Mamy już potwierdzenie, że uwolnienie cen energii przełożyło się znacznie na skok inflacji i wzrost cen żywności o ponad 4 proc. Warto zwrócić uwagę, że lewicowo-liberalne media i fanatyczny protuskowy lumpenkomentariat w social mediach nie tłumaczą już nam, że to wina polityków.
Skądże, skoro nie da się wmawiać ludziom, że to „pisowska inflacja i drożyzna”, to temat zniknął z agendy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To zresztą jedyna czarodziejska różdżka, jaką dysponuje koalicja 13 grudnia – za jej sprawą z mediów tańczących, jak Donald Tusk im zagra, znikają wszelkie niekorzystne dla władzy tematy. Albo są upychane gdzieś po kątach.
Tymczasem uśmiechnięta drożyzna szczerzy się do nas coraz szerzej, a ekonomiści mówią jasno – spadków inflacji nie należy się spodziewać przez kolejne długie miesiące.
Ale Koalicji Obywatelskiej w to graj, bo jeden z jej najważniejszych społeczno-gospodarczych pomysłów na Polskę to – przepraszam bardzo – zgnojenie mniej zamożnych Polaków.
Tak, żeby wiedzieli, że „w tym kraju” bardzo dobrze może być tylko postkomunistycznym elitom i tym, których do nich dokooptowano.
Krzysztof Wołodźko
za:niezalezna.pl