Świeckie państwo” akceptuje symbole świąteczne, o ile nie mówią, co to za święta. Zawsze myślałem, że Wigilię Bożego Narodzenia zawdzięczamy Bogu, ale nie. Okazuje się, że Wigilia to dar od Włodzimierza Czarzastego. Kilka dni przed świętami towarzysz marszałek nagrał filmik, na którym, stojąc na tle rozświetlonej choinki, mówi: „Idzie Wigilia. W tym roku wolna Wigilia. Środa, czwartek, piątek, sobota, niedziela: to prezent ode mnie, od Lewicy, od nas – dla Was!”.
„Obawiam się postkomunistów, nawet gdy niosą dary” – że tak sparafrazuję Wergiliusza. Ileż ja już takich „darów” za Peerelu widziałem. Na święta to nawet cytrusy władza ludowa do sklepów rzucała. Samych świąt komuniści nienawidzili, a nie mogąc ich w Polsce, wzorem sowieckich mocodawców, skasować, pozbawiali je chrześcijańskiego charakteru.
Włodzimierz Czarzasty zapisał się do PZPR po stanie wojennym, gdy w kraju nie było już nikogo, kto by szczerze wierzył w tamten ustrój. Jest więc regularnym postkomunistą, jednym z tych, którzy po Okrągłym Stole przeistoczyli się w kapitalistów. Jak widać, stosunek do własności się mu radykalnie zmienił, ale wrogość do chrześcijaństwa w nim pozostała. Pan marszałek manifestuje to wielokrotnie, na przykład wypowiadając się o duchowieństwie per „tłuste chłopy, obiboki”. Kler to, według niego, „bardzo dobrze zorganizowana mafia, z którą trzeba zrobić porządek”. Ten porządek miał się zacząć od usuwania symboli wiary. „Państwo świeckie to państwo bez oznaczeń religijnych” – mówił onegdaj.
A zatem pan Czarzasty realizuje program nieboszczki PZPR, bo za PRL wszystko to już było: usuwanie śladów wiary z przestrzeni publicznej, obrażanie duchownych, szykanowanie wierzących i tak dalej. To pewnie dlatego marszałek mówi „Wigilia”, ale bez „oznaczeń religijnych”. Zamiast powiedzieć, czego to jest wigilia, wymienia dni tygodnia. Środa jest wolna, bo jest wigilią czwartku. A czwartek jest wigilią piątku, ten zaś wigilią soboty.
Ech, towarzyszu marszałku, wasza formacja już się Polską zajmowała, Kościołem też.
I wystarczy.
Wasz sztandar wyprowadzono wiele lat temu.
Franciszek Kucharczak
za:www.gosc.pl