Włodzimierz Czarzasty (Lewica) został we wtorek wybrany na nowego marszałka Sejmu. Zastąpił na tej funkcji lidera Polski 2050 Szymona Hołownię.
Za wyborem Czarzastego na nowego marszałka głosowało 236 posłów, przeciw było 209, a od głosu wstrzymały się 2 osoby. Większość bezwzględna wyniosła 224 posłów.
Dotychczasowy marszałek Sejmu Szymon Hołownia podpisał w zeszły czwartek – 13 listopada – rezygnację z tej funkcji. Jest to wypełnienie umowy koalicyjnej, w myśl której w drugiej połowie kadencji na fotelu marszałka ma go zastąpić Włodzimierz Czarzasty.
Pos. M. Błaszczak: Układ postkomunistyczny, który rządzi Polską od 13 grudnia 2023 r., już nawet nie dba o pozory. To są po prostu komuniści
Marszałkiem Sejmu powinien być ktoś, kto jest wiarygodny pod względem swojego życiorysu, kto udowodnił, że stoi po polskiej stronie. A jeżeli popatrzymy na życiorys Włodzimierza Czarzastego, to wstąpienie do PZPR w 1983 roku dyskwalifikuje go jako polityka. To jest smutny dzień. To jest dzień, w którym Donald Tusk postanowił, że szefem polskiego Sejmu – czyli drugą osobą w państwie – marszałkiem Sejmu będzie komunista. Widać, że układ postkomunistyczny, który rządzi Polską od 13 grudnia 2023 roku, już nawet nie dba o pozory. To są po prostu komuniści – podkreślał Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, były minister obrony narodowej, we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
We wtorek Sejm wybrał Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. Posłowie PiS opuścili salę plenarną na czas prezentacji kandydata, wznosząc hasło: „Precz z komuną!”. Włodzimierz Czarzasty w przeszłości należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
– To jest smutny dzień. To jest dzień, w którym Donald Tusk postanowił, że szefem polskiego Sejmu – czyli drugą osobą w państwie – marszałkiem Sejmu będzie komunista. I to taki komunista, którego życiorys jest jednoznaczny. On w 1983 roku wstąpił do PZPR. To także dzień symboliczny, bo – pewnie nasi słuchacze nawet o tym nie wiedzą – 80 lat temu Bierut, czyli prezydent PRL-u z nadania moskiewskiego, odsłonił w Warszawie tzw. pomnik Czterech Śpiących, czyli pomnik wdzięczności Armii Czerwonej. To się działo 18 listopada 1945 roku. 18 listopada 2025 roku, 80 lat później, Włodzimierz Czarzasty głosami „Koalicji 13 grudnia” został marszałkiem Sejmu. To smutny dzień dla Polski. Widać, że układ postkomunistyczny, który rządzi Polską od 13 grudnia 2023 roku, już nawet nie dba o pozory. To są komuniści. To są po prostu komuniści – ocenił Mariusz Błaszczak.
Prawo i Sprawiedliwość nie przedstawiło swojego kandydata na wicemarszałka Sejmu. Jest to forma protestu przeciwko poprzedniemu odrzuceniu przez większość parlamentarną kandydatury Elżbiety Witek, a także – jak podkreślił szef KP PiS – przeciwko przewodniczeniu prezydium przez Włodzimierza Czarzastego.
– Ten Sejm jest pozbawiony elementarnej zasady poszanowania praw opozycji. My, Prawo i Sprawiedliwość, stanowimy największy klub parlamentarny, ale nie mamy swojego przedstawiciela w prezydium Sejmu, bo kandydatura pani marszałek Elżbiety Witek została odrzucona. To jest nasza demonstracja. Nie zgłaszamy kandydatury do prezydium Sejmu, gdyż nie uchodzi, żeby być w prezydium Sejmu, na którego czele stoi komunista, czyli Włodzimierz Czarzasty. W związku z tym zdecydowaliśmy, żeby nie było reprezentanta Prawa i Sprawiedliwości w tym prezydium. To ma charakter symboliczny. To właśnie nasz sprzeciw wobec komuny, która już w sposób jawny – nawet nie zawoalowany, jak wcześniej – wróciła do władzy razem z Donaldem Tuskiem (…). Marszałkiem Sejmu powinien być ktoś, kto jest wiarygodny pod względem swojego życiorysu, kto udowodnił, że stoi po polskiej stronie. A jeżeli popatrzymy na życiorys Włodzimierza Czarzastego, to wstąpienie do PZPR w 1983 roku dyskwalifikuje go jako polityka – akcentował były minister obrony narodowej.
Podczas rozmowy w „Aktualnościach dnia” Mariusz Błaszczak wskazał na kolejną kompromitację rządu. Premier Donald Tusk poinformował, że sprawcami aktu dywersji na torach kolejowych relacji Warszawa-Lublin są dwaj Ukraińcy, którzy od dłuższego czasu współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Opozycja domaga się dymisji ministra spraw wewnętrznych i administracji ze względu na chaos informacyjny w tej sprawie.
– To była kompromitacja rządzących, bo to rządzący operują instytucjami państwowymi, biorą odpowiedzialność za działania instytucji państwowych. Przecież fakty są takie, że mieszkańcy zgłaszali to, iż wieczorem doszło do czegoś nadzwyczajnego. Natomiast policja i służby specjalne – postawiłbym tu akcent na służby specjalne – nie zajęły się sprawą aż do następnego dnia. Dzięki zainteresowaniu mediów sprawa pojawiła się w przestrzeni publicznej. Rzecznik prasowa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji mówiła, że nie wiadomo, jakie były przyczyny tego zjawiska i wykluczała udział osób trzecich. Natomiast wicepremier w rządzie „koalicji 13 grudnia”, Gawkowski z SLD, twierdził następnego dnia rano, że mogło dojść do skradzenia torów albo – jak to się wyraził – może był tam jakiś challenge. (…) Polską rządzą ludzie zupełnie nieodpowiedzialni. Polską rządzą ludzie, którzy nie dbają o bezpieczeństwo – przekonywał gość „Aktualności dnia”.
Zdaniem byłego ministra obrony narodowej rządzący oraz podlegające im służby zamiast dbać o bezpieczeństwo Polaków, zajmują się ściganiem posłów Prawa i Sprawiedliwości.
– Służby specjalne zostały pozbawione programu, który umożliwia, mówiąc wprost, wykrywanie sabotażystów. Za czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości dzięki właśnie takim programom została wykryta siatka sabotażystów. Były aresztowania. Oni umieszczali kamerki przy trakcji kolejowej, przygotowując się, to nie ulega żadnej wątpliwości, do aktów dywersyjnych. A za czasów rządu Donalda Tuska okazuje się, że tylko Opatrzność Boża sprawiła, że nie doszło do tragedii w tym miejscu. Ja ufam w Opatrzność Bożą, ale od tego są władze, od tego są służby specjalne, żeby zapewnić osłonę kontrwywiadowczą. I tu państwo Tuska zawiodło na całej linii. Oni zajmują się ściganiem Prawa i Sprawiedliwości, ściganiem opozycji. Przecież ABW ma być wprzęgnięte w cały proces ścigania pana ministra Zbigniewa Ziobry, bo Donald Tusk już publicznie wydał wyrok skazujący ministra Ziobrę na areszt. Zamiast zajmować się osłoną kontrwywiadowczą i bezpieczeństwem, to zajmują się walką z opozycją – zwracał uwagę rozmówca Radia Maryja.
Zbigniew Ziobro: Bez Czarzastego nie byłoby afery Rywina
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro z okazji objęcia przez Włodzimierza Czarzastego funkcji marszałka Sejmu wspomina czasy afery Rywina, w której polityk Lewicy grał pierwsze skrzypce.
We wtorek przewodniczący Lewicy Włodzimierz Czarzasty został wybrany marszałkiem Sejmu. Nominacja ta wzbudziła krytykę, z uwagi na historię polityka zarówno w okresie PRL, jak i już w wolnej Polsce.
W „Odysei wyborczej” Krzysztof Skowroński rozmawia z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro o udziale Czarzastego w aferze Rywina. W tamtym czasie polityk był członkiem komisji śledczej, która miała wyjaśnić ten skandal korupcyjny.
Z całą pewnością pan Czarzasty odegrał wiodącą rolę w całym przedsięwzięciu. Był on, można powiedzieć, takim duchem sprawczym, na wszystkich etapach tego obszaru patologii, korupcji i nieprawidłowych praktyk. Przede wszystkim on gwarantował przeprowadzanie zmian legislacyjnych, które nadzorował z punktu widzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ale również z punktu widzenia rządu. Był łącznikiem pomiędzy głównymi wszystkimi aktorami całej tej afery, więc bez niego afery Rywina by nie było – mówił Zbigniew Ziobro.
Zdaniem wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości postkomunistyczna grupa, której przedstawicielem był Włodzimierz Czarzasty chciała zagwarantować kontrolę nad właścicielami mediów w Polsce.
Tak, aby te media przypadkiem nie trafiły w ręce wolnych Polaków. Na przykład redaktora Skowrońskiego, który prowadzi dzisiaj znaną i szanowaną rozgłośnie – zwrócił się Ziobro do redaktora naczelnego Radia Wnet.
Opisując ówczesny ład medialny, przebywający dziś na Węgrzech poseł podkreślił fasadowość procedur, według których decydowano, kto może działać w obszarze tzw. czwartej władzy i kto może wpływać na myślenie Polaków i ich decyzje polityczne.
I to była rola Czarzastego. Przy okazji wiązała się ona z realnymi pieniędzmi, czyli możliwością podejmowania decyzji, które rzutowały na środki finansowe – podkreślił gość „Odysei wyborczej”.
Krzysztof Wołodźko: Czarzasty jako marszałek Sejmu to smutne, symboliczne zamknięcie afery Rywina
„Grupa trzymająca władzę” w pełni wraca do politycznych łask – ubolewa publicysta.
Rozbawił, zasmucił mnie tweet posłanki Żukowskiej, która wczoraj z taką wielką dezynwolturą, zadowoleniem z siebie kazała uciekać do budy PiS-owi, Konfederacji i Partii Razem przy i napisała, że Lewica jest dziedziczką rewolucji francuskiej i rewolucji październikowej. I tak sobie pomyślałem, czy w związku z tym pani posłanka Żukowska utożsamia się z dziedzictwem sowieckich łagrów, czyli obozów koncentracyjnych, bo to trzeba zawsze przypominać, że łagry były obozami koncentracyjnymi, czy utożsamia się z dziedzictwem polskiej operacji NKWD z 1937 roku. To była naturalna, historyczna konsekwencja rewolucji październikowej z katowniami ubeckimi w powojennej Polsce, i wieloma innymi przykrymi, tragicznymi historii z polskich dziejów. […] Ta łatwość głupich skojarzeń w przypadku partii, która po dłuższym czasie. odzyskuje znów wpływ na władzę, jest wielka
mówi publicysta Krzysztof Wołodźko w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim.
Prezydent Karol Nawrocki o wyborze Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu: myślałem, że jesteśmy w innym miejscu
Wiele wypowiedzi pana marszałka godziło w wartości bliskie szerokim rzeszom Polaków, w tym mnie – mówi prezydent w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim.
Zawsze wiedziałem, że system PRL-owski to zło, zdania nie zmienię. Tworzenie komunizmu nie ma nic wspólnego z tradycją polskiej wolności
tak prezydent Karol Nawrocki komentuje objęcie funkcji marszałka Sejmu przez współprzewodniczącego Nowej Lewicy, wieloletniego przewodniczącego Stowarzyszenia „Ordynacka”, w latach 1983-1990 członka Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
Niezależnie od tego, jak krytycznie oceniam drogę pana marszałka – a także pana premiera – jestem gotów współpracować dla dobra Polski, dodaje głowa państwa i wyraża przekonanie, że Polacy wkrótce dostrzegą, iż sprawy państwa nie idą w dobrą stronę.
Rzecznik prezydenta: To policzek dla ofiar systemu komunistycznego
„Trudno jest mówić tutaj o tym, że 36 lat po upadku systemu komunistycznego, mamy marszałka Sejmu, na jakiego Polska zasługuje” – powiedział Rafał Leśkiewicz, komentując wybór Włodzimierza Czarzastego na nowego marszałka Sejmu.
Rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego w rozmowie z „Super Expressem” dodał, że tak naprawdę:
„Bez wątpienia Włodzimierz Czarzasty wywodzący się ze środowiska postkomunistycznego to policzek dla ofiar systemu komunistycznego, chociażby z lat 80”.
Zapewnił przy tym, że prezydent Karol Nawrocki zawsze znajdzie czas na spotkanie z marszałkiem. Dodał, że prezydent oczekuje, że kierowane przez niego projekty do Sejmu będą szybko procedowane i będą trafiać pod obrady Sejmu czy komisji, a rozpatrywane ich będzie odbywało się w sposób merytoryczny.
Siwiec szefem Kancelarii Sejmu. "Komuna wraca z buciorami! Wstyd i hańba"
Były członek PZPR Marek Siwiec decyzją marszałka Włodzimierza Czarzastego zostanie szefem Kancelarii Sejmu. Fakt, iż polityk, który w przeszłości jawnie kpił ze św. Jana Pawła II, obejmie taką funkcję, wywołał falę oburzenia. - Komuna wraca z buciorami! Wstyd i hańba! - komentuje Katarzyna Sójka, posłanka PiS.
Marek Siwiec szefem Kancelarii Sejmu
We wtorek Włodzimierz Czarzasty został nowym marszałkiem Sejmu. Objął on funkcję po Szymonie Hołowni. Podczas swojej pierwszej konferencji prasowej w nowej funkcji były działacz PZPR unikał rozmów o własnej przeszłości. Zapewnił natomiast o swojej lojalności wobec rządu i wypowiadał się pozytywnie o generale Wojciechu Jaruzelskim.
Dziś stało się jasne, kto będzie szefem Kancelarii Sejmu. Okazuje się, że potwierdziły się medialne spekulacje na ten temat. Stanowisko to obejmie Marek Siwiec, były członek PZPR, minister w Kancelarii Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego (1996–2004) i szef BBN (1997–2004).
Ta decyzja wywołała falę oburzenia w sieci.Poniżej przytaczamy wybrane komentarze :
"Mało wam, że komunista z PZPR jest marszałkiem Sejmu? No to spieszę poinformować, że juz oficjalnie wiadomo że Marek Siwiec będzie szefem Kancelarii Sejmu. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza przejmuje kontrolę nad Sejmem. Czeka nas śpiewanie Międzynarodówki na posiedzeniach?",
"Jednak Siwiec. Starzy towarzysze z PZPR-owskich spółek nomenklaturowych, które zapewniły przywódcom PRL pozycję oligarchów w III RP wracają. Nic dziwnego, że tow. Marszalek wprowadza zakaz alkoholu w Sejmie...",
"70-letni postkomunista Marek Siwiec wraca z emerytury, aby zostać nowym szefem Kancelarii Sejmu w wolnej Polsce. Siwiec był członkiem PZPR od 1977 r. do jej rozwiązania. Postkomuna wraca na pełnej petardzie!",
"Pełny powrót komunizmu za sprawą Donalda Tuska, Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka".
Siwiec naśmiewał się ze św. Jana Pawła II
Warto przypomnieć, że Siwiec w 1997 roku naśmiewał się ze św. Jana Pawła II. Wówczas prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, rządem kierował Włodzimierz Cimoszewicz, a resortem spraw wewnętrznych zarządzał Leszek Miller.
Gdy Kwaśniewski wysiadał z helikoptera, jego minister Marek Siwiec, naśladując gest Jana Pawła II, ucałował ziemię.
Czy minister Siwiec ucałował już ziemię kaliską?
– żartował wówczas prezydent.
Posłanka PiS Katarzyna Sójka wskazała, iż Siwiec był "komunistycznym szydercą, który kpił i parodiował Jana Pawła II".
Komuna wraca z buciorami! Wstyd i hańba! – oceniła.
Oskar Szafarowicz stwierdził, że powołanie Siwca na stanowisko szefa Kancelarii Sejmu "36 lat po rzekomym upadku komuny u boku towarzysza Czarzastego" wskazuje na "symboliczną obrzydliwość i arogancję Koalicji 13 grudnia, które są nie do opisania".
Czarzasty zachwalał Siwca
Czarzasty, odpowiadając na pytania dziennikarzy o powody powołania Marka Siwca na szefa Kancelarii Sejmu, przypomniał, że pełnił on wcześniej m.in. funkcję szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, a obecnie kieruje Centrum Pamięci o Holokauście „Babi Jar”.
Jako wiceszef PE, między innymi miał pod sobą sprawy organizacyjne. W Sejmie muszą być sprawdzeni odpowiedzialni urzędnicy, którzy umieją zarządzać całą strukturą, w której jest 460 posłów i posłanek oraz 1400 pracowników – mówił.
Podkreślał, że Siwiec to doświadczony i rzetelny urzędnik. Odniósł się też do głosów krytyki wskazując, że opinie na temat Siwca go "nie interesują".
Interesuje mnie sprawczość, podejmowanie decyzji, konsekwencja – oznajmił były członek PZPR.
za:pch24.pl