Ponad 70 proc. Polaków chętnie wzięłoby udział w referendum dotyczącym nielegalnej migracji. Jedynie 23,5 proc. uczestników badania stwierdziło, że nie weźmie udziału w takim plebiscycie.
Pracownia SW Research przeprowadziła sondaż dla „Rzeczpospolitej” i zapytała o udział w referendum, w którym padłoby pytanie: „Czy jesteś za odrzuceniem przymusowego przyjmowania nielegalnych migrantów, które skutkuje ryzykiem spadku bezpieczeństwa osobistego i ekonomicznego?”.
50,4 proc. respondentów stwierdziło, że zdecydowanie wzięłoby udział w takim referendum. 23,5 proc. ankietowanych udzieliło odpowiedzi „raczej tak”. Zdecydowanie mniej osób opowiedziało się negatywnie w kontekście referendum dotyczącym nielegalnej migracji.
7,4 proc. stwierdziło, że zdecydowanie nie wzięłoby w nim udziału, a 6,5 proc., że „raczej nie". 12,3 proc. badanych nie miało zdania w tej sprawie.
Propozycję przeprowadzenia wspomnianego referendum wysunęło Prawo i Sprawiedliwość. Politycy tej partii zachęcają obywateli do wsparcia inicjatywy referendalnej pod hasłem „Stop nielegalnej migracji".
- Zaproponowaliśmy w pytaniu referendalnym w 2023 r. pytanie dotyczące nielegalnej imigracji, ponieważ doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jak tego rodzaju polityka zawiodła na zachodzie Europy – powiedział wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.
Rząd PiS w przeszłości pytał obywateli o nielegalną migrację przy okazji wyborów parlamentarnych w 2023 roku. Wówczas przeprowadzono referendum, w którym zadano Polakom pytanie: „Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?".
Odpowiedzi „nie” udzieliło 97 proc. uczestników referendum, ale wynik nie był ważny, ponieważ udział wzięło jedynie 40,91 proc. obywateli. Referendum poprzedził bojkot Donalda Tuska, który stwierdził, że „uroczyście unieważnia to referendum”.
ROG z ogromnym wsparciem. Bp Długosz zaapelował o modlitwę za wszystkich, którzy bronią polskiej granicy
- Niektórzy nadal twierdzą, że biednych ludzi, którym szukają swojego miejsca na ziemi trzeba bezwarunkowo otworzyć granicę i dać im socjal, bo tego wymaga miłosierdzie. Tyle, że miłosierdzie nie oznacza naiwności, braku roztropności - powiedział podczas słowa wygłoszonego w trakcie Apelu Jasnogórskiego biskup Antoni Długosz. Duchowny zaapelował też o solidarność z tymi, którzy bronią polskich granic.
"Kochana Matko, jak co wieczór przechodzimy do Ciebie, by powiedzieć Ci nasze małe prywatne troski, ale też i ukazać wielkie narodowe problemy. Przychodzimy, by prosić Ciebie o wstawiennictwo za nami u Twojego Syna. Dziś chcemy modlić się za obrońców naszych granic tych w mundurach strażników granicznych, żołnierzy, policjantów, celników, Wojska Obrony Terytorialnej, ale również wolontariuszy z Ruchu Obrony Granic tych, którzy bezinteresownie organizują patrole" – powiedział na początku duchowny.
Bp Długosz przypomniał, iż "jest to odpowiedź polskich parlamentarzystów i patriotów zatroskanych sytuacją zachodniej granicy, gdzie niemieccy policjanci przerzucają na naszą stronę nielegalnych emigrantów niczym przedmioty".
"To sprzeciw przede wszystkim przeciw Paktowi Migracyjnemu, który formalnie zacznie obowiązywać dokładnie za rok. Jak napisał w swoim felietonie katolicki ojciec profesor Dariusz Kowalczyk: Wizja setek tysięcy migrantów, którzy zostaną wchłonięci w Polskę staje się coraz bardziej realna. Większości Polaków się to nie podoba. Dlatego to władze zapewniają, że nie ma o tym mowy, ale fakty oraz wypowiedzi polityków z Berlina i Brukseli świadczą o czymś innym"
– wskazał.
W jego opinii "to jest wielka polityka, ideologia, pieniądze i wielka obłuda. Jest jednak jeszcze aspekt moralny - niektórzy nadal twierdzą, że biednych ludzi, którym szukają swojego miejsca na ziemi trzeba bezwarunkowo otworzyć granicę i dać im socjal, bo tego wymaga miłosierdzie".
"Tyle, że miłosierdzie nie oznacza naiwności, braku roztropności, czy też po prostu zdrowego rozsądku. Zdrowym rozsądkiem wykazało się wielu biskupów Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy jeszcze na początku wielkich ruchów migracyjnych do Europy przestrzegali przed migracją. Argumentowali, że Afryka ma wiele problemów, ale rozwiązanie ich nie może być przyjmowanie wszystkich ludów do Europy. Trudno się z tym nie zgodzić" – przypomniał.
Wskazał także, że "biskupi w Afryce wiedzą, co obecne co potrzebuje ich ojczyzna i Kościół, nie ulegają globalistycznym ideologiom takich ludzi, jak miliarder z Węgier".
"Matko Boża, Ty wiesz, że Polacy zdali egzamin, gdy potrzeba było otworzyć drzwi dla milionów uciekających Ukraińców, a w imię miłości bliźniego potrafili zapłacić najwyższą cenę, jak choćby w czasie II wojny światowej. My, Polacy, wiemy co to miłosierdzie, ale nie oznacza ono, że mamy otwierać drzwi przed wszystkimi nielegalnymi imigrantami. To nie rozwiązuje problemów Afryki i Bliskiego Wschodu" – oświadczył bp Długosz.
za:wpolsce24.tv