Publikacje polecane

Biskupi chcą przywrócenia prof. Chazana. Gronkiewicz-Waltz milczy

Konferencja Episkopatu Polski upubliczniła apel do Hanny Gronkiewicz-Waltz ws. prof. Bogdana Chazana oraz przywrócenie go na stanowisko dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny.

Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych wystosował apel do prezydent Warszawy już 6 października. Niestety, dotychczas nie doczekał się odpowiedzi. Biskupi, biorąc pod uwagę fakt, że „czas załatwienia sprawy przynagla”, postanowili podać apel do publicznej wiadomości.

W imieniu Zespołu KEP do Hanny Gronkiewicz-Waltz zwrócili się jego przewodniczący bp Stefan Regmunt oraz krajowy duszpasterz Służby Zdrowia i Chorych ks. prof. Stanisław Warszeszak.

W upublicznionym w czwartek apelu czytamy m.in. o tym, że do przewodniczącego Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych dociera wiele głosów osób, które nie mogą zaakceptować decyzji ws. prof. Chazana, jako niesprawiedliwej i krzywdzącej.

Członkowie Zespołu przypominają też tekst Rezolucji Rady Europy nr 1763 z 7 października 2010 r. mówiący o tym, że żadna osoba ani instytucja nie może być przymuszona, pociągana do odpowiedzialności ani w żaden sposób dyskryminowana z powodu odmowy przeprowadzenia, udzielenia, asystowania lub podporządkowania się wykonaniu aborcji.

„Prawo do sprzeciwu sumienia – zwłaszcza, gdy chodzi o tak ważne kwestie jak życie i śmierć drugiego człowieka – powinno być zawsze respektowane przez władzę publiczną i należycie przez nią chronione” – napisano w apelu.

Przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych zwraca w nim również uwagę na szczególną nazwę szpitala – im. Świętej Rodziny, w którym pracował prof. Chazan. „Trudno sobie wyobrazić, by w szpitalu, który nosi takie imię, dokonywano aborcji, a więc pozbawienia życia dziecka jeszcze nienarodzonego” – zwraca uwagę bp Regmunt.

„Jako Przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych zapewniam Panią Prezydent o modlitwie przed Bogiem, aby światło Ducha Świętego towarzyszyło we wszystkich Pani decyzjach i poczynaniach, także tych dotyczących prof. Bogdana Chazana” – czytamy na końcu apelu.


za:niezalezna.pl/60946-biskupi-chca-przywrocenia-prof-chazana-gronkiewicz-waltz-milczy

***
Cena za ratowanie życia



Apel Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych o zweryfikowanie decyzji podjętej w sprawie zwolnienia prof. Bogdana Chazana. Zespół KEP 6 października br. przekazał ten apel do sekretariatu prezydent Warszawy, jak dotąd nie otrzymał żadnej odpowiedzi, dlatego przekazał jego treść do publicznej wiadomości.



Zielona Góra, 25 września 2014 r.


Szanowna Pani
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy


Szanowna Pani Prezydent,

w imieniu Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych zwracam się do Pani Prezydent z gorącym apelem o zweryfikowanie decyzji podjętej w sprawie prof. Bogdana Chazana oraz przywrócenie go na stanowisko dyrektora wspomnianej placówki.

Ponad dwa miesiące temu prof. Chazan został ukarany pozbawieniem funkcji dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie. Jako biskup i Przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych niejednokrotnie spotykam się z osobami, które nie mogą zaakceptować tej decyzji jako głęboko niesprawiedliwej, krzywdzącej, merytorycznie bezzasadnej i łamiącej Rezolucję Rady Europy nr 1763 z 7 października 2010 r. mówiącą, że: „Żadna osoba, szpital ani instytucja nie może być przymuszona, pociągana do odpowiedzialności ani w żaden sposób dyskryminowana z powodu odmowy przeprowadzenia, udzielenia, asystowania lub podporządkowania się wykonaniu aborcji”. Opinie takie spotykam zarówno w środowisku lekarzy, jak i wśród chorych.

Trudno nie zauważyć, że zwolnienie prof. Bogdana Chazana zbiegło się w czasie z podpisaniem przez polskich lekarzy katolickich tzw. deklaracji wiary. Negatywne reakcje części opinii publicznej pokazały, iż w części społeczeństwa polskiego istnieje bardzo duże niezrozumienie oraz faktyczna ignorancja co do sensu i znaczenia klauzuli sumienia oraz relacji między wolnością sumienia a prawem państwowym. Sumienie – jak się czasami mylnie twierdzi – nie jest kategorią religijną właściwą jedynie dla ludzi wierzących, lecz jest wewnętrznym głosem każdego człowieka – głosem, który podpowiada „czyń dobrze, nie czyń źle” czy też „nie zabijaj”.

Nie są to imperatywy religijne, lecz głęboko humanistyczne. Klauzula sumienia jest instrumentem służącym ochronie osobistej wolności człowieka przed prawem, z którym się wewnętrznie nie zgadza, choć jest to prawo legalnie ustanowione, jest przejawem naturalnej godności człowieka. Prawo państwowe nie może zmuszać nikogo, w tym lekarza, do podejmowania działań wbrew własnemu sumieniu. Jeśli taki przymus występowałby, to mielibyśmy wówczas do czynienia z prawem nieludzkim, prawem depczącym wolność człowieka i jego przyrodzoną godność.

Taka praktyka to domena reżimów totalitarnych, które chcą zawładnąć sumieniami obywateli, i nigdy nie powinna mieć miejsca w społeczeństwach, które pretendują do nazywania siebie społeczeństwami demokratycznymi. Decyzja Pani Prezydent została odebrana jako niebezpieczny precedens w kraju demokratycznym – sygnał, że za postępowanie zgodne z własnym sumieniem można w Polsce stracić pracę. Prawo do sprzeciwu sumienia – zwłaszcza gdy chodzi o tak ważne kwestie jak życie i śmierć drugiego człowieka – powinno być zawsze respektowane przez władzę publiczną i należycie przez nią chronione. Warto tutaj nadmienić, że takie stanowisko wyraził prof. Andrzej Zoll, niekwestionowany autorytet w kwestii prawa konstytucyjnego, były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego i Rzecznik Praw Obywatelskich, który w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” (20.06.2014 r.) stwierdził, iż w świetle obowiązującego ładu prawnego prof. Chazan miał pełne prawo do odmówienia aborcji, a on sam – jako katolik – także podpisałby deklarację wiary.

Podejmując wspomnianą decyzję, powoływała się Pani Prezydent na wyniki kontroli przeprowadzonej w szpitalu kierowanym wówczas przez prof. Bogdana Chazana. Zasadność zarzutów sformułowanych w protokole Ministerstwa Zdrowia wzbudza jednak określone wątpliwości, co wynika choćby z analizy przeprowadzonej przez Ordo Iuris. Instytut na rzecz Kultury Prawnej (Analiza projektu wystąpienia pokontrolnego z kontroli przeprowadzonej w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny, Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Warszawie, sygn. PZ-10/2-14) stoi na stanowisku, że nie ma przesłanek prawnych do dyscyplinarnego zwolnienia prof. Chazana i zerwania stosunku pracy. Wskazał także na niekonstytucyjność podstawy prawnej kary finansowej nałożonej na szpital oraz na rażące naruszenia prawa do rzetelnego postępowania w sprawie prof. Chazana.

Z szeregu wątpliwości pozwolę sobie wskazać tylko na jedną okoliczność sprawy. Choć ustawowy zapis o konieczności wskazania innego szpitala, w którym można dokonać aborcji, jest z punktu widzenia moralnego sprzeczny z wolnością sumienia, gdyż zmusza do współudziału w złu to jednak Instytut Ordo Iuris wykazuje, że Szpital Świętej Rodziny zrealizował w pełni dyspozycje art. 39 Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty nie tylko wskazując na szpital, gdzie pacjentka mogłaby dokonać aborcji, ale także wystawiając odnośne skierowanie, co zostało dokonane przez lekarza prowadzącego. Trudno w tej sytuacji nie odnieść wrażenia, że wyrok na prof. Chazana został faktycznie wydany przed zakończeniem kontroli, a główne linie zarzutów zostały już wcześniej sformułowane w mediach.

Nie dziwią więc pojawiające się w społeczeństwie głosy, że decyzja o zwolnieniu dyrektora Chazana miała w rzeczywistości charakter polityczny, a nie merytoryczny. Poza tym, jak wynika także z relacji samego Profesora – wbrew powszechnie uznanej zasadzie audiatur et altera pars – faktycznie nie miał on możliwości obrony i dokonania stosownych wyjaśnień podczas kontroli.

Należy także podnieść, że zarówno sam prof. Bogdan Chazan, jak i prowadzona przez niego placówka szpitalna, cieszyli się bardzo dużą popularnością i szacunkiem wśród chorych oraz wśród rodzin spodziewających się dziecka. Na stronie internetowej szpitala do dzisiaj możemy przeczytać, że od roku 2004, czyli od objęcia funkcji dyrektora placówki przez prof. Chazana, trzykrotnie zwiększyła się w Szpitalu im. Świętej Rodziny liczba porodów, dwukrotnie liczba operacji, czterokrotnie liczba porad ambulatoryjnych. Liczby te mówią same za siebie. Rodzice chętnie wybierali ten szpital jako miejsce porodu ich dzieci właśnie ze względu na spełnianie tam wysokich standardów medycznych, organizacyjnych i ludzkich. W mediach można także znaleźć wiele świadectw matek, które zawdzięczają życie swoich dzieci właśnie prof. Chazanowi.

Prof. Bogdan Chazan kierował szpitalem o szczególnej nazwie, bo Szpitalem im. Świętej Rodziny, co zapewne uznał on za okoliczność jednoznacznie moralnie zobowiązującą do ratowania życia, które dla człowieka wierzącego jest święte. Trudno sobie wyobrazić, by w szpitalu, który nosi takie imię, dokonywano aborcji, a więc pozbawienia życia dziecka jeszcze nienarodzonego. Jak wiadomo, prof. Bogdan Chazan wychodzi w swojej praktyce medycznej z założenia, że zgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej w przypadku ciąży ma on przed sobą dwoje pacjentów: matkę i dziecko. I oboje muszą podlegać tej samej opiece medycznej, której celem – zgodnie z przysięgą Hipokratesa – jest ratowanie życia człowieka. Zwolnienie Pana Profesora z funkcji dyrektora placówki zdrowia jest ceną, jaką zapłacił on za ratowanie życia, do czego zobowiązywało go jego sumienie.

Jako Przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych zapewniam Panią Prezydent o modlitwie przed Bogiem, aby światło Ducha Świętego towarzyszyło we wszystkich Pani decyzjach i poczynaniach, także tych dotyczących prof. Bogdana Chazana.


ks. bp dr Stefan Regmunt
Przewodniczący Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych

ks. prof. dr hab. Stanisław Warzeszak
Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia i Chorych

za:www.naszdziennik.pl/polska-kraj/106385,cena-za-ratowanie-zycia.html


***


Sprzeciw sumienia z perspektywy moralnej



Sumienie jest pojęciem spontanicznie wyczuwanym, ale jednocześnie trudnym do określenia. Jego interpretacja stanowi poważne wyzwanie dla każdego systemu aksjologicznego. Niektóre z nich są dominujące w dzisiejszym świecie i wiążą się z próbami wyjaśnienia moralnych zachowań człowieka.

I.Interpretacje sumienia

Warto wspomnieć o interpretacji freudowskiej, według której sumienie stanowi wewnętrzną asymilację autorytetu najbliższego otoczenia, przede wszystkim rodziców czy wychowawców. Wywierany przez nich przymus produkuje w nim superego, które go determinuje moralnie.

W interpretacji socjologicznej sumienie jest odbiciem głosu społeczeństwa i dominującego w nim systemu wartości. Tak kształtowany głos środowiska orientuje moralnie człowieka.

W interpretacji fenomenologicznej sumienie jest wewnętrznym przeżyciem i dyspozycją, dla których decydująca jest sfera emocjonalno-wolitywna człowieka.

Interpretacja psychologiczna stara się uwzględnić wszystkie czynniki konstytuujące ludzką psychikę. Rolę decydującą odgrywa wychowanie i społeczne oddziaływanie, zwłaszcza w formach nakazu lub zakazu, nagrody lub napiętnowania za określone czyny.

Indywidualistyczna interpretacja utożsamia sumienie z subiektywnym poglądem w kwestiach moralnych lub z osobistym systemem wartości.

Interpretacja „kreatywna” sumienia, pojawiająca się w kręgu liberalnej etyki i teologii moralnej, przyznaje człowiekowi pełną autonomię moralną, stawiając jego wolność ponad prawem moralnym, w radykalnych poglądach również ponad prawem naturalnym i Bożym objawionym.

Trzeba zauważyć, że powyższe ujęcia, jakkolwiek w pewnym stopniu czynią słuszne spostrzeżenia, to jednak nie tłumaczą ostatecznie ani fenomenu sumienia, ani charakteru imperatywnego jego głosu wiążącego moralnie wewnętrznie człowieka. Ponadto są one obce ujęciu reprezentowanemu przez etykę i teologię moralną opartą na antropologii ujmującej człowieka całościowo, w tym na antropologii chrześcijańskiej.

Ujęcie etyczne i teologicznomoralne, które zostanie krótko zarysowane, nawiązuje do przesłania Pisma Świętego, nauczania Katechizmu Kościoła Katolickiego (1776-1802) oraz encykliki Jana Pawła II „Veritatis splendor” (54-64).

W świetle tych dokumentów sumienie jest naturalną konsekwencją daru wolności udzielonego człowiekowi przez Stwórcę. Jeżeli człowiek jest istotą wolną, to musi mieć również zdolność oceny swoich czynów. W ujęciu biblijnym sumienie, nazywane najczęściej sercem, jest najgłębszym wnętrzem człowieka, gdzie prowadzi on dialog z Bogiem. Sobór Watykański II doda, że sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, w którym rozpoznaje on głos Boga powołującego go do czynienia dobra (por. KDK 16).

W pogłębionej refleksji etycznej sumienie jawi się jako bezpośrednia i praktyczna norma moralności. Oznacza to, że sumienie nie tworzy norm moralnych, nie ocenia czynu teoretycznego czy bliźniego; nie tworzy też teorii moralnych. W sumieniu człowiek dokonuje wyłącznie oceny moralnej swojego konkretnego czynu, wykonywanego tu i teraz. Tej oceny dokonuje w sposób rozumny w świetle obiektywnego prawa moralnego.

II. Problem prawa moralnego w osądzie sumienia

Rodzi się pytanie, o jakie prawo tutaj chodzi. Mając na uwadze uniwersalny charakter sumienia, punktem odniesienia nie może być tylko prawo Boże objawione, jak Dekalog, czy też prawo proklamowane przez Jezusa Chrystusa. Musi to być prawo powszechne, którego podstawowe normy są poznawalne bezpośrednio, w sposób spontaniczny.



1) W klasycznym wykładzie etyki i teologii moralnej najbardziej podstawową normą owego prawa jest syndereza. Ukierunkowuje ona człowieka na czynienie dobra i unikanie zła. To ukierunkowanie przejawia się w postaci doświadczenia wewnętrznej radości i zadowolenia, kiedy człowiek czyni dobro, i w tym większym stopniu doświadcza tej radości, im większe dobro uczynił. Z drugiej strony ukierunkowanie to przejawia się w postaci wyrzutów sumienia, wewnętrznego niezadowolenia i smutku, kiedy czyni zło, i tym silniejszych wyrzutów doświadcza, im większe zło popełnił. Ukierunkowanie to jest doświadczane przez każdego człowieka, chyba że nie osiągnął on dostatecznego rozwoju psychicznego, wewnętrznym nastawieniem tłumi on to doświadczenie lub nada mu jakiś inny sens, co jednak pociąga za sobą odpowiedzialność moralną. Katechizm podkreśla, że osoba ponosi odpowiedzialność za popełnione zło również wtedy, kiedy jej sumienie „na skutek przyzwyczajenia do grzechów stopniowo ulega niemal zupełnemu zaślepieniu” i „niewiele troszczy się o dochodzenie do prawdy i dobra” (por. 1791).



2) Najprostsza norma prawa naturalnego narzucająca się spontanicznie ludzkiemu umysłowi znana jest jako tak zwana złota reguła. Obecna jest ona niezmiennie jako mądrość w całej historii ludzkiej myśli etycznej i religijnej. Przytacza ją Konfucjusz (551-479 przed n.Chr.), Budda (ok. 563-483 przed n.Chr.), wybitni myśliciele greccy epoki starożytnej. Jest ona również obecna w Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu. W sformułowaniu Księgi Tobiasza brzmi ona: „Czym sam się brzydzisz, nie czyń tego nikomu!” (4,15). Pan Jezus ujął ją w słowa: „Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie, albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” (Mt 7,12; por. także Łk 6,31). Najszerzej znana jest ta zasada w postaci imperatywu pozytywnego: „Co byś chciał, aby inni tobie czynili, i tym im czyń”, a także negatywnego: „Nie czyń drugiemu, co tobie nie jest miłe”.



3) Kolejne normy prawa moralnego będącego punktem odniesienia dla sumienia są praktycznie logicznymi konkluzjami wyprowadzonymi z tych dwóch fundamentalnych zasad, jakkolwiek w przypadku złożonych dylematów moralnych, jakie niesie ze sobą życie, wymagają one starannego przygotowania filozoficznego, etycznego i teologicznego. W wymiarze społecznym sprowadzają się one do zasady sprawiedliwości oraz szacunku dla siebie samego i dla bliźniego jako człowieka obdarowanego ontologicznie takim samym człowieczeństwem i taką samą godnością osobową. Dla chrześcijanina dochodzi jeszcze prawo ewangeliczne, ale – jak na to wskazuje przytoczone sformułowanie Pana Jezusa „złotej reguły” – pozostaje ono w wewnętrznej harmonii z zasadami prawa naturalnego, jakkolwiek są one motywowane wiarą i ubogacone o odniesienie nadprzyrodzone.

Sumienie pełni fundamentalną rolę w moralnym życiu człowieka i ludzkiej społeczności. Wierność sumieniu jest wiernością wobec Pana Boga i warunkiem osiągnięcia zbawienia, na co między innymi zwraca uwagę św. Paweł w Liście do Rzymian (por. 2,1-16). Jednocześnie stoi ono na straży moralnego dobra, które jest gwarantem wewnętrznej zgody człowieka z samym sobą oraz nieodzownym warunkiem zachowania harmonii w życiu społecznym.

Z powyższych refleksji wynikają konkretne konsekwencje w odniesieniu do roli sumienia w życiu moralnym człowieka.

– Decydując się na określony czyn, człowiek winien jest uległość wobec normy moralnej, którą rozpoznał jako prawdziwe kryterium dobra, czy też wprost jako nakaz Boży.

– Spełniając określony czyn, człowiek winny jest posłuszeństwo wobec prawa ludzkiego stanowionego, czy to kościelnego, czy też świeckiego, które jest sprawiedliwie oraz stoi na straży prawdy i dobra.

– Spełniając określony czyn, człowiek może czuć się w sumieniu zwolniony z zachowania stanowionego prawa ludzkiego, kiedy staje się ono dla niego zbyt wielkim ciężarem lub w konkretnym przypadku przekracza ramy racjonalności (to znaczy racjonalnie uzasadnione przekonanie sugeruje, że prawodawca nie zamierzał objąć normą prawną takiej sytuacji, w jakiej znalazł się dany człowiek). Jednakże, kiedy nie jest on w stanie postępować zgodnie z literą prawa, winien starać się postąpić zgodnie z duchem tego prawa. Chodzi tutaj o tak zwaną zasadę epikei. Stąd np. wynikają powszechnie znane wytyczne co do zasięgu zasad prawa kościelnego: kto nie jest w stanie zachować postu w dzień pokutny, np. w piątek, winien spełnić jakieś inne uczynki pokutne. Podobnie matka, która nie jest w stanie uczestniczyć w niedzielnej Mszy św., gdyż zachorowało jej dziecko, winna – jeżeli to możliwe – wysłuchać Mszy św. przez radio lub przynajmniej spełnić możliwe w tej sytuacji praktyki religijne, na przykład w postaci modlitwy czy lektury Pisma Świętego.

– Człowiek jest zwolniony w sumieniu z zachowania niemoralnego czy niesprawiedliwego prawa stanowionego ludzkiego.

III.Sprzeciw sumienia a współdziałanie materialne i formalne w czynie

Współpraca z drugim człowiekiem w dobrem nie budzi żadnych zastrzeżeń moralnych. Problemy moralne pojawiają się natomiast wtedy, kiedy człowiek staje się współuczestnikiem w czynie złym. Współpraca ta może mieć różną postać. Może to być pomoc bezpośrednia lub pośrednia, bliższa lub dalsza, poprzez radę, zachętę, namowę, sugestię, ale także przez obojętność lub przemilczenie. Mając na uwadze odpowiedzialność moralną za współdziałanie, zasadniczo wyróżnia się współpracę formalną i materialną.

Współpraca formalna ma miejsce wtedy, gdy ktoś nie tylko współuczestniczy w złym czynie drugiej osoby, ale także ten zły skutek jest motywem współpracy lub tego złego czynu chce. Na przykład kobieta decydująca się na aborcję i mąż, rodzina czy jej życiowy partner współfinansujący ten zabieg, a także lekarz wykonujący go, w tym również inne osoby nieodzowne dla zabiegu, np. anestezjolog, który tylko znieczula.

Współpraca materialna ma miejsce wtedy, gdy ktoś w określony sposób współuczestniczy w złym czynie bliźniego, ale ten czyn sam w sobie, czy też jego zły skutek, nie jest motywem jego współdziałania.

Z punktu widzenia moralnego współpraca formalna jest zawsze grzeszna i nigdy nie może być usprawiedliwiona ani też podjęta. Kto w taki sposób włącza się w czyn moralnie zły, ponosi za niego pełną odpowiedzialność moralną, gdyż sam go akceptuje i nierzadko bez jego współdziałania czyn ten nie mógłby być spełniony.

Bardziej złożona jest ocena moralna współpracy materialnej. Ocena ta zależy od kilku faktorów.

Im związek między czynem złym sprawcy pierwszorzędnego i czynem współdziałającego jest bliższy czy też im bardziej obydwa czyny są od siebie zależne, a motywy bardziej zbliżone, tym współodpowiedzialność i wina moralna są większe. Stąd lekarz, który zgodnie z wymaganiami Kodeksu Etyki Lekarskiej wskazuje matce będącej w ciąży lekarza wykonującego zabiegi aborcji, ponosi pełną współodpowiedzialność za tę aborcję.

Z drugiej strony, im zależność między czynem złym głównego sprawcy i czynem współdziałającego jest mniejsza, a motyw osoby współdziałającej jest w mniejszym stopniu związany z motywem sprawcy głównego, tym i odpowiedzialność osoby współdziałającej jest mniejsza. Musi on jednak mieć moralnie poważny powód do spełnienia takiego czynu, i to tym poważniejszy, im czyn ten jest bardziej nieodzowny do spełnienia złego czynu przez autora pierwszorzędnego. Jako przykład może posłużyć moralna odpowiedzialność przedstawiciela firmy zaopatrującej szpital w środki anestezjologiczne stosowane w praktyce ginekologicznej. Środki te mogą być wykorzystane w moralnych zabiegach chirurgicznych, ale też są konieczne do przeprowadzenia zabiegu aborcji. Inna więc będzie odpowiedzialność dostawcy tych środków do szpitala, gdzie przeważnie wykonuje się zwyczajne zabiegi ginekologiczne, a inna w przypadku zaopatrywania kliniki specjalizującej się w praktykach aborcyjnych.

Możliwe są też przypadki, kiedy w ogóle nie można mówić o współodpowiedzialności moralnej mimo współpracy materialnej. Taka sytuacja będzie dotyczyć na przykład zaopatrzeniowca wspomnianych środków anestezjologicznych, jeżeli nie wie on, że w danej klinice przeprowadza się zabiegi przerywania ciąży (np. są one wykonywane „po cichu”).

Ks. bp Józef Wróbel SCJ


za:www.naszdziennik.pl/mysl/106045,sprzeciw-sumienia-z-perspektywy-moralnej.html