– Wy nas uważacie za bohaterów, ale my nie byliśmy żadnymi bohaterami – nas tylko dobrze w szkole wychowali, żebyśmy byli patriotami – tak 1 sierpnia mówiła w rozmowie z telewizyjną reporterką Anna Stupnicka-Bando ps. Anka.
Przywołuję te słowa w kontekście trwającej dyskusji na temat listy szkolnych lektur. Najpierw była informacja wręcz o jej likwidacji, potem dementi z oficjalnego profilu MEN i zapewnienia, że to tylko propozycje ze strony doradców.
Uczniowie pewnie przyklasną pomysłom całkowitej likwidacji lektur. W dobie internetu młodzi – ale również starsi – mają coraz większe kłopoty ze skupieniem się na dłuższym tekście z gazety, a co dopiero na „Lalce” czy „Chłopach”. Ja też nie lubiłem lektur obowiązkowych, ale czytałem. I dziś mogę tylko żałować, że za mało! Do tego trzeba jednak dojrzeć.
Książka, szczególnie ta z kanonu, rozwija naszą wyobraźnię, wiedzę, wrażliwość, zanurza w rodzimej kulturze. Czym byśmy byli jako naród bez „Pana Tadeusza”, „Dziadów” czy „Kamieni na szaniec”? To te pozycje umacniają naszą przynależność do narodu! Kto ich nie poznał, może być łatwo wykorzystany przez wpływowych ludzi oferujących szybki „zysk”.
Książka z listy lektur „uczula” na wartości. Buduje też zdolność zanikającą – nawyk czytania! A książka przeczytana w młodym wieku buduje podwójnie.
Jako ojciec dorosłych już ludzi wiem, że część książek z tego obowiązkowego kanonu powinna wylecieć, a część do niego wejść. Powinniśmy dyskutować o tym, a nie o pomysłach całkowitego kastrowania umysłów i duszy młodego pokolenia, oczywiście, w imię jego dobra.
Dlatego rodzice, nauczyciele, bibliotekarze – uważajcie i róbcie raban, jeśli będzie taka potrzeba!
Jest taka scena w serialu „Dom”, kiedy ojciec młodego Talara z niedowierzaniem patrzy na niewykształconego syna ze wsi, któremu spodobał się szybki awans społeczny w mieście, w zamian za wdzięczność dla nowego systemu i mówi: „Ciebie tu do cna odmienili”. Gdyby skończył szkołę, gdyby przeczytał kilka ważnych książek, być może nie dałby się wciągnąć w tę machinę.
Zakończę ponownie słowami powstańca. – Mam tylko jedno przesłanie do młodych – mówi Anna Stupnicka-Bando ps. Anka – żebyście kochali Polskę. Nie przejmujcie się rządami – są lepsze i gorsze. A Polska jest jedyną ojczyzną, jaką macie, i trzeba ją kochać.
Bez przeczytania odpowiednich książek – jest to bardzo trudne!
Krzysztof Ziemiec
za:idziemy.pl