"Wbrew temu, co próbują wmówić społeczeństwu niektórzy, my chcemy wygrać w uczciwych wyborach – i to uczynimy! Wierzymy bowiem, że zło, fałsz i kłamstwo muszą ponieść klęskę" - odpowiedział Donaldowi Tuskowi prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Wszystko zaczęło się od wpisu Donalda Tuska, który w niedzielę po południu napisał:
"Przestali już wierzyć w swoją wygraną w demokratycznych wyborach, więc zaczęli się modlić o obcą interwencję w celu obalenia 'dyktatury Tuska'. Niżej upaść nie można". Słowa premiera były manipulatorską reakcją na komentarze niektórych polityków i publicystów prawicowych, m.in. Tomasza Sakiewicza, którzy nawiązywali do niedawnych wydarzeń w Wenezueli.
Na te insynuacje stanowczo odpowiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. W swoim wpisie na platformie X podkreślił wolę swojej formacji do zwycięstwa w demokratycznym procesie wyborczym.
"Wbrew temu, co próbują wmówić społeczeństwu niektórzy, my chcemy wygrać w uczciwych wyborach – i to uczynimy! Wierzymy bowiem, że zło, fałsz i kłamstwo muszą ponieść klęskę" – napisał Jarosław Kaczyński.
W sobotę redaktor naczelny Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz - nawiązując do działań USA w Wenezueli oraz ujęcia przez amerykańskie siły i aresztowania przywódcy tego kraju Nicolasa Maduro - napisał na platformie X: „Assad, Maduro…Tusk?”. Z kolei europoseł PiS Mariusz Kamiński zamieścił na X zdjęcie pojmanego Maduro i opatrzył je komentarzem: „Zobacz Donald Tusk, jak kończą dyktatorzy”.
Histeria po wpisie Sakiewicza. "Tusk chyba naprawdę uwierzył, że ktoś go wsadzi do helikoptera"
Nikt nie neguje, że Tusk dostał mandat do sprawowania władzy. Problem polega na tym, że mandat sprawuje w taki sposób, jakby już nie chciał mieć demokratycznego mandatu. Jeśli ktoś wprowadza cenzurę, wtrąca przeciwników politycznych do więzień, zabiera finansowanie konkurencji politycznej, niszczy niezależne podmioty to znaczy, że ma ogromny problem z demokracją - mówił w Republice prezes stacji Tomasz Sakiewicz.
„Assad, Maduro…Tusk?” – to wpis tej treści wywołał burzę w polskich mediach społecznościowych. Krótki tweet Tomasza Sakiewicza zobaczyło na X blisko trzy miliony użytkowników, a w komentarzach zapanowała histeria. Rozpętała się gorąca dyskusja, w której udział wzieli liderzy największych partii - premier Donald Tusk i prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.
Gdy kurz nieco opadł, głos zabrał zainteresowany.
- Podobno mam dostać od dwudziestu lat wzwyż za próbę obalenia ustroju tuskowego. Najzabawniejsze jest to, że nie wyraziłem żadnego poglądu. Napisałem tylko trzy słowa, trzy nazwiska obok siebie. I to już próba obalenia ustroju! - mówił na antenie Republiki prezes stacji.
- Pamiętam, jak za komuny oskarżano mnie, że siłowo obalam ustrój komunistyczny. Byłem gówniarz, więc bezpieka wzywała mojego ojca. Ale wtedy roznosiliśmy ulotki, robiliśmy demonstracje. Tu zaś napisałem tylko trzy słowa - nic ponad to. Roman Giertych i pół rządu doszli do wniosku, że to próba obalenia rządu - mówił Sakiewicz.
I dalej: „nawiązałem do trzech przywódców, którzy mają problem z demokracją. Jeżeli ktoś nie wierzył, że mamy poważny problem z demokracją to już może uwierzyć. Donald Tusk jakiś rozpaczliwy wpis popełnił, że Europa musi się jednoczyć przed zagrożeniem. Tylko, że ostatnie wydarzenia nie dotyczą Ukrainy, a Wenezueli. Mamy się więc jednoczyć przeciwko Stanom Zjednoczonym? On chyba naprawdę uwierzył, że ktoś go wsadzi do helikoptera i wywiezie do więzienia”.
- Mamy zidiocenie powyżej poziomu gomułkowskiego. Do jednego trzeba podejść na serio. Oni w panice potrafią niszczyć. Potrafią w strachu atakować - zauważył.
Sakiewicz podkreślił, że „nikt nie neguje, że Tusk dostał mandat do sprawowania władzy”.
- Problem polega na tym, że mandat sprawuje w taki sposób, jakby już nie chciał mieć demokratycznego mandatu. Jeśli ktoś wprowadza cenzurę, wtrąca przeciwników politycznych do więzień, zabiera finansowanie konkurencji politycznej, niszczy niezależne podmioty to znaczy, że ma ogromny problem z demokracją - mówił.
- Oczywiście nikt nie będzie Tuska porywał, nikt nie będzie go stawiał przed sądem (przynajmniej amerykańskim), natomiast ci, którzy mu pomagają w antydemokratycznych działaniach, przed polskim sądem będą musieli odpowiedzieć - podsumował prezes Republiki.
Akcja Demokracja chce 20 lat więzienia dla Sakiewicza
Akcja Demokracja, znana z działań wymierzonych w przeszłości w rząd Zjednoczonej Prawicy, obecnie ogłosiła akcję "zbierania podpisów" pod zawiadomieniem do prokuratury w związku z wpisem Tomasza Sakiewicza. Ich zdaniem, wypowiedź ta wypełnia znamiona czynu zabronionego z art. 128 Kodeksu karnego, dotyczącego zamachu na konstytucyjny organ RP, zagrożony karą... do 20 lat więzienia.
Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika, przypomniał, że pracownicy i wolontariusze Akcji Demokracji odpowiadają za reklamy polityczne promujące w kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego i atakujące pozostałych kandydatów, w szczególności z obozu prawicowego.
"Ludzie #AktionDemokratie (…) uważają, że opinia szefa największej polskiej stacji informacyjnej wygłoszona na platformie X jest próbą >>usunięcia przemocą<< polskiego organu konstytucyjnego. Właśnie dlatego ostrzegamy i ostrzegać będziemy przed kryptodyktaturą, jaką konsekwentnie zgodnie z tezami Niemca Klausa Bachmanna od pierwszych dni swojego urzędowania realizuje Donald Tusk" - napisał Rachoń.
Red. R. Tekieli: Reżim wenezuelski od dekad niósł wysoko sztandar narkoterroryzmu i chavizm skrajnie lewicowego, marksistowskiego nurtu politycznego
Wenezuela spod znaku skrajnie lewicowych marksistowskich dyktatorów jest częścią antyzachodniej osi zła, elementem autorytarnego sojuszu marksistowskiej Chińskiej Republiki Ludowej, autorytarnej Rosji, totalitarnej marksistowskiej Korei Północnej i autorytarnego Iranu – zauważył w niedzielnym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” red. Robert Tekieli, pisarz i publicysta.
W swoim felietonie red. Robert Tekieli odniósł się do ostatnich wydarzeń jakie miały miejsce w Wenezueli.
– Działania militarne USA w Wenezueli są kolejnym dowodem na rozpad porządku światowego stworzonego po II wojnie światowej. Trwają globalne zmagania, a Wenezuela spod znaku skrajnie lewicowych marksistowskich dyktatorów Hugo Chaveza, a po jego śmierci Nicolasa Maduro była, albo jest, częścią antyzachodniej osi zła, elementem autorytarnego sojuszu marksistowskiej Chińskiej Republiki Ludowej, autorytarnej Rosji, totalitarnej marksistowskiej Korei Północnej i autorytarnego Iranu. Reżim wenezuelski od dekad niósł wysoko sztandar narkoterroryzmu i chavizm skrajnie lewicowego, marksistowskiego nurtu politycznego. W jednym z niegdyś najbogatszych krajów Ameryki Południowej po kilku latach dyktatorskich rządów zaczęło brakować mąki, cukru i papieru toaletowego. W państwie panoszyły się i panoszą gangi. Ich przywódcy, często zza krat, zarządzają handlem narkotykami, porwaniami i morderstwami w całym kraju – mówił publicysta.
Jak zauważył, przestępczość do dziś paraliżuje Wenezuelę, a krajem rządzi korupcja.
– Bezpośrednim zapleczem reżimu Maduro i realnym wsparciem było wojsko. Generałowie otrzymywali stanowiska w spółkach państwowych, gdzie była ropa, import żywności, logistyka. Armia kontroluje dystrybucję żywności, co daje jej wpływ na społeczeństwo, a korupcja jest właśnie narzędziem lojalności. Wszystkim płaczącym za Maduro przypomnę, że w 2018 r. w związku z fałszerstwami, kupowaniem głosów i zastraszaniem przeciwników politycznych, uznania wyników tamtych dawnych wyborów i reelekcji prezydenta Maduro odmówiły Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Brazylia, Meksyk, Chile, Kolumbia i Argentyna. W sumie cała organizacja państw amerykańskich, czyli 13 krajów Ameryki Łacińskiej. Jego konkurent został uznany za prezydenta Wenezueli m.in.: przez USA, Brazylię, Kolumbię, Peru, Paragwaj, Chile, Argentynę, Izrael, Australię, Albanię i Gruzję oraz przez Parlament Europejski – przypomniał red. Robert Tekieli.
Dziś w reakcji na działania militarne USA politycy różnych opcji na świecie stwierdzają oczywistą prawdę, że widzimy właśnie, jak prawo międzynarodowe nie ma zastosowania, że siła militarna jest stosowana bez mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ, a każdy, kto jest duży i silny, robi co chce, promując własne interesy – powiedział felietonista.
– Ci sami politycy nie protestują jednak – co zadziwiające – przeciwko agresji Rosji na Ukrainę. Każdy, kto obserwuje politykę międzynarodową nie w jej warstwie retorycznej, a w warstwie realnej, widzi i wie, że również po zakończeniu zimnej wojny od lat 90. twarde interesy większych były zawsze bezlitośnie egzekwowane w osłonie równościowej narracji. Choć przecież samo istnienie Rady Bezpieczeństwa ONZ pokazuje, że są równi i równiejsi. Kosztem wojen i ofiar Słowenia i Chorwacja wróciły w objęcia niemieckiej strefy wpływów. Algieria straciła demokratycznie wybrany islamistyczny rząd, Niemcy obalili włoskiego premiera, handlowano Ukrainą, „obiecując jej gruszki na wierzbie”, byle wyjąć z rąk Kijowa broń atomową w interesie Moskwy – zwrócił uwagę pisarz.
Obserwujemy, jak prezydent Trump prowadzi swoją politykę wzmacniania USA na półkuli zachodniej, patrzymy na to, jak buduje festung Ameryka, a teraz chce przy pomocy nadprodukcji taniej wenezuelskiej ropy zmusić Rosję do kompromisów w rokowaniach pokojowych dotyczących Ukrainy – dodał red. Robert Tekieli.
D. Tusk jak N. Maduro? Czy brak poszanowania praworządności zbliża się do poziomu dyktatury?
Wpis europosła Mariusza Kamińskiego z Prawa i Sprawiedliwości wywołał polityczną burzę. Były szef MSWiA porównał Donalda Tuska do Nicolasa Maduro. Choć Polsce daleko do Wenezueli, to w ostatnich latach mieliśmy szereg przypadków łamania prawa przez rząd.
Były minister spraw wewnętrznych i administracji, Mariusz Kamiński, w 2024 r., po przejęciu władzy przez Donalda Tuska, trafił do więzienia mimo prezydenckiego ułaskawienia. W weekend udostępnił na platformie X zdjęcie zatrzymanego Nicolasa Maduro z podpisem: „Zobacz, Donaldzie Tusk, jak kończą dyktatorzy”.
Premier Donald Tusk odpowiedział na wpis Mariusza Kamińskiego.
„Przestali już wierzyć w swoją wygraną w demokratycznych wyborach, więc zaczęli się modlić o obcą interwencję w celu obalenia »dyktatury Tuska«. Niżej upaść nie można” – napisał szef rządu na platformie X.
Mariusz Kamiński tłumaczył, że wpis odnosił się do aktualnej sytuacji w Polsce.
– Ostatnio pewien mądry sędzia stwierdził, że żyjemy w kraju, w którym jest kryptodyktatura. To są mądre i de facto zasadne oskarżenia wobec Tuska – zaznaczył europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
Na wpis premiera odpowiedział prezes PiS, Jarosław Kaczyński.
„Wbrew temu, co próbują wmówić społeczeństwu niektórzy, my chcemy wygrać w uczciwych wyborach – i to uczynimy! Wierzymy bowiem, że zło, fałsz i kłamstwo muszą ponieść klęskę” – podkreślał Jarosław Kaczyński.
Choć w przypadku Polski nie można mówić o dyktaturze, to w ostatnich latach mamy szereg bezprawnych działań rządu Donalda Tuska. Już w pierwszych dniach po przejęciu władzy doszło do siłowego przejęcia mediów publicznych. Kilka tygodni później władza nielegalnie przejęła prokuraturę.
Rząd lekceważy Trybunał Konstytucyjny i dąży do jego paraliżu. Równocześnie podważa niezależność i niezawisłość ponad trzech tysięcy sędziów powołanych w ostatnich latach. Prezydenckie weto jest obchodzone – przypomniał politolog, Piotr Siekański.
– Jeśli działa się wbrew ustawom, a działa się rozporządzeniami, wyczerpuje to tak naprawdę znamiona bezprawności – zaznaczył ekspert.
Tak było np. z wetem prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie ustawy o wiatrakach.
– Te wiatraki będą powstawały i znaleźliśmy sposoby, aby mocą rozporządzenia zintensyfikować tutaj nasze działania – zapowiedział Donald Tusk w sierpniu 2025 roku.
Premier, kiedy tłumaczy swoje działania, sięga po niespotykane w Polsce figury prawne.
– Mamy dzisiaj potrzebę działania w kategoriach demokracji walczącej – mówił Donald Tusk we wrześniu 2024 roku.
Część koalicji rządowej próbowała także uniemożliwić zaprzysiężenie Karola Nawrockiego i stawiała opozycji zarzut rzekomego sfałszowania wyborów.
– Te wybory nie będą ważne z punktu widzenia obywateli, jeśli nie wyjaśnimy tych wszystkich protestów – powiedział premier w czerwcu 2025 roku.
Do tego dochodzą rozliczenia opozycji, często na wątpliwych podstawach. Władza uderza też w niezależne środowiska, takie jak Rodzina Radia Maryja i jej wspólne dzieło, jakim jest Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu.
Za tymi działaniami rządu idzie próba cenzury internetu. Oficjalnym celem jest walka z wirtualną przestępczością. Poseł Adam Gomoła z koalicji rządowej odkrył, że przepisy będą mogły być stosowane przeciw opozycji krytykującej rząd.
– Manipulacje polityczne, które stosujecie na szeroką skalę, po prostu sianie dezinformacji po to, żeby szczuć na rząd, na Unię Europejską, na to wszystko, co się wam nie podoba – mówił polityk Polski 2050.
Ustawa jest już na biurku prezydenta. Karol Nawrocki zapowiadał wcześniej, że nie zgodzi się na cenzurę internetu.
Sakiewicz podsumowuje ataki Szłapki i Tuska: "Chodzi po prostu o nienawiść do Stanów Zjednoczonych"
Redaktor naczelny Republiki zdecydowanie odpowiedział na ataki rzecznika rządu Adama Szłapki, które pojawiły się w ramach narastającej nagonki na stację po jego wpisie dotyczącym Wenezueli. Tomasz Sakiewicz nie pozostawił wątpliwości, że spór dotyczy nie tylko jednego komentarza, ale fundamentalnych kwestii wolności słowa i stosunku władzy do Stanów Zjednoczonych.
W ostatnich dniach trwa intensywna kampania propagandowa władzy wymierzona w Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego i prezesa Republiki. Wszystko zaczęło się od krótkiego wpisu odnoszącego się do wydarzeń w Wenezueli i pojmania przez Stany Zjednoczone Nicolása Maduro. Wpis wywołał lawinę komentarzy polityków koalicji rządzącej, zapowiedzi zawiadomień do prokuratury oraz próby stygmatyzowania prezesa naszej stacji jako osoby działającej przeciwko państwu polskiemu.
Strona główna
Polska
Sakiewicz podsumowuje ataki Szłapki i Tuska: "Chodzi po prostu o nienawiść do Stanów Zjednoczonych"
Republika/Tomasz Karczewski
07-01-2026 16:00
2
Szłapka atakuje Sakiewicza po wpisie o Wenezueli
Źródło: fot. Republika // x.com/@TomaszSakiewicz
Redaktor naczelny Republiki zdecydowanie odpowiedział na ataki rzecznika rządu Adama Szłapki, które pojawiły się w ramach narastającej nagonki na stację po jego wpisie dotyczącym Wenezueli. Tomasz Sakiewicz nie pozostawił wątpliwości, że spór dotyczy nie tylko jednego komentarza, ale fundamentalnych kwestii wolności słowa i stosunku władzy do Stanów Zjednoczonych.
ad
Nagonka i nienawiść do USA
W ostatnich dniach trwa intensywna kampania propagandowa władzy wymierzona w Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego i prezesa Republiki. Wszystko zaczęło się od krótkiego wpisu odnoszącego się do wydarzeń w Wenezueli i pojmania przez Stany Zjednoczone Nicolása Maduro. Wpis wywołał lawinę komentarzy polityków koalicji rządzącej, zapowiedzi zawiadomień do prokuratury oraz próby stygmatyzowania prezesa naszej stacji jako osoby działającej przeciwko państwu polskiemu.
W ten nurt włączył się również Adam Szłapka, obecny rzecznik rządu Donalda Tuska. W swojej wypowiedzi nie tylko zaatakował Sakiewicza, ale też negatywnie odniósł się do samego współdziałania z USA. Prezes Republiki nie pozostawił wypowiedzi rzecznika bez reakcji. W opublikowanym komentarzu wskazał, że cała nagonka ma charakter ideologiczny i jest wymierzona nie tylko w niego, ale w samą ideę sojuszu Polski ze Stanami Zjednoczonymi:
— Dzisiaj od ministra Szłapki dowiedziałem się, że podejrzenie współdziałania z USA to jest Targowica, czyli współdziałanie z najgorszym wrogiem Polski. Może wreszcie Donald Tusk powie wprost, że w tym całym cyrku, który rozpętał wokół mojego wpisu, chodzi po prostu o nienawiść do Stanów Zjednoczonych — wskazał.
Spór nie dotyczy jednego wpisu w mediach społecznościowych. W tle pojawia się zasadnicze pytanie o stosunek obecnej władzy do strategicznego sojuszu z naszym największym sojusznikiem w NATO.
za:niezalezna.pl