Unieważniono paszport Zbigniewa Ziobry. Czy żyjemy jeszcze w państwie prawa?

Rząd Donalda Tuska wchodzi na kolejny poziom politycznej konfrontacji z opozycją. Jak poinformował szef MSWiA Marcin Kierwiński, paszport Zbigniewa Ziobry – posła PiS i byłego ministra sprawiedliwości – został unieważniony decyzją wojewody mazowieckiego, na wniosek Prokuratury Krajowej. Decyzja zapadła w sprawie, która od miesięcy budzi poważne wątpliwości co do jej politycznego charakteru.

Według rządu „nikt nie ucieknie przed odpowiedzialnością”. Według coraz większej części opinii publicznej – mamy do czynienia z demonstracyjnym użyciem aparatu państwa wobec jednego z głównych przeciwników politycznych obecnej władzy.

Unieważnienie paszportu posłowi opozycji to środek nadzwyczajny, stosowany zwykle w przypadkach realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa lub ryzyka ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości. Tymczasem w przypadku Zbigniewa Ziobry nie zapadł żaden prawomocny wyrok, co więcej nie ogłoszono go nawet osobą poszukiwaną, co więcej sam zainteresowany nie zrzekł się mandatu poselskiego.

Fakt, że przebywał w Budapeszcie i Brukseli – czyli w stolicach państw UE – nie jest przestępstwem. Mimo to rząd zdecydował się na ruch, który w praktyce ogranicza swobodę poruszania się parlamentarzysty opozycji, jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy przez sąd.

Prokuratura „odzyskana” i wojewoda w akcji

Wniosek o unieważnienie paszportu złożyła Prokuratura Krajowa – instytucja, która po zmianie władzy została „przejęta” w sposób kwestionowany przez część środowisk prawniczych. Decyzję wykonał wojewoda mazowiecki, a całość została ogłoszona przez ministra spraw wewnętrznych w mediach społecznościowych – z politycznym komentarzem, a nie urzędowym komunikatem.

To ważny szczegół. W państwie prawa takie decyzje powinny być transparentne, uzasadnione, i komunikowane z powściągliwością.

Tymczasem mamy do czynienia z publicznym triumfalizmem, który bardziej przypomina polityczny przekaz dnia niż standardy demokratycznego państwa.

Fundusz Sprawiedliwości – śledztwo czy pretekst?

Sprawa dotyczy Funduszu Sprawiedliwości i rzekomych nieprawidłowości przy przyznawaniu dotacji. Ocenę tych działań pozostawić należy sądom. Problem polega na czymś innym: obecna władza traktuje samo podejrzenie jako wystarczający powód do stosowania najsurowszych środków wobec politycznych przeciwników.

Jeżeli taki standard zostanie utrzymany, każdy przyszły rząd będzie mógł unieważniać paszporty, ograniczać prawa i stawiać zarzuty „na zapas”, zanim sprawa trafi na salę sądową.

22 grudnia – test dla państwa

22 grudnia sąd ma rozpatrzyć wniosek o aresztowanie Zbigniewa Ziobry. To będzie moment próby – nie tylko dla sądu, ale dla całego systemu. Czy prawo okaże się silniejsze od politycznych emocji? Czy decyzje będą zapadać na podstawie dowodów, a nie przekazów dnia?

Jedno jest pewne: unieważnienie paszportu posła opozycji przed rozstrzygnięciem sprawy to precedens, który powinien niepokoić każdego, komu zależy na równowadze władz i elementarnych zasadach demokracji. Bo dziś chodzi o Zbigniewa Ziobrę, a jutro – może chodzić o każdego niewygodnego przeciwnika władzy. I niezależnie, kto będzie ją sprawował. 

za:wpolsce24.tv