W niedzielę późnym wieczorem Telewizja Republika poinformowała, że do siedziby Krajowe Rady Radiofonii i Telewizji weszła policja. Funkcjonariusze mieli rozpytywać o szefa tej instytucji Macieja Świrskiego.
Doniesienia te potwierdził w rozmowie z serwisem Niezalezna.pl sam zainteresowany. Według Świrskiego, mundurowi zadawali pracownikom pytania dotyczące m.in. tego, czy on rzeczywiście tam pracuje. – Najpierw byli tajniacy, a potem przyjechał radiowóz – zrelacjonował szef KRRiT.
Funkcjonariusze policji pojawili się w niedzielę wieczorem w siedzibie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT), gdzie rozpytywali o Macieja Świrskiego. Komunikat w sprawie wydała stołeczna policja. Zapewniono w nim, że mundurowi nie weszli do samej instytucji. Rozmowy miały się odbywać przed budynkiem.
W piątek Sejm zagłosował za postawieniem przed Trybunałem Stanu szefa KRRiT. „To polityczna hucpa mająca na celu uniemożliwienie działania KRRiT i po to, żeby domknąć rynek medialny” – wskazał Maciej Świrski, odnosząc się do decyzji Sejmu.
W piątek Sejm zagłosował za postawieniem przed Trybunałem Stanu szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Maciej Świrski wstrzymał wypłatę środków z abonamentu dla telewizji publicznej, polskiego radia i PAP. To pokłosie ich nielegalnego i siłowego przejęcia w grudniu 2023 roku. Aby mogły funkcjonować dalej, rząd postawił je w stan likwidacji.
Wstrzymane środki – 300 mln zł – szef KRRiT skierował do depozytu sądowego. Oczekiwały tam na prawne uregulowanie statusu spółek.
Maciej Świrski mówi wprost, że decyzja Sejmu to próba zawieszenia jego działalności w KRRiT i chęć sparaliżowania funkcjonowania niezależnego organu.
– Polityczna hucpa mająca na celu uniemożliwienie działania KRRiT i po to, żeby domknąć rynek medialny, żeby ci, którzy sprawują w tej chwili władzę – czyli ta dyktatura Tuska – mogła zamknąć niezależne media – podkreślił przewodniczący KRRiT, Maciej Świrski.
Przewodniczący decyzji nie uznaje. Powołuje się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który uznał całą procedurę za niezgodną z konstytucją. Wniosek był też procedowany wbrew zasadom procesowym. Posłowie oskarżający o blokadę środków z abonamentu sami go nie płacą.
– Oni mają niezapłacone olbrzymie kwoty abonamentu telewizyjno-radiowego, co jest do udowodnienia – podkreślił Maciej Świrski.
Maciej Świrski podkreślał, że KRRiT będzie funkcjonować dalej pomimo konstytucyjnego zamachu. Specjalny komunikat w tej sprawie wydał Trybunał Konstytucyjny. Podkreśla w nim, że decyzja Sejmu ws. szefa KRRiT jest niekonstytucyjna. Nie wywołuje ona skutków prawnych, bo nie została podjęta wymaganą większością. Trybunał potwierdził to wcześniej w orzeczeniu wydanym 16 lipca.
„Sprzeczne z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego działania Sejmu wpisują się w szereg naruszeń prawa będących elementem ustrojowego zamachu stanu, który stał się przedmiotem złożonego przez Prezesa Trybunału Konstytucyjnego zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Trybunał Konstytucyjny” – czytamy w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego.
Prezes TK wystosuje też pismo do marszałka Sejmu z żądaniem respektowania orzeczeń Trybunału. Rządzący nie respektują jednak wyroków Trybunału Konstytucyjnego. W niedzielę późnym wieczorem do siedziby KRRiT wkroczyła policja. Funkcjonariusze poszukiwali Macieja Świrskiego.
Mundurowi w KRRiT? Jest komunikat KSP
Do sprawy postanowiła odnieść się w poniedziałek Komenda Stołeczna Policji. W opublikowanym w mediach społecznościowych komunikacie zapewniono, że policjanci nie wchodzili wczoraj wieczorem do siedziby KRRiT. "Takie informacje to wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Prosimy o nierozpowszechnianie dezinformacji" – podkreślono.
"Z uwagi na duże zainteresowanie medialne sprawą dotyczącą osoby przewodniczącego KRRiT oraz pojawiające się w przestrzeni medialnej różnego rodzaju sprzeczne i kontrowersyjne informacje na ten temat, policjanci rozmawiali wczoraj wieczorem z pracownikami ochrony siedziby KRRiT. Rozmowa miała miejsce przed budynkiem KRRiT, a nie w jej siedzibie" – wyjaśniła stołeczna policja, wskazując że mundurowi chcieli jedynie potwierdzić miejsce oraz czas, kiedy przewodniczący KRRiT miał dzisiaj stawić się do pracy. "Powyższe ustalenia miały na celu przygotowanie do zapewnienie bezpieczeństwa w rejonie siedziby KRRiT oraz przeciwdziałanie ewentualnemu zakłóceniu ładu i porządku publicznego" – dodano.
Kończąc policja zaznaczyła, że tego rodzaju działania stanowią jedno z wielu zadań i obowiązków spoczywających na naszych funkcjonariuszach i wynikających z art. 1 Ustawy o Policji.
Maciej Świrski: Nie poddam się presji
Przewodniczący KRRiT Maciej Świrski powiedział w poniedziałek, że będzie trwał na swoim stanowisku oraz nie podda się presji. Zapowiedział także, że Krajowa Rada będzie działała tak, jak do tej pory.
Dlatego też jest moja decyzja trwania na tym stanowisku i niepoddawania się tej presji i represji, która mnie dotyka ze strony władzy wykonawczej, ale także większości rządowej w Sejmie. Stąd moja obecność tutaj. Nie robię sobie wolnego, działam, jak działałem do tej pory. Krajowa Rada działa i nie będziemy poddawać się presji manipulacyjnej ani Sejmu, ani rządu, ani także niektórych mediów – powiedział. Odniósł się także do pojawiających się w przestrzeni medialnej informacji o obecności policji w KRRiT.
Wkraczanie policji do urzędu konstytucyjnego, który chroni wolność słowa, jest poważnym nadużyciem – powiedział Świrski.
Wczorajsze wydarzenie to był jakiś rekonesans policji, być może dlatego, że główny adres rejestrowy Krajowej Rady jest na ul. Sobieskiego, tam, gdzie kiedyś Rada się mieściła. Po czym się rozrosła i w tej chwili jest tu (Skwer Kardynała S. Wyszyńskiego – PAP) od lat. Więc oni sprawdzali, czy Świrski urzęduje na Sobieskiego czy na skwerze Wyszyńskiego – powiedział, dodając, że traktuje to jako „pewien sygnał pokazujący, że władza, którą mamy w tej chwili, rozpoznaje teren”.
W trakcie konferencji szef KRRiT mówił też o nielegalnym przejęciu mediów publicznych.
- Gdyby minister Sienkiewicz w momencie, gdy grupa "Wejście" zaczęła funkcjonować przy ministerstwie kultury, chciał bez szkody dla mediów publicznych przejąć nad nimi władztwo, łamiąc przy okazji zabezpieczenie TK, to wtedy powinien, gdyby chciał działać zgodnie z prawem, postawić media publiczne nie w stan likwidacji, tylko w stan restrukturyzacji. Nie byłoby żadnego problemu. Miałby takie władztwo na mediami, jak miał, natomiast nie byłoby problemu z abonamentem i byłby przekazywany tak, jak dotychczas - mówił Maciej Świrski.
„Brak profesjonalizmu ministra Sienkiewicza i całej tej grupy, która mu doradzała, spowodował, że postawiono te spółki w stan likwidacji i powstał problem z tym, czy osoby, które wskazano jako likwidatorów, mają prawo dostępu do finansowania mediów i zarządzania majątkiem publicznym. W czasie, kiedy to wszystko się działo, doniesienia o osobach likwidatorów były bardzo niejasne. Pan Gorgosz był przedstawiany w mediach jako osoba, na której ciążą zarzuty prokuratorskie związane z jego działalnością gospodarczą. Byliśmy nieufni, więc musieliśmy przedsięwziąć kroki, by zabezpieczyć majątek publiczny” – powiedział.
Ocenił, że zgodnie z Kodeksem cywilnym, przekazanie kwot należnych wierzycielowi do depozytu sadowego jest spełnieniem roszczenia, więc "my to zrobiliśmy, przekazując środki do depozytów sądowych".
- Likwidatorzy nie mieli nic prostszego do zrobienia, jak pójść do tych sądów, które dały im wpis do rejestru, w jednej ręce trzymając dokument mianowania na likwidatora, w drugiej - dokument od tego samego sądu i poprosić o te pieniądze. Dostaliby, albo sąd uznał, że z jakiegoś powodu nie mogliby dostać, ale to nie jest sprawa KRRiT. Oni tego nie robili, tylko na szkodę swoich spółek pisali pisma do sądów o odrzucenie tego depozytu. Wydłużali całą sprawę dostania tych pieniędzy, działając na szkodę swoich spółek i oskarżając KRRiT szkalującymi spotami o rzekomym wstrzymaniu finansowania mediów publicznych. To likwidatorzy wspólnie i w porozumienie nie podjęli tych pieniędzy w odpowiednim czasie, zwłaszcza ze sądy były skłonne dać im te pieniądze, bo dwóch likwidatorów poszło po te pieniądze za pierwszym podejściem i je dostali - przekazał.
Sprawdziliśmy, czy TVP Info w likwidacji, jako stacja mająca obowiązek realizować misję publiczną i dostarczać rzetelnych informacji, wyemitowała na żywo oświadczenie Macieja Świrskiego choćby w części. Okazało się, że nie.
Komentarz policji
W poniedziałek Komenda Stołeczna Policji oświadczyła na swoim profilu w mediach społecznościowych, że policjanci nie wchodzili w niedzielę wieczorem do siedziby KRRiT. „Takie informacje to wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Prosimy o nierozpowszechnianie dezinformacji” – napisano.
Zaznaczono, że z uwagi na duże zainteresowanie medialne sprawą dotyczącą osoby przewodniczącego KRRiT oraz pojawiające się w przestrzeni medialnej różnego rodzaju sprzeczne i kontrowersyjne informacje na ten temat policjanci rozmawiali w niedzielę wieczorem z pracownikami ochrony siedziby KRRiT. „Rozmowa miała miejsce przed budynkiem KRRiT, a nie w jej siedzibie” – zaznaczono.
Poinformowano, że policjanci chcieli wyłącznie potwierdzić miejsce oraz czas, kiedy przewodniczący KRRiT miał dzisiaj stawić się do pracy. „Powyższe ustalenia miały na celu przygotowanie do zapewnienia bezpieczeństwa w rejonie siedziby KRRiT oraz przeciwdziałanie ewentualnemu zakłóceniu ładu i porządku publicznego” – napisano. We wpisie zaznaczono także, że takie działania to jedno z wielu zadań i obowiązków spoczywających na funkcjonariuszach policji i wynikających z art. 1 Ustawy o Policji.
Obecnie w KRRiT zasiadają: Maciej Świrski (przewodniczący), Agnieszka Glapiak (zastępca przewodniczącego), Hanna Karp, Tadeusz Kowalski i Marzena Paczuska.
Policja wciąż w pobliżu KRRiT
Reporter TV Republika Michał Gwardyński podał dziś na antenie, że policja pod siedzibą KRRiT była obecna nie tylko wczorajszego wieczora.
Policja dziś była obecna również w godzinach porannych. Jeden z radiowozów stał na środku ulicy w miejscu do tego nieprzeznaczonym, na sygnałach świetlnych. Dosłownie kilkanaście metrów wgłąb ulicy Żytniej również znajduje się jeden z radiowozów policji – powiedział Gwardyński.
Jak dodał, policja w pobliżu KRRiT obecna jest nieprzerwanie. "Bardzo zastanawiające jest to w obliczu tego wszystkiego, co szykuje koalicja 13 grudnia" - usłyszeliśmy w TV Republika.
Maciej Świrski odwołany z funkcji szefa KRRiTV. Jest nowa przewodnicząca i są wątpliwości prawne
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji odwołała dzisiaj swojego szefa, Macieja Świrskiego. W jego miejsce powołano Agnieszkę Glapiak.
Na podstawie art.9 ust.1, w związku z art.7 ust.2b ustawy z dnia 29.12.1992 r. o radiofonii i telewizji, kierując się troską o rzetelne wypełnianie konstytucyjnych obowiązków KRRiT zagrożone przez działania koalicji rządzącej w Sejmie RP, Członkowie Rady odwołali Macieja Świrskiego, ustawową większością czterech głosów z funkcji Przewodniczącego KRRiT. – czytamy w komunikacie wydanym przez KRRiTV.
Wiceszefową została Hanna Karp, wybrana również ustawową większością czterech głosów.
Po swoim odwołaniu, były już przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wydał oświadczenie, w którym czytamy, że zwołanie posiedzenia przez osobę inną, niż przewodniczący, jest wadliwe.
Zwołane przez Państwa posiedzenie nie ma podstawy prawnej, ponieważ tylko Przewodniczący może zwoływać posiedzenie i wznawiać je po przerwie. Trybunat Konstytucyjny orzekł, ze ustawa o Trybunale Stanu jest niekonstytucyjna, a zatem, co także jest stwierdzone przez Trybunał Konstytucyjny w oświadczeniu, głosowanie w Sejmie w sprawie postawienia Przewodniczącego przed Trybunałem Stanu z 25 lipca br. nie pociąga za sobą skutków prawnych — czytamy.
Zaproszenie mnie na to nieprawidłowo zwołane posiedzenie przekazane przez Dyr. Szydłowską jest próbą uprawomocnienia tego niezgodnego z Regulaminem działania. Opowiedzenie się większości rady za uznaniem bezprawnych działań Sejmu uznaniem głosowania w sprawie postawienia Przewodniczącego przed Trybunatem Stanu jako obowiązujące jest uznaniem bezprawnego działania koalicji rządzącej w postaci nieuznawania Trybunału Konstytucyjnego i pozostałych bezprawnych działań rządu Tuska, a także pozostałej większości sejmowej — napisał Maciej Świrski.
Można też powiedzieć, że uznanie przez większość Krajowej Rady postawienia mnie przed TS jest naruszeniem Konstytucji, ponieważ postanowienia Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne niezaskarżalne. KRRIT jako organ kontrolny państwa jest zobowiązana do przestrzeganie stosowania prawa, a więc także uznawania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego — spuentował w oświadczeniu przewodniczący KRRiT.
Rzecznik rządu cieszy się, że odwołano szefa KRRiT. Ujawniamy, czego tym razem nie zrozumiał Szłapka
Środowisko Platformy Obywatelskiej i koalicji 13 grudnia nie ukrywa zadowolenia z odwołania Macieja Świrskiego ze stanowiska przewodniczącego KRRiT. Czy jednak rząd Donalda Tuska, a zwłaszcza jego rzecznik Adam Szłapka, rzeczywiście mają powody do radości?
Przypomnijmy: w piątek Sejm podjął decyzję o postawieniu Macieja Świrskiego przed Trybunałem Stanu. Za wnioskiem głosowało 237 posłów, co miało skutkować zawieszeniem go w czynnościach służbowych. Sam Świrski uznał jednak tę decyzję za niezgodną z Konstytucją i odmówił jej przyjęcia.
Mimo to KRRiT zdecydowała o odwołaniu swojego przewodniczącego z piastowanej funkcji. Nie była to z pewnością, jak chcieliby politycy koalicji rządzącej i ich najbardziej zagorzali fanatycy, decyzja oznaczająca brak zaufania do swojego szefa, a raczej pewien zabieg taktyczny.
Rzecznik rządu Adam Szłapka raczej tego nie dostrzegł, ponieważ w mediach wyraził zadowolenie z tej decyzji. Zresztą nie on jeden, bo zaraz dołączyli do niego inni politycy formacji rządzącej m.in europoseł Dariusz Joński. Radość ta z pewnością jest przedwczesna.
Jak zauważył dziennikarz Piotr Gursztyn na antenie telewizji wPolsce24, cała sytuacja może w rzeczywistości uderzyć w rząd. Jego zdaniem decyzja o odwołaniu Świrskiego była próbą ochrony stabilności KRRiT i zapobiegnięcia paraliżowi tego organu w świetle trwającej procedury przed Trybunałem Stanu. Nowa przewodnicząca, Agnieszka Glapiak, miała działać z myślą o dobru instytucji, nie chcąc dopuścić do jej destabilizacji.
W konsekwencji może się okazać, że główny cel rządu, polegający na przejęciu kontroli nad Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, nie zostanie zrealizowany. Obozowi rządzącemu będzie też teraz trudniej przedsięwziąć kroki, które dałoby się prawnie uzasadnić.
za:tvrepublika.pl