Publikacje polecane

Fabryka aborcji

Z Władimirem Panarinem, przewodniczącym Centrum Obrony Rodziny, Macierzyństwa i Dzieciństwa „Brzeg” w Czelabińsku, rozmawia Piotr Falkowski

„Brzeg” zajmuje się sprawami rodziny, dzieci, obroną życia. Jak to się stało, że zainteresował się Pan tą problematyką? Przecież w czasach komunistycznych nikt nie uczył o godności ludzkiego życia od poczęcia, aborcja była legalna i wykonywana w kolosalnych ilościach.


– To smutne, że w kraju, o którym mówiono „Święta Ruś”, gdy rozpadł się jako imperium, bezbożna władza zalegalizowała jako pierwsza na świecie morderstwa dzieci. To dało przykład całemu światu. Uważam, że jest to niezmywalna hańba, która stanowi przekleństwo naszego państwa. Mnie do zajęcia się obroną życia nienarodzonych skłoniła wystawa „Cicha rewolucja”. Wcześniej nie wiedziałem, że Rosja jest na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o liczbę aborcji. Obudziłem się jakby ze snu, te straszne fakty były jak kubeł zimnej wody: dzieci w ogromnej ilości zabijane są dla nauki, sukcesu, kariery, pieniędzy i innych rzeczy, na których skupia się reklama i które ceni świat. Oczywiście wiara w Boga i nieśmiertelność duszy jest jedną z przyczyn, które powodują, że z takim bólem odniosłem się do tego problemu. Mamy w stowarzyszeniu wielu prawosławnych, jestem pewien, że z tego właśnie powodu nasi zwolennicy działają z takim zapałem. Tego lata wiele organizacji pro-life dotąd rozproszonych w całej Rosji założyło federację „ZA zakazem aborcji”. Dzięki temu jest jedno centrum, jeden ruch, który powinien przyciągnąć tysiące młodych ludzi i odegrać decydującą rolę w sprawie przyjęcia ustawy o zakazie zabijania dzieci.

Co konkretnie robi stowarzyszenie w obronie dzieci i ich matek?

– Doszliśmy do wniosku, że społeczeństwo ocenia według zewnętrznego wizerunku i działań. Stwierdziłem, że nie można dopuścić, żeby nas oskarżano, że skazujemy „biedne” kobiety na głód i rozpacz, nie pozwalając im zabić dziecka. Dlatego przez pierwszy rok działalności skupiliśmy całą uwagę na pomocy. Otworzyliśmy mieszkanie-schronisko, zorganizowaliśmy magazyn odzieży i żywności, włączyliśmy do pomocy wolontariuszy: prawników, psychologów, kierowców, nauczycieli, lekarzy i innych. Dopiero gdy powstała dobrze funkcjonująca „fabryka” pomocy, zaczęliśmy zbierać podpisy za zakazem aborcji. Ta inicjatywa należy do [prawosławnego] Festiwalu „Za życiem”. Rozpoczęliśmy też pracę w klinikach położniczych i wchodzimy do szkół.

Czy taką pomocą dla kobiet w trudnej sytuacji związanej z macierzyństwem nie powinno zajmować się państwo?

– Państwo, czyli rząd, władza, składa się z ludzi, którzy chcą zarabiać pieniądze, nie zostać zwolnionymi i nie wyglądać źle w oczach społeczeństwa. Do aborcji u nas wszyscy przyzwyczaili się jeszcze w czasach sowieckich. Uczniom na biologii pokazuje się kłamstwo, że zarodki żaby i ludzkie embriony są podobne. Ludzi przekonano, że to nie człowiek, tylko zlepek komórek. Dlatego władza boi się przyjmować prawo, które wywoła niechęć społeczeństwa. W rzeczy samej w Rosji jest bardzo wielu zwolenników zakazu aborcji. Naszym zadaniem jest ich odnaleźć. A pozostałych zmusić do myślenia, postawić przed wyborem: czy jesteś za zabijaniem dzieci, choćby w nie wiadomo jakim celu, czy przeciw zabójstwu dziecka, bez względu na straty, jakie trzeba ponieść dla obrony małego człowieka. Na wojnie tysiące umierały w obronie wolności i życia matek, i dzieci. A teraz tysiące dzieci umierają, setki matek stają się bezpłodne, żeby dobrze zjeść i bogato żyć. Gdy tylko społeczeństwo powie rządowi, że władza powinna zakazać aborcji albo odejść z urzędów, to biurokraci zaraz ogłoszą, że zawsze byli przeciwko aborcji. Oczywiście gdyby prezydent postawił takie zadanie, w ciągu kilku miesięcy za pośrednictwem telewizji i mediów można byłoby przywrócić w społeczeństwie prawidłowe myślenie.

Co najczęściej popycha kobiety w Rosji do tak skrajnego kroku jak aborcja?


– Niewiedza. Zwykła niewiedza o następstwach i niewiedza, że poczęte dziecko już jest istotą ludzką. One same nam tak mówią: „Myślałam, że to zlepek komórek, może gdyby ktoś powiedział, co tam się znajduje”, „Nie wiedziałam, że to może doprowadzić do niepłodności i takich cierpień”. Kobieta zaczyna się tym interesować już po poczęciu. W rodzinie – wszystkie robiły aborcje i mają sumienie zabite, w szkole – temat zakazany, na uczelni – nikogo to nie interesuje, media – nie chcą tracić oglądalności, władza – robi to, czego oczekuje zwierzchność lub większość i też ogląda się na słupki poparcia. Nawet w Cerkwi nie chcą mówić o tym zbyt głośno, bo też boją się mediów i opinii publicznej. Jeśli jesteś przeciw zabijaniu dzieci, to przedstaw rozwiązanie skutków tego zakazu! A nikt nie chce tego robić. Tu potrzebna jest praca wszystkich. Gdyby kobieta wiedziała wcześniej o skutkach aborcji, o tym, że to już człowiek, to łatwiej byłoby jej zachować czystość albo by rodziła, ale nigdy by nie dokonała aborcji. A teraz według badań kobieta mająca do wyboru urodzenie i oddanie dziecka lub aborcję uznaje tę ostatnią za najmniejsze zło. Wszystko z niewiedzy.

Od jakiegoś czasu pojawiają się w Dumie projekty mające na celu ograniczenie aborcji. Niedawno uchwalono zakaz reklamy aborcji, jest pomysł, by nie była przeprowadzana bezpłatnie.

– Te inicjatywy to dobry znak. Po pierwsze, świadczą o tym, że wśród polityków i we władzy są siły gotowe bronić życia dzieci i domagać się zakazu aborcji. Po drugie, oni w pewien sposób badają grunt i pozwalają społeczeństwu przyzwyczaić się do tego tematu. Widzimy, jakie argumenty wykorzystują zwolennicy rozwiązania „zostawić wszystko, jak jest”, i przygotowujemy kontrargumenty. Kiedy sprawa wejdzie na ekrany telewizyjne, będziemy gotowi odpowiadać na wszelkie sprzeciwy. Każda wzmianka na ten temat jest więc na naszą korzyść. Najgorzej, gdy coś przyjmuje się po cichu, wtedy tworzy się kłamstwo. A kiedy kwestia poddawana jest debacie i zaczynają się spory, pojawia się szansa, by wygrał ten, kto mówi prawdę. Na przykład zwolennicy opcji pro-choice i aborcji tak naprawdę powtarzają cały czas kilka argumentów: zwiększy się śmiertelność w wyniku nielegalnych aborcji, zakaz aborcji spowoduje tylko wzrost ilości sierot, inne kraje przez to przeszły i nic dobrego nie wyszło. Wystarczy przedstawić statystyki i fakty zaprzeczające tym tezom i dowodzące czegoś zupełnie innego.

Uważa Pan, że prawo wpływa na ludzi, ich przekonania moralne i rzeczywiste zachowanie?

– Jednoznacznie tak. Jeśli człowiek wie, że coś jest zakazane, to nawet podświadomie, intuicyjnie czuje przed tym strach, bo narusza prawo. A jeśli i państwo czegoś nie zakazuje, i społeczeństwo nie potępia, to taką ścianę ciężko jest przebić nawet logiką i oczywistymi faktami.

Sądzi Pan, że kiedyś dojdzie do prawnego zakazu aborcji w Rosji?

– Tak. W Polsce udało się w dużym zakresie. Co więcej, jestem pewien, że zakaz aborcji w Rosji pociągnie za sobą dalszą reakcję i podobne prawo pojawi się jeszcze w kilku państwach. Zakaz aborcji jest w Rosji możliwy. Już uchwalono prawa, które kierują nas w tę stronę – prezydent Władimir Putin podpisał ustawę wprowadzającą zakaz reklamy aborcji.

I Polska może być przykładem. Ale u nas ta ochrona życia też jest niepełna, poza tym tendencja w Europie i na świecie jest raczej odwrotna.

– Zawsze dajemy przykład Polski. Wielu nie wie, co powiedzieć, kiedy mówimy: „Przecież w Polsce zakazano”! Szczególnie ważna jest dla nas statystyka pokazująca pozytywne zmiany. Na przykład kiedy mówią nam, że wzrośnie śmiertelność kobiet, odpowiadamy: „W Polsce zakazano aborcji w 1993 r., po tym liczba aborcji spadła o kilkadziesiąt razy”. Ale nawet w Polsce prawo nie chroni dzieci przed antykoncepcją wczesnoporonną, która też jest zabiciem poczętego dziecka, to jest spiralami wewnątrzmacicznymi i pewnymi środkami hormonalnymi. Planujemy uwzględnić to doświadczenie. Prawo w Rosji będzie bardziej konsekwentne. Jeśli już chronić życie dzieci, to nie tylko przed pewnymi rodzajami kaźni, ale w sposób zasadniczy przed zabójstwem.

W Rosji władza dość skutecznie przeciwstawia się propagandzie homoseksualnej. To sukces. Ale z drugiej strony w Rosji tradycyjna moralność jest słaba. Dzieci rzadko przychodzą na świat i wychowują się w normalnej rodzinie.

– Jestem przekonany, że wysoka liczba rozwodów jest następstwem aborcji. Rodzina, w której była aborcja, bardzo często się rozpada. Ludzie czują, że popełnili coś strasznego, że są współuczestnikami zbrodni, i ich relacje się ochładzają. Normalne stosunki może przywrócić narodzenie dziecka, ale często bezpłodność, choroby, powikłania poaborcyjne nie dają czasu na odbudowanie rodziny po tragedii zabójstwa własnego dziecka za zgodą obu stron. Kiedy zakaże się aborcji, to i rozwodów będzie mniej.

Dziękuję za rozmowę.


Piotr Falkowski

***

Apel do premiera Kanady Stephena Harpera o podjęcie działań, które umożliwią jak najszybsze opuszczenie więzienia przez Mary Wagner i przywrócą jej dobre imię.

List w obronie Mary Wagner

Pani

Alexandra Bugailiskis

Ambasador Kanady w Rzeczypospolitej Polskiej

ul. Jana Matejki 1/5

00-481 Warszawa



Pan

Stephen Harper

Premier Rządu Kanady

Partia Konserwatywna





Szanowny Panie Premierze!

Jako katolicy jesteśmy poruszeni sprawą Mary Wagner, która została skazana przez Sąd w Kanadzie na więzienie za to, że broniła prawa dzieci poczętych do życia. Pani Wagner już ponad rok odsiaduje karę w Vanier Center for Women w Milton (Ontario).

„Przestępstwo”, którego rzekomo miała się dopuścić, polegało na tym, że zgodnie ze swoją wiarą i sumieniem pokojowo manifestowała przed centrum aborcyjnym, modliła się i rozmawiała z wchodzącymi do niego kobietami, próbując przekonać je, by nie zabijały swoich poczętych dzieci. Sędzia, który skazał kanadyjską obrończynię życia, uznał, że „narażała” w ten sposób pacjentki na dodatkowy stres, i całkowicie pominął jej racje moralne i religijne. Jest to dla nas szczególnie bulwersujące, tym bardziej że Pani Wagner swoimi działaniami dała świadectwo, jak podążać drogą cywilizacji życia. Tymczasem okazało się, że w Kanadzie – kraju, dla którego ważna jest demokracja i pluralizm, za odmienny pogląd karze się więzieniem.

W związku z tym zwracamy się do Pana Premiera jako lidera Partii Konserwatywnej w Kanadzie, aby podjął Pan kroki, które umożliwią jak najszybsze opuszczenie więzienia przez Panią Wagner. Mamy nadzieję, że wstawi się Pan za tą odważną kobietą i podejmie działania, które przywrócą jej nie tylko wolność, ale także dobre imię.

za:www.naszdziennik.pl/wp/65523,fabryka-aborcji.html