W reakcji środowisk lewicy na akcję publicznej deklaracji respektowania prawa Bożego i naturalnego przez lekarzy podpisujących „Deklarację Wiary Lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej” warto zwrócić uwagę na wyjątkowo rażący brak uczciwości wobec jej sygnatariuszy.
Środowiska libertyńskie groteskowo oskarżają ich nawet o łamanie Kodeksu etyki lekarskiej. Za co? Za to, że przyznają prymat Prawu Bożemu i naturalnemu nad stanowionym, tak często sankcjonującym wynaturzenia i działania na szkodę człowieka? Za to, że czują potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji? A czy takich ideologii nigdy nie było, nie ma i nie będzie? Za to, że stoją w obronie godności monogamicznego małżeństwa będącego fundamentem naszej cywilizacji?
Dla zaczadzonych relatywizmem skrybów nieważna jest prawda i logika, a przecież to lekarze respektujący Prawo Boże stoją na straży medycyny, tak aby nie przepotwarzyła się w pseudomedycynę. Występują w obronie etyki lekarskiej i mają pełne prawo do tego, aby za podstawę swoich działań przyjąć odniesienie do Boga zawarte w Deklaracji Wiary. Przebicie się tych prostych faktów przez opary komunizmu cuchnące nieustępliwie w niektórych redakcjach graniczy z niemożliwością. Niby zrozumiały język Deklaracji wywołuje jazgot niezrozumienia ludzi, którym najbliżej do ideologii bolszewickiej.
Portal tvn24.pl relacjonuje, że „Deklaracja Wiary Lekarzy, głosząca m.in., że ludzkie ciało i życie są święte i nietykalne od poczęcia do naturalnej śmierci, wywołuje protesty ze strony innych medyków. Twierdzą, że jest ona ’sprzeczna z polskim prawem’, a także z przysięgą Hipokratesa”. Zastanówmy się więc może wspólnie z autorami tych kuriozalnych wypowiedzi, czy przypomnienie oczywistej prawdy będącej wyrazem porządku naturalnego w jakikolwiek sposób może naruszać etykę lekarską lub przeczyć przysiędze Hipokratesa? On sam pisał, że „nie poda kobiecie środka poronnego”. Osobom nakręcającym facebookową akcję przeciwko Deklaracji również wypadałoby się douczyć, a jeśli są rzeczywiście lekarzami, treść przysięgi Hipokratesa powinna być im znana.
Niebywałe, że przeciwko Deklaracji opracowanej z inicjatywy byłej więźniarki niemieckiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück z blokiem dla kobiet – „królików doświadczalnych”, stają dyletanci pozbawieni wyobraźni co do konsekwencji swoich postaw. W tej reakcji medialnej widać jak najgłębsze doświadczenia i przemyślenia dr Wandy Półtawskiej, świadka zbrodni ludzi negujących istnienie Boga, stykają się z murem bezmyślności naiwnych lub cynizmem złych. Czy o troskę o pacjenta im chodzi, jak krzykliwie deklarują? Medialna histeria ma sprawić wrażenie, że lekarze podpisujący Deklarację nie będą służyć chorym. Kłamliwie sugeruje się, że z przyczyn światopoglądowych mogą odmówić leczenia. Nie odmówią –Deklaracja jest dodatkowym potwierdzeniem woli służby, w myśl powołania do ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. A to, czemu się sprzeciwia, wbrew upowszechnianemu przekonaniu, nie stanowi wcale przedmiotu medycyny. Nie są nim ani zabijanie nienarodzonych albo chorych, ani manipulacje życiem i płciowością!
Zadać należałoby pytanie: czy osoby agresywnie występujące przeciwko lekarzom, którzy podpisali Deklarację, mają czyste ręce. Jakie lody chcą kręcić na medycynie i służbie zdrowia? Czy aborcyjne praktyki uśmiercania, eutanazji, in vitro, antykoncepcji, sterylizacji lub zmiany płci to „usługi”, do wykonywania których chcieliby zagonić lekarzy, pozbawionych możliwości sprzeciwu wobec uczestnictwa w tych procederach? Nie godzimy się na tak poniżające traktowanie! Lekarz nie jest bezrozumnym cyborgiem, niewolnikiem czyichś indywidualistycznych zachcianek występujących przeciwko życiu, zdrowiu i zwykłemu zdrowemu rozsądkowi. Lekarz ma obowiązek używać rozumu i sumienia w zgodzie z Prawdą o stworzeniu. Nie jest sługą cywilizacji śmierci. Infantylne jest wobec tego nawoływanie, by lekarzom podpisującym Deklarację NFZ nie przedłużał kontraktów (w tych hasłach pomijam już brak zrozumienia dla organizacji służby zdrowia). Również pisaniem od rzeczy jest posądzanie lekarzy podpisujących Deklarację o „oportunizm”, co piórem profesora Turki zdarzyło się nie gdzie indziej, jak na łamach „GW”. Ilu to już lekarzom rzucano kłody pod nogi przez ich klarowne i nieoportunistyczne (!) właśnie wyrażenie przywiązania do zasad moralnych?
Deklaracja Wiary szczególnie obliguje do kierowania się lekarską etyką zawodową. Stanowi ponadto szansę odbudowania zaufania do środowiska lekarskiego, podkopywanego przez ideologiczne media, które obecnie szczują przeciwko lekarzom i studentom wyrażającym najgłębsze motywy do służby pacjentowi od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, a innymi razy oczerniają środowisko lekarskie o zgoła przeciwne i bezideowe postawy. Studenci medycyny, nie bójcie się podpisywać Deklaracji Wiary!
Dr hab. Andrzej Lewandowicz
za: http://www.naszdziennik.pl/mysl/81688,histeria-wokol-deklaracji-wiary.html
Lecz położne bały się Boga i nie wykonały rozkazu króla egipskiego, pozostawiając przy życiu nowo narodzonych chłopców (Wj 1-17)
Faraon wydał rozkaz zamordowania wszystkich nowo narodzonych chłopców. Nakazał ich mordować położnym. Rozkaz wprawdzie wydał, ale położne nie poddały się temu dyktatowi, ponieważ bały się bardziej Boga niż ludzi. Wolały okłamać władcę, niż zabijać dzieci. Efekt tego był taki, że „Bóg dobrze czynił położnym, a lud [izraelski] stawał się coraz liczniejszy i potężniejszy. Ponieważ położne bały się Boga, również i im zapewnił On potomstwo” (Wj 1-20).
Jak bardzo pasują te słowa z Pisma Świętego do dzisiejszej sytuacji w Polsce, gdy oto władza i sprzymierzone media prowadzą zmasowany atak na dobrych, szlachetnych i prawych ludzi.
Wspaniała i godna naśladowania postawa lekarzy katolickich, którzy poszli pod prąd ideologii zła, doprowadzając do furii libertyńskich wrogów chrześcijaństwa i Kościoła, przynosi owoce. Niemal 31 tys. osób poparło już lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary (zob. tutaj). Polacy zaczęli się organizować. Tego nikt już nie zatrzyma, a na pewno nie rozwrzeszczana mniejszość ekstremistów.
Rozpętana przez „Gazetę Wyborczą” i podchwycona przez „Newsweek”, TVN czy „Wprost” nagonka na ekspertów i specjalistów, bez których trudno sobie wyobrazić dzisiejszą medycynę w Polsce, jest wspaniałą okazją do weryfikacji naszej własnej wiary. Jest możliwością do ustawienia się po właściwej stronie i zaświadczenia o Prawdzie.
Oczywiście wojna z chrześcijaństwem przynosi także trudne momenty, w postaci brutalnego ataku na odważnych i głośno przyznających się do Kościoła, zasad chrześcijańskich i Chrystusa ludzi sumienia.
Chrystus powiedział: „Tak jak Mnie znienawidzili, tak i was nienawidzić będą. Gdybyście byli z tego świata, świat by was kochał, ale ponieważ nie jesteście z tego świata, tylko należycie do Mnie, dlatego świat będzie was nienawidził”. To proroctwo w XXI wieku jest jeszcze bardziej aktualne niż w ubiegłych wiekach.
Gdyby chrześcijanie głośno pochwalali morderstwa nienarodzonych dzieci, akceptowali zboczenia w postaci homoukładów i związków jednopłciowych, nazywanych kłamliwie małżeństwami czy rodziną, gdyby popierali eutanazję i inne patologie postmodernistycznego hedonizmu, wówczas świat by ich niewątpliwie kochał. Jakżeż to wspaniała sytuacja dla chrześcijanina, gdy świat staje się wrogiem, gdy nie głaszcze i się do niego nie przymila.
Sytuacja, w jakiej znaleźli się dziś katoliccy lekarze, którzy podpisali deklarację sumienia, można określić jako błogosławioną.
„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5,10-12).
Katolicy w Polsce, ba, chrześcijanie różnych denominacji są z nich dumni. Ten wspaniały gest i odważny wyraz uformowanej i głęboko przemyślanej wiary jest dla wielu świadectwem i zachętą. Dodaje otuchy i wzmacnia.
Dzisiaj ucisk przyjmuje postać białego męczeństwa, gdy prześladowanie dotyka wierzącego w Chrystusa w mediach, w pracy, kiedy człowiek wierzący atakowany jest przez dziennikarzy, polityków, rządzących, także przez Ministerstwo Zdrowia czy Naczelną Izbę Lekarską, które stają się tchórzliwymi marionetkami rozpasanej mniejszości.
Nie zgadzając się na zdradę Chrystusa i Ewangelii, wierzący będą opluwani, będą nazywani ultrakatolikami, dewotami, fundamentalistami, wsteczniakami, chociaż, jak w przypadku prof. Chazana, znaczą i stanowią, pod względem intelektualnym, moralnym i statusu zawodowo-naukowo-społecznego, więcej niż każdy z osobna i razem wzięty zaczadzony nienawiścią komentator, kontestujący jego humanistyczną postawę, która wierna przysiędze Hipokratesa chce bronić życia i zdrowia bezbronnych. W końcu do tego został powołany każdy lekarz, żeby leczyć, ratować, a nie żeby być rzeźnikiem. Lekarze o inklinacjach morderczych i rzeźniczych powinni zmienić zawód. Na pewno nie prof. Chazan. Śpię spokojniej, gdy wiem, że są jeszcze tacy dyrektorzy szpitali, jak prof. Bogdan Chazan.
I odwrotnie, myślę, że chrześcijanin, który nie napotyka na szykany, odrzucenie, niezrozumienie, powinien zastanowić się, w którym miejscu swojej relacji z Chrystusem się znajduje, czy jest ona rozwijana, czy zwijana.
Piekło na ziemi, które media socjalibertyńskie nieudolnie próbują zgotować lekarzom od deklaracji, oznacza, że się boją przyjaźni kogokolwiek z Chrystusem.
I nie muszę nawet dodawać, że dla chrześcijanina ta ostatnia relacja jest ważniejsza od jakiekolwiek peanu zgotowanego na jego cześć przez lewicowe czy liberalne media.
dr. Tomasz M. Korczyński
za: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/81737,brawo-swiadkowie-prawdy-brawo-prof-chazan.html
Kaja Godek Kto chce dziecko chronić, ten przedstawiany jest jako bezduszny moralista kupujący sobie spokój sumienia kosztem cudzej tragedii-pisze Kaja Godek.Okładka jutrzejszego„Wprost"zapowiada atak na prof. Chazana.
Temat z okładki jutrzejszego tygodnika „Wprost" zapowiada się na atak personalny na dyrektora warszawskiego Szpitala św. Rodziny prof. Bogdana Chazana. Nie zamierzam komentować samego materiału, gdyż nie jest on dziś jeszcze dostępny, niemniej już sama upubliczniona dziś grafika mówi wiele o tonie, w jakim podwładni naczelnego Sylwestra Latkowskiego próbują rozprawić się z niewygodnym lekarzem.
Mamy więc cytat z wywiadu z pacjentką, której dziecko okazało się nosić śmiertelną wadę rozwojową: Moje dziecko nie ma czaszki, mózg jest w zaniku. Szpital odmówił mi aborcji. Z drugiej strony zdjęcie dokumentu podpisanego przez prof. Chazana: Szanowna Pani, Chciałbym Panią poinformować, że nie mogę wyrazić zgody na wykonanie aborcji u Pani dziecka w Szpitalu Specjalistycznym im. św. Rodziny ze względu na konflikt sumienia. Proponuję objęcie w Szpitalu opieką Pani i dziecka podczas ciąży, porodu i po porodzie. Istnieje możliwość uzyskania porady dotyczącej perinatalnej opieki paliatywnej w Warszawskim Hospicjum dla Dzieci przy ul. Agatowej 10 w Warszawie. Z poważaniem, Bogdan Chazan. W dole okładki krzyczący tytuł: Deklaracja braku sumienia.
„Wprost" celuje we wzbudzenie u czytelnika negatywnych emocji wobec prof. Chazana. Chodzi o to, by oburzyć się, że w tak trudnej sytuacji pozostawił pacjentkę bez pomocy. Zwolennicy zabijania dzieci od zawsze jako rozwiązanie problemów z dzieckiem proponują eliminację samego dziecka. Kto chce dziecko chronić, ten przedstawiany jest jako bezduszny moralista kupujący sobie spokój sumienia kosztem cudzej tragedii.
Spróbujmy jednak nie poddać się emocjonalnemu przekazowi i na spokojnie przeanalizujmy, o jakiej sytuacji mowa.
Po pierwsze wiadomo, że dziecko (zwróćmy uwagę, że sama matka mówi o nim dziecko, a nie płód) nosi poważną wadę, która wkrótce doprowadzi do jego zgonu. Być może nastąpi to jeszcze przed narodzinami, być może wkrótce po nich. Na pewno oczekiwanie na śmierć dziecka jest sytuacją trudną i mamie należy współczuć, że znalazła się w takim położeniu. Nie tak to wszystko miało wyglądać, jest pewnie wiele żalu i rozczarowania. Niewątpliwie dramat.
Jak zareagował prof. Chazan? Po pierwsze nie zgodził się zabić dziecka. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego – śmierć nie jest terapią, którą aplikuje się na dolegliwości, nawet jeśli są one ciężkie i nieodwracalne. Dokładnie tak samo postępują lekarze innych specjalności diagnozujący dzieci w kierunku poważnych schorzeń. Czy od lekarza onkologa, który właśnie wykrył u kilkulatka nieoperacyjnego guza mózgu oczekiwalibyśmy, że wraz z informacją o chorobie złoży propozycję zabicia małego pacjenta? Czy raczej, że zaproponuje opiekę medyczną taką, jaka w tej sytuacji wydaje się najlepsza i pozwoli maluchowi spędzić ostatnie chwile życia w sposób jak najbardziej godny? Właśnie w ten sposób zachował się prof. Chazan wraz z odmową aborcji oferując dalsze prowadzenie ciąży i opiekę okołoporodową. Co więcej podał też kontakt do świetnego hospicjum perinatalnego, gdzie zespół fachowców – lekarzy, pielęgniarek, psychologów – znających specyfikę wad letalnych i zorientowanych w możliwościach pracy także z rodzinami chorych dzieci, może udzielić profesjonalnego i wieloaspektowego wsparcia ciężarnej.
Jest to wzorcowe zachowanie lekarza, który nie daje zrobić z siebie zabójcy, nawet jeśli przepisy taką zmianę by sugerowały. Jest to też zachowanie współczującego człowieka, który widzi, w jak trudnej sytuacji znalazła się pacjentka i chce ochronić ją i jej dziecko przed jeszcze większą tragedią. I nie pozostawia jej bez pomocy.
To smutne, że Latkowski i spółka przyłączają się do nagonki na lekarzy, którzy chcą pozostać ludźmi.
Zmasowana akcja przeciw prof. Chazanowi i wysuwanie przeciw niemu absurdalnych oskarżeń pokazuje, że człowiek, który jest doskonałym fachowcem, a przy tym trzyma się zasad moralnych, jest solą w oku dla ludzi, którzy przychodząc do pracy, zostawiają etykę za drzwiami.
za:www.fronda.pl/a/wprost-atakuje-profesora-chazana-za-to-ze-pozostal-czlowiekiem,38305.html
"Odbyłem rozmowę z podstawioną „pacjentką" przedstawiając zagrożenia dla kobiety związane ze stosowaniem tabletki po stosunku oraz możliwość śmierci zarodka, jeżeli doszło do poczęcia".
Tak prof. Bogdan Chazan komentuje artykuł, jaki na jego temat ukazał się w najnowszym numerze „Newsweeka”. Dodaje, że podczas wizyty owej podstawionej pacjentki zostało wykonane badanie USG, z którego wynikało, że w jajniku jest już ciałko żółte, a więc nie było możliwości, by zaszła w ciążę poprzedniego dnia. Zarzuca tygodnikowi, że przekazuje wiele fałszywych informacji na jego temat.
Na łamach „Rzeczpospolitej” prof. Chazan podkreśla, że klauzula sumienia dotyczy wszystkich czynności lekarskich, których wykonywanie jest sprzeczne z sumieniem lekarza. Lekarz uważa, że trwająca nagonka na niego i szpital św. Rodziny jest kalką wydarzeń sprzed dziesięciu lat. Feministyczne organizacje zarzucały wtedy profesorowi, że nie dba o zdrowie reprodukcyjne kobiet. „Uważały widocznie, że dla zdrowej prokreacji u kobiety najważniejsze jest dokonanie aborcji” – komentuje lekarz. I dodaje, że o jego pracy najlepiej świadczą efekty – dziesięć lat temu, kiedy Chazan rozpoczynał pracę w szpitalu odbywało się 400 porodów rocznie, obecnie jest ich 4500.
Zdaniem lekarza, burza o deklarację wiary wybuchała, bo to „dobra okazja dla tych, która za wszelką cenę chcą laicyzować społeczeństwo i sprawić, żeby medycyna utraciła swój tradycyjny charakter, którego symbolem jest dobry Samarytanin”. Tym ludziom zależy na tym, aby lekarze pracowali „w trybie urzędniczym”. „Lewica obyczajowa przegrała wybory. Trafiła się okazja, żeby trochę powalczyć, żeby znowu pokazać się w mediach, by po raz kolejny zademonstrować swoje nieprzejednane i wojownicze oblicze” – komentuje prof. Chazan.
za:www.fronda.pl/a/prof-chazan-odpowiada-na-zarzuty-lekarz-to-nie-urzednik,38337.html
Lekarze, którzy podpisali Deklarację Wiary zadeklarowali tyko,że życie ludzkie jest najważniejszą wartością i chcą go bronić od poczęcia do naturalnej śmierci- mówi Małgorzata Sadurska.
Fronda.pl: Nagonka na lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary trwa. Widać to m.in. w gazetach, które dziś się ukazały. Czy może zdarzyć się tak, że ta nagonka pociągnie za sobą konkretne konsekwencji wobec lekarzy, którzy chcą postępować zgodnie ze swoim sumieniem?
Małgorzata Sadurska: Za podpisanie Deklaracji Wiary nie może być żadnych konsekwencji. Żaden logicznie myślący minister nie powinien wyciągać represji odnośnie tych lekarzy, którzy ją podpisali. Nie można stawiać prawa ludzkiego ponad prawo Boże. Lekarze, którzy podpisali Deklarację Wiary nie powiedzieli, że nie będą leczyć leczyć, ratować życia. Nie powiedzieli, że nie będą stosować procedur zgodnych z ich sumieniem. Lekarze tylko zadeklarowali, że życie ludzkie jest najważniejszą wartością i chcą go bronić od poczęcia do naturalnej śmierci. Lekarze, którzy podpisali Deklarację Wary nie chcą uczestniczyć w eksperymentach medycznych, które są sprzeczne z Ewangelią. Będą zawsze stali na gruncie przysięgi Hipokratesa, czyli będą leczyć i walczyć o życie ludzi.
Nagonka na lekarzy, dr Chazana, czy też z mojego regionu, na pana prof. Oleszczuka, moim zdaniem jest kolejną odsłoną walki z wiarą, Kościołem i Ewangelią. Deklaracja Wiary jest tym na co każdy lekarz ma prawo się powoływać, czyli klauzulą sumienia. Jest ona dopuszczalna w polskim prawie. Każdy lekarz ma prawo odmówić wykonania aborcji czy też uczestniczenia w innych procedurach, które są sprzeczne z jego przekonaniami.
Moim zdaniem skandaliczna była wypowiedź pana min. Neumana, w której stwierdził, że będą wyciągane sankcje karne od lekarzy. Proszę zwrócić uwagę, że mówi to osoba, która powinna dbać o wszystkich lekarzy, służbę zdrowia i walczyć ze wszelkimi przejawami nagonki na lekarzy, zwłaszcza z uwagi na podpisanie przez niech Deklaracji Wiary
Ja z wielką radością przyjęłam informację, że ponad 3 tys. lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych oraz studentów medycyny ją podpisało. Absolutnie nie zgadzam się z tym, by lekarzy ze względu na to, że podpisali Deklarację Wary spotkały jakiekolwiek sankcja prawne, karne, służbowe. To jest niedopuszczalne. Ten skowyt różnych środowisk, lewicowych czy liberalnych, jest to próba zabłyśnięcia. Znalezienia sobie niszy, pokazania, że są, zabierają głos. W Polsce ponad 90 proc. społeczeństwa przyznaje, że jest katolikami. Mam więc nadzieję, że głosy środowisk mniejszościowych nie wpłynie na większość, a lekarze jeszcze chętniej będą podpisywali Deklarację Wiary, by pokazać, że są solidarni z tymi osobami, które były atakowane.
za:www.fronda.pl/a/malgorzata-sadurska-dla-frondapl-lekarz-ma-prawo-odmowic-wykonania-aborcji,38329.html
Afera o to, że lekarz chciał pomóc, a nie zabić! „Wprost” i „Newsweek” „wytropiły” nowy "skandal". A jego istotą jest to, że prof. Chazan zamiast zabijać chce rzeczywiście pomagać kobietom i służyć także ich dzieciom.
W największym skrócie skandalem, jaki wytropiły media jest to, że profesor Chazan, gdy zgłosiła się do niego kobieta w ciąży, nosząca w sobie dziecko z wadami letalnymi (uniemożliwiającymi przeżycie poza organizmem matki) odmówił jej zabicia dziecka, a zamiast tego zaproponował opiekę w znakomitym hospicjum prenatalnym. I to właśnie ma być pierwszy skandal. A drugim jest to, że ten znakomity lekarz nie przepisał dziennikarce „Newsweeka” trutki na dzieci, niekiedy określanej mianem pigułki dzień po. I obie te sprawy mają go dyskwalifikować jako lekarza i dyrektora szpitala.
Problem polega tylko na tym, że prof. Chazan zachował się tak jak należy. Rolą lekarza nie jest bowiem zabijanie pacjentów (a dziecko w łonie matki jest także pacjentem), ale ich leczenie czy pomoc w godnym, zgodnym z naturą odejściem. To właśnie zrobił prof. Chazan. On jasno powiedział, że zabić nie może, ale że sugeruje miejsce, gdzie można uzyskać najlepszą pomoc. Pomoc tak dla matki, jak i dla dziecka. I nie zmienia tego fakt, że dziecko jest ciężko chore i prawdopodobnie samo umrze po narodzinach. Z tego bowiem, że każdy nas umrze nie wynika w najmniejszym stopniu, że lekarz ma prawo nas zabijać.
Nie jest też tak, że lekarz ma obowiązek przepisywania pacjentowi środków medycznych na życzenie. A już na pewno nie musi przepisywać trutki na dzieci, która niczego nie leczy, a jedynie prowadzi do zabicia poczętego dziecka. Taki jest jej cel, i nie widać powodu, by lekarz miał w tym uczestniczyć. Wymaganie tego od niego jest sprowadzeniem go do roli dostarczyciela usług medycznych, a dokładniej pomocnika w zabójstwie. Chwała więc profesorowi Chazanowi za to, że nie pozwolił sprowadzić godności swojego zawodu do takiego poziomu.
I wreszcie kwestia ostatnia: czy profesor mógł nie wskazać innego lekarza? Otóż nie tylko mógł, ale powinien. Wymóg wskazania innego zabójcy jest bowiem sprzeczny z zasadą wolności sumienia, która jest gwarantowana przez polską konstytucję i prawo międzynarodowe. Pomysł, by lekarz, którzy nie chce zabijać wskazywał innego oznacza skazanie go na współudział w działaniu, które uważa on za złe. Dobrze, że profesor Chazan miał to odwagę jasno powiedzieć i wskazać.
Dlatego wszystkim, którzy go krytykują mam do powiedzenia jedno: odczepcie się od prof. Chazana. To on, a nie ci, którzy zabijają pacjentów, zachowuje się jak lekarz.
Tomasz P. Terlikowski
za:www.fronda.pl/a/afera-o-to-ze-lekarz-chcial-pomoc-a-nie-zabic,38316.html
Dla zaczadzonych relatywizmem skrybów nieważna jest prawda i logika, a przecież to lekarze respektujący Prawo Boże stoją na straży medycyny, tak aby nie przepotwarzyła się w pseudomedycynę. Występują w obronie etyki lekarskiej i mają pełne prawo do tego, aby za podstawę swoich działań przyjąć odniesienie do Boga zawarte w Deklaracji Wiary. Przebicie się tych prostych faktów przez opary komunizmu cuchnące nieustępliwie w niektórych redakcjach graniczy z niemożliwością. Niby zrozumiały język Deklaracji wywołuje jazgot niezrozumienia ludzi, którym najbliżej do ideologii bolszewickiej.
Portal tvn24.pl relacjonuje, że „Deklaracja Wiary Lekarzy, głosząca m.in., że ludzkie ciało i życie są święte i nietykalne od poczęcia do naturalnej śmierci, wywołuje protesty ze strony innych medyków. Twierdzą, że jest ona ’sprzeczna z polskim prawem’, a także z przysięgą Hipokratesa”. Zastanówmy się więc może wspólnie z autorami tych kuriozalnych wypowiedzi, czy przypomnienie oczywistej prawdy będącej wyrazem porządku naturalnego w jakikolwiek sposób może naruszać etykę lekarską lub przeczyć przysiędze Hipokratesa? On sam pisał, że „nie poda kobiecie środka poronnego”. Osobom nakręcającym facebookową akcję przeciwko Deklaracji również wypadałoby się douczyć, a jeśli są rzeczywiście lekarzami, treść przysięgi Hipokratesa powinna być im znana.
Niebywałe, że przeciwko Deklaracji opracowanej z inicjatywy byłej więźniarki niemieckiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück z blokiem dla kobiet – „królików doświadczalnych”, stają dyletanci pozbawieni wyobraźni co do konsekwencji swoich postaw. W tej reakcji medialnej widać jak najgłębsze doświadczenia i przemyślenia dr Wandy Półtawskiej, świadka zbrodni ludzi negujących istnienie Boga, stykają się z murem bezmyślności naiwnych lub cynizmem złych. Czy o troskę o pacjenta im chodzi, jak krzykliwie deklarują? Medialna histeria ma sprawić wrażenie, że lekarze podpisujący Deklarację nie będą służyć chorym. Kłamliwie sugeruje się, że z przyczyn światopoglądowych mogą odmówić leczenia. Nie odmówią –Deklaracja jest dodatkowym potwierdzeniem woli służby, w myśl powołania do ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. A to, czemu się sprzeciwia, wbrew upowszechnianemu przekonaniu, nie stanowi wcale przedmiotu medycyny. Nie są nim ani zabijanie nienarodzonych albo chorych, ani manipulacje życiem i płciowością!
Zadać należałoby pytanie: czy osoby agresywnie występujące przeciwko lekarzom, którzy podpisali Deklarację, mają czyste ręce. Jakie lody chcą kręcić na medycynie i służbie zdrowia? Czy aborcyjne praktyki uśmiercania, eutanazji, in vitro, antykoncepcji, sterylizacji lub zmiany płci to „usługi”, do wykonywania których chcieliby zagonić lekarzy, pozbawionych możliwości sprzeciwu wobec uczestnictwa w tych procederach? Nie godzimy się na tak poniżające traktowanie! Lekarz nie jest bezrozumnym cyborgiem, niewolnikiem czyichś indywidualistycznych zachcianek występujących przeciwko życiu, zdrowiu i zwykłemu zdrowemu rozsądkowi. Lekarz ma obowiązek używać rozumu i sumienia w zgodzie z Prawdą o stworzeniu. Nie jest sługą cywilizacji śmierci. Infantylne jest wobec tego nawoływanie, by lekarzom podpisującym Deklarację NFZ nie przedłużał kontraktów (w tych hasłach pomijam już brak zrozumienia dla organizacji służby zdrowia). Również pisaniem od rzeczy jest posądzanie lekarzy podpisujących Deklarację o „oportunizm”, co piórem profesora Turki zdarzyło się nie gdzie indziej, jak na łamach „GW”. Ilu to już lekarzom rzucano kłody pod nogi przez ich klarowne i nieoportunistyczne (!) właśnie wyrażenie przywiązania do zasad moralnych?
Deklaracja Wiary szczególnie obliguje do kierowania się lekarską etyką zawodową. Stanowi ponadto szansę odbudowania zaufania do środowiska lekarskiego, podkopywanego przez ideologiczne media, które obecnie szczują przeciwko lekarzom i studentom wyrażającym najgłębsze motywy do służby pacjentowi od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, a innymi razy oczerniają środowisko lekarskie o zgoła przeciwne i bezideowe postawy. Studenci medycyny, nie bójcie się podpisywać Deklaracji Wiary!
Dr hab. Andrzej Lewandowicz
za: http://www.naszdziennik.pl/mysl/81688,histeria-wokol-deklaracji-wiary.html
Lecz położne bały się Boga i nie wykonały rozkazu króla egipskiego, pozostawiając przy życiu nowo narodzonych chłopców (Wj 1-17)
Faraon wydał rozkaz zamordowania wszystkich nowo narodzonych chłopców. Nakazał ich mordować położnym. Rozkaz wprawdzie wydał, ale położne nie poddały się temu dyktatowi, ponieważ bały się bardziej Boga niż ludzi. Wolały okłamać władcę, niż zabijać dzieci. Efekt tego był taki, że „Bóg dobrze czynił położnym, a lud [izraelski] stawał się coraz liczniejszy i potężniejszy. Ponieważ położne bały się Boga, również i im zapewnił On potomstwo” (Wj 1-20).
Jak bardzo pasują te słowa z Pisma Świętego do dzisiejszej sytuacji w Polsce, gdy oto władza i sprzymierzone media prowadzą zmasowany atak na dobrych, szlachetnych i prawych ludzi.
Wspaniała i godna naśladowania postawa lekarzy katolickich, którzy poszli pod prąd ideologii zła, doprowadzając do furii libertyńskich wrogów chrześcijaństwa i Kościoła, przynosi owoce. Niemal 31 tys. osób poparło już lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary (zob. tutaj). Polacy zaczęli się organizować. Tego nikt już nie zatrzyma, a na pewno nie rozwrzeszczana mniejszość ekstremistów.
Rozpętana przez „Gazetę Wyborczą” i podchwycona przez „Newsweek”, TVN czy „Wprost” nagonka na ekspertów i specjalistów, bez których trudno sobie wyobrazić dzisiejszą medycynę w Polsce, jest wspaniałą okazją do weryfikacji naszej własnej wiary. Jest możliwością do ustawienia się po właściwej stronie i zaświadczenia o Prawdzie.
Oczywiście wojna z chrześcijaństwem przynosi także trudne momenty, w postaci brutalnego ataku na odważnych i głośno przyznających się do Kościoła, zasad chrześcijańskich i Chrystusa ludzi sumienia.
Chrystus powiedział: „Tak jak Mnie znienawidzili, tak i was nienawidzić będą. Gdybyście byli z tego świata, świat by was kochał, ale ponieważ nie jesteście z tego świata, tylko należycie do Mnie, dlatego świat będzie was nienawidził”. To proroctwo w XXI wieku jest jeszcze bardziej aktualne niż w ubiegłych wiekach.
Gdyby chrześcijanie głośno pochwalali morderstwa nienarodzonych dzieci, akceptowali zboczenia w postaci homoukładów i związków jednopłciowych, nazywanych kłamliwie małżeństwami czy rodziną, gdyby popierali eutanazję i inne patologie postmodernistycznego hedonizmu, wówczas świat by ich niewątpliwie kochał. Jakżeż to wspaniała sytuacja dla chrześcijanina, gdy świat staje się wrogiem, gdy nie głaszcze i się do niego nie przymila.
Sytuacja, w jakiej znaleźli się dziś katoliccy lekarze, którzy podpisali deklarację sumienia, można określić jako błogosławioną.
„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5,10-12).
Katolicy w Polsce, ba, chrześcijanie różnych denominacji są z nich dumni. Ten wspaniały gest i odważny wyraz uformowanej i głęboko przemyślanej wiary jest dla wielu świadectwem i zachętą. Dodaje otuchy i wzmacnia.
Dzisiaj ucisk przyjmuje postać białego męczeństwa, gdy prześladowanie dotyka wierzącego w Chrystusa w mediach, w pracy, kiedy człowiek wierzący atakowany jest przez dziennikarzy, polityków, rządzących, także przez Ministerstwo Zdrowia czy Naczelną Izbę Lekarską, które stają się tchórzliwymi marionetkami rozpasanej mniejszości.
Nie zgadzając się na zdradę Chrystusa i Ewangelii, wierzący będą opluwani, będą nazywani ultrakatolikami, dewotami, fundamentalistami, wsteczniakami, chociaż, jak w przypadku prof. Chazana, znaczą i stanowią, pod względem intelektualnym, moralnym i statusu zawodowo-naukowo-społecznego, więcej niż każdy z osobna i razem wzięty zaczadzony nienawiścią komentator, kontestujący jego humanistyczną postawę, która wierna przysiędze Hipokratesa chce bronić życia i zdrowia bezbronnych. W końcu do tego został powołany każdy lekarz, żeby leczyć, ratować, a nie żeby być rzeźnikiem. Lekarze o inklinacjach morderczych i rzeźniczych powinni zmienić zawód. Na pewno nie prof. Chazan. Śpię spokojniej, gdy wiem, że są jeszcze tacy dyrektorzy szpitali, jak prof. Bogdan Chazan.
I odwrotnie, myślę, że chrześcijanin, który nie napotyka na szykany, odrzucenie, niezrozumienie, powinien zastanowić się, w którym miejscu swojej relacji z Chrystusem się znajduje, czy jest ona rozwijana, czy zwijana.
Piekło na ziemi, które media socjalibertyńskie nieudolnie próbują zgotować lekarzom od deklaracji, oznacza, że się boją przyjaźni kogokolwiek z Chrystusem.
I nie muszę nawet dodawać, że dla chrześcijanina ta ostatnia relacja jest ważniejsza od jakiekolwiek peanu zgotowanego na jego cześć przez lewicowe czy liberalne media.
dr. Tomasz M. Korczyński
za: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/81737,brawo-swiadkowie-prawdy-brawo-prof-chazan.html
***
"Wprost" atakuje profesora Chazana za to, że pozostał człowiekiem
"Wprost" atakuje profesora Chazana za to, że pozostał człowiekiem
Kaja Godek Kto chce dziecko chronić, ten przedstawiany jest jako bezduszny moralista kupujący sobie spokój sumienia kosztem cudzej tragedii-pisze Kaja Godek.Okładka jutrzejszego„Wprost"zapowiada atak na prof. Chazana.
Temat z okładki jutrzejszego tygodnika „Wprost" zapowiada się na atak personalny na dyrektora warszawskiego Szpitala św. Rodziny prof. Bogdana Chazana. Nie zamierzam komentować samego materiału, gdyż nie jest on dziś jeszcze dostępny, niemniej już sama upubliczniona dziś grafika mówi wiele o tonie, w jakim podwładni naczelnego Sylwestra Latkowskiego próbują rozprawić się z niewygodnym lekarzem.
Mamy więc cytat z wywiadu z pacjentką, której dziecko okazało się nosić śmiertelną wadę rozwojową: Moje dziecko nie ma czaszki, mózg jest w zaniku. Szpital odmówił mi aborcji. Z drugiej strony zdjęcie dokumentu podpisanego przez prof. Chazana: Szanowna Pani, Chciałbym Panią poinformować, że nie mogę wyrazić zgody na wykonanie aborcji u Pani dziecka w Szpitalu Specjalistycznym im. św. Rodziny ze względu na konflikt sumienia. Proponuję objęcie w Szpitalu opieką Pani i dziecka podczas ciąży, porodu i po porodzie. Istnieje możliwość uzyskania porady dotyczącej perinatalnej opieki paliatywnej w Warszawskim Hospicjum dla Dzieci przy ul. Agatowej 10 w Warszawie. Z poważaniem, Bogdan Chazan. W dole okładki krzyczący tytuł: Deklaracja braku sumienia.
„Wprost" celuje we wzbudzenie u czytelnika negatywnych emocji wobec prof. Chazana. Chodzi o to, by oburzyć się, że w tak trudnej sytuacji pozostawił pacjentkę bez pomocy. Zwolennicy zabijania dzieci od zawsze jako rozwiązanie problemów z dzieckiem proponują eliminację samego dziecka. Kto chce dziecko chronić, ten przedstawiany jest jako bezduszny moralista kupujący sobie spokój sumienia kosztem cudzej tragedii.
Spróbujmy jednak nie poddać się emocjonalnemu przekazowi i na spokojnie przeanalizujmy, o jakiej sytuacji mowa.
Po pierwsze wiadomo, że dziecko (zwróćmy uwagę, że sama matka mówi o nim dziecko, a nie płód) nosi poważną wadę, która wkrótce doprowadzi do jego zgonu. Być może nastąpi to jeszcze przed narodzinami, być może wkrótce po nich. Na pewno oczekiwanie na śmierć dziecka jest sytuacją trudną i mamie należy współczuć, że znalazła się w takim położeniu. Nie tak to wszystko miało wyglądać, jest pewnie wiele żalu i rozczarowania. Niewątpliwie dramat.
Jak zareagował prof. Chazan? Po pierwsze nie zgodził się zabić dziecka. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego – śmierć nie jest terapią, którą aplikuje się na dolegliwości, nawet jeśli są one ciężkie i nieodwracalne. Dokładnie tak samo postępują lekarze innych specjalności diagnozujący dzieci w kierunku poważnych schorzeń. Czy od lekarza onkologa, który właśnie wykrył u kilkulatka nieoperacyjnego guza mózgu oczekiwalibyśmy, że wraz z informacją o chorobie złoży propozycję zabicia małego pacjenta? Czy raczej, że zaproponuje opiekę medyczną taką, jaka w tej sytuacji wydaje się najlepsza i pozwoli maluchowi spędzić ostatnie chwile życia w sposób jak najbardziej godny? Właśnie w ten sposób zachował się prof. Chazan wraz z odmową aborcji oferując dalsze prowadzenie ciąży i opiekę okołoporodową. Co więcej podał też kontakt do świetnego hospicjum perinatalnego, gdzie zespół fachowców – lekarzy, pielęgniarek, psychologów – znających specyfikę wad letalnych i zorientowanych w możliwościach pracy także z rodzinami chorych dzieci, może udzielić profesjonalnego i wieloaspektowego wsparcia ciężarnej.
Jest to wzorcowe zachowanie lekarza, który nie daje zrobić z siebie zabójcy, nawet jeśli przepisy taką zmianę by sugerowały. Jest to też zachowanie współczującego człowieka, który widzi, w jak trudnej sytuacji znalazła się pacjentka i chce ochronić ją i jej dziecko przed jeszcze większą tragedią. I nie pozostawia jej bez pomocy.
To smutne, że Latkowski i spółka przyłączają się do nagonki na lekarzy, którzy chcą pozostać ludźmi.
Zmasowana akcja przeciw prof. Chazanowi i wysuwanie przeciw niemu absurdalnych oskarżeń pokazuje, że człowiek, który jest doskonałym fachowcem, a przy tym trzyma się zasad moralnych, jest solą w oku dla ludzi, którzy przychodząc do pracy, zostawiają etykę za drzwiami.
za:www.fronda.pl/a/wprost-atakuje-profesora-chazana-za-to-ze-pozostal-czlowiekiem,38305.html
***
Prof. Chazan odpowiada na zarzuty: Lekarz to nie urzędnik
Prof. Chazan odpowiada na zarzuty: Lekarz to nie urzędnik
"Odbyłem rozmowę z podstawioną „pacjentką" przedstawiając zagrożenia dla kobiety związane ze stosowaniem tabletki po stosunku oraz możliwość śmierci zarodka, jeżeli doszło do poczęcia".
Tak prof. Bogdan Chazan komentuje artykuł, jaki na jego temat ukazał się w najnowszym numerze „Newsweeka”. Dodaje, że podczas wizyty owej podstawionej pacjentki zostało wykonane badanie USG, z którego wynikało, że w jajniku jest już ciałko żółte, a więc nie było możliwości, by zaszła w ciążę poprzedniego dnia. Zarzuca tygodnikowi, że przekazuje wiele fałszywych informacji na jego temat.
Na łamach „Rzeczpospolitej” prof. Chazan podkreśla, że klauzula sumienia dotyczy wszystkich czynności lekarskich, których wykonywanie jest sprzeczne z sumieniem lekarza. Lekarz uważa, że trwająca nagonka na niego i szpital św. Rodziny jest kalką wydarzeń sprzed dziesięciu lat. Feministyczne organizacje zarzucały wtedy profesorowi, że nie dba o zdrowie reprodukcyjne kobiet. „Uważały widocznie, że dla zdrowej prokreacji u kobiety najważniejsze jest dokonanie aborcji” – komentuje lekarz. I dodaje, że o jego pracy najlepiej świadczą efekty – dziesięć lat temu, kiedy Chazan rozpoczynał pracę w szpitalu odbywało się 400 porodów rocznie, obecnie jest ich 4500.
Zdaniem lekarza, burza o deklarację wiary wybuchała, bo to „dobra okazja dla tych, która za wszelką cenę chcą laicyzować społeczeństwo i sprawić, żeby medycyna utraciła swój tradycyjny charakter, którego symbolem jest dobry Samarytanin”. Tym ludziom zależy na tym, aby lekarze pracowali „w trybie urzędniczym”. „Lewica obyczajowa przegrała wybory. Trafiła się okazja, żeby trochę powalczyć, żeby znowu pokazać się w mediach, by po raz kolejny zademonstrować swoje nieprzejednane i wojownicze oblicze” – komentuje prof. Chazan.
za:www.fronda.pl/a/prof-chazan-odpowiada-na-zarzuty-lekarz-to-nie-urzednik,38337.html
***
Małgorzata Sadurska dla Fronda.pl: Lekarz ma prawo odmówić wykonania aborcji
Małgorzata Sadurska dla Fronda.pl: Lekarz ma prawo odmówić wykonania aborcji
Lekarze, którzy podpisali Deklarację Wiary zadeklarowali tyko,że życie ludzkie jest najważniejszą wartością i chcą go bronić od poczęcia do naturalnej śmierci- mówi Małgorzata Sadurska.
Fronda.pl: Nagonka na lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary trwa. Widać to m.in. w gazetach, które dziś się ukazały. Czy może zdarzyć się tak, że ta nagonka pociągnie za sobą konkretne konsekwencji wobec lekarzy, którzy chcą postępować zgodnie ze swoim sumieniem?
Małgorzata Sadurska: Za podpisanie Deklaracji Wiary nie może być żadnych konsekwencji. Żaden logicznie myślący minister nie powinien wyciągać represji odnośnie tych lekarzy, którzy ją podpisali. Nie można stawiać prawa ludzkiego ponad prawo Boże. Lekarze, którzy podpisali Deklarację Wiary nie powiedzieli, że nie będą leczyć leczyć, ratować życia. Nie powiedzieli, że nie będą stosować procedur zgodnych z ich sumieniem. Lekarze tylko zadeklarowali, że życie ludzkie jest najważniejszą wartością i chcą go bronić od poczęcia do naturalnej śmierci. Lekarze, którzy podpisali Deklarację Wary nie chcą uczestniczyć w eksperymentach medycznych, które są sprzeczne z Ewangelią. Będą zawsze stali na gruncie przysięgi Hipokratesa, czyli będą leczyć i walczyć o życie ludzi.
Nagonka na lekarzy, dr Chazana, czy też z mojego regionu, na pana prof. Oleszczuka, moim zdaniem jest kolejną odsłoną walki z wiarą, Kościołem i Ewangelią. Deklaracja Wiary jest tym na co każdy lekarz ma prawo się powoływać, czyli klauzulą sumienia. Jest ona dopuszczalna w polskim prawie. Każdy lekarz ma prawo odmówić wykonania aborcji czy też uczestniczenia w innych procedurach, które są sprzeczne z jego przekonaniami.
Moim zdaniem skandaliczna była wypowiedź pana min. Neumana, w której stwierdził, że będą wyciągane sankcje karne od lekarzy. Proszę zwrócić uwagę, że mówi to osoba, która powinna dbać o wszystkich lekarzy, służbę zdrowia i walczyć ze wszelkimi przejawami nagonki na lekarzy, zwłaszcza z uwagi na podpisanie przez niech Deklaracji Wiary
Ja z wielką radością przyjęłam informację, że ponad 3 tys. lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych oraz studentów medycyny ją podpisało. Absolutnie nie zgadzam się z tym, by lekarzy ze względu na to, że podpisali Deklarację Wary spotkały jakiekolwiek sankcja prawne, karne, służbowe. To jest niedopuszczalne. Ten skowyt różnych środowisk, lewicowych czy liberalnych, jest to próba zabłyśnięcia. Znalezienia sobie niszy, pokazania, że są, zabierają głos. W Polsce ponad 90 proc. społeczeństwa przyznaje, że jest katolikami. Mam więc nadzieję, że głosy środowisk mniejszościowych nie wpłynie na większość, a lekarze jeszcze chętniej będą podpisywali Deklarację Wiary, by pokazać, że są solidarni z tymi osobami, które były atakowane.
za:www.fronda.pl/a/malgorzata-sadurska-dla-frondapl-lekarz-ma-prawo-odmowic-wykonania-aborcji,38329.html
***
Afera o to, że lekarz chciał pomóc, a nie zabić!
Afera o to, że lekarz chciał pomóc, a nie zabić!
Afera o to, że lekarz chciał pomóc, a nie zabić! „Wprost” i „Newsweek” „wytropiły” nowy "skandal". A jego istotą jest to, że prof. Chazan zamiast zabijać chce rzeczywiście pomagać kobietom i służyć także ich dzieciom.
W największym skrócie skandalem, jaki wytropiły media jest to, że profesor Chazan, gdy zgłosiła się do niego kobieta w ciąży, nosząca w sobie dziecko z wadami letalnymi (uniemożliwiającymi przeżycie poza organizmem matki) odmówił jej zabicia dziecka, a zamiast tego zaproponował opiekę w znakomitym hospicjum prenatalnym. I to właśnie ma być pierwszy skandal. A drugim jest to, że ten znakomity lekarz nie przepisał dziennikarce „Newsweeka” trutki na dzieci, niekiedy określanej mianem pigułki dzień po. I obie te sprawy mają go dyskwalifikować jako lekarza i dyrektora szpitala.
Problem polega tylko na tym, że prof. Chazan zachował się tak jak należy. Rolą lekarza nie jest bowiem zabijanie pacjentów (a dziecko w łonie matki jest także pacjentem), ale ich leczenie czy pomoc w godnym, zgodnym z naturą odejściem. To właśnie zrobił prof. Chazan. On jasno powiedział, że zabić nie może, ale że sugeruje miejsce, gdzie można uzyskać najlepszą pomoc. Pomoc tak dla matki, jak i dla dziecka. I nie zmienia tego fakt, że dziecko jest ciężko chore i prawdopodobnie samo umrze po narodzinach. Z tego bowiem, że każdy nas umrze nie wynika w najmniejszym stopniu, że lekarz ma prawo nas zabijać.
Nie jest też tak, że lekarz ma obowiązek przepisywania pacjentowi środków medycznych na życzenie. A już na pewno nie musi przepisywać trutki na dzieci, która niczego nie leczy, a jedynie prowadzi do zabicia poczętego dziecka. Taki jest jej cel, i nie widać powodu, by lekarz miał w tym uczestniczyć. Wymaganie tego od niego jest sprowadzeniem go do roli dostarczyciela usług medycznych, a dokładniej pomocnika w zabójstwie. Chwała więc profesorowi Chazanowi za to, że nie pozwolił sprowadzić godności swojego zawodu do takiego poziomu.
I wreszcie kwestia ostatnia: czy profesor mógł nie wskazać innego lekarza? Otóż nie tylko mógł, ale powinien. Wymóg wskazania innego zabójcy jest bowiem sprzeczny z zasadą wolności sumienia, która jest gwarantowana przez polską konstytucję i prawo międzynarodowe. Pomysł, by lekarz, którzy nie chce zabijać wskazywał innego oznacza skazanie go na współudział w działaniu, które uważa on za złe. Dobrze, że profesor Chazan miał to odwagę jasno powiedzieć i wskazać.
Dlatego wszystkim, którzy go krytykują mam do powiedzenia jedno: odczepcie się od prof. Chazana. To on, a nie ci, którzy zabijają pacjentów, zachowuje się jak lekarz.
Tomasz P. Terlikowski
za:www.fronda.pl/a/afera-o-to-ze-lekarz-chcial-pomoc-a-nie-zabic,38316.html