Kapłan w celi, a Platforma na jachtach. Koalicja 13 grudnia rozdaje swoim auta i domy, a katolików gnębi i niszczy.

Dziś poznaliśmy nowe priorytety władzy 13 grudnia. 
Poprzedni rząd inwestował w bezpieczeństwo, kulturę, służby mundurowe i pomoc ofiarom. 
Rząd Tuska w ramach KPO rozdaje setki tysięcy złotych na piwo, ekspresy do kawy, solaria i inne luksusy.
Lista projektów zatwierdzonych przez ministerstwo w ramach KPO jest szokująca:

jachty, łodzie, strefy SPA, solaria w pizzeriach, maszyny do lodów, platformy do gry w brydża, elektryczne samochody do kebabów, remonty apartamentów na wynajem, produkcja tortów, a nawet "dywersyfikacja działalności" – co oznacza de facto wszystko i nic. 
Co gorsza, strona internetowa umożliwiająca weryfikację tych projektów już „nie działa”.

To wszystko z funduszu, który miał ratować Polskę po pandemii i wspierać jej rozwój. 
W zamian mamy grill, prosecco i imprezy na koszt podatnika.

Jak zauważyło wielu komentatorów, pieniędzy zabrakło na nowoczesną fabrykę leków czy potrzebne fotele na chemioterapię. 
Ale na jacht i solarium – były.

KPO nie jest prezentem od UE. 
Polska musiała zgodzić się na udział w unijnym kredycie zaciągniętym na rynkach finansowych, który będziemy spłacać do 2058 roku, niezależnie od tego, ile pieniędzy z niego faktycznie dostaniemy.

Donald Tusk zareagował panicznie, znów udając, że nic nie wiedział. 
Odpowiedzialna minister, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, zamiast przeprosić, tłumaczy się sloganami o „największym projekcie rozwojowym” i atakuje poprzedni rząd.

W reakcji na falę krytyki głos zabrała minister funduszy i polityki regionalnej. 
„Sprawdzamy i naprawiamy wszystkie budzące wątpliwości umowy. 
I idziemy odważnie do przodu. Z Krajowym Planem Odbudowy” – poinformowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz we wpisie na platformie X.

Minister zauważyła, że przez 1,5 roku zostało podpisanych ponad 824 tys. umów. 
„Przy tak ogromnej skali inwestycji mogą niestety zdarzyć się nietrafione umowy” – wskazała. Dodała, że „wówczas trzeba natychmiast zadziałać – kontrolnie i naprawczo”. 
„I takie działania zostały podjęte. Zarządzona została kontrola, odwołałam (2 tygodnie temu) odpowiedzialną za program szefową PARP” – przypomniała.

Zwróciła jednocześnie uwagę, że budzący kontrowersje program to zaledwie 0,6 proc. KPO; dotyczy małych i średnich przedsiębiorców, którzy ucierpieli w covidzie. Jej zdaniem cel programu jest więc słuszny. „KPO to ogromna szansa rozwojowa dla Polski, zwłaszcza dla tej lokalnej, która dramatycznie potrzebuje inwestycyjnego wsparcia” – podkreśliła szefowa resortu funduszy.

Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) ma wzmocnić polską gospodarkę; składa się z 57 inwestycji i 54 reform. Przewiduje dla Polski 59,8 mld euro, w tym 25,27 mld euro w postaci dotacji i 34,54 mld euro w formie preferencyjnych pożyczek. Polska otrzymała z niego dotychczas 67 mld zł. 

W piątek Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała, że podjęła z urzędu czynności sprawdzające w związku z doniesieniami medialnym dotyczącymi nieprawidłowości w udzielaniu dotacji z Krajowego Planu Odbudowy. 

Kaczyński o aferze KPO: zamiast ekonomicznego impulsu, gigantyczny skandal

Zamiast ekonomicznego impulsu, gigantyczny skandal - tak doniesienia dotyczące dofinansowań z Krajowego Planu Odbudowy skomentował w piątek prezes PiS Jarosław Kaczyński. 
Pieniądze dostali wybrani, a kredyt spłacać będą wszyscy obywatele - dodał.

Szef PiS odniósł się do doniesień, że fundusze z Krajowego Planu Odbudowy miały finansować w sektorze HoReCa (obejmującym hotele, gastronomię i catering) np. zakup jachtów czy solariów zamiast innowacyjności, a informacje o tym było można znaleźć na mapie inwestycji, która pojawiła się na stronie KPO.

„Zrujnowali finanse państwa, nie potrafią zapewnić wpływów do budżetu, a teraz zobaczcie, co robią z pieniędzmi z KPO, które miały być przeznaczone na rozwój polskiej gospodarki” – napisał Kaczyński we wpisie na platformie X odnosząc się do rządzących obecnie.

Jak dodał „zamiast ekonomicznego impulsu - gigantyczny skandal: jachty, solaria, imprezy plenerowe, ekspresy mobilne. „Dostali wybrani, a kredyt spłacać będą wszyscy obywatele. 
Miały być pieniądze na inwestycje, innowacje, bezpieczeństwo lekowe, a nie ma na nic” - napisał Kaczyński. Według niego, „brakuje na tarczę energetyczną, kwotę wolną czy inwestycje w samorządach”.

„Wielka część Polaków przejrzała na oczy. Mam nadzieję, że także inni zrozumieją, czym jest ta władza” – dodał.

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko wskazał w piątek, że informacje o nieprawidłowościach do kierownictwa MFiPR dotarły „kilka tygodni temu”. 
Podał, że wyniki kontroli przeprowadzanych przez PARP mają zostać podane w III kwartale br. Wiceminister poinformował, że w związku z nieprawidłowościami z końcem lipca z funkcji prezesa PARP odwołana została Katarzyna Duber-Stachurska.

Nie wskazano, dlaczego odwołano ją dopiero teraz - po tym jak sprawą zainteresowała się opinia publiczna.

Dodał, że inwestycja w branży HoReCa stanowi mniej niż 0,5 proc. wartości całego KPO, a pieniądze były potrzebne branży m.in. ze względu na straty spowodowane pandemią COVID-19.

Pamiętacie jeszcze księdza Michała Olszewskiego? Na pewno go pamiętacie. 
To kapłan, który został aresztowany w Wielki Czwartek, w Święto Kapłaństwa – dzień o wyjątkowym znaczeniu dla każdego katolika. 
Trafił do aresztu, gdzie był poniżany, zastraszany, a wręcz torturowany przez tych, którzy dziś wykonują wolę nowej władzy. Władzy zrodzonej 13 grudnia.

Za co? 
Za to, że budował ośrodek pomocy dla ofiar przestępstw. 
Za dobro, które chciał dać innym.

Dziś natomiast, do opinii publicznej wyciekły informacje o tym, na co obecni rządzący wydają środki z tzw. KPO – funduszu, na który Polska została brutalnie zadłużona. 
I to, co usłyszeliśmy, nie jest jedynie skandalem. 
To jawna kpina z obywateli. 
Podczas gdy kapłan przebywał w celi za pomaganie ofiarom, Platforma Obywatelska wydaje miliony na sauny, piwo i luksusowe ekspresy do kawy. 
Nie ma w tym ani logiki, ani wstydu. Jest za to buta, pogarda i grzech.

W marcu zeszłego roku ksiądz Michał Olszewski oraz dwie urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości trafili na pół roku do aresztu. 
Zatrzymano go w Wielki Czwartek, co miało wyraźny wymiar pokazowy. 
W areszcie stosowano wobec niego metody, które śmiało można określić jako ubeckie. 
Potwierdził to Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując na liczne nieprawidłowości: wielogodzinne przesłuchania bez odpoczynku i dostępu do toalety, pozbawienie pełnowartościowego jedzenia, użycie kajdanek zespolonych mimo charakteru zarzutów, brak należytego prawa do obrony oraz brak rejestracji przesłuchań.

Za co? 
Za to, że znał Zbigniewa Ziobrę i że jego fundacja Profeto otrzymała środki z Funduszu Sprawiedliwości na stworzenie centrum pomocy osobom dotkniętym przemocą.

To nie pierwsza sytuacja, gdy obecna władza reaguje alergicznie na fundusze przekazywane środowiskom konserwatywnym. 
Wcześniej mieliśmy do czynienia z podobnymi reakcjami, gdy minister Przemysław Czarnek przeznaczył środki na siedziby organizacji pozarządowych lub gdy rząd PiS kupował nowe wozy strażackie dla małych gmin. 
To nie cele wydatków wywoływały wściekłość, lecz ich beneficjenci: katolicy, mieszkańcy prowincji, ludzie o konserwatywnych poglądach.

Dziś poznaliśmy nowe priorytety władzy 13 grudnia. Poprzedni rząd inwestował w bezpieczeństwo, kulturę, służby mundurowe i pomoc ofiarom. Rząd Tuska w ramach KPO rozdaje setki tysięcy złotych na piwo, ekspresy do kawy, solaria i inne luksusy.

Lista projektów zatwierdzonych przez ministerstwo w ramach KPO jest szokująca: jachty, łodzie, strefy SPA, solaria w pizzeriach, maszyny do lodów, platformy do gry w brydża, elektryczne samochody do kebabów, remonty apartamentów na wynajem, produkcja tortów, a nawet "dywersyfikacja działalności" – co oznacza de facto wszystko i nic. 
Co gorsza, strona internetowa umożliwiająca weryfikację tych projektów już „nie działa”.

To wszystko z funduszu, który miał ratować Polskę po pandemii i wspierać jej rozwój. W zamian mamy grill, prosecco i imprezy na koszt podatnika.

Jak zauważyło wielu komentatorów, pieniędzy zabrakło na nowoczesną fabrykę leków czy potrzebne fotele na chemioterapię. Ale na jacht i solarium – były.

KPO nie jest prezentem od UE. 
Polska musiała zgodzić się na udział w unijnym kredycie zaciągniętym na rynkach finansowych, który będziemy spłacać do 2058 roku, niezależnie od tego, ile pieniędzy z niego faktycznie dostaniemy.

Aresztowany w Wielki Czwartek ksiądz, który chciał nieść pomoc ofiarom przemocy. 
Obok tego – jachty, sauny i luksus za publiczne pieniądze. 
Te dwa obrazy pokazują prawdziwą twarz władzy 13 grudnia.

To nie tylko problem polityczny. 
To moralna przepaść. 
Nie chodzi o to, kto rządzi, ale o to, czy godzimy się, by pieniądze Polaków były rozkradane w imię interesu nowej elity.

Ta sprawa musi ujrzeć światło dzienne. Ma potencjał, by obalić rząd zbudowany na kłamstwie i pogardzie.

W rządzie szukają winnych w sprawie afery KPO. Tusk wykorzysta okazję, żeby wyrzucić nielubianą koleżankę?

Wokół rządu Donalda Tuska wybuchła kolejna afera, tym razem związana z wypłatami środków pochodzących z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Jak się okazuje, może ona doprowadzić do poważnych tarć w koalicji 13 grudnia i kosztować utratę stanowiska wicepremiera, prawej ręki Szymona Hołowni.

Warto dodać, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz miała objąć stanowisko wicepremiera na jesień, jednak w świetle obecnej afery coraz głośniej mówi się o możliwości utraty tego stanowiska.

Co na to ugrupowanie Szymona Hołowni? Posłowie Polski 2050 bronią swoją koleżankę, a całą winę przerzucają na byłego prezydenta Sopotu, Jacka Karnowskiego, który odpowiada za inwestycje finansowane ze środków KPO skierowane do branży HoReCa (hotelarsko-restauracyjno-cateringowej).

Rząd Donalda Tuska nie notuje ostatnio zbyt dobrych wyników, a kolejny skandal związany z funduszami Krajowego Funduszu Odbudowy z pewnością nie poprawi jego pozycji. Beneficjenci tych środków przeznaczyli je na zakup jachtów, maszyn do lodów czy kijów golfowych. Ta sytuacja wywołała oburzenie milionów Polaków, którzy nie kryją zażenowania i złości – zarówno na sposób wydatkowania dotacji przez przedsiębiorców, jak i na brak skutecznych mechanizmów kontroli nad tym, komu i na co trafiają środki pożyczone Polsce przez Unię Europejską.

Konflikty wybuchły również w samej koalicji rządowej. Koalicjanci wzajemnie przerzucają się odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację. Platforma Obywatelska wskazuje na minister Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, odpowiedzialną za resort funduszy i rozwoju regionalnego oraz za pracę swojego zespołu. Do krytyki wobec wiceprzewodniczącej Polski 2050, według doniesień Wirtualnej Polski, dołączył także Donald Tusk, który nie jest zwolennikiem prawej ręki Szymona Hołowni.

- Tusk wykorzysta każdy błąd Pełczyńskiej, a ten jest naprawdę poważny - zapewnia jeden z polityków formacji rządzącej.

Sam premier miał rozmawiać w tej sprawie z minister funduszy, o czym wspomniał podczas dzisiejszej konferencji prasowej.

- Nie zaakceptuję żadnego marnowania środków z KPO. W drodze do Łeby rozmawiałem telefonicznie z panią minister Pełczyńską-Nałęcz odpowiedzialną za realizację KPO  - powiedział szef PO.

Adam Sosnowski

za:bialykruk.pl