„Będziemy łamać nogi” – takie groźby miały padać z ust funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, który przez lata chronił najważniejsze osoby w państwie. Do sieci trafiły nagrania, które wywołały trzęsienie ziemi w formacji. SOP wydało oficjalne oświadczenie i zawiadomiło prokuraturę. Co dokładnie wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami?
Wstrząsające kulisy sprawy jednego z doświadczonych oficerów SOP ujrzały światło dzienne. Funkcjonariusz, który był m. in. szefem ochrony Radosława Sikorskiego, znalazł się w centrum skandalu po ujawnieniu nagrań z jego prywatnego życia.
Materiały, które zarejestrowała jego była partnerka – znana warszawska adwokat – przedstawiają obraz agresji i pogardy wobec mediów.
„Wojna informacyjna” i brutalne groźby
Na opublikowanych nagraniach słychać, jak mężczyzna w wulgarny sposób odnosi się do pracy dziennikarzy śledczych, zapowiadając fizyczną agresję. Padały zdania o „łamaniu nóg”, paleniu oraz niszczeniu osób, które interesują się jego działalnością.
Sprawa nabrała tempa, gdy materiały wyemitowała jedna ze stacji telewizyjnych (TV Republika), wskazując, że oficer mógł grozić śmiercią dziennikarzowi Piotrowi Nisztorowi.
Ten - przyznaje wprost - obawia się teraz o swoje życie.
Reakcja SOP: „Nie było naszej zgody”
Służba Ochrony Państwa nie chciała komentować sprawy i kazała długo czekać z odpowiedzią. Dziś, w oficjalnym komunikacie, formacja odcięła się od zachowania funkcjonariusza i poinformowała o podjęciu drastycznych kroków:
Informujemy, że SOP nie był w posiadaniu materiałów dziennikarskich, zawierających groźby funkcjonariusza SOP wobec jednego z dziennikarzy. W związku z powzięciem tych informacji SOP dzisiaj złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstw - czytamy w oświadczeniu.
W dalszej części decydenci SOP przyznają, iż "(...) wobec funkcjonariusza SOP, który występuje w materiałach jednej z telewizji, były prowadzone znacznie wcześniej czynności służbowe, związane z poniższymi sprawami. Oficer został odsunięty od obowiązków 26 października 2025 roku - po powzięciu informacji przez SOP o złożeniu na funkcjonariusza doniesienia na Policję przez byłą partnerkę. W tej sprawie podjęto czynności wyjaśniające. W związku z kolejnymi informacjami dotyczącymi funkcjonariusza, które trafiły do Służby Ochrony Państwa, Komendant SOP płk Tomasz Jackowicz w dniu 2 lutego 2026 r. wszczął postępowanie dyscyplinarne i zawiesił funkcjonariusza w czynnościach służbowych".
- Podstawą tych decyzji było naruszenie zasad etyki poprzez możliwe ujawnienie danych wrażliwych funkcjonariuszy oraz osób ochranianych. Podkreślamy, że zawieszenie funkcjonariusza nie ma związku z materiałami, wyemitowanymi wczoraj w jednej ze stacji telewizyjnych, ponieważ – tak jak wspomniano na wstępie - nie były one znane. Nowy Komendant SOP płk Tomasz Jackowicz konsekwentnie realizuje zadania związane z przywróceniem porządku i najwyższych standardów w formacji - po wieloaspektowej kontroli, przeprowadzonej przez MSWiA w zakresie polityki kadrowej i finansowej - czytamy w oświadczeniu.
Co ciekawe, z oświadczenia wynika, że wobec mężczyzny czynności wyjaśniające trwały już od października 2025 roku, po tym jak jego była partnerka złożyła doniesienie na policję.
Dlaczego zatem o sprawie poinformowano teraz? Dlaczego MSWiA - której podlega SOP - nie chce komentować tej sprawy? To wszystko w momencie, który zbiega się w czasie z potężnym audytem w SOP, który MSWiA określa jako „miażdżący”. W efekcie stanowiska straciło już czterech dyrektorów kluczowych pionów. Czyżby w tej sprawie było drugie, a może trzecie dno i ktoś wykorzystuje tę historię do zaciemnienia obrazu?
Wstrząsające doniesienia Piotra Nisztora. Dziennikarz boi się o swoje życie. Funkcjonariusz SOP miał grozić mu śmiercią: „Ropą poleję”
Światem mediów i służb specjalnych wstrząsnęła informacja przekazana przez dziennikarza śledczego Piotra Nisztora. Redaktor TV Republika ujawnił szokujące szczegóły dotyczące wysokiego rangą funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa (SOP), który miał kierować pod jego adresem groźby pozbawienia życia.
Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy Republiki, opublikował informacje, które stawiają w bardzo trudnym położeniu kierownictwo SOP oraz MSWiA. Z doniesień wynika, że sprawa ma drugie dno i wiąże się z nagraniami, które rzekomo zarejestrowała partnerka funkcjonariusza.
- Boję się o swoje życie - pisze red. Nisztor wprost.
Szokujące nagrania i groźby „zlikwidowania”
Z ujawnionych informacji wynika, że dowodem w sprawie mają być nagrania utrwalone przez bliską osobę funkcjonariusza, znaną warszawską adwokat.
To właśnie na nich miały paść słowa, które mrożą krew w żyłach. Oficer SOP miał grozić śmiercią dziennikarzowi:
- Ja mu nogi połamię betonem i tyle. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy [...] Poleży trochę, żeby ucichło. A potem ropą poleję – takie słowa, według relacji medialnych, miały paść z ust funkcjonariusza w kontekście dziennikarza.
Wyciek wrażliwych danych i „czystki” w SOP
Sprawa nie dotyczy jednak wyłącznie osobistego bezpieczeństwa Piotra Nisztora. Na nagraniach miały zostać zarejestrowane również momenty, w których funkcjonariusz ujawnia wrażliwe informacje dotyczące osób ochranianych przez SOP, w tym miejsca ich zamieszkania oraz szczegóły operacyjne.
Nisztor sugeruje, że wewnątrz służby doszło do próby „zamiatania sprawy pod dywan”. Dziennikarz wskazuje na niepokojące sygnały o nielegalnych podsłuchach oraz nagłych roszadach personalnych (tzw. "czystkach"), które wypłynęły do mediów, jak informacja o skandalu zaczęła krążyć w kuluarach.
Reakcja MSWiA pod lupą
W tle całego skandalu pojawiają się również wątki polityczne. Podczas nagranych rozmów miały padać wulgarne określenia pod adresem kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Piotr Nisztor wprost mówi o „próbach tuszowania” afery przez osoby decyzyjne.
Według RMF FM, konsekwencje wobec bohatera nagrań będą „wyciągane w trybie natychmiastowym”. Szef SOP miaał jeszcze dziś zdecydować o odejściu zawieszonego funkcjonariusza, który – chcąc uniknąć kompromitującego zwolnienia dyscyplinarnego – sam złożył raport o odejście ze służby.
Postępowanie dyscyplinarne miało potwierdzić, że mężczyzna rażąco naruszył zasady etyki. Ujawniono również szokujące fakty dotyczące jego kariery: funkcjonariusz ten chronił Radosława Sikorskiego w latach 2012–2015, a w 2023 roku został szefem grupy ochrony obecnego ministra spraw zagranicznych. Według RMF, tuż po wszczęciu postępowania został natychmiast odsunięty od tych obowiązków.
Przypomnijmy, to kolejny poważny kryzys wizerunkowy dla Służby Ochrony Państwa w ostatnich latach. W kontekście aktualnych informacji znów wracają pytania o to, jaki jest system weryfikacji psychologicznej funkcjonariuszy oraz czy procedury bezpieczeństwa informacji niejawnych działają prawidłowo?
Sakiewicz ostro w Republice o groźbach wobec dziennikarzy: to jest rosnący totalitaryzm
Redaktor naczelny Republiki Tomasz Sakiewicz komentował na antenie naszej stacji ujawnione nagrania, na których funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa grozi śmiercią dziennikarzowi Piotrowi Nisztorowi. Jak podkreślił, skala agresji wobec niezależnych mediów w Polsce osiągnęła poziom bezprecedensowy.
Agresja wobec wolnych mediów narasta
Sakiewicz zwrócił uwagę na antenie, że groźby wobec dziennikarzy Republiki nie są incydentem, ale zjawiskiem systemowym w państwie Tuska:
— My rejestrujemy praktycznie codziennie różnego typu groźby. Ja bardzo długo na groźby pod swoim adresem w ogóle nie reagowałem — powiedział.
Jak podkreślił, granica została również przekroczona w momencie, gdy pojawiły się groźby wobec jego rodziny:
— Kiedy pojawiły się groźby zabicia moich dzieci, zgłosiłem to do prokuratury. Śledztwo zostało umorzone — zaznaczył.
Redaktor naczelny Republiki ujawnił też, że treści kierowane pod jego adresem były wyjątkowo brutalne:
— To były rzeczy znacznie bardziej drastyczne niż to, co państwo widzieli dziś na antenie. Nie pokazałem tego żonie, bo było to po prostu przerażające — mówił.
Sakiewicz przypomniał również o wcześniejszych groźbach wobec zespołu Republiki:
— Wobec całej grupy naszych dziennikarzy pojawiały się groźby połączone z bardzo ostrymi wulgaryzmami. Miały jeden cel – nas zastraszyć — ocenił.
Komentując ujawnione nagrania z udziałem funkcjonariusza SOP, prezes naszej stacji mówił wprost o głębokim kryzysie państwa:
— To jest pewna cecha rosnącego totalitaryzmu. Coraz gorsi ludzie coraz mocniej zabierają głos, a kiedy spuszcza się wszystkie psy ze smyczy, zaczyna działać fantazja psychopatów — stwierdził.
Zwrócił uwagę na wyjątkowe niebezpieczeństwo wynikające z faktu, że osoby o takich skłonnościach mają dostęp do broni i narzędzi inwigilacji:
— To są ludzie o absolutnie psychopatycznych skłonnościach, którzy dostali broń, środki inwigilacji i pracują w służbach — podkreślił.
Sakiewicz poinformował, że w odpowiedzi na zagrożenia Republika wdrożyła nadzwyczajne środki ochrony:
— Wczoraj w nocy podnieśliśmy poziom bezpieczeństwa. Nie będę mówił o szczegółach, ale wiąże się to z dodatkowymi kosztami i dodatkowymi zabezpieczeniami — powiedział.
Zapowiedział również konkretne działania prawne:
— Jadę do prokuratury. Razem z Piotrem Nisztorem będziemy składać zawiadomienia dotyczące planowanego morderstwa, zastraszania dziennikarza i tłumienia krytyki prasowej — poinformował.
Reakcja na groźby! Nisztor i Sakiewicz składają zawiadomienia do prokuratury
"Chcemy nadać sprawie jak najszybszy bieg. Sprawa jest tak drastyczna i tak poważna, że w tej chwili dziennikarze, którzy nie są nam przychylni, są przerażeni tą sytuacją. Pierwszy raz widzę tak silną reakcją. Oczywiście, większość mediów, które wspierają rząd - milczą, ale część osób faktycznie to wstrząsnęło" - mówił w Republice prezes stacji Tomasz Sakiewicz.
Po tym jak Republika ujawniła bulwersujące nagrania z groźbami funkcjonariusza SOP pod adresem naszego dziennikarza Piotra Nisztora, Służba Ochrony Państwa wydała oficjalne oświadczenie. Formacja potwierdza złożenie zawiadomienia do prokuratury i próbuje narzucić swoją wersję wydarzeń.
Zobacz: SOP reaguje na informacje Republiki ws. gróźb zabójstwa Piotra Nisztora. Jest oświadczenie
Zawiadomienia do prokuratury
Zawiadomienia do prokuratury składają również sam poszkodowany - red. Piotr Nisztor oraz prezes TV Republika, Tomasz Sakiewicz.
W tej chwili przesłuchiwany jest Piotr Nisztor, który składa zawiadomienie o planowanym morderstwie na nim, o groźbach karalnych, o próbie zastraszenia go - mówił szef stacji Domu Wolnego Słowa na antenie.
I dalej: "Ja, po krótkiej rozmowie z prokuratorem, umówiłem się, że po zeznaniu Piotra Nisztora, w najbliższych godzinach złożę w imieniu spółki, zawiadomienie".
Chcemy nadać sprawie jak najszybszy bieg. Sprawa jest tak drastyczna i tak poważna, że w tej chwili dziennikarze, którzy nie są nam przychylni, są przerażeni tą sytuacją. Pierwszy raz widzę tak silną reakcją. Oczywiście, większość mediów, które wspierają rząd - milczą, ale część osób faktycznie to wstrząsnęło.
/.../
za:wpolsce24.tv