I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska skomentowała sytuację ks. Michała Olszewskiego.
W piątek 6 września sąd odroczył sprawę zażalenia na zatrzymanie ks. Michała Olszewskiego do 18 października. Do sądu wciąż nie trafiły nagrania od policji i ABW.
– Obrona dostała dodatkowy tydzień, by złożyć wnioski dowodowe. W tym materiale są pewne braki. Wydaje się, że tego materiału dowodowego trochę my dołożymy, skoro jest taki kłopot ze strony państwa – mówił wówczas w rozmowie z telewizją wPolsce24 obrońca ks. Michała Olszewskiego, mec. Krzysztof Wąsowski.
Media relacjonowały wyprowadzanie kapłana z budynku sądu. Na filmach i zdjęciach widać było, że sercanin jest skrajnie wychudzony. Podczas wyprowadzania przez funkcjonariuszy, duchowny miał na rękach kajdanki. Wykonywał gest błogosławieństwa w kierunku zgromadzonych przed sądem protestujących, którzy przyszli, aby wyrazić sprzeciw stosowanych wobec niego metod. Podczas trwającego od końca marca pobytu za kratami, kapłan schudł aż 15 kilogramów.
Prof. Manowska: Areszt można odbywać w domu
O sprawę zapytał prof. Manowską Robert Mazurek w Kanale Zero. – Pytanie o ks. Olszewskiego, który siedzi w areszcie i znowu został mu przedłużony areszt. Czy pani uważa, ze w takiej sytuacji, z takimi zarzutami ksiądz powinien być w areszcie, czy odpowiadać z wolnej stopy? – pytał dziennikarz.
– Nie jestem w stanie stanowczo wypowiedzieć się na ten temat, bo nie znam stanu faktycznego, nie widziałam akt. Wypowiedział się w tej sprawie sąd. Natomiast inna sprawa jest bardzo bolesna – to, w jakich warunkach, trzymani tam są ludzie. Bo to nie chodzi o ks. Olszewskiego, ale też panie z Ministerstwa Sprawiedliwości (byłe urzędniczki – przyp. red.). Jeżeli taka oczywiście jest prawda, że ktoś jest pod specjalnym nadzorem, ma zapalane światło w nocy, to jest po prostu tortura i to jest absolutnie nie do przyjęcia – odparła prof. Manowska.
Wskazała, że "z całą pewnością na miejscu obrońcy ks. Michała Olszewskiego, na pewno zwróciłaby się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka". I prezes SN zastrzegła, że nie śledzi dokładnie sprawy. – Mignęła mi sylwetka ks. Olszewskiego, jak on wyglądał kiedyś, a jak wygląda teraz. To jest po prostu – przepraszam księdza i jego rodzinę – strzęp człowieka. Nie wydaje mi się, żeby była potrzeba stosowania aresztu z innego względu – po to w 2007 r. zaczęto wprowadzać elektroniczne obrączki, żeby nie używać nadmiernie tymczasowego aresztowania. Przecież ks. Olszewski mógłby odbywać ten areszt w domu. Możemy wprowadzić rozwiązania, ze odcinamy od telefonu i internatu, jeśli ma się nie posługiwać – przekonywała sędzia.
za:dorzeczy.pl
***
Generał Sercanów upomniał się o ks. Olszewskiego. „Apelujemy o poszanowanie godności naszego współbrata”
Przełożony Generalny Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego ks. Carlos Luis Suarez Codorniú skierował apel do polskich władz w związku ze sposobem, w jaki traktowany jest ks. Michał Olszewski. „Jak to możliwe, że europejskiemu wymiarowi sprawiedliwości przytrafiają się takie rzeczy?” – pyta hiszpański duchowny.
Przełożony sercanów udzielił wywiadu dla OSV News, w którym stwierdził, że choć władze zgromadzenia „oczywiście bardzo zasmuciła” informacja o zatrzymaniu ks. Olszewskiego, to sam jest „szczególnie zasmucony sposobem”, w jaki duchowny był traktowany po zatrzymaniu.
- „W żadnym wypadku nie chodzi tu o sprzeciwianie się sprawiedliwości, ale z pewnością jesteśmy bardzo zaniepokojeni brakiem poszanowania praw naszego współbrata, jak również innych osób zatrzymanych w tej sprawie”
- oświadczył ks. Carlos Luis Suarez Codorniú.
Podkreślił, że jest w stałym kontakcie z polskimi przełożonymi zgromadzenia i ocenił, iż naruszono godność ks. Olszewskiego.
- „Gdzie jest niebezpieczeństwo tej osoby?” - pytał, odnosząc się do stosowania wielomiesięcznego aresztu duchownego bez osądzenia o jego winie.
Generał sercanów zaznaczył, że osobiście zna ks. Olszewskiego i odwiedził budowany przez niego w Warszawie ośrodek.
- „Mogłem prześledzić genezę tego projektu i wydawało się, że wszystko jest dla nas jasne” - podkreślił.
Duchowny domaga się od polskiego wymiaru sprawiedliwości „większej jasności co do argumentacji” oraz wyjaśnień na temat „czasu spędzonego bez jedzenia, czasu spędzonego w kajdankach i tych nocy, w których jego sen był przerywany przez światła”. Wskazał, że relacje na temat traktowania polskiego sercanina przywodzą na myśl standardy z innej epoki.
Apelując do polskich władz o „poszanowanie godności naszego współbrata”, Hiszpan podkreślił, że osobiście chciałby ks. Olszewskiemu podziękować.
- „Dziękuję za całe dobro, które uczynił dla Kościoła, dla zgromadzenia, dla tak wielu ludzi w Polsce i Europie, w Stanach Zjednoczonych, w różnych krajach, gdzie jest dobrze znany, zawsze był bardzo dobrze postrzegany” - powiedział.
Wyraził przy tym przekonanie, że ks. Olszewski nawet w areszcie „wykonuje pracę ewangelizacyjną”.
za:www.fronda.pl
***
Matka ks. Olszewskiego po raz pierwszy mogła odwiedzić syna w areszcie
„To było trudne, dlatego że Michał się bał i ja się bałam, ale wielka radość z tego, że wreszcie go zobaczę, cały czas mieszała się z uczuciem lęku, szczególnie po ostatnich zdjęciach, które widziałam w telewizji, jak on wygląda, jak się zmienił. Nie wiedziałam, czy potrafię to udźwignąć, ale udało się” – powiedziała Grażyna Olszewska.
Matka ks. Michała Olszewskiego, Grażyna Olszewska, po raz pierwszy od czasu aresztowania mogła zobaczyć się ze swoim synem. O spotkaniu opowiedziała w telewizji wPolsce24.
„Była plastikowa ściana i telefon, przez który niewiele można usłyszeć. Czekałam może z 20 minut przy tym okienku, po czym Michał przyszedł. Przyłożyliśmy ręce do pleksi, tak żeśmy się przywitali. Była chwila milczenia, wzruszenia. Tak pamiętam te pierwsze minuty, emocje były ogromne. Zobaczyłam człowieka umęczonego, biednego, zniszczonego, przerażonego. W oczach jego można było wszystko wyczytać – strach, lęk, przerażenie, bezradność, poczucie wielkiej krzywdy. To straszne” mówiła – Grażyna Olszewska.
„Bałam się, ale uczucie matki jest silniejsze od tego wszystkiego. To się nie da opowiedzieć, ale jest tak wielki ból serca, kiedy matka widzi takie dziecko, że to jest nie do opisania. Dziecko, które cały czas cierpi, a ja mam świadomość, że ja odejdę i on będzie cierpiał dalej. Samotny w tych kilku metrach kwadratowych, o których mi opowiedział, jak to wygląda” – dodała.
Opowiedziała też o swojej reakcji na list, w którym ks. Olszewski opowiedział o okrutnym traktowaniu, jakiego doświadczył w pierwszych dniach po zatrzymaniu.
„W pierwszym momencie nawet nie potrafiłam płakać, miała taką blokadę – mówiła matka duchownego. – Myślałam, że ja śnię. Wyobrażałam sobie więzienia w swoich myślach, natomiast do głowy by mi nie przyszło, że w cywilizowanym świecie, w XXI wieku, w demokratycznej podobno Polsce takie rzeczy się dzieją. Człowieka niewinnego można tak zniszczyć, upodlić, zeszmacić. Jaka osoba duchowna, jest to ksiądz, ma swoje prawa, że jakaś godność mu się też z tego względu chyba należy, należy się każdemu człowiekowi”
Jak dodała, syn cały czas powtarza, że to przetrzymał.
„Widzę jednak, że to zostało pół człowieka, nie wiem nawet, dlaczego. (…) Do końca życia nie zapomnę tych oczu, a w tych oczach strach, lęk, przerażenie, niepewność. (…) I poczucie ogromnej krzywdy. Od małego dziecka zawsze myślał o tym, żeby pomagać innym” – tłumaczyła.
„Dzisiaj Michał prosił mnie: «Mamuś, podziękuj wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób troszczą się o Was, o mnie, którzy się modlą, podejmują różnego rodzaju posty». Tych ludzi jest bardzo dużo. Całe sąsiedztwo u nas, bo mieszkamy na wsi, przez wszystkie miesiące o godz. 15 schodzą się sąsiedzi, odmawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia w jego intencji, to jest codziennie. Ludzie zamawiają Msze święte w kościołach, odbywają się różańce, ludzie nas wspierają. (…) Ja jestem bezradna, nic nie mogę zrobić, została tylko modlitwa. Dla zwykłego człowieka też została tylko modlitwa” – opowiadała Grażyna Olszewska.
Matka zakonnika jest przekonana, że zatrzymanie jej syna w Wielki Czwartek nie było przypadkiem.
„Pamiętam ten dzień. Mszę świętą, na którą poszłam, życzenia dla księży, które w kościele składano, a mój syn wtedy był w więzieniu. Ale powiedział mi coś takiego dzisiaj, że w Wielki Piątek miał spotkanie ze mną w czasie drogi krzyżowej, spotkanie syna z matką i to była dla niego chwila wytchnienia. Powiedziałam mu: «Michałku, naprawdę wtedy się spotkaliśmy, bo kiedy była stacja drogi krzyżowej w Wielki Piątek, przy stacji spotkanie Pana Jezusa z Matką Bożą wydawało się, że mi serce pęknie, ale nie pękło»” – relacjonowała.
Podziękowała też wszystkim, którzy wspierają ks. Michała Olszewskiego.
G. Olszewska: czuję rozdzierający ból serca. Wstrząsająca rozmowa z mamą ks. Olszewskiego
O spotkaniu matka sercanina opowiedziała w poruszającej rozmowie na antenie – Telewizji Republika. Spotkanie zaczęło się bardzo wzruszająco – łzami, milczeniem, dotknięciem przez pleksę mojej ręki i jego ręki – opowiedziała.
"Kiedy, zobaczyłam syna dostrzegłam, że nie ma połowy człowieka. To jest nie ten człowiek - zniszczony, wychudzony i przerażony. To przerażenie, te oczy - ja to zabiorę ze sobą do grobu. W tych oczach wyczytać można wszystko - lęk, poczucie krzywdy i niewiadomej, co będzie." - mówi mama księdza Olszewskiego - Grażyna Olszewska.
Czuję rozdzierający ból serca - żebym ja to wszystko mogła wziąć na siebie, ja swoje życie przeżyłam. Chciałabym, żeby on (ks. Olszewski - przyp. red.) nie cierpiał, żeby te cierpienia przeszły na mnie. On tyle jeszcze w życiu mógłby zrobić, tylu ludziom pomóc.- dodaje zrozpaczona kobieta.
Grażyna Olszewska zaznacza, że ks. Michał podupadł zdrowotnie. – Bardzo pogorszył mu się wzrok, nie widzi w jakiejś odległości. Choroby, które miał, też się bardzo pogorszyło. Są choroby, które stres nasila. I żywienie i brak ruchu. To był człowiek wysportowany, silny, wesoły. Tego człowieka już nie ma – stwierdziła ze łzami w oczach.
Matka ks. Olszewskiego: Najbardziej boli go poczucie niesprawiedliwości
Pytana przez Danutę Holecką, co czuje matka, która widzi syna w takim stanie, odparła: – Rozdzierający ból serca i tak myślę, żebym to wszystko mogła wziąć na siebie, bo ja już życie przeżyłam. Żeby te cierpienia przeszły na mnie, bo on jeszcze w życiu tyle mógłby zrobić, tylu ludziom pomóc.
Podkreśla, że jej synowi oprócz samotności, najbardziej doskwiera poczucie krzywdy. – To go niszczy najbardziej. Poczucie krzywdy i niesprawiedliwości – powiedziała.
– Był szanowanym człowiekiem, szanowanym księdzem. Ludzie przychodzili do niego i prosili o modlitwę. Był kiedyś egzorcystą. Wielu ludziom pomógł. On nigdy nic dla siebie nie chciał zatrzymać. Oddałby ostatnią skarpetkę. Gdy był dzieckiem, to zawsze miał rower zepsuty. Bo inni nie mieli, to on im dał. Zawsze służył pomocą. Teraz, kiedy byli uchodźcy z Ukrainy, przez nasz dom przewinęło się multum. Myśmy z córką tylko pościel wymieniały, bo przyjeżdżali na dwa, trzy dni. Bo fundacja Profeto pomagała, pracownicy jeździli po tych ludzi na granicę, przywozili. Pamiętam zięć pojechał po nich, ale nie było miejsca. Zadzwonił do Michała, a Michał, żeby ich dać "do mamusi". I tych ludzi u nas dziesiątki się przewinęły. Michał każdemu chciał pomóc – opowiadała Grażyna Olszewska.
"Uczciwy człowiek"
Odnosząc się do kwestii budowy ośrodka pomocy ofiarom przestępstw Archipelag, który został zakwestionowany w ramach śledztwa dot. Funduszu Sprawiedliwości, powiedziała, że syn "temu ośrodkowi oddał całe serce i tak bardzo się tym cieszył". – Cokolwiek tam powstawało, to dzwonił i "mamuś już jest to, już jest tamto". Oskarżają mojego syna, który wiem, że jest człowiekiem bardzo uczciwym – zapewniała matka kapłana.
Co można zrobić? – Prosił, żeby wszystkim dziękować, którzy się za niego modlą, nas wspierają, za każdy przejaw człowieczeństwa z serca przesyła więzienne błogosławieństwo. Zapewnia, że modli się za wszystkich – powiedziała Grażyna Olszewska.
za:opoka.org.pl
***
Pełnomocnik księdza Olszewskiego: On bardzo przeżywa, że episkopat nie zabrał głosu w jego sprawie
Bardzo przeżywa, że episkopat nie zabrał głosu w jego sprawie – ujawnił pełnomocnik pozostającego w areszcie księdza Michała Olszewskiego SCJ. Jak wynika z relacji mecenasa Krzysztofa Wąsowskiego, kapłan ma czuć się osamotniony i pozostawiony samemu sobie. Mecenas Wąsowski był gościem programu „Rymanowski Live” na kanale YouTube. Obrońca kapłana opowiedział między innymi o tym, jak wyglądają jego cotygodniowe wizyty w areszcie.
– Są różne typy osobowości określane w psychologii, ksiądz Michał jest klasycznym kinestetykiem. On potrzebuje dotknąć drugiego człowieka. Spotykamy się w celi przedzielonej kratą, trochę jak w karmelu [śmiech] i on rzeczywiście wyciąga rękę, ja do niego, i on przytyka moją rękę do swojego czoła, wzrusza się i płacze (…). Spotykając się z księdzem Michałem odniosłem wrażenie, jakby mówił: „nie wiem, czy ty jeszcze do mnie wrócisz. Czy ci pozwolą do mnie jeszcze przyjść” – relacjonował mec. Wąsowski.
Jak podkreślił, najgorsze dla kapłana są weekendy, kiedy nie ma odwiedzin. Wtedy „przeżywa pewnego rodzaju noc ciemną [pojęcie teologiczne ze sfery duchowości karmelitańskiej], wpada w bardzo depresyjny nastrój”. – Dlatego poprosił, aby te widzenia były w poniedziałki lub wtorki. Tak się zaczyna każde widzenie, a kończy błogosławieństwem. Ciężko abym nie skorzystał z takiej siły duchowej, i to księdza, który cierpi – dodał adwokat.
Prawnik odniósł się również do pierwszego publicznego pokazania się księdza Michała od momentu zatrzymania, w ostatni piątek, w drodze pomiędzy aresztem a salą sądową. Media obiegły zdjęcia bardzo wychudzonego, ogolonego na zero i przygarbionego człowieka.
– Kiedy relacjonował mi swoją piątkową rozprawę, zobaczył siebie w telewizji na świetlicy i powiedział mi, że siebie nie poznał. „Ja tak nie wyglądam!” – śmiał się. Dopiero gdy zrobili porównania zdjęć sprzed aresztowania i po, także ja sobie zdałem sprawę, jak bardzo ks. Michał się zmienił – podkreślił mecenas.
Na sugestię, że areszt to przecież „nie wakacje”, mecenas odparł:
– Areszt to nie jest miejsce tortur. Ale przed aresztem było zatrzymanie, które budzi bardzo wiele wątpliwości związanych z torturowaniem. To, że areszt nie jest miejscem wczasów, nie oznacza rezygnacji z [potrzeby] sprawdzania jego kondycji zdrowotnej (…). Jeżeli człowiek chudnie z 90 kilogramów do 75, przy 190 centymetrach wzrostu, to już zaczynamy podejrzewać, że coś się dzieje. Przy jego schorzeniach zdrowotnych, o których była informowana i ABW – przecież oni zarekwirowali całą dokumentację medyczną; tam było m.in. zaświadczenie o celiakii, a także dużo więcej problemów jelitowych i jeszcze poważniejszych, o których ks. Michał prosił abym nie mówił – to nie jest tylko i wyłącznie chudnięcie ze stresu – ocenił pełnomocnik kapłana.
Mecenas Wąsowski potwierdził, że księdzu Michałowi konsekwentnie odmawia się widzenia ze współbraćmi. Mimo współpracy z prokuraturą, przesłuchań poprzedniego oraz obecnego prowincjała, a także ekonoma zgromadzenia, aresztowany duchowny widział się z prowincjałem jedynie raz, podczas rozprawy. W ocenie obrońcy, prokuratura nie ma prawa pozbawiać kapłana takiej możliwości.
Zapytany o stosunek episkopatu do sprawy księdza Michała, pełnomocnik kapłana przyznał, iż „ksiądz Michał bardzo przeżywa, że episkopat nie zabrał głosu w jego sprawie”. Postawiony przed stwierdzeniem, że być może episkopat jest po prostu ostrożny, podejrzewając, iż w aktach są tak zwane wątki „nie do obrony”, mec. Wąsowski stwierdził, że episkopat „nie ma bladego pojęcia, co jest w aktach”.
– No chyba, że ktoś takie informacje przekazał, choć wiemy, że tego typu przecieki docierają do mediów albo z prokuratury, albo ze strony, która atakuje. Na pewno nie od obrony. Obrona nie przekazuje żadnych akt, żadnych dokumentów – także episkopatowi – zapewnił.
Jednocześnie mec. Wąsowski wspomniał o tym, że specjalny list wysłał za pośrednictwem prokuratury przewodniczący KEP, abp Tadeusz Wojda. – Ksiądz arcybiskup w liście informuje ks. Michała, że bardzo dużo wiernych prosi go aby zajął stanowisko w sprawie. Ksiądz arcybiskup Tadeusz nie zajmuje stanowiska, ale życzy mu aby opuścił areszt jak najszybciej i jeżeli będzie taka możliwość, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zaprasza ks. Olszewskiego na rozmowę – ujawnił treść listu adwokat.
Prawnik zaznaczył jednak, że ks. Olszewski był bardzo rozczarowany listem. – Księdzu Michałowi zabrakło większego zaangażowania. Tak, był rozczarowany. Pewnie liczył, że ksiądz arcybiskup wystąpi przynajmniej o widzenie. Na pewno byłoby to dla niego duże wsparcie. Pewnie wynika to z jego kinestetycznej natury; on potrzebuje [człowieka] dotknąć, zobaczyć, poczuć jego wsparcie. W celi powiedział mi, że odczytał list w taki sposób: „zapraszamy na spotkanie, kiedy już ksiądz sam sobie poradzi”. Myślę, że to zbyt emocjonalne odczytanie, ja nie oczekuję od przewodniczącego KEP, że będzie w tej sprawie nadstawiał głowę – ocenił mec. Wąsowski.
Brak oficjalnego poparcia episkopatu nie oznacza jednak bierności w tej sprawie poszczególnych biskupów. Gość Bogdana Rymanowskiego przyznał, że zaraz po pierwszym posiedzeniu wpłynęło do niego kilkadziesiąt poręczeń za ks. Michała, w tym również od hierarchów.
– Pierwszym, który dał takie poręczenie, był kardynał Grzegorz Ryś, metropolita łódzki. Nie wahał się ani chwili. Na spotkaniu z szefową Radia Profeto przytulił ją i powiedział, że takiego kapłana jak ks. Michał nigdy nie zostawi. Poręczenie złożyli m.in.: abp Galbas, bp Chrząszcz – biskup pomocniczy krakowski, ordynariusz sosnowiecki bp Artur Ważny, generał zakonu sercanów z Rzymu – wymieniał.
Zapytany przez prowadzącego, czy takiego poręczenia udzielił prymas abp Wojciech Polak, mec. Wąsowski odparł: „prymas Polski nie udzielił takiego poręczenia”.
Publikujemy fragment rozmowy Bogdana Rymanowskiego z mec. Wąsowskim:
– Ksiądz Michał jest klasycznym kinestetykiem. Potrzebuje dotknąć. Mamy kratę, wyciąga rękę przez kratę, przytyka moją rękę do czoła i wzrusza się, płacze – tak mec. Krzysztof Wąsowski, obrońca księdza Michała Olszewskiego opisuje spotkania z księdzem. – On ma takie wrażenie, że ja nie wiem, czy ty do mnie wrócisz, czy pozwolą ci przyjść – dodaje gość Bogdana Rymanowskiego. Mecenas opowiada, że najgorszy jest dla księdza weekend, bo wtedy nikt nie przychodzi i „dopada go nastrój depresyjny”, ponieważ „przeżywa ciemną noc”.
Dopytywany przez prowadzącego o kondycję księdza Olszewskiego, mecenas Wąsowski opisuje, jak ksiądz na świetlicy zobaczył sam siebie w telewizji. – On mówi: słuchaj, ja się siebie przestraszyłem, ja tak nie wyglądam – mówi gość Rymanowski Live.
Mecenas o celiakii i „poważniejszych problemach”
– Dla mnie schudnięcie 15kg to dopiero dobry początek. Tak, jestem za gruby, chciałbym się bardziej odchudzić. U księdza Michała, jeśli człowiek chudnie 15 kg z 90kg, to już zaczynamy podejrzewać, że coś się dzieje – alarmuje mec. Krzysztof Wąsowski. Obrońca dodaje, że ksiądz ma zaświadczenie o celiakii, ale „jest dużo więcej problemów, jeszcze dużo poważniejszych”. Mecenas opisuje, że ksiądz siedzi sam, a jego cela jest wielkości łazienki, więc na początku nabawił się klaustrofobii.
Mec. Wąsowski: Ksiądz Olszewski przeżywa, że Episkopat nie zabrał głosu
Pytany o brak reakcji Episkopatu, gość Bogdana Rymanowskiego odpowiada, że ksiądz Olszewski „bardzo przeżywa to, że Episkopat nie zabrał głosu w jego sprawie”. Obrońca dodaje, że ksiądz dostał już ponad 3 tys. listów, a jednym z nich był list od abpa Tadeusza Wojdy, który szedł miesiąc, ponieważ prokuratura go cenzurowała. Dopytywany o treść tego listu, mec. Wąsowski ocenia, że zabrakło w nim „większego zaangażowania” i był „bardzo urzędowym pismem”. – Że zapraszamy na spotkanie jak ksiądz sobie poradzi i wyjdzie – mówi gość Rymanowski Live. Pytany o to, czy któryś z biskupów złożył poręczenie za księdza Olszewskiego, obrońca odpowiada, że wpłynęło kilkadziesiąt poręczeń od księży i biskupów, w tym pierwszym był kardynał Ryś. – Prymas Polski nie udzielił takiego poręczenia – zaznacza mec. Wąsowski.
Egzorcyzmy salcesonem? „Totalna bzdura. Dał jej tego salcesonu, a ona podobno zjadła cały ten kawał ze smakiem”
Mec. Krzysztof Wąsowski opowiada również historię, o której można było usłyszeć jako „egzorcyzmy salcesonem” księdza Olszewskiego. – Świetna historia. Totalna bzdura o egzorcyzmowaniu salcesonem – zaznacza na wstępie mecenas. To jak kto było? – Chodziło o to, że jak był egzorcystą, to zgłosiła się do niego jakaś rodzina dziewczyny, która miała ok. 30 lat, była weganką albo wegetarianką. Miała jakiś trans satanistyczny, opętanie. Zaczął się modlić bez salcesonu. Na chwilę straciła przytomność. Odzyskała ją, zły duch ją opuścił. (…) Kobieta mówiła, że czuje się dobrze, ale nie czuje, że jest uwolniona. Powiedziała, że musi mieć dowód. Ksiądz pyta, jaki chcesz mieć dowód? Muszę zjeść jakieś mięso, macie? Ksiądz Michał nie je salcesonu, a był na śniadanie salceson i to było jedyne mięso. On jej dał tego salcesonu, a ona podobno zjadła cały ten kawał ze smakiem – opowiada mecenas w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Obrońca księdza Olszewskiego: W jakimś sensie ofiara Zbigniewa Ziobry
Mec. Wąsowski uważa, że „zdecydowanie za dużo osób przebywa w aresztach tymczasowych”. – Niczego ten areszt nie zabezpiecza, dobra postępowania. Jest sensowny w sytuacjach znęcania się nad rodziną albo zorganizowanych grup przestępczych o charakterze zbrojnym – mówi obrońca księdza i zaznacza, że tu akurat jest zdecydowanym krytykiem min. Ziobry. Ksiądz Olszewski ofiarą Zbigniewa Ziobry? – W jakimś sensie można tak powiedzieć – komentuje obrońca.
„Modli się za wszystkich (…) hejterów”
Ksiądz Olszewski bohaterem? – W pewnym stopniu tak. Modli się za wszystkich, którzy w tak niesprawiedliwy sposób go traktują. Myślę o hejterach i np. politykach, którzy mówią „złodziej to złodziej” – mówi mec. Krzysztof Wąsowski.
za:pch24.pl
***
Mocne wystąpienie prof. Czarnka w Rzymie! "Neomarksiści Tuska" - mówił o sprawie ks. Olszewskiego
Prof. Czarnek w Rzymie: W Polsce aresztowano księdza, bo neomarksiści walczą z demokracją
Poseł PiS, prof. Przemysław Czarnek wygłosił w Rzymie przemówienie w czasie konferencji poświęconej próbom federalizacji Unii Europejskiej zorganizowanej w Senacie Republiki Włoskiej. Prawnik odniósł się do stanu praworządności w Polsce, opowiadając m.in. o sprawie ks. Michała Olszewskiego SCJ.
Swoje wystąpienie prof. Czarnek wygłosił po włosku.
- „Rzeczpospolita Polska przystąpiła do Unii Europejskiej 1 maja 2004 r. i to był wielki dzień. Państwo polskie zostało kompletnie zniszczone podczas II wojny światowej. Niemcy, nie naziści, zabili nam 6 mln obywateli, wśród których 3 miliony to byli obywatele narodowości żydowskiej, ale 3 mln to byli ludzie narodowości polskiej. Zniszczono nam kompletnie stolicę, Warszawę. Wyniszczono nam doszczętnie kraj! A do tego zostawiono nas pod okupacją komunistyczną. Kolejne 40 lat była to destrukcja naszej tożsamości, walka z chrześcijaństwem, kościołem, narodem, która była prowadzona przez komunistów” - przypomniał parlamentarzysta.
Podkreślił, że Polakom udało się odzyskać niepodległość „na bazie Solidarności i pod wodzą św. Jana Pawła II”, a dzień wejścia do Unii Europejskiej był dla Polaków „ważnym dniem”. Zwrócił jednak uwagę, że od tego czasu we wspólnocie doszło do ogromnych zmian.
- „Później nastąpił traktat lizboński, a dziś mamy UE beztraktatową w tym sensie, że ani demokracja, ani praworządność w Unii już nie istnieje. Mamy dyktaturę marksistów, komunistów, którzy nie chcą z nami dyskutować na temat rodziny, demokracji, praw człowieka. To oni wyznaczają, co jest prawem człowieka a co nie jest” - powiedział.
- „Jak się ich słucha w Parlamencie Europejskim, to wydaje się, że najważniejszym prawem człowieka nie jest prawo do życia, a prawo do aborcji! Nie ma nic ważniejszego niż aborcja, związki homoseksualne, niż mowa nienawiści, którą rozumieją jako sprzeciwianie się fałszowi” - dodał.
Prof. Czarnek zwrócił uwagę na ogromne dobrodziejstwa, które przyniosło Polsce członkostwo w Unii Europejskiej. Podkreślił jednak, że Polska chce być we wspólnocie, która pozwala kultywować własną tradycję.
- „Nie chcemy marksistów, którzy walczą z chrześcijaństwem, z krzyżem. Temu mówimy stop!” - oświadczył.
W tym kontekście poseł PiS przywołał sprawę ks. Michała Olszewskiego SCJ.
- „Nie chcemy UE, która nie przestrzega prawa, która dyktuje co chce i w której łamie się podstawowe prawa człowieka. W której pod nazwą zwalczania mowy nienawiści, zwalcza się wolność słowa. Za chwilę każdy ksiądz, który będzie mówił kazanie bazując na ewangelii, będzie mógł być posądzony łatwo w każdym kraju UE o szerzenie mowy nienawiści” - stwierdził.
Poinformował włoskich senatorów, że w Polsce od Wielkiego Czwartku w areszcie przebywa ksiądz, „tylko dlatego, że walczy się w Polsce, pod wodzą neomarksistów Tuska, z demokracją, praworządnością, prawami człowieka”.
za:niezalezna.pl