Dezinformacja to jeden z kluczowych elementów prowadzonej przez Rosję i Białoruś wojny hybrydowej przeciwko wschodniej flance NATO.
W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z zaostrzeniem fałszywego przekazu tub propagandowych obydwu reżimów.
Litwa, Łotwa i Estonia zostały oskarżone o to, że umożliwiają Ukrainie korzystanie ze swoich terytoriów do ataków na Rosję.
Co godne pożałowania, podobny zarzut wobec Polski wysunął jeden z posłów Konfederacji Korony Polskiej,
co natychmiast zostało zdementowane przez Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Wcześniej rosyjska propaganda grzmiała, że Polska znalazła się w gronie państw próbujących zakłócić rozmieszczenie systemu Oriesznik na Białorusi, wykorzystując do tego tamtejszą opozycję. A to i tak mrzonka wobec „zaawansowanych przygotowań” do wywołania wojny i zajęcia części białoruskich terytoriów, które Polska prowadzi wspólnie z Litwą, przy wsparciu Stanów Zjednoczonych, co wraca w białoruskim reżimowym przekazie niczym bumerang.
Dezinformacja jest jak mitologiczna Hydra, której po ucięciu głowy natychmiast wyrastały dwie nowe.
Na Kremlu doskonale o tym wiedzą, dlatego silniki propagandy pracują na pełnej parze, o czym jeszcze nieraz się przekonamy.
Konrad Wysocki
za:niezalezna.pl