Kampania pogardy wobec głowy państwa

Koalicja rządząca po prezydenckim wecie do ustawy wiatrakowej stawia na ostry i konfrontacyjny ton wobec prezydenta. Zarzuca mu, że pławi się w luksusach. W tym samym czasie siłowo przejęta prokuratura kieruje do sądu akt oskarżenia przeciwko szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Pytanie, czy to nowa odsłona kampanii pogardy, którą wcześniej oglądaliśmy w trakcie kampanii.


Poprzez serię internetowych wpisów i spotów Platforma Obywatelska próbuje udowodnić, że przez Karola Nawrockiego Polacy zapłacą więcej za prąd.

    – Zamiast ulgi i realnego wsparcia prezydent wybrał rozwiązanie, które sprawi, że za wszystko będziemy płacić więcej – przekonuje PO.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, w której koalicja rządząca postanowiła połączyć zamrożenie cen energii z budową wiatraków na lądzie.

    – Kilkadziesiąt stron o wiatrakach, o tym, jak pomagać tym, którzy chcą budować wiatraki, jak wprowadzić zapisy lobbystyczne. Tylko dwie, trzy strony o mrożeniu cen energii dla Polaków – zwrócił uwagę szef Kancelarii Prezydenta RP, Zbigniew Bogucki.

Zapisy na temat wiatraków prezydent uznał za złe. Podzielił on m.in. obawy resortu obrony, który sygnalizował, że takie obiekty nie powinny stać w pobliżu lotnisk wojskowych oraz obawy tych Polaków, którzy nie chcą wiatraków w odległości 500 metrów od domów. Głowa państwa przygotowała alternatywę. Nie ma w niej wiatraków. Jest mrożenie cen prądu. Zapisy prezydenckiego projektu to słowo w słowo to, co przygotował rząd. Ministrowi energii, Miłoszowi Motyce, trudno jednak nazwać ten projekt rządowym.

    – Przygotujemy własne rozwiązania, pan prezydent złożył własny projekt – oznajmił szef resortu energii.

Jeśli koalicja rządząca zgodzi się na prezydencką alternatywę, to poprze zapisy, które sama przygotowała. Na razie jednak wybrała ścieżkę rosnących emocji wymierzonych w prezydenta. Na przykład próbowała zrobić z prezydenta kogoś, kto chce sięgać po rosyjskie surowce energetyczne.

Platforma Obywatelska usiłuje też ukazać prezydenta jako kogoś, kto wykorzystuje władzę dla przywilejów.

W ataku na prezydenta przoduje poseł Roman Giertych z Koalicji Obywatelskiej.

    „Po pierwsze Polska – powiedział Batyr, płacąc dwa miliony za niemieckiego BMW z pieniędzy podatników” – napisał polityk na platformie X.

    – Mamy do czynienia z kłamstwami, z podłymi insynuacjami – podkreśliła Dorota Kania, publicystka i autorka książek.

Tym razem dotyczą one pojazdu, z którego Karol Nawrocki korzysta jako głowa państwa.

    – Przecież samochód został zakupiony wcześniej, miał nim jeździć prezydent Rafał Trzaskowski. Tylko, że nie on został prezydentem Polski, ale Karol Nawrocki – zaznaczyła Dorota Kania.

W mediach sprzyjających rządowi zdziwienie budzi fakt, że prezydent, który wygrał wybory, chce rządzić.

Internetowo-medialna nagonka na Karola Nawrockiego jest znana z kampanii, kiedy Platforma Obywatelska jednym z dominujących tematów próbowała uczynić przeszłość prawicowego kandydata. Przypisywała mu ona wyłudzenie mieszkania i powiązania przestępcze. Władza przelicytowała, gdy premier zaczął publicznie powoływać się na Jacka Murańskiego – patocelebrytę, kryminalistę i mitomana, skazywanego wielokrotnie m.in. za pomówienia.

Wtedy zwolennicy Karola Nawrockiego skutecznie punktowali szefa rządu w sieci. Według Doroty Kani prawa strona sceny politycznej potrafi się już skutecznie bronić.

    – Taka fala hejtu będzie się wylewała, tylko jest – na szczęście – mocniejsza obecność strony konserwatywnej – stwierdziła publicystka.

Reakcja rządu na prezydenckie weto pokazuje, że jest on nastawiony na konfrontację z prezydentem. Elementem tej konfrontacji – według Pałacu Prezydenckiego – jest akt oskarżenia dla szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Alicja Szelągowska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie próbowała wytłumaczyć mediom, jaki był udział prof. Sławomira Cenckiewicza w ujawnieniu planu obrony Polski na linii Wisły.

    – Wykorzystane były fragmenty odtajnione w serialu „Reset” i głównym autorem, beneficjentem był pan Cenckiewicz – przekazała prokurator.

Sama prokuratura mówi, że prof. Sławomir Cenckiewicz korzystał z odtajnionych materiałów, dlatego zarzut brzmi kuriozalnie – podwójnie kuriozalnie, bo ta sama prokuratura stwierdziła, że dokumenty zostały wyrwane z kontekstu i nie mówiły prawdy o planach obrony Polski.

    „Proszę postawić mi zarzuty za wykorzystanie jawnych dokumentów w blisko 40 moich książkach! Koniecznie!” – sarkastycznie odpowiedział na argumentację prokuratury szef BBN.

Próbę konfrontacji z prezydentem uzupełnia blokowanie prof. Sławomirowi Cenckiewiczowi dostępu do informacji niejawnych, wbrew wyrokowi sądu.

Leśkiewicz: działania prokuratury przeciwko prof. Cenckiewiczowi to walka z Prezydentem 

"Kancelaria Prezydenta RP stoi na stanowisku, że pan profesor Sławomir Cenckiewicz nie popełnił żadnego przestępstwa. To element walki politycznej z panem prezydentem, a to, co dotyczy przedmiotu aktu oskarżenia, absolutnie nie polega na prawdzie. Wszystkie działania, które podejmuje prokuratura przeciwko panu profesorowi Cenckiewiczowi, a wcześniej służby specjalne, próbując mu odebrać poświadczenie bezpieczeństwa, to walka z oddanym Polsce urzędnikiem, historykiem i profesorem", stwierdził w wywiadzie dla Interii rzecznik Prezydenta RP dr Rafał Leśkiewicz. 

Rzecznik wypowiedział się także w kwestii zawetowanej  ustawy wiatrakowej oraz prospołecznych działań Prezydenta Karola Nawrockiego.

"Rządzący przyzwyczaili nas przez ostatnie kilkanaście miesięcy do mówienia o tym, że nie ma pieniędzy w budżecie państwa. My dysponujemy wyliczeniami, które wskazują na to, że projekty prospołeczne proponowane przez Prezydenta Karola Nawrockiego przy dobrym zarządzaniu budżetem państwa są możliwe, zresztą konkretne mechanizmy uszczelnienia podatków są w projekcie podatkowym już złożonym przez Prezydenta w ramach inicjatywy ustawodawczej", podkreślił Leśkiewicz.

"Demokracja walcząca" ma pomysł na konstytucję 

Niemiecka prasa prawnicza, która swoich łamów szczodrze użycza określonej, skrupulatnie wyselekcjonowanej, grupie prawników z Polski nie sili się na obiektywizm przedstawiając sytuację w naszym kraju. Liberalno-lewicowe siły polityczne to „demokraci”, a ci, który się z nimi nie zgadzają to „populiści”, „faszyści”, „autokraci”. 

Prawnik Bartosz Lewandowski z Ordo Iuris omówił na swoim profilu społecznościowym szczegółowo  blog „Verfassungsblog”, założony przez niemieckiego prawnika Maximiliana Steinbeisa i współtworzony przez Wissenschaftskolleg zu Berlin oraz państwowy Uniwersytet Humboldta w Berlinie.

    "Profil ideowy autorów tekstów na portalu jest jednoznaczny: liberalno-lewicowe siły polityczne to „demokraci”, a ci, który się z nimi nie zgadzają to „populiści”, „faszyści”, „autokraci”. Na łamach VB znajdują się teksty nie tylko samego Adama Bodnara, ale także Wojciecha Sadurskiego", informuje Bartosz Lewandowski, prezentując dalej ich konstytucyjne pomysły.

    "Zgodnie z nim np. sędziowie powinni być wybierani spośród kandydatów… popartych przez lokalnych polityków, którzy uzyskali poparcie co najmniej 60% wyborców. Blokujący zmiany ustawowe Senat miałby się składać z… przedstawicieli lokalnych administracji oraz prezydentów „największych miast”", przedstawia kuriozalne pomysły reprezentantów "demokracji walczącej" polski prawnik.

za:www.radiomaryja.pl