Kanada wprowadza prawo umożliwiające karanie za cytowanie Biblii

Kara za cytowanie Biblii w Kanadzie. Tamtejszy parlament uchwalił ustawę o zwalczaniu nienawiści zwaną C-9, która będzie kryminalizowała cytowanie Biblii m.in. na temat homoseksualizmu. To budzi poważne obawy o wolność słowa i wolność religijną. 

Dotychczas Kodeks karny Kanady zezwalał na wyrażanie poglądów religijnych w dobrej wierze, w oparciu o teksty religijne. Ustawa C-9 jest nowelizacją Kodeksu karnego Kanady. Jej celem – według liberalnego rządu – jest skuteczniejsza walka z przestępstwami z nienawiści. Jedną z kluczowych zmian jest usunięcie dotychczasowej klauzuli ochronnej dla wypowiedzi religijnych, w tym cytowania Pisma Świętego. Konserwatywny parlamentarzysta Brad Redekopp po głosowaniu powiedział w mediach społecznościowych, że nastał czarny dzień dla Kanady.

    – Liberałowie twierdzą, że chodzi o walkę z nienawiścią, ale tak naprawdę odbierają Kanadyjczykom wolności, które mają od lat: wolność wyznania, wolność sumienia i wolność słowa. To nie są przywileje nadawane przez Partię Liberalną. To fundamentalne prawa Kanadyjczyków – podkreślił Brad Redekopp.

Kanadyjscy księża biskupi, w tym ks. kard. Frank Leo, metropolita Toronto, wielokrotnie krytykowali ustawę C-9.

    „Przyszłość naszych wspólnot wyznaniowych w dużej mierze zależy od wolności, które pozwalają nam robić to, co robimy, z wielkim szacunkiem dla wszystkich osób, niezależnie od ich wiary, w naszym wielokulturowym, pluralistycznym kanadyjskim społeczeństwie” – napisał w liście do kanadyjskich senatorów ks. kard. Frank Leo.

Kanada od lat przoduje na świecie w kwestii wprowadzania ideologicznych przepisów – od eutanazji, przez ideologię gender, a teraz cenzurę Biblii. Ustawa C-9 w sposób jawny łamie fundamentalne prawo człowieka do wolności słowa i wyznania.

Redaktor Urszula Wróbel z „Naszego Dziennika” przypomina sprawę Mary Wagner, która sześć lat spędziła w więzieniu tylko za to, że namawiała kobiety, aby nie zabijały swoich dzieci.

    – Ta ustawa uchwalona przez Kanadyjczyków jednoznacznie dowodzi, że Kanada, niestety, pogrąża się w mrokach cywilizacji śmierci, bo tutaj jest nawet nie tylko odrzucenie wartości, ale taka walka z wartościami – wskazała red. Urszula Wróbel.

Kanadyjskie lewicowo-liberalne modele społeczne bardzo szybko mogą się rozprzestrzenić na Europe – zauważył mecenas Robert Czarnowicz z Instytutu Ordo Iuris.

    – Chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą na świecie, więc te negatywne trendy, które mają miejsce w Kanadzie, pojawiają się też u nas. Przypomnę tylko sprawę pracownika Ikei, który właśnie za podobną rzecz, to znaczy za cytowanie fragmentów Biblii na forum wewnętrznym, został przez tego pracodawcę zwolniony – wskazał mecenas Robert Czarnowicz.

To nie jedyny niepokojący sygnał z Kanady. W małym miasteczku niedaleko Montrealu w prowincji Quebec rada miejska nadała drzewom osobowość prawną i uznała je za czujące istoty, co oznacza prawo do życia, wzrostu i regeneracji. Wcześniej, w 2021 roku, w tej samej prowincji rzeka Magpie otrzymała osobowość prawną i szereg praw, w tym możliwość bycia reprezentowaną przed sądem.

100 tys. Kanadyjczyków poniosło śmierć w wyniku eutanazji

Szokujące dane dotyczące eutanazji w Kanadzie. Jak podaje portal katolicki Zenit, powołując się na statystyki rządu w Kanadzie, w ciągu 10 lat od legalizacji tego procederu, w kraju śmierć poniosło z powodu eutanazji 100 tys. osób. Już nie tylko Kościoły, ale i świeckie stowarzyszenia opieki nad niepełnosprawnymi alarmują w związku z tym procederem - informuje Vatican News.

Jak informuje Zenit, 17 czerwca minęło 10 lat od legalizacji przez Sąd Najwyższy eutanazji w całym kraju. W tym czasie ponad 100 tys. Kanadyjczyków zmarło w ramach programu MAID (Medical Assistance in Dying – medyczna pomoc w umieraniu). To oznacza średnio 10 tys. śmierci w ciągu roku – 27 dziennie.

Dane rządowe pokazują jednak – informuje Zenit - że tylko w 2024 roku z programu skorzystało 16 499 osób, podczas gdy niektóre szacunki wskazują, że w 2025 roku liczba ta może sięgnąć blisko 18 000 zgonów — co stanowi około jeden na dwadzieścia wszystkich zgonów w kraju.

Największy wzrost zgonów z powodu tej procedury stwierdzono w latach 2019-2022. Dziś Kanada jest krajem o największej na świecie liczbie zgonów z powodu eutanazji.

Jak informuje Zenit, początkowo dostęp do MAID był w dużej mierze ograniczony do osób, których naturalna śmierć była uznawana za racjonalnie przewidywalną. Zmiany legislacyjne wprowadzone w 2021 roku rozszerzyły jednak uprawnienia, obejmując także osoby, których śmierć nie jest bezpośrednio bliska, lecz których stan zdrowia uznaje się za poważny i nieuleczalny.

Kanada może jeszcze bardziej rozszerzyć dostęp do eutanazji. Na razie odroczono do 2027 roku planowane rozszerzenie przepisów, które umożliwiłoby dostęp do MAID osobom, u których choroba psychiczna stanowi jedyną podstawową przyczynę ich stanu.

Od początku eutanazji sprzeciwia się zdecydowanie Kościół. W mediach już wcześniej pojawiały się doniesienia o błyskawicznym tempie przeprowadzenia procedury uśmiercania człowieka – w ciągu godzin od zgłoszenia takiej chęci. Były też doniesienia, iż niektóre z uśmiercanych osób nie mogły być w pełni świadome sytuacji.

Propozycja rozszerzenia eutanazji udzi już obawy nie tylko środowisk religijnych, ale także organizacji działających na rzecz praw osób z niepełnosprawnościami oraz organizacji międzynarodowych – donosi Zenit.

Red. G. Górny o kanadyjskiej ustawie C9: Prawo zabrania publicznego cytowania fragmentów Pisma Świętego, które nazywają złem to, co obecna większość parlamentarna uważa za dobro, np. aborcję czy homoseksualizm 

Nowe prawo ogranicza poważnie wolność religijną, zabraniając publicznego wyrażania poglądów opartych na świętych tekstach, takich jak Biblia, które krytykują praktyki uważane dziś za wolny wybór, takie jak np. aborcja lub homoseksualizm. Innymi słowy, prawo zabrania publicznego cytowania tych fragmentów Pisma Świętego, które nazywają złem to, co obecna większość parlamentarna uważa za dobro – zwracał uwagę w swoim felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja red. Grzegorz Górny, pisarz i publicysta, odnosząc się do kanadyjskiego prawa, które zostało ostatnio przyjęte przez tamtejszy rząd. 

Zwrócił uwagę, że zdaniem ustawodawcy określanie aborcji lub aktów homoseksualnych grzesznymi ma charakter dyskryminacyjny i sprzeciwia się takim wartościom jak różnorodność, inkluzywność i integracja.

    – Nic dziwnego, że przyjęta ustawa, zwana oficjalnie ustawą o walce z nienawiścią, doczekała się w mediach społecznościowych zmiany ustawy o zakazie Biblii. To zresztą ciekawy zabieg socjotechniczny, utożsamienie Pisma Świętego z sianiem nienawiści. Powiedzmy sobie jednak szczerze, cenzurowanie Biblii otwarcie uniemożliwia obecność religii chrześcijańskiej w przestrzeni publicznej. Wyznawcom Chrystusa zabrania się bowiem mówić to, co głosi ich religia, np. które czyny są grzechami śmiertelnymi i grożą wiecznym zatraceniem duszy. W tym kontekście pojawia się oczywiście pytanie, jak zachowają się organy ścigania w sytuacji, kiedy podczas Mszy św. jakiś ksiądz nazwie stosunki homoseksualne złem moralnym – zaznaczył felietonista.

Zauważył, że pojawiają się głosy sprzeciwu wśród władz poszczególnych kanadyjskich prowincji.

    – Premier prowincji Alberta, pani Danielle Smith, skrytykowała już nowe prawo i powiedziała, że nie chce widzieć nadzoru policji nad nabożeństwami religijnymi na swoim terenie. Władze innych prowincji mogą mieć jednak odmienne zdanie. Przypadek Kanady jest szczególnie ciekawy, ponieważ uchodzi ona za awangardę demokracji liberalnej – wskazał.

Wyjaśnił jednocześnie, na czym polega ten system państwowy.

    – W tym systemie państwo pozostaje oficjalnie neutralne religijnie, tzn. nie opowiada się za żadnym wyznaniem, ale daje każdemu swobodę głoszenia swojej wiary. Mało tego, zadaniem rządzących jest wręcz obrona prawa każdej religii do publicznego wyznawania swojej wiary – przypomniał.

Jednak – jak podkreślił redaktor – ma się to nijak to tego, co robi Kanada.

    – Nagle okazuje się jednak, że państwo porzuca swoją neutralność i zaczyna ograniczać wolność religijną. Oficjalnie ustawodawca mówi, że nie dokonuje żadnego zamachu na przekonania religijne, ponieważ każdy, kto chce, może sobie prywatnie czytać Biblię, może ją nawet studiować na uczelni, ale nie może powoływać się na nią publicznie, kiedy dokonuje przestępstwa motywowanego nienawiścią, bo tak właśnie nazywana jest np. krytyka aborcji czy stosunków homoseksualnych – wyjaśnił.

Zaznaczył, że każda religia jest sprawą publiczną.

    – Ograniczanie prawa do publicznego powoływania się na święte księgi jest zamachem na wolność religijną. Teraz mówią o tym głośno kanadyjscy biskupi, środowiska ruchów obrony życia czy działacze organizacji prorodzinnych. A gdzie byli kilka miesięcy temu, gdy należało protestować? – pytał felietonista.

za:www.radiomaryja.pl

***
Kanada nie pachnąca.... żywicą.... żal...
kn