Po ponad 30 latach IPN potwierdził, że ks. Franciszek Blachnicki został zamordowany. Tomasz Szymborski mówi w Radiu Wnet o błędach śledztwa i oporze służb wobec ujawnienia akt.
W marcu 2023 roku, ponad 30 lat po śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, Instytut Pamięci Narodowej ustalił, że założyciel Ruchu Światło-Życie został zamordowany.
– W wyniku gry operacyjnej i działań operacyjnych wydziału 11 Departamentu I MSW – a więc komunistycznego wywiadu – w jego najbliższe otoczenie wysłano dwójkę zdeterminowanych, perfidnych i doświadczonych agentów komunistycznych służb – małżeństwo państwa Gontarczyków, którzy mieli ostatecznie zniszczyć księdza. Później nastąpiła śmierć i zabójstwo księdza Franciszka Blachnickiego. Wiemy już dzisiaj, że było to zabójstwo – mówił w 2023 roku ówczesny prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki
O sprawie mówił w Poranku Radia Wnet dziennikarz Tomasz Szymborski. Tłumaczył, dlaczego przełom nastąpił dopiero po latach i co sprawiło, że pierwsze postępowanie zakończyło się fiaskiem.
„Kilka lat temu zostało wszczęte drugie śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej, gdyż pierwsze zostało brutalnie przerwane. Prokurator Skwara wszczął to śledztwo, zbulwersowany niedoróbkami, które doprowadziły do umorzenia pierwszego postępowania.”
Zdaniem Szymborskiego kluczowym problemem pierwszego śledztwa były elementarne zaniedbania, których – jak podkreśla – nie powinien popełnić doświadczony prokurator.
„Podczas pierwszego śledztwa doszło do kardynalnych, szkolnych błędów, które prokuratorowi z kilkudziesięcioletnim stażem nie powinny się zdarzyć.”
Najpoważniejszym z nich był brak ekshumacji.
„Prokurator Ewa Koj nie zrobiła podstawowej rzeczy. To znaczy nie ekshumowała ciała księdza Blachnickiego, który został zamordowany w Niemczech, a pochowany jest w Polsce, w sanktuarium Ruchu Światło-Życie.”
Dopiero późniejsze ustalenia potwierdziły, że duchowny został otruty, choć – jak zaznacza rozmówca Radia Wnet – przedwczesne ujawnianie szczegółów toksykologicznych mogło utrudnić dalsze czynności.
Szymborski przypomniał, że śmierć ks. Blachnickiego nastąpiła krótko po wizycie w jego ośrodku w Carlsbergu pary agentów PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa.
„W jego pokoju pojawiła się para, która później okazała się agentami SB – Andrzej Gontarczyk pseudonim ‘Jon’ oraz Jolanta Gontarczyk-Lange, TW ‘Panna’. Wkrótce po tej wizycie ksiądz zmarł.”
Początkowo niemiecki lekarz stwierdził zator płucny, jednak – jak wynika z późniejszych ustaleń – ta diagnoza była błędna. Wkrótce po śmierci duchownego agenci zostali ewakuowani do Polski, mimo że niemiecki kontrwywiad był już na ich tropie.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków pozostaje – według Szymborskiego – postawa współczesnych służb wobec śledztwa IPN.
„Z moich informacji wynika, że Agencja Wywiadu nie chce współpracować z prokuratorami IPN. Myślę, że z bardzo prostego powodu – chroni swoją agenturę.”
Dziennikarz wskazuje, że część agentów mogła zostać przejęta przez służby III RP.
„Wszystko na to wskazuje, że Jolanta Lange została przejęta z całym dobrodziejstwem inwentarza przez służby III Rzeczpospolitej. I że nie działali sami – była cała logistyka i obsługa agentury, także w otoczeniu duchownych.”
Rozmowa zeszła także na szerszy problem ciągłości aparatu bezpieczeństwa po 1989 roku i koncepcję tzw. „opcji zero”.
„Ta sprawa pokazuje, że bez wyczyszczenia służb trudno mówić o suwerennym państwie.”
Jednocześnie Szymborski studził postulaty radykalnych rozwiązań w obecnej sytuacji geopolitycznej.
„Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby dziś wprowadzono opcję zero, kiedy za wschodnią granicą trwa wojna. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie instytucji równoległej, która stopniowo przejmowałaby zadania służb.”
Zdaniem dziennikarza próby paraliżowania śledztwa nadal trwają – m.in. poprzez podsuwanie fałszywych tropów, które mają odciągać prokuratorów od kluczowych ustaleń. Mimo upływu niemal czterech dekad odpowiedzialność karna za zabójstwo ks. Blachnickiego wciąż nie została rozliczona.
Jolanta Lange nadal nie zwróciła fizycznie Srebrnego Krzyża Zasługi
Prezydent Andrzej Duda pozbawił Jolantę Lange Srebrnego Krzyża Zasługi. Pomimo wezwania do zwrotu odznaczenia, kobieta do tej pory nie przekazała go Kancelarii Prezydenta RP.
29 lipca 2025 roku kancelaria prezydenta Andrzeja Dudy poinformowała o pozbawieniu Jolanty Małgorzaty Lange (primo voto) Gontarczyk Srebrnego Krzyża Zasługi. Decyzja ta zapadła na podstawie art. 36 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 16 października 1992 roku o orderach i odznaczeniach.
Przepis ten mówi, że odebranie odznaczenia może mieć miejsce, jeśli uhonorowany obywatel dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia. W przypadku Jolanty Lange chodziło o potwierdzony przez IPN udział kobiety w inwigilacji ks. Franciszka Blachnickiego.
Wezwanie do zwrotu
Nieco później, 4 września 2025 r. prezydencka minister Agnieszka Jędrzak poinformowała, że kancelaria prezydenta skierowała do Lange pismo, w którym domaga się fizycznego zwrotu odznaczania, pod rygorem podjęcia kroków procesowych.
Lange nie zrealizowała swojego obowiązku
Zapytaliśmy się kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego, czy Jolanta Lange zastosowała się do wezwania zwrotu odznaczenia.
Uprzejmie informujemy, że postanowienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o pozbawieniu Jolanty Lange Srebrnego Krzyża Zasługi jest prawnie skuteczne i obowiązuje od dnia jego wydania. Jednocześnie informujemy, że do Kancelarii Prezydenta RP wpłynęła odpowiedź Pani Lange na wezwanie do zwrotu insygniów odznaczenia. Kwestia fizycznego odzyskania przedmiotowego odznaczenia pozostaje w toku prowadzonych czynności – odpisało nam Biuro Mediów i Listów Prezydenta RP.
Okazuje się więc, że pół roku po wezwaniu była współpracowniczka SB nie zrealizowała swojego obowiązku, choć zgodnie z pismem min. Jędrzak miała na to 7 dni.
Jak widać kancelaria nie precyzuje też, jakie to czynności pozostają w toku. Jeżeli postąpiono zgodnie z zapowiedzią, tą czynnością powinno być skierowanie pozwu do sądu.
Esbecka operacja wobec ks. Blachnickiego
Inwigilacja ks. Franciszka Blachnickiego miała miejsce w latach 80. na terenie Niemiec. Założyciel Ruchu Światło-Życie był poszukiwany listem gończym w PRL. Lange realizowała zadania zlecone jej przez czerwoną dyktaturę wraz ze swoim mężem.
27 lutego 1987 r. ksiądz niespodziewanie zmarł, według oficjalnej wówczas wersji na zator płucny.
W 2005 roku pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej zainicjował wszczęcie śledztwa w tej sprawie. Postępowanie to zakończyło się fiaskiem. Nie wykonano w nim oczywistych, wydawałoby się, czynności, takich jak ekshumacja.
Dopiero drugie śledztwo, którego referentem jest prokurator Michał Skwara z Oddziałowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach, przyniosło ustalenia, zgodnie z którymi ksiądz został otruty.
Pętla się zaciska
Sytuacja Jolanty Lange jest trudna, bo postępowanie wokół niej zatacza coraz węższe kręgi. Używając pozakodeksowej nomenklatury, można ją uznać za „osobę podejrzewaną”. Czyli kogoś, kto potencjalnie znajduje się w zainteresowaniu organów ścigania, jednak bez jednoznacznych dowodów na sprawstwo. Obecnie śledztwo przedłużone jest do 26 kwietnia 2026 r.
14 marca 2023 r. podczas wspólnego konferencji prasowej ówczesny Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, jego zastępca Andrzej Pozorski (obecnie Zastępca Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka) oraz ówczesny Prezes IPN Karol Nawrocki przekazali, że ustalenia postępowania dowodzą, że ksiądz Franciszek Blachnicki został otruty.
– Władze komunistyczne nie zamierzały mu tego darować – podkreślił Zbigniew Ziobro, odnosząc się do sukcesów duszpasterskich ks. Blachnickiego i jego wpływu w budowaniu wspólnoty chrześcijańskiej – mówił wówczas Zbigniew Ziobro, przekazując, że był to esbecki mord polityczny.
Z kolei prezes IPN Karol Nawrocki stwierdził, że „w wyniku gry operacyjnej i działań operacyjnych wydziału 11 Departamentu I MSW – a więc komunistycznego wywiadu – w jego najbliższe otoczenie wysłano dwójkę zdeterminowanych, perfidnych i doświadczonych agentów komunistycznych służb – małżeństwo państwa Gontarczyków, którzy mieli ostatecznie zniszczyć księdza”.
Później nastąpiła śmierć i zabójstwo księdza Franciszka Blachnickiego. Wiemy już dzisiaj, że było to zabójstwo – podkreślał ówczesny prezes IPN Karol Nawrocki.
Jakkolwiek podczas konferencji Jolanta Lange nie została wskazana jako osoba podejrzana o dokonanie zabójstwa czy współudział w nim, w debacie publicznej stała się kimś w rodzaju osoby podejrzewanej, z uwagi na potwierdzoną rolę w inwigilacji kapłana i zawarte implicite sugestie z konferencji prasowej.
Taktyczna ewakuacja?
Ekspert ds. służb specjalnych Piotr Woyciechowski informował, że po konferencji Lange wyjechała z Polski. Z jego relacji wynikało również, że podejmowała później zleceń dla samorządów.
Z wywiadu dla niezaleznej.pl z zeszłego roku z prokuratorem Michałem Skwarą wynikało, że kobieta unikała przeprowadzenia z nią czynności przesłuchania w charakterze świadka.
Pełnomocnik powiedział mi, że pani Lange mieszka w Hiszpanii, ale odmówił podania jej adresu. Pomimo tego, że świadek mieszkający za granicą ma procesowy obowiązek podania adresu zamieszkania na terenie Unii Europejskiej, musiałem sam go ustalić. Wystąpiłem o pomoc prawną w Hiszpanii. Teraz czekam na działania służb konsularnych– mówił prok. Skwara.
Obecny stan śledztwa
Postanowiliśmy zapytać się pion śledczy IPN, co dzieje się obecnie w tej sprawie. Zasugerowaliśmy, że brak widocznego dla opinii publicznej „urobku” postępowania 3 lata po konferencji prasowej może budzić mieszane uczucia.
Śledztwo jest przedłużone do kwietnia bieżącego roku, a czynności procesowe prowadzone są na bieżąco i są liczne. Rytmiczność śledztwa i koncentracja materiału dowodowego nie wzbudziły jak do tej pory zastrzeżeń ze strony nadzoru. Charakter sprawy nie pozwala na ujawnienie szczegółów jak dotąd przeprowadzonych i planowanych czynności procesowych. Postawa prokuratora referenta w tej sprawie – prowadzę ją osobiście – zdeterminowana jest dobrem postepowania i tajemnicą śledztwa – odpisał nam Michał Skwara, który pełni funkcję Naczelnika Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach.
Prokurator wskazał, że śledztwo toczy się „w sprawie zbrodni komunistycznej, będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej z motywów politycznych i religijnych, stanowiącej poważną represję, w postaci przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych, polegającą na dokonaniu zabójstwa w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu na terenie Niemiec ks. Franciszka Blachnickiego, poprzez podanie mu substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych, to jest o przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. i art. 148 § 1 k.k. przy zast. art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 2 ust. 1 i art. 3 ustawy z dnia 18.12.1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. 2023. 102)”.
Do tej pory w toku śledztwa ustalono, że bezpośrednią przyczyną zgonu pokrzywdzonego ks. Franciszka Blachnickiego była ostra lewokomorowa niewydolność krążeniowo-oddechowa wywołana użyciem ksenobiotyku – dodał Michał Skwara.
Podkreślił, że obecne czynności śledztwa to m.in. prowadzona na dużą skalę kwerenda archiwalna w archiwach polskich i zagranicznych.
Ponadto wielokrotnie wykorzystywana była i nadal jest instytucja Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego (w ramach Unii Europejskiej) i międzynarodowej pomocy prawnej poza Unią Europejską. W tych przypadkach za granicą wykonywano bezpośrednio czynności procesowe takie jak przeszukanie i oględziny rzeczy oraz przesłuchanie świadków, w tym przez sąd wezwany do wykonania czynności. Tą drogą pozyskiwana jest również dokumentacja archiwalna tamtejszych organów państwowych mająca związek z przedmiotem śledztwa – dodał.
Z informacji prok. Skwary wynika także, że czynności przesłuchania innych świadków, którzy mogą posiadać informacje przydatne dla potrzeb postępowania są nadal prowadzone.
Jak we wszystkich postępowaniach dotyczących zbrodni komunistycznych, tak i w tej sprawie istotnym wrogiem organów ścigania jest czas. Osoby, które mogły dopuścić się zbrodni lub które są istotnymi świadkami są bliżej końca swojej drogi, niż dalej.
za:wnet.fm