Film „Cristiada”, choć miesiąc po premierze, w wiekszości kin jest nieobecny. Duże sieci nie są filmem zainteresowane. Dlaczego hollywoodzka superprodukcja z gwiazdorską obsadą, opowiadająca o bohaterskiej walce o wolność i godność, budzi niechęć?
Przywołując przemilczane męczeństwo chrześcijan, „Cristiada” nie tylko uzupełnia lukę w historycznej narracji XX stulecia. Siłą filmu, a jednocześnie przyczyną bojkotu, jest jego uniwersalne przesłanie. Pokazuje bowiem mechanizm światopoglądowego terroru i wrogość masonerii do wyznawców Chrystusa. A to już nie historia, lecz współczesność. Widać to w Sejmie, w mediach, w orzeczeniach trybunałów. Film budzi lęk, bo pokazuje też, że prześladowaniom i agresji należy stawić opór. Wrogość wobec filmu wywołuje już reakcje. Środowiska chrześcijańskie same organizują pokazy dzieła. My też możemy pomóc filmowi. Stańmy po stronie filmowych bohaterów. Dotrzyjmy do lokalnego kina lub domu kultury, zamówmy seanse lub sami je zorganizujmy. Zagłosujmy biletami, tak jak zagłosowaliśmy telewizyjnymi pilotami, gdy TVP pokazała film Anity Gargas „Anatomia upadku”.
Jan Pospieszalski
za: niezalezna.pl (kn)
Jan Pospieszalski
za: niezalezna.pl (kn)