnych wojskiem? Nie jego działka? No nie jego, bo to on jest działką tamtych. Obok Owsiaka najsilniej uderza w Republikę Kamila Biedrzycka. Żaden dziennikarz w III RP nie przepytał takiej galerii generałów z rodowodem z czasów Jaruzelskiego, często skompromitowanych resetem. Gdy Rosja pełno­skalowo zaatakowała Ukrainę, byli to m.in. Stanisław Koziej, Mirosław Różański, Mieczysław Gocuł, Mirosław Cieniuch, Mieczysław Bieniek, Leon Komornicki i Jarosław Kraszewski. I młodszy ekspert od oskarżania PiS o związki z Rosją Piotr Pytel. Naprawdę ktoś ma wątpliwości, kto chce zniszczyć Republikę?. A jeśli dodamy do tego informacje podaną na antenie Republki, w programie Anity Gargas "Zadanie Specjalne" przez Jana Pospieszalskiego o pracy Owsiaka w drugiej polowie lat 80 XX wieku- czyli tuż po formalnym zniesieniu stanu wojennego w firmie niejakiego Jana Zauski "Carpatia", nad którą parasol ochronny roztaczała  komunistyczna bezpieka wojskowa z której bezpośrednio wyrosły Wojskowe Służby Informacyjne mamy pełny obraz sytuacji.

Piotr Lisiewicz

za:niezalezna.pl