Publikacje polecane

Gen. Gryf: Pilnujcie Polski!

„Bądźcie dumni z Powstania. Nie słuchajcie tych, którzy próbują pomniejszyć jego znaczenie”.

Gen. Janusz Brochwicz Lewiński odnosi się do Powstania Warszawskiego. W rocznicę jego wybuchu apeluje do Polaków: „Pragnę prosić Was: bądźcie dumni z naszego Powstania. Nie słuchajcie tych, którzy próbują pomniejszyć jego znaczenie, albo mówią, żeśmy wtedy wpadli w obłęd! Nie słuchajcie tych, którzy odsądzają od czci i wiary naszych Dowódców! myśmy musieli wtedy stanąć do broni!”

Ja swoim profilu na Facebooku wskazuje, że „straty były niezmierne”. „Nie spodziewaliśmy się takiego morza brutalnej nienawiści i niezliczonych krwawych zbrodni popełnianych przez naszych wrogów. Trudno także było wyobrazić sobie rozmiary nikczemnej zdrady naszych sojuszników. Byliśmy przecież wiernym i ofiarnym sojusznikiem, tymczasem w tej, jak sądzę najdłuższej bitwie tej wojny zostaliśmy osamotnieni” - tłumaczy.

„Niech to jednak nikomu nie przesłania faktu, że bez tej naszej walki i naszej ofiary Polska nie miałaby szansy odrodzić się jako państwo. Planem Stalina było cofnięcie skutków zwycięstwa naszych Ojców roku 1920. To za to upokorzenie tak nienawidził Polaków” - przypomina „Gryf”.

Dodaje, że „wobec tego Powstania, naszej walki i naszej ofiary ani on, ani pozostali zdrajcy nie mogli tego zrobić”. „Świat by tego nie przyjął” - wskazuje.

„Dziękuję waszemu pokoleniu za pamięć o nas, młodych sprzed lat, za pamięć naszego pokolenia, które morzem krwi zapłaciło za stanowcze pragnienie wolności. Wasza pamięć przywraca mi nadzieję, że nasza walka nie poszła na marne. Jednak wolności nie otrzymuje się za darmo, wolność żąda ofiary. W czasie pokoju także wymaga - cywilnego zaangażowania, ale pamiętać trzeba że jest krucha, nie wolno myśleć, że będzie zawsze. Trzeba nieustannie być gotowym. Więc proszę Was: Pilnujcie Polski!” - kończy swój tekst Gen. Gryf.

za:www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/gen-gryf-pilnujcie-polski,14458187456#ixzz3hanaav9X

***

Powstanie Warszawskie - list porucznika Wehrmachtu

"Walczyli, na Boga, lepiej niż my":
https://www.youtube.com/watch?v=7g4Mk4ltioE&list=PL7Ya_z08dGHn4nWbyw0q9Ttf8Mmz1kM_K&index=13
Opublikowany 30.07.2013
http://www.youtube.com/playlist?list=... -- "Walczyli, na Boga, lepiej niż my": POWSTANIE WARSZAWSKIE -- Peter Stölten, 22-letni porucznik Wehrmachtu, Listy -- przez prawie całe Powstanie pisał listy do rodziny i narzeczonej. Nie ukrywał w nich swego uznania dla walczących Polaków ani krytycyzmu wobec działań SS. Przez kilkadziesiąt lat listy były nieznane.

Na listy Stöltena przypadkiem natrafiła podczas studiów niemiecka historyczka Astrid Irrgang i opublikowała je w swojej pracy doktorskiej. później książce "Leutnant der Wehrmacht Peter Stölten in seinen Feldpostbriefen"

Z nie do końca zniszczonych budynków zabiera się to, co najpiękniejsze, rzeźby, sofy, gobeliny. Wkrótce wszystko spłonie. Już teraz wszystko jest zdemolowane. Grzęźnie się po kolana w domowych sprzętach, śmieciach, skorupach naczyń i brudzie! Niewyobrażalne, wstrząsające spustoszenie. Tak, tak, nosiciele kultury europejskiej. Już oni coś wyniosą! Często widziałem tu mieszkania o wysokim standardzie i piękne, nowoczesne meble. Wydaje się, że małe, przede wszystkim słowiańskie narody mają w tym kierunku pewien szczególny zmysł. Może to znak ich wielkiej przyszłości? Niemcy oczywiście nie potrafią im dotrzymać kroku, podobnie jak stara i całkiem zakurzona Francja. Policja puszcza z dymem ostatnie nienaruszone kamienice. O SS nie chcę pisać. To zbieranina ludzi na specjalnych prawach. (...) Którejś nocy zachodzę do lazaretu, by nawiązać łączność z kompanią SS. Capi tam strasznie, a w izbie, w której nocuje dowódca kompanii i 20 żołnierzy SS, jeden z nich stoi w kącie i leje. Tuż przy drzwiach drugi „znosi jajko". Złożyłem raport z zajścia dowódcy batalionu SS. Ten odpowiedział: „W dupie to mam, niech sobie nawet szczają do oczu!".
(List do rodziców, 16 września 1944)

Dziś przedzierałem się i czołgałem wzdłuż Wisły, docierając do naszych przednich linii. Obrazy, które trudno zapomnieć. Wśród ruin domów na odcinku operacyjnym jednej kompanii na jednego zabitego żołnierza przypadało dziesięć trupów mieszkańców, mężczyzn i kobiet. Cuchnące, pokurczone zwłoki. Ze zgliszcz i ruin zionął nieprawdopodobny odór. Jak taki Bosch przeniósłby na płótno swoje fantazje z piekła rodem, gdyby mu przyszło zobaczyć ten widok?
(List do narzeczonej, 23 września 1944)

W stojących jeszcze kamienicach brnie się po zdemolowanych mieszkaniach niczym w błocie po kolana. Wszystko zostało bezsensownie zniszczone i szczęka pod stopami. Pomimo zgliszcz jednak można zobaczyć, jak żyli tu ludzie, a po rozrzuconych wyrobach rzemieślniczych i dziełach sztuki -- ich wysoką kulturę osobistą. Ale nic tak nie chwyta za serce jak porzucona fotografia dziecka o blond włosach, z loczkami. Daj Boże, by nic mu się nie przytrafiło, wyrwało się równocześnie z ust moich i stojącego obok mnie porucznika.
(Z listu do siostry, 24 września)

Warszawa z całą ostrością pokazuje przede wszystkim prawdziwe oblicze wojny (...). Do widoku ciał mężczyzn jestem przyzwyczajony, już od dawna są częścią naturalnego porządku. Ale kiedy w rozerwanych szczątkach kobiet
widzi się kwitnące niegdyś wdzięki i zupełnie inne, pełne miłości, beztroskie życie albo kiedy widzi się dzieci, których niewinność obdarzam -- bez względu na język, jakim się posługują -- najsilniejszą miłością, nawet w tych koszmarnych czasach. (...)

Pisząc do ojca, wspomniałem o dziewczynie, o której się mówiło w naszej kompanii. Nigdy jej nie widziałem, znam ją jednak z opowiadań, a ponieważ w mojej pamięci pozostały niezapomniane ramy, tło, otoczenie innych wydarzeń, mógłbym z pewnością nazwać to moim najpiękniejszym przeżyciem („piękny" jest oczywiście wątpliwym określeniem, lepiej powiedzieć głębokim przeżyciem, inaczej pod pojęciem „piękny" rozumie się coś wstrząsającego). Kiedy zdobywano bank emisyjny, od wielu dni sztukasy, działa przeciwlotnicze, moździerze, gazy zapalające używane były do zdobywania tego jednego budynku. Kiedy szereg działek szturmowych z lufami na wysokości piersi człowieka podjechał pod same piwnice, większa część ludności cywilnej poddała się. Wychodzili ze śladami gruzu i przeżywanego bez przerwy strachu. Pełzali po ziemi wśród gwizdu granatów nad ich głowami, błysku strzałów i huku działek szturmowych, skamląc jak opętani. Ta dziewczyna stała wyprostowana ze spokojnym, poważnym wyrazem twarzy, lekko tylko kiwając głową nad tym szalonym zachowaniem wywołanym strachem o życie znajomych i obcych. Stała w ogniu, w obłąkaniu, nietknięta.
(List do narzeczonej, 28 września 1944).

-- Porucznik Peter Stölten zginął pod Olsztynem 5 miesięcy po PW...
------------------
Krzysztof Penderecki, fr. Dies Irae z Polskiego Requiem. Antoni Wit, Warsaw National Philharmonic Choir & Warsaw National Philharmonic Orchestra.